TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Nota pokojowa Wilsona

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
18 grudnia 1916
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, Woodrow Wilson, neutralność, inicjatywy pokojowe

18 grudnia 1916 roku o 21.30 sekretarz stanu Robert Lansing wysłał z Waszyngtonu do amerykańskich ambasadorów i posłów we wszystkich walczących państwach depeszę okólną z notą prezydenta Woodrowa Wilsona. Prezydent sugerował w niej, by każde z państw prowadzących wojnę jasno określiło, na jakich warunkach mogłoby ją zakończyć i jakie gwarancje uznałoby za wystarczające, by podobny konflikt się nie powtórzył. Dyplomaci mieli odczytać notę ministrom spraw zagranicznych „z najwyższym naciskiem” i dać do zrozumienia, że rządowi Stanów Zjednoczonych „bardzo trudno byłoby zrozumieć odpowiedź odmowną”. Do historii dokument przeszedł jako nota pokojowa Wilsona, choć sam prezydent zastrzegał w niej, że nie proponuje pokoju.

Długo przygotowywany krok

Wilson myślał o takim wystąpieniu od tygodni. Zaraz po wygranych wyborach, 14 listopada, wezwał do Białego Domu swojego najbliższego doradcę, pułkownika Edwarda House’a. Według dziennika House’a prezydent chciał wysłać do walczących państw notę z żądaniem przerwania wojny. Uważał, że jeśli tego nie zrobi, Stany Zjednoczone wcześniej czy później wpadną w wojnę z Niemcami z powodu okrętów podwodnych. Sądził, że Niemcy już złamali obietnicę złożoną po nocie w sprawie Sussexa, a zanim zerwie z nimi stosunki, chciał spróbować pośrednictwa. House się sprzeciwiał. Ostrzegał, że alianci, którzy po dwóch latach wojny zaczynają odnosić sukcesy, uznają taki krok za nieprzyjazny i zobaczą w nim nagrodę dla Niemiec za łamanie zobowiązań.

Pod koniec listopada Wilson przeczytał House’owi pierwszy projekt. Doradca zaprotestował przeciw zdaniu, że przyczyny i cele wojny są niejasne. Tłumaczył, że dla aliantów nic nie jest jaśniejsze: Niemcy rozpętały wojnę dla podbojów, a oni walczą, by złamać pruski militaryzm. Prezydent dopisał też na jego prośbę zastrzeżenie, że nie próbuje pośredniczyć ani żądać pokoju. 30 listopada House napisał mu, że nie widzi „ani jednej szansy na dziesięć” powodzenia, jeśli nota zostanie wysłana teraz. Wilson się wahał, a w Londynie trwał kryzys rządowy, po którym premierem został David Lloyd George, zwolennik walki do zwycięstwa. 12 grudnia prezydenta uprzedzili Niemcy, ogłaszając własną ofertę pokojową. Przekazując ją 16 grudnia Entencie, Lansing polecił ambasadorom zaznaczyć, że Stany Zjednoczone wkrótce wystąpią z własnymi „bardzo poważnymi” uwagami i że zamierzały to zrobić z własnej inicjatywy. Wilson obawiał się, że alianci lada dzień ostatecznie zatrzasną drzwi przed rokowaniami. Zredagował więc ostateczny tekst w ciągu kilku godzin, już bez konsultacji z House’em.

„Prezydent nie proponuje pokoju”

Wilson zaczynał od zastrzeżenia, że jest „nieco zakłopotany”, bo jego propozycja może wyglądać na odpowiedź na niedawne wystąpienie państw centralnych. W rzeczywistości nie ma z nim nic wspólnego i powinna być rozpatrzona tak, jakby padła w innych okolicznościach. Prezydent proponował, by wszystkie walczące państwa ogłosiły swoje warunki zakończenia wojny, tak żeby można je było porównać. Nie zależało mu na tym, w jaki sposób to nastąpi. Chętnie sam by w tym pomógł, ale nie chciał narzucać metody.

Najwięcej kłopotów przysporzył mu jeden akapit. Wilson zauważał, że cele, które mężowie stanu obu stron przedstawiają w ogólnych słowach swoim narodom i światu, są „w gruncie rzeczy takie same”. Każda strona chce zabezpieczyć prawa słabych narodów i małych państw, każda chce, by świat był bezpieczny przed nawrotem takich wojen, i każda jest gotowa rozważyć utworzenie ligi narodów, która zapewniłaby pokój i sprawiedliwość. Stany Zjednoczone są równie mocno zainteresowane przyszłym pokojem jak państwa walczące i są gotowe współpracować przy jego zabezpieczeniu, ale wojna musi się najpierw skończyć. Prezydent ostrzegał, że jeśli będzie się toczyć dalej, „ku nieokreślonym celom”, przez powolne wyniszczanie, dopóki po jednej czy drugiej stronie nie zabraknie ludzi do złożenia w ofierze, nadzieje na pokój stracą sens, a położenie neutralnych, już teraz bardzo trudne, stanie się „zupełnie nie do zniesienia”. Konkretne cele wojny nigdy nie zostały ogłoszone. Może się okazać, że pokój jest bliżej, niż sądzimy. „Prezydent nie proponuje pokoju, nie oferuje nawet pośrednictwa. Proponuje jedynie przeprowadzenie sondażu” – czytamy w nocie.

Doręczenie

Ambasador w Londynie wręczył notę zastępującemu ministra spraw zagranicznych lordowi Robertowi Cecilowi 20 grudnia. Tego samego wieczoru ambasador w Paryżu przekazał ją premierowi Francji Aristide’owi Briandowi. Dzień później otrzymali ją minister spraw zagranicznych Włoch Sidney Sonnino i sekretarz stanu Rzeszy Arthur Zimmermann, 22 grudnia austro-węgierski minister spraw zagranicznych István Burián (był to jego ostatni dzień na tym stanowisku), a 23 grudnia rząd turecki. Do Sofii, skąd wyjechał amerykański chargé d’affaires, nota dotarła dopiero 28 grudnia. 20 grudnia jej kopie otrzymały też rządy państw neutralnych. Brytyjska chronologia wojny notuje notę pod datą, którą nosi, czyli 18 grudnia. Część opracowań, zwłaszcza niemieckich, mówi o nocie z 21 grudnia, od dnia, w którym trafiła do Berlina.

„Na krawędzi wojny”

21 grudnia rano Lansing, objaśniając notę dziennikarzom, powiedział, że Stanom Zjednoczonym nie chodziło o interesy materialne. Prawa amerykańskie są jednak coraz częściej naruszane przez obie strony, więc sytuacja staje się krytyczna. „Mam na myśli to, że sami zbliżamy się do krawędzi wojny, a zatem mamy prawo dokładnie wiedzieć, czego chce każda ze stron” – mówił. Dodał, że ani prezydent, ani on nie uważają tego dokumentu za notę pokojową. Wypowiedź, którą odczytano jako zapowiedź porzucenia neutralności, wywołała poruszenie w Ameryce i w stolicach Europy. Jeszcze tego samego popołudnia Lansing ogłosił sprostowanie. Zapewnił, że chciał jedynie podkreślić żywe zainteresowanie państw neutralnych warunkami pokoju, a nie sugerować zmiany polityki neutralności, i żałuje, że jego słowa można było zrozumieć inaczej.

Urażeni alianci

W Wielkiej Brytanii nota wywołała, jak donosił ambasador amerykański, „zaskoczenie i bolesną konsternację”. Komentarze były powściągliwe, bo brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych poprosiło prasę, by nie podważała szczerości prezydenta, ale pod spodem kryło się głębokie rozczarowanie, a często gniew. Brytyjczycy odczytali słowa o „takich samych” celach jako stawianie aliantów i państw centralnych na jednym poziomie moralnym. Wydawca „Timesa” i „Daily Mail” lord Northcliffe mówił ambasadorowi, że ludzie są „wściekli jak diabli”. Były premier Asquith miał powiedzieć: „Nie mówcie mi o tym, to bardzo przygnębiające”. Liberalny „Daily Chronicle”, zawsze przyjazny Ameryce, pisał, że żaden amerykański dokument państwowy za życia tego pokolenia nie sprawił tyle bólu, i że prezydent z pewnością nie chciał nikogo obrazić, ale jego słowa są „głęboko obraźliwe”. Lord Cecil wyznał ambasadorowi, że czuje się dotknięty, a zdanie o położeniu neutralnych może być zawoalowaną groźbą. Briand mówił, że docenia intencje prezydenta, ale nota przyszła w niefortunnym momencie, niemal równocześnie z ofertą niemiecką. Sonnino uważał, że mimo zastrzeżeń prezydenta trudno ją będzie odróżnić od propozycji pośrednictwa, a według ambasadora amerykańskiego obawiał się, że nota osłabi jedność aliantów. Włoska prasa była wobec niej wrogo nastawiona.

Państwa centralne przyjęły notę uprzejmie. Zimmermann mówił amerykańskiemu chargé d’affaires, że to „mądry i szlachetny” krok, ale Niemcy nie mogą pierwsze ujawnić swoich warunków. W prasie niemieckiej liberalne dzienniki notę chwaliły, a pangermańskie widziały w niej podstęp mający uratować Anglię. Prezydenta poparły państwa neutralne. 23 grudnia szwajcarska Rada Federalna wystosowała do walczących państw notę, w której poparła inicjatywę Wilsona, pod koniec grudnia podobne noty wysłały Norwegia, Szwecja i Dania, a papież Benedykt XV przesłał prezydentowi gratulacje. Hiszpania odmówiła jednak przyłączenia się do apelu. 24 grudnia Lansing zaproponował jeszcze, by odpowiedzi były poufne, tak żeby Stany Zjednoczone mogły w tajemnicy przekazać je drugiej stronie i sprawdzić, czy jest jakakolwiek podstawa do rokowań.

Bez skutku

Państwa centralne odpowiedziały 26 grudnia propozycją bezpośredniej konferencji, nie podając żadnych warunków. Ententa, która 30 grudnia odrzuciła niemiecką ofertę, odpowiedziała Wilsonowi 10 stycznia 1917 roku. Ogłosiła wtedy swoje warunki pokoju, tak dalekie od niemieckich, że nadzieje na rokowania upadły. 22 stycznia 1917 roku Wilson wygłosił w Senacie przemówienie, w którym wzywał do „pokoju bez zwycięstwa”. Dziewięć dni później Niemcy zapowiedzieli nieograniczoną wojnę podwodną od 1 lutego, a w kwietniu 1917 roku prezydent poprosił Kongres o wypowiedzenie wojny Niemcom.