TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Zabójstwo Mirbacha

Kategoria:
Polityka
Data:
6 lipca 1918
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Rosja, Niemcy, Włodzimierz Lenin

6 lipca 1918 roku, około trzeciej po południu, w gmachu niemieckiego poselstwa w Moskwie przy zaułku Dieneżnym padły strzały. Dwaj funkcjonariusze Czeki, Jakow Blumkin i Nikołaj Andriejew, zabili posła Rzeszy, hrabiego Wilhelma von Mirbacha-Harffa, który zaledwie dwa i pół miesiąca wcześniej objął placówkę przy rządzie Lenina. Obaj zamachowcy należeli do Partii Lewicowych Socjalistów-Rewolucjonistów. Chcieli zerwać pokój z Niemcami i zmusić bolszewików do wznowienia wojny. Zamach dał początek wystąpieniu lewicowych eserowców w Moskwie, które w ciągu doby zostało stłumione.

Wyrok na „wytchnienie”

Lewicowi eserowcy byli do wiosny 1918 roku jedynym partnerem bolszewików w rządzie. Gdy w marcu Zjazd Rad zatwierdził traktat brzeski, ich komisarze ludowi podali się do dymisji, ale partia nadal zasiadała w radach i w Czece. Pokój, który Lenin nazywał „wytchnieniem”, uważali za zdradę rewolucji, zwłaszcza od kiedy Niemcy zajęli Ukrainę, rozpędzili Centralną Radę i oddali ziemię dziedzicom. Mirbach był dla nich uosobieniem tego pokoju. Sam poseł nie miał zresztą złudzeń co do swoich gospodarzy. 25 czerwca pisał do sekretarza stanu Richarda von Kühlmanna, że po dwóch miesiącach obserwacji nie może postawić bolszewizmowi pomyślnej diagnozy: „stoimy przy łożu ciężko chorego”.

24 czerwca Komitet Centralny lewicowych eserowców postanowił w najkrótszym czasie położyć kres „tak zwanemu wytchnieniu” i zorganizować serię zamachów na najwybitniejszych przedstawicieli niemieckiego imperializmu. Partia liczyła, że uda się jej zmienić politykę rządu na zwołanym do Moskwy V Wszechrosyjskim Zjeździe Rad. Zjazd zebrał się 4 lipca w Teatrze Bolszoj. Mirbach siedział w loży dyplomatycznej, a eserowscy delegaci, odwróceni w jego stronę, wołali „Precz z Mirbachem!” i zagłuszali przemówienie Lenina. Jeden z przywódców partii, Borys Kamkow, mówił, że dyktatura proletariatu zamieniła się w „dyktaturę Mirbacha”. Bolszewicka większość odrzuciła jednak wszystkie wnioski eserowców i wtedy partia sięgnęła po zamach.

Zamach w poselstwie

Blumkin kierował w Czece wydziałem, który zajmował się kontrwywiadem przeciw Niemcom, a Andriejew był jego współpracownikiem. Według wspomnień Blumkina polecenie zabicia posła przekazała mu 4 lipca przywódczyni partii Marija Spiridonowa. Pretekst do rozmowy dała sprawa zatrzymanego przez Czekę Austriaka nazwiskiem Robert Mirbach, którego Blumkin przedstawiał jako dalekiego krewnego posła. Obaj przyjechali do poselstwa samochodem Czeki, z pistoletami i bombami w teczkach. Okazali mandat Komisji z podrobionym podpisem jej przewodniczącego, Feliksa Dzierżyńskiego. Według ustaleń śledztwa pieczęć przyłożył na nim zastępca Dzierżyńskiego, lewicowy eserowiec Wiaczesław Aleksandrowicz.

Mirbach przyjął ich w salonie razem z radcą poselstwa Kurtem Riezlerem i tłumaczem, porucznikiem Müllerem. Poselstwo dostawało już wcześniej ostrzeżenia o przygotowywanym zamachu i przekazywało je władzom radzieckim, więc poseł mógł sądzić, że goście przyszli właśnie w tej sprawie. Po krótkiej rozmowie Blumkin wyciągnął rewolwer i strzelił kolejno do całej trójki, ale chybił. Według relacji świadków pierwsza rzucona bomba nie wybuchła. Gdy Mirbach próbował uciec z pokoju, Andriejew trafił go z pistoletu, a druga bomba wybiła okna salonu. Zamachowcy wyskoczyli przez okno, przy czym Blumkin zranił się w nogę, i odjechali czekającym samochodem. Poseł zmarł po kilkunastu minutach. Miał 47 lat. Na miejscu zamachowcy zostawili teczkę z dokumentami wystawionymi na swoje nazwiska.

Moskwa w rękach oddziału Popowa

Zamachowcy schronili się w siedzibie oddziału Czeki, którym dowodził lewicowy eserowiec Dmitrij Popow, w zaułku Triochswiatitielskim. Oddział liczył kilkuset ludzi, głównie marynarzy i Finów, i miał kilka dział oraz samochody pancerne. Tam też zebrał się Komitet Centralny partii. Dzierżyński przyjechał osobiście zażądać wydania Blumkina, zagroził rozstrzelaniem członków komitetu, ale sam został aresztowany i zatrzymany jako zakładnik. Eserowcy wzięli w sumie kilkudziesięciu zakładników, wśród nich zastępcę przewodniczącego Czeki Martina Łacisa i przewodniczącego rady moskiewskiej Piotra Smidowicza. Zajęli też urząd telegraficzny i rozesłali odezwy, w których ogłaszali, że „kat Mirbach” został zabity, a bolszewików nazywali agentami niemieckiego imperializmu.

Lenin dowiedział się o zamachu przez telefon i początkowo sądził, że zbuntowała się cała Czeka. Około piątej po południu pojechał z przewodniczącym Wszechrosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego Jakowem Swierdłowem do poselstwa, by złożyć kondolencje. Niemcy zapamiętali, że jego przeprosiny były lodowato chłodne. Tymczasem na rozkaz bolszewików czekiści i żołnierze otoczyli Teatr Bolszoj. Delegatów bolszewickich wypuszczono, a frakcję lewicowych eserowców, około czterystu pięćdziesięciu osób, razem ze Spiridonową zatrzymano w budynku.

Najtrudniej było o wierne wojsko. Większość pułków moskiewskiego garnizonu ogłosiła neutralność, a na bolszewików można było liczyć tylko w przypadku strzelców łotewskich. Część z nich obchodziła tej nocy pod miastem łotewskie święto świętojańskie, przypadające według starego stylu właśnie na 6–7 lipca. Dowodzenie powierzono pułkownikowi Jukumsowi Vācietisowi, któremu Lenin też do końca nie ufał. Zaplanowany na noc atak się nie odbył, bo oddziały nie zdążyły się zebrać.

Stłumienie

Rano 7 lipca Łotysze ustawili działa w odległości kilkuset metrów od siedziby oddziału Popowa i po nieudanej próbie rokowań otworzyli ogień. Pierwsze pociski trafiły w budynek, w którym obradował Komitet Centralny, i eserowscy przywódcy opuścili go natychmiast. Wczesnym popołudniem było po wszystkim. Dzierżyński odzyskał wolność, kilkuset ludzi Popowa dostało się do niewoli, a przywódcy uciekli z miasta. Eserowcy nie próbowali przy tym aresztować rządu ani zająć Kremla, choć według części historyków mieli ku temu możliwości. Amerykański historyk Alexander Rabinowitch uważa, że ich celem była zmiana polityki rządu, a nie przejęcie władzy. Władze radzieckie od początku przedstawiały te wydarzenia jako powstanie przeciw władzy rad.

Represje przyszły od razu. Aleksandrowicza i dwunastu czekistów z oddziału Popowa rozstrzelano bez sądu w ciągu najbliższej doby. Dzierżyński na kilka tygodni oddał kierowanie Czeką. W Piotrogrodzie rozbrojono eserowskie oddziały, a zbrojny opór stawiła tylko załoga gmachu Korpusu Paziów. 9 lipca Zjazd Rad, obradujący już bez lewicowych eserowców, potępił ich wystąpienie, a w następnych tygodniach usunięto ich z rad w całym kraju. Rozpadła się ostatnia koalicja, w której bolszewicy dzielili się władzą z inną partią. Blumkin i Andriejew zbiegli. Pod koniec roku sąd skazał ich zaocznie na trzy lata więzienia, a Spiridonowa dostała rok. Blumkin wkrótce wrócił na służbę do Czeki.

Inne lipcowe wystąpienia

W nocy z 5 na 6 lipca wybuchło antybolszewickie powstanie w Jarosławiu nad Wołgą. Przygotował je Ludowy Związek Obrony Ojczyzny i Wolności Borisa Sawinkowa, a dowodził pułkownik Aleksandr Pierchurow. Z wystąpieniem eserowców w Moskwie nie miało ono związku organizacyjnego. Bolszewicy tłumili je do 21 lipca, ostrzeliwując miasto z artylerii. Kilka dni po zamachu na Mirbacha, 10 lipca, przeciw rządowi wystąpił w Symbirsku dowódca frontu wschodniego przeciw Czechosłowakom, lewicowy eserowiec Michaił Murawjow. Następnego dnia zginął.

Kryzys z Berlinem

Lewicowi eserowcy liczyli, że Niemcy odpowiedzą na zabójstwo posła wypowiedzeniem wojny. Tak się nie stało. Cesarz Wilhelm II był przeciwny zerwaniu stosunków, a armia niemiecka szykowała się właśnie do kolejnej ofensywy we Francji i nie miała sił na nową kampanię na wschodzie. Berlin zażądał jednak gwarancji bezpieczeństwa dla swoich dyplomatów. 14 lipca Riezler, który kierował poselstwem po śmierci Mirbacha, przedstawił żądanie wprowadzenia do Moskwy batalionu niemieckich żołnierzy do ochrony placówki. Lenin odmówił, uznając to za początek okupacji Rosji, i spór zakończył się kompromisem. Nowym posłem w Moskwie Niemcy mianowali byłego wicekanclerza Karla Helffericha, który przyjechał do miasta pod koniec lipca. Pokój brzeski przetrwał zamach, ale stosunki między Berlinem a Moskwą już nigdy nie były takie jak przed 6 lipca.