Niemcy · Państwa centralne
Johann Heinrich von Bernstorff
Ambasador Niemiec w Stanach Zjednoczonych (1908–1917) i w Imperium Osmańskim (1917–1918)
- Urodzony:
- 14 listopada 1862, Londyn (Wielka Brytania)
- Zmarł:
- 6 października 1939, Genewa
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Stany Zjednoczone, okręty podwodne, inicjatywy pokojowe
Hrabia Johann Heinrich von Bernstorff był w latach wielkiej wojny najważniejszym dyplomatą Niemiec w państwie neutralnym. Jako ambasador w Waszyngtonie prowadził z Woodrowem Wilsonem i jego sekretarzami stanu długi pojedynek o wojnę podwodną: po zatopieniu Lusitanii, Arabica i Sussexa za każdym razem odsuwał groźbę zerwania stosunków, często wychodząc poza instrukcje z Berlina. Przekonywał swój rząd, że wojna z Ameryką oznacza klęskę Niemiec, i do ostatniej chwili liczył na pokój z pośrednictwem Wilsona. Zarazem jego ambasada osłaniała i finansowała propagandę, szpiegostwo i sabotaż w Stanach Zjednoczonych. W Ameryce stał się symbolem niemieckiej dwulicowości, w Niemczech zaś dla prawicy symbolem defetyzmu. Historycy widzą w nim dziś przede wszystkim dyplomatę, który trafnie przewidział skutki decyzji, jakich nie umiał powstrzymać.
Przed wojną
Urodził się 14 listopada 1862 roku w Londynie, gdzie jego ojciec, Albrecht von Bernstorff, dawny minister spraw zagranicznych Prus, był posłem, a potem ambasadorem. Pierwsze dziesięć lat życia spędził w Anglii i angielski stał się jego drugim językiem ojczystym. Po śmierci ojca w 1873 roku rodzina wróciła do Niemiec. Ojciec był przeciwnikiem Bismarcka i spór obu rodów na kilka lat zamknął synowi drogę do dyplomacji, więc Bernstorff służył przez osiem lat jako oficer artylerii gwardii w Berlinie. W 1887 roku ożenił się z Jeanne Luckemeyer, urodzoną w Nowym Jorku córką bogatego kupca niemieckiego pochodzenia.
Gdy stosunki z Bismarckami się poprawiły, rozpoczął karierę dyplomatyczną. Pracował w Konstantynopolu, Belgradzie, Dreźnie, Petersburgu i Monachium, w latach 1902–1906 był radcą ambasady w Londynie, a potem konsulem generalnym w Kairze. Wszędzie opowiadał się za porozumieniem z Wielką Brytanią, a politykę Wilhelma II uważał za lekkomyślną. W 1908 roku został ambasadorem w Waszyngtonie. Twierdził, że Berlin nie docenia Stanów Zjednoczonych, które jego przełożeni traktowali jak mocarstwo drugiej kategorii, ale nie zdołał ich przekonać.
1914–1915: propaganda, sabotaż i Lusitania
Wybuch wojny zastał Bernstorffa na urlopie w Niemczech. W Berlinie polecono mu tłumaczyć Amerykanom niemiecki punkt widzenia. Wrócił do Nowego Jorku 23 sierpnia 1914 roku, a razem z nim przypłynęli Bernhard Dernburg, który miał prowadzić propagandę i szukać pożyczek, i Heinrich Albert, który miał skupować w Ameryce towary dla Niemiec. Ambasada stała się wkrótce ośrodkiem rozległej działalności. Attaché wojskowy Franz von Papen i attaché morski Karl Boy-Ed organizowali zaopatrzenie niemieckich okrętów, fałszowanie paszportów dla rezerwistów, a potem także zamachy na kanadyjskie linie kolejowe i amerykańskie fabryki amunicji. Bernstorff twierdził później, że rozkazy dla agentów szły z Berlina obok niego. Historycy nie dają temu pełnej wiary: wiedział dość, by starać się wiedzieć jak najmniej, a część pieniędzy dla biura Papena przechodziła według dokumentów opublikowanych w 1916 roku przez ambasadę.
Najpoważniejszym wyzwaniem okazała się wojna podwodna. Bernstorff uważał ją za wątpliwą prawnie i sprzeczną z interesem Niemiec, którym bardziej niż czegokolwiek innego potrzebna była neutralność Ameryki. Ogłoszenie ambasady, które ostrzegało podróżnych przed rejsami do strefy wojennej, ukazało się w nowojorskiej prasie w dniu, w którym Lusitania wypłynęła w swój ostatni rejs. Po jej zatopieniu 7 maja 1915 roku, w którym zginęło ponad stu Amerykanów, Bernstorff namawiał Berlin, by uznał odpowiedzialność za śmierć obywateli państw neutralnych. Gdy w sierpniu U-boot zatopił brytyjski liniowiec Arabic i zginęli kolejni Amerykanie, ambasador 1 września dał sekretarzowi stanu Robertowi Lansingowi pisemne zapewnienie, że okręty podwodne nie będą zatapiać liniowców bez ostrzeżenia i bez zapewnienia bezpieczeństwa pasażerom. W Ameryce uznano je za sukces Wilsona. W tej i w kolejnych sprawach Bernstorff nieraz wychodził poza instrukcje z Berlina i bywał za to upominany.
Jesienią sypały się afery. We wrześniu Amerykanie zażądali odwołania ambasadora Austro-Węgier Konstantina Dumby, przyłapanego na planach podburzania robotników w fabrykach amunicji, a w grudniu Lansing zażądał odwołania Boy-Eda i Papena. Bernstorff prosił, by ogłaszając to, zaznaczyć, że on sam nie jest w sprawę zamieszany, i 10 grudnia zawiadomił, że cesarz obu odwołał.
1916: Sussex i nadzieja na pośrednictwo
Na początku 1916 roku Bernstorff prowadził z Lansingiem trudne rokowania o odszkodowanie za Lusitanię. Rząd niemiecki zgodził się w lutym wyrazić ubolewanie i zapłacić, ale w tym samym czasie ogłosił, że uzbrojone statki handlowe będą traktowane jak okręty wojenne, i porozumienie utknęło. Gdy w marcu U-boot storpedował prom Sussex, a Wilson zagroził w ostrej nocie zerwaniem stosunków, Bernstorff alarmował Berlin, że bez szybkiego ustępstwa wojna z Ameryką jest pewna. Kanclerz Theobald von Bethmann Hollweg przeforsował wtedy przeciw admiralicji tak zwane zobowiązanie z Sussexa: okręty podwodne miały przestrzegać reguł prawa morskiego. W sporach o wojnę podwodną ambasador był jednym z najważniejszych sojuszników kanclerza przeciw zwolennikom bezwzględnej wojny podwodnej, z Alfredem von Tirpitzem na czele.
Bernstorff widział jedyne wyjście z wojny w pokoju kompromisowym z pośrednictwem Wilsona. Utrzymywał bliski kontakt z jego doradcą, pułkownikiem Edwardem House’em, i przekonywał Berlin, że prezydent po wyborach w listopadzie 1916 roku wystąpi z inicjatywą pokojową. Gdy jesienią U-53 zawinął do Newport i zatopił kilka statków u wybrzeży Ameryki, Wilson dał mu wyraźnie do zrozumienia, że taki incydent nie może się powtórzyć. Berlin nie czekał na Wilsona i 12 grudnia ogłosił własną ofertę pokojową. Kilka dni później prezydent wystosował notę z prośbą do obu stron o podanie warunków. Niemcy odpowiedziały wymijająco.
1917: zerwanie
W styczniu 1917 roku Bernstorff dowiedział się, że w Niemczech zapadła już decyzja o nieograniczonej wojnie podwodnej od 1 lutego. Przekazał też dalej, do poselstwa w Meksyku, telegram Zimmermanna, w którym sekretarz stanu proponował Meksykowi sojusz przeciw Stanom Zjednoczonym. Jednocześnie Wilson w przemówieniu w Senacie wezwał do „pokoju bez zwycięstwa”, a House przekazał ambasadorowi poufną propozycję pośrednictwa i prośbę o niemieckie warunki. 22 stycznia Bernstorff prosił Berlin o pieniądze na wpływanie na Kongres, a 27 stycznia błagał o odroczenie wojny podwodnej: jeśli zacznie się natychmiast, Wilson uzna to za policzek i wojna z Ameryką stanie się nieunikniona. Odpowiedź nie zmieniła niczego. 31 stycznia ambasador musiał wręczyć Lansingowi notę zapowiadającą nieograniczoną wojnę podwodną, a tego samego dnia przekazał House’owi niemieckie warunki pokoju, które przyszły za późno.
3 lutego Wilson zerwał stosunki dyplomatyczne z Niemcami, a Bernstorff otrzymał paszporty. 14 lutego odpłynął z Nowego Jorku duńskim statkiem Frederik VIII. Brytyjczycy zatrzymali go w Halifaksie i dokładnie przeszukali statek, a do Niemiec dotarł przez Norwegię i Danię. Po latach przekonywał, że o wejściu Ameryki do wojny przesądził nie telegram Zimmermanna, lecz wznowienie bezwzględnej wojny podwodnej. 6 kwietnia Stany Zjednoczone wypowiedziały Niemcom wojnę. We wrześniu Lansing opublikował jego styczniową depeszę o 50 tysiącach dolarów na wpływanie na Kongres, a w październiku kolejne dokumenty łączące ambasadę z planami sabotażu. Kilka amerykańskich uczelni odebrało mu nadane wcześniej doktoraty honorowe.
Konstantynopol
W Berlinie Bernstorff rozmawiał z posłami Reichstagu, między innymi z Matthiasem Erzbergerem, i podtrzymywał przekonanie, że Wilson wciąż może pośredniczyć, co mogło wpłynąć na lipcową rezolucję pokojową Reichstagu. Według części historyków ustępujący w lipcu 1917 roku Bethmann Hollweg proponował go na swojego następcę, ale cesarz i Erich Ludendorff uważali go za demokratę. Przeciwnicy z kół wszechniemieckich i z Naczelnego Dowództwa doprowadzili do odsunięcia go z Berlina: latem 1917 roku został ambasadorem w Konstantynopolu.
Tam zetknął się ze skutkami ludobójstwa Ormian. Na polecenie Berlina protestował przeciw prześladowaniom i domagał się powrotu wysiedlonych, bez skutku. We wspomnieniach przytoczył słowa ministra spraw wewnętrznych, a od 1917 roku wielkiego wezyra Talata Paszy, który na jego naleganie odparł z uśmiechem, że sprawa jest załatwiona, bo „nie ma już Ormian”. Część historyków zarzuca mu jednak, że w rozmowach z Turkami raczej omijał tę sprawę. Wiosną 1918 roku ostrzegał Turków przed marszem na Zakaukazie, który naruszał postanowienia traktatu brzeskiego. Sprzyjał też planom osadnictwa żydowskiego w Palestynie i według niemieckich badaczy pomagał zapobiec deportacjom Żydów, jakie rozważali niektórzy przywódcy młodotureccy.
Po wojnie
W październiku 1918 roku odmówił objęcia urzędu sekretarza stanu do spraw zagranicznych w rządzie Maksymiliana Badeńskiego, ale wrócił do Berlina i pomagał przygotować rokowania pokojowe. W 1919 roku nie przyjął teki ministra spraw zagranicznych Republiki i odszedł z dyplomacji. Należał do założycieli liberalnej Niemieckiej Partii Demokratycznej, w latach 1921–1928 był posłem do Reichstagu, a jako prezes Niemieckiej Ligi na rzecz Ligi Narodów i delegat na rokowania rozbrojeniowe w Genewie był jednym z najbardziej znanych niemieckich rzeczników współpracy międzynarodowej. W 1920 roku wydał wspomnienia z Ameryki. Hitler wymienił go wśród winnych klęski Niemiec. Po dojściu nazistów do władzy Bernstorff osiadł w Genewie i tam zmarł 6 października 1939 roku.
Ocena
W Stanach Zjednoczonych lat 1915–1917 Bernstorff był jednym z najbardziej znienawidzonych ludzi, uosobieniem niemieckiego spisku. Dopiero po latach także amerykańscy autorzy przyznawali, że gdyby Berlin słuchał jego rad, historia mogła potoczyć się inaczej. Nowsi historycy widzą w nim dyplomatę, który trafniej niż ktokolwiek w Berlinie ocenił potęgę Ameryki i znaczenie jej neutralności, i który wielokrotnie ratował stosunki dwóch państw, ryzykując własną pozycję.
Ta sama ocena ma jednak drugą stronę. Bernstorff tolerował, a w części finansował działania, które w państwie neutralnym były nielegalne i które, gdy wychodziły na jaw, niweczyły jego własne wysiłki. Jak piszą historycy, poruszał się w „półmroku” i dobrze o tym wiedział. Nie mógł też przezwyciężyć tego, że w Berlinie decydowali admirałowie i generałowie, dla których Ameryka była przeciwnikiem, którego da się zlekceważyć.