TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Zamach stanu Sidónia Paisa

Kategoria:
Polityka
Data:
8 grudnia 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Portugalia, Sidónio Pais, Afonso Costa

8 grudnia 1917 roku w Lizbonie zakończył się trzydniowy zbrojny zamach stanu. Rząd Afonso Costy, utworzony w kwietniu, złożył dymisję, a władzę przejęła Junta Rewolucyjna. Jej przewodniczącym był major artylerii i profesor matematyki Sidónio Pais. Tego samego dnia w nadzwyczajnym dodatku do dziennika urzędowego ogłoszono, że „lud i siły rewolucyjne lądu i morza” powołały juntę w składzie: Sidónio Pais jako przewodniczący oraz António Machado Santos i José Feliciano da Costa Júnior jako członkowie. Junta zapowiadała, że w możliwie najkrótszym czasie przekaże władzę rządowi „zgodnemu z dążeniami narodu”.

Przywódca i spiskowcy

Sidónio Pais nie był typowym zamachowcem. Wykładał rachunek różniczkowy na uniwersytecie w Coimbrze, w latach 1911–1912 był ministrem w dwóch republikańskich rządach, a od 1912 roku posłem Portugalii w Berlinie. Wrócił do kraju dopiero wtedy, gdy w marcu 1916 roku Niemcy wypowiedziały Portugalii wojnę. Uchodził za przeciwnika wysyłania wojsk na front zachodni i z czasem stał się najważniejszą postacią opozycji wobec Partii Demokratycznej Costy.

Spisek zawiązali ludzie z kręgu Unii Republikańskiej (unionistów) Manuela de Brito Camacho. Według portugalskiego politologa José Adelino Malteza Pais dołączył do sprzysiężenia dopiero po jego powstaniu, a sam Camacho w ostatniej chwili wycofał swoje poparcie. Spiskowcy znaleźli pieniądze u zamożnego rolnika z Alentejo i pozyskali kilka jednostek lizbońskiego garnizonu.

Dlaczego wybuchł bunt

Rząd Costy był coraz bardziej osamotniony. Udział w wojnie, a zwłaszcza wysyłanie Portugalskiego Korpusu Ekspedycyjnego do Flandrii, był w kraju niepopularny. Brakowało żywności, ceny rosły, w maju Lizbonę ogarnęły rozruchy głodowe, a rząd odpowiadał zawieszaniem swobód i cenzurą. W listopadowych wyborach samorządowych demokraci stracili większość gmin. Sprzyjała też chwila: Costa i minister spraw zagranicznych Augusto Soares przebywali za granicą, między innymi w Paryżu, gdzie pod koniec listopada obradowała wielka konferencja międzysojusznicza. Od 19 listopada rządem kierował w zastępstwie minister wojny José Norton de Matos.

Trzy dni walk

Powstanie wybuchło 5 grudnia. Oddziały buntowników, według portugalskich opracowań piechota z kilku pułków, artyleria i kawaleria oraz kadeci Szkoły Wojennej, zajęły rondo przy dzisiejszym placu Markiza Pombala i wzgórze w Parku Edwarda VII, gdzie Pais urządził swoje stanowisko dowodzenia. Liczebność buntowników źródła podają bardzo różnie, od około 250 żołnierzy na początku ruchu do blisko dwóch, a nawet dwóch i pół tysiąca ludzi. Po stronie rządu stanęły marynarka, Gwardia Narodowa Republikańska, policja i część wojska. Obroną kierował Norton de Matos, a siłami morskimi oficer marynarki Leote do Rego. Dwa lata wcześniej obaj byli przywódcami powstania z 14 maja 1915 roku, które dało władzę demokratom.

6 grudnia rząd ogłosił w Lizbonie stan oblężenia. Niszczyciel Guadiana i krążownik pomocniczy Gil Eanes, stojące na Tagu, ostrzeliwały pozycje buntowników, a pociski artylerii obu stron spadały na domy w centrum miasta. Policja nie wychodziła z koszar i w mieście doszło do grabieży. 7 grudnia kolumny marynarzy i gwardzistów próbowały zdobyć park, nacierając aleją Avenida da Liberdade i od strony dzielnicy Rato, ale ataki się nie powiodły. Buntownikom pomagały grupy uzbrojonych cywilów, a według portugalskich historyków ich udział przesądził o wyniku walk. Najdłużej opierali się marynarze. W nocy z 7 na 8 grudnia rząd uznał, że przegrał, i złożył prezydentowi Bernardinowi Machado dymisję.

Dokładna liczba ofiar nie jest znana. Często przytaczane zestawienie mówi o 109 zabitych i około 500 rannych, żołnierzach i cywilach. Po zwycięstwie tłumy splądrowały siedziby i domy działaczy Partii Demokratycznej. Norton de Matos i Leote do Rego uciekli na brytyjskim statku. Afonso Costę, który wracał z zagranicy, zatrzymano w Porto.

Nowa władza

Prezydent Machado próbował ratować porządek konstytucyjny i szukał kandydata na nowego premiera wśród umiarkowanych republikanów, ale zwycięzcy nie zamierzali oddać władzy. W następnych dniach junta rozwiązała parlament, zniosła kary nałożone wcześniej na biskupów i kazała uwolnić uczestników nieudanego buntu z grudnia 1916 roku. Poparcie dla Paisa okazali konserwatywni republikanie, katolicy i monarchiści, ale także związki zawodowe, które liczyły na uwolnienie uwięzionych strajkujących.

Dla aliantów zamach był niepokojącą wiadomością. Obalony rząd był najbardziej zdecydowanym zwolennikiem udziału Portugalii w wojnie, a przeciwnicy nowego przywódcy zarzucali mu sympatie proniemieckie. Portugalia nie wycofała się jednak z wojny. Korpus we Flandrii pozostał na froncie, choć w następnych miesiącach posiłki docierały do niego coraz rzadziej. Francja i Wielka Brytania uznały oficjalnie nową władzę dopiero w maju 1918 roku. Zwolennicy Paisa zaczęli nazywać nowy ustrój „Nową Republiką” (República Nova).