Walka pod Kisaki
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Afryka
- Data:
- 7 września 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
7 września 1916 roku południowoafrykańskie wojska generała Coenraada Britsa natrafiły pod Kisaki, na południe od gór Uluguru, na silne niemieckie pozycje i zostały odparte. Następnego dnia, kilka kilometrów dalej, z tymi samymi oddziałami niemieckimi przez cały dzień walczyła konna brygada generała Nusseya, która nie wiedziała nawet, gdzie są wojska Britsa. Brytyjska chronologia wojny notuje pod 7 września, że w tej „sprawie pod Kisaki” został zatrzymany pościg za cofającymi się wojskami Paula von Lettow-Vorbecka. Według brytyjskiej historii oficjalnej (Hordern) walczono 7 i 8 września, a część opracowań rozciąga walki o Kisaki do 11 września, łącząc je z równoczesnymi starciami nad rzeką Dutumi.
Pościg przez góry
Gdy pod koniec sierpnia Lettow-Vorbeck wymknął się z Morogoro, generał Jan Smuts posłał za nim kilka kolumn naraz. Od wschodu, drogą wokół gór, szła 1 Dywizja generała Hoskinsa. Od zachodu na Kisaki, z niemiecką bomą, czyli ufortyfikowaną siedzibą władz, na drodze do rzeki Rufidżi, miały się zbiec dwie kolumny. 1 Brygada Konna Nusseya szła prosto przez góry, a 3 Dywizja Britsa, z 2 Brygadą Konną generała Enslina, szerokim łukiem na zachód od nich. Obie były już bardzo wyczerpane. Brits musiał w Mahalace zawrócić całą artylerię i tabory, bo ścieżka na Kisaki nie nadawała się dla wozów, a jego piechota szła bez płaszczy i koców, od drugiego dnia marszu na połowie racji lub mniej. 5 września jego około 1200 ludzi zebrało się w Tyadumie, kilkanaście kilometrów na północny zachód od Kisaki.
Brygada Nusseya brnęła w tym czasie przez góry. Na mapie zaznaczono drogę wzdłuż rzeki Mgeta, której w rzeczywistości nie było, a muł z radiostacją spadł w przepaść już drugiego dnia marszu. Tragarze, zabrani siłą z okolicznych wiosek, uciekli nocą w czasie burzy i Nussey musiał zakopać na szczycie góry 80 skrzyń amunicji. Gdy 7 września jego około 500 ludzi zbliżało się do wzgórz Whigu, niecałe 10 kilometrów od Kisaki, żadna z kolumn nie wiedziała, gdzie jest druga. Hordern pisze, że w gęstym buszu były od siebie odcięte tak, jakby dzielił je tydzień marszu. Nie pomogło lotnictwo: lotnicy, którzy 6 września zameldowali, że „nasza konnica jest w Kisaki”, wzięli bydło za konie Południowoafrykańczyków.
Dwa osobne natarcia
7 września Brits ruszył na Kisaki. Piechota generała brygady Bevesa szła z trudem przez wysoką trawę słoniową wzdłuż rzeki Mgeta, a konnica Enslina zatoczyła łuk na południe, by przeciąć drogę z Kisaki do Iringi. Około pierwszej po południu na kolumnę Bevesa spadł nie tylko ogień nieprzyjaciela, ale też rój dzikich pszczół, który rozpędził zwierzęta juczne, podobnie jak wcześniej pod Tangą i Kahe. Pod wieczór piechota natrafiła na silnie obsadzone okopy przed niemiecką bomą i okopała się na noc. Konni Enslina od południa walczyli z przeważającymi siłami niemieckimi. W gęstym buszu nie mogli wykorzystać szybkości koni, Niemcy obeszli ich prawe skrzydło i zabrali część koni, a w walce wręcz brygada straciła 16 zabitych i 24 rannych. Sam Lettow-Vorbeck za rozstrzygający uznał kontratak na bagnety jednej z kompanii askarysów. Gdy około 22.00 Niemcy uderzyli na piechotę Bevesa, Brits postanowił się wycofać, mimo protestów obu dowódców batalionów. Do 4.30 rano obie kolumny wróciły pod Whigu.
Nussey, oddalony zaledwie o kilka kilometrów, nie słyszał tych walk. O świcie 8 września zajął wschodnie wzgórze Whigu i ruszył na bomę Kisaki, ale zaraz utknął w pasie buszu i lasu. Przez cały dzień Niemcy próbowali obejść oba jego skrzydła. Między drugą a trzecią po południu na lewym skrzydle odwód w ostatniej chwili odparł natarcie na bagnety, przeprowadzone przez ten sam oddział, który dzień wcześniej rozbił Enslina. Około piątej Niemcy się wycofali. Brygada, która przez cały dzień nie miała jedzenia ani wody, straciła 4 oficerów i 19 szeregowych zabitych oraz około 20 rannych. Straty niemieckie nie są znane. Wieczorem Nussey dowiedział się wreszcie, gdzie jest Brits, i 9 września połączył się z nim.
Przyczyny i skutki
Smuts przyznał w raporcie, że gdyby Brits i Nussey mieli łączność, wspólne natarcie z pewnością dałoby Kisaki, a „dwa osobne wysiłki doprowadziły do podwójnego odwrotu i godnego pożałowania odrodzenia ducha nieprzyjaciela”. Hordern dodaje, że Lettow-Vorbeck, działając na liniach wewnętrznych, przerzucał te same kompanie najpierw przeciw Britsowi, a potem przeciw Nusseyowi, i że Brits mógł był pomóc Nusseyowi. Uważa też za szczęście, że Niemcy nie wykorzystali następnych dni, by rozbić wyczerpane kolumny. Lettow-Vorbeck uznał teren pod Kisaki za zbyt trudny i przerzucił główne siły na wschód, przeciw dywizji Hoskinsa, z którą w dniach 10–12 września walczył nad rzeką Dutumi.
Kisaki Brytyjczycy zajęli dopiero 14 września, gdy Niemcy już je opuścili, zostawiając wielu chorych i rannych. Lettow-Vorbeck okopał się na południowym brzegu rzeki Mgeta. Wojska Smutsa, wycieńczone, niedożywione i dziesiątkowane przez malarię i inne choroby, nie były już zdolne do dalszego natarcia. Pod koniec września ulewne deszcze znów uczyniły drogi nieprzejezdnymi i Smuts kazał wojskom nad Mgetą przejść do obrony. Wielki pościg, który zaczął się w marcu pod Kilimandżaro, na kilka miesięcy się zatrzymał.