TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Afera Bernstorffa

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
21 września 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, Niemcy, wywiad, Ameryka Łacińska

21 września 1917 roku amerykański sekretarz stanu Robert Lansing opublikował bez słowa komentarza krótką depeszę, którą dawny ambasador niemiecki w Waszyngtonie hrabia Johann Heinrich von Bernstorff wysłał do Urzędu Spraw Zagranicznych w Berlinie 22 stycznia 1917 roku. „Proszę o upoważnienie do wydania do 50 000 dolarów, aby, jak przy wcześniejszych okazjach, wpłynąć na Kongres za pośrednictwem znanej Panu organizacji, która może zdoła zapobiec wojnie. Tymczasem zaczynam działać w tym duchu” – pisał Bernstorff. Dodawał, że w tych okolicznościach bardzo pożądane byłoby oficjalne niemieckie oświadczenie na rzecz Irlandii, które zjednałoby Niemcom wpływowych w Ameryce Irlandczyków. Lansing nie ujawnił, skąd ma tekst. Zaznaczył jedynie, że depesza nie szła przez Departament Stanu, co sugerowało, że Niemcy przesłali ją przez przedstawicielstwo jakiegoś państwa neutralnego.

Kongres w ogniu

Depesza pochodziła z dnia, w którym prezydent Woodrow Wilson wzywał w Senacie do „pokoju bez zwycięstwa”, i z ostatnich tygodni przed zerwaniem stosunków. Wkrótce Lansing dodał, że Bernstorff wiedział już wtedy o planowanej przez Berlin nieograniczonej wojnie podwodnej, bo najpóźniej 19 stycznia przekazywał do Meksyku telegram Zimmermanna, w którym była mowa o jej wznowieniu 1 lutego. Pieniądze miały więc, według Departamentu Stanu, złagodzić nieuchronne oburzenie Amerykanów.

Publikacja wywołała burzę wśród senatorów i kongresmenów. Kongresmen James Thomas Heflin z Alabamy oświadczył w Izbie Reprezentantów, że mógłby wskazać trzynastu czy czternastu członków Kongresu, którzy zachowywali się podejrzanie. William Howard z Georgii twierdził, że potrafiłby wskazać ludzi, którzy dostali część tych pieniędzy. Trzy dni później, 24 września, Izba przeżyła najburzliwsze posiedzenie od lat. Pod gwizdy i drwiny sali Heflin raz po raz uchylał się od podania nazwisk, a do komisji regulaminowej trafiły dwie rezolucje wzywające go do udowodnienia zarzutów. Gdy okazało się, że jego podejrzenia nie mają podstaw, wrzawa ucichła. Prasa szybko uznała, że za 50 tysięcy dolarów nie da się kupić Kongresu, a Bernstorff zamierzał raczej opłacić kampanię listów, telegramów i petycji do kongresmenów.

Amerykańskie gazety przypominały, czym mogły być „wcześniejsze okazje”. W 1915 roku za niemieckie pieniądze działała organizacja Labor’s National Peace Council, a od listopada tego roku American Embargo Conference, która zasypywała Kongres żądaniami embarga na broń dla aliantów i ograniczenia prawa Amerykanów do podróży statkami brytyjskimi. Już w lutym 1916 roku dziennik „Providence Journal” pisał, że stworzył ją Bernstorff, a finansowało biuro niemieckiego agenta finansowego w Nowym Jorku Heinricha Alberta. Sam Bernstorff był już daleko: po wyjeździe z Ameryki został ambasadorem w Konstantynopolu.

Depesze Luxburga

Waszyngtońska rewelacja była drugą w ciągu kilkunastu dni. 8 września Lansing ogłosił trzy depesze, które niemiecki chargé d’affaires w Buenos Aires hrabia Karl von Luxburg wysłał do Berlina w maju i lipcu. Nadawało je szwedzkie poselstwo jako własne szyfrogramy do MSZ w Sztokholmie. Luxburg radził, by małe argentyńskie statki płynące do Francji oszczędzać albo zatapiać „spurlos versenkt”, czyli bez śladu. Odczytano to jako radę, by zatapiać je razem z załogami, tak żeby nikt nie mógł świadczyć. Pełniącego obowiązki argentyńskiego ministra spraw zagranicznych nazwał „notorycznym osłem i anglofilem”. 13 września Departament Stanu dorzucił list niemieckiego posła w Meksyku z 1916 roku, który proponował odznaczyć szwedzkiego chargé d’affaires Folkego Cronholma za przekazywanie niemieckich depesz.

W Argentynie wybuchły zamieszki. Tłumy spaliły niemiecki klub i redakcje niemieckich gazet w Buenos Aires i rozproszyło je dopiero wojsko. 12 września Luxburg otrzymał paszporty, a 19 września Senat stosunkiem głosów 23 do 1 opowiedział się za zerwaniem stosunków z Niemcami. Prezydent Hipólito Yrigoyen zwlekał i domagał się wyjaśnień od Berlina. W dniu publikacji depeszy Bernstorffa niemiecki sekretarz stanu Richard von Kühlmann zapewnił argentyńskiego posła, że Niemcy stanowczo odcinają się od pomysłów Luxburga, które były jego prywatną opinią. Choć kilka dni później za zerwaniem głosowała też Izba Deputowanych, Yrigoyen utrzymał neutralność.

Obie afery, opublikowane w odstępie dwóch tygodni, umacniały w Ameryce i w Ameryce Łacińskiej obraz niemieckiej dyplomacji jako siedliska intryg. Departament Stanu nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. W październiku ujawnił kolejne depesze z 1916 roku, które łączyły ambasadę Bernstorffa z planami sabotażu w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.