- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 18 grudnia 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Francja, Niemcy, wojna pozycyjna, jeńcy wojenni
18 grudnia 1916 roku o trzeciej po południu batalion francuskich żuawów, od kilku dni bez schronienia i ciepłej strawy, w śniegu i błocie, odbił ruiny ferme Les Chambrettes na płaskowyżu na północ od Verdun. Był to ostatni akt grudniowego natarcia generała Charles’a Mangina, które w ciągu czterech dni zepchnęło Niemców ze wzgórz na prawym brzegu Mozy, i zarazem koniec bitwy pod Verdun. Bitwa trwała od 21 lutego, czyli blisko dziesięć miesięcy, dłużej niż jakakolwiek inna w tej wojnie. Brytyjska chronologia wojny, na której opiera się nasza oś czasu, kończy ją 18 grudnia. Niemieckie opracowania podają często 19 grudnia, a francuskie zestawienia strat sięgają 20 grudnia.
Zapowiedziane zwycięstwo
Natarcie przygotowywano od połowy listopada. Miało odepchnąć Niemców od odzyskanych w październiku i na początku listopada fortów Douaumont i Vaux i odebrać im ostatnie punkty obserwacyjne, z których kierowali ogniem na francuskie tyły. Przed atakiem wiało i padało, sypał śnieg, i ostrzał przygotowawczy, który według brytyjskiego pisarza i historyka Johna Buchana miał się zacząć 2 grudnia, trzeba było odłożyć o tydzień. Ruszył 11 grudnia i trwał, z przerwami na złą pogodę, cztery dni. Mangin miał do dyspozycji, według Pétaina, 740 ciężkich dział, a według angielskojęzycznych opracowań łącznie około 830 dział, które wystrzeliły ponad milion pocisków.
Generał Robert Nivelle, dowódca 2 Armii, 12 grudnia mianowany wodzem armii francuskich we Francji, był tak pewny sukcesu, że zapowiedział go rządowi. Jak pisał Buchan, powiedział ministrom: „Przygotujcie się na dobre wiadomości. Przed wieczorem 15 grudnia przyślę wam telegram ze szczegółami tego i owego sukcesu”. Tymczasem 12 grudnia kanclerz Niemiec zaproponował rozmowy pokojowe, chwaląc się w Reichstagu, że niemiecki front pozostaje niewzruszony. Generał Philippe Pétain, dowódca Grupy Armii Centrum, pisał później, że natarcie z 15 grudnia było francuską odpowiedzią na tę propozycję.
15 grudnia
O 10.00, w szary i zimny dzień, cztery francuskie dywizje ruszyły do ataku na froncie szerokim na około 10 kilometrów, od Mozy po las Hardaumont. Na lewym skrzydle 126 Dywizja generała Muteau, złożona w dużej części ze starszych rezerwistów, w niespełna pół godziny zdobyła wieś Vacherauville i grzbiet Côte du Poivre ze wzgórzem 342, biorąc według Buchana około 1200 jeńców. Obok niej kolonialna brygada marokańska z 38 Dywizji generała Guyot de Salinsa zdobyła ruiny wsi Louvemont. W walkach o okopy przed wsią zginął major Nicolaÿ, który w październiku jako jeden z pierwszych wszedł do odbitego fortu Douaumont. Żuawi tej samej dywizji wspięli się w trzy kwadranse na wzgórze 378, najwyższy po Douaumont punkt w okolicy, a o 13.20 zajęli ferme Les Chambrettes.
Dalej na wschód szło trudniej. 37 Dywizja generała Garnier-Duplessix utknęła przed okopami nazwanymi przez Niemców Weimar i Chemnitz, a z nią 133 Dywizja generała Passagi, która rano zdobyła las Hardaumont. Mimo to niemiecka obrona się załamała. Według brytyjskiego historyka Graeme’a Wynne’a w pięciu niemieckich dywizjach pierwszej linii większość piechoty stłoczono w strefie walki, a odwody stały 10–16 kilometrów z tyłu. Wielu Niemców, ogłuszonych czterodniowym ostrzałem, dostało się do niewoli w schronach. Dwie dywizje przeznaczone do kontrataku były w południe jeszcze ponad 20 kilometrów od pola bitwy.
Ostatnie dni
16 grudnia o świcie dwa bataliony z dywizji Passagi wdarły się do ruin wsi Bezonvaux, a żuawi obeszli od tyłu okop Weimar. Według Buchana o mało nie doszło do katastrofy, gdy około sześciuset jeńców, odsyłanych na tyły bez eskorty, zorientowało się, jak nieliczni są nacierający w tym miejscu strzelcy, i ponownie chwyciło za broń. Sytuację uratowała kompania żuawów. Wieczorem Francuzi stali w lesie Caurières i na krawędzi płaskowyżu, na linii, którą zajmowali 24 lutego, w czwartym dniu bitwy. Najbliższy Verdun punkt niemieckiego frontu odsunął się od miasta o kilka kilometrów.
Zostało utrzymać zdobyty teren, co w grudniowej pogodzie było może trudniejsze niż jego zdobycie. Żołnierze leżeli w lejach wypełnionych wodą, bez schronów i ciepłego jedzenia. Brytyjska historia oficjalna pisze o błocie „o konsystencji mazistego mydła” i o tym, że po obu stronach wielu żołnierzy zapadło na stopę okopową. Niemcy kontratakowali głównie wysunięty klin pod Les Chambrettes i 17 grudnia odbili ruiny farmy. Batalion żuawów podpułkownika Richarda odmówił zluzowania, dopóki ich nie odzyska. 18 grudnia o 15.00 ruszył do ataku. Buchan opisywał, że żołnierze, z odmrożonymi stopami, szli na kolanach albo wsparci na karabinach jak na kulach, a dowódca miał wołać: „Naprzód, zamarznięte stopy!”. Farma znów była francuska.
Bilans natarcia
Według Buchana Francuzi wzięli w ciągu czterech dni 11 387 jeńców, w tym 284 oficerów, oraz zdobyli lub zniszczyli 115 dział, 44 moździerze okopowe i 107 karabinów maszynowych. Liczbę jeńców i dział potwierdza amerykański historyk Robert Doughty. Straty francuskie pierwszego dnia Buchan szacował na około 1500 ludzi. Pétain pisał, że zdobyto teren „prawie bez strat”, ale w kolejnych dniach, gdy front stanął, straty rosły. Mangin w rozkazie do żołnierzy przypomniał, że ich przodkowie z czasów rewolucji nie rozmawiali z nieprzyjacielem, dopóki ten stał na francuskiej ziemi: „Wylotami waszych dział i ostrzami waszych bagnetów Francja dała odpowiedź. Byliście ambasadorami Republiki. Republika wam dziękuje”.
Po stronie niemieckiej klęska była dotkliwa. Dowódca 5 Armii generał Ewald von Lochow stracił stanowisko, a jego miejsce zajął generał Max von Gallwitz. Następca tronu Wilhelm, od lutego twarz niemieckiego natarcia, wspominał: „Po raz pierwszy zrozumiałem, co znaczy przegrać bitwę”. Erich Ludendorff, który właśnie triumfował w Rumunii, przyznawał w pamiętnikach, że cios był szczególnie bolesny, bo na froncie zachodnim Niemcy byli już „zupełnie wyczerpani”.
Dziesięć miesięcy
Z bitwy, która zaczęła się od niemieckiego natarcia na forty Verdun, żadna ze stron nie wyszła z tym, czego chciała. Niemcy nie zdobyli ani miasta, ani wzgórz nad Mozą, a jesienią stracili niemal wszystko, co zajęli na prawym brzegu rzeki. W ich rękach zostały tylko Mort-Homme i wzgórze 304 na lewym brzegu. Francja obroniła Verdun, ale wykrwawiła się. Według najczęściej przytaczanych obliczeń Francuzi stracili od 21 lutego do 20 grudnia około 377 tysięcy zabitych, rannych, zaginionych i jeńców, a Niemcy około 337 tysięcy, razem ponad 700 tysięcy ludzi. Inne szacunki są wyższe albo niższe, ale niemal wszystkie pokazują, że straty obu stron były podobne, a nie, jak liczył szef niemieckiego sztabu Erich von Falkenhayn, wielokrotnie wyższe po stronie francuskiej.
Przez Verdun przeszła prawie cała armia francuska. Francuzi zmieniali dywizje często, zanim zostały doszczętnie wykrwawione, w systemie, który porównywano do koła wodnego (noria). Pétain pisał, że do połowy lipca wprowadzili do walki 70 dywizji przeciw 46 niemieckim, a według niemieckiego historyka Holgera Afflerbacha pod Verdun walczyło łącznie 85 francuskich dywizji. Według często przytaczanych obliczeń były tam około trzy czwarte pułków piechoty armii francuskiej. Dlatego Verdun stało się dla Francuzów symbolem całej wojny, wspólnym doświadczeniem milionów żołnierzy. Stały się nim także „Droga Święta” z Bar-le-Duc, którą dowożono ludzi i amunicję, oraz hasła „On les aura!” („Dostaniemy ich!”) z kwietniowego rozkazu Pétaina i „Ils ne passeront pas” („Nie przejdą”), które wyrosło z czerwcowego rozkazu Nivelle’a.
Zwycięstwa października i grudnia dały Francuzom poczucie, że po latach obrony znaleźli sposób na niemieckie okopy. Nivelle uważał, że metodę Verdun można powtórzyć na dużo szerszym froncie, i na niej oparł plan wiosennej ofensywy 1917 roku. Pole bitwy, zryte milionami pocisków, nie wróciło już do dawnego wyglądu. Sześciu zniszczonych wsi, wśród nich Louvemont i Bezonvaux, nigdy nie odbudowano. Po wojnie stanęło tu ossuarium w Douaumont, w którym złożono szczątki około 130 tysięcy niezidentyfikowanych żołnierzy obu stron.