TheGreatWar.pl
← Wszystkie bitwy

1915: Gorlice i odwrót Rosjan z Galicji

Bitwa pod Gorlicami

Daty:
1–5 maja 1915
Front:
Front wschodni
Miejsce:
Pogórze w Galicji Zachodniej między Wisłą a Beskidem Niskim, od Dunajca i Białej pod Tarnowem przez Ciężkowice i Gorlice po Magurę Małastowską, a dalej na wschód po Biecz, Jasło i Wisłokę (dziś Małopolska i Podkarpacie)
Strony:
Austro-WęgryFranz Conrad von Hötzendorf, arcyksiążę Józef Ferdynand, Svetozar Boroević
Wynik:
Zwycięstwo Niemiec i Austro-Węgier. Front rosyjskiej 3 Armii został przełamany, a Rosjanie musieli cofać się z Galicji Zachodniej i z Karpat.
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Niemcy, Austro-Węgry, Rosja, Galicja

Bitwa pod Gorlicami była największym zwycięstwem państw centralnych na froncie wschodnim w 1915 roku i jednym z nielicznych w całej wojnie przypadków, gdy natarcie przełamało ustabilizowany front okopów i przerodziło się w operację na setki kilometrów. 2 maja 1915 roku, po kilku godzinach ostrzału z ponad tysiąca dział i moździerzy, nowa niemiecka 11 Armia generała Augusta von Mackensena, wsparta przez armie austro-węgierskie, uderzyła na pozycje rosyjskiej 3 Armii między Ciężkowicami a Gorlicami. W ciągu czterech dni obrona rosyjska rozpadła się na całej głębokości, a 5 maja wieczorem dowódca 3 Armii nakazał odwrót. Walczono na ziemiach, które dziś leżą w Małopolsce i na Podkarpaciu, a po obu stronach frontu stali także Polacy.

Nazwa i daty

Na tej stronie przyjmujemy daty 1–5 maja 1915 roku. Tak datuje bitwę brytyjska chronologia wojny, na której opiera się nasza oś czasu, nazywając ją bitwą pod Gorlicami i Tarnowem (Battle of Gorlice-Tarnow). 1 maja artyleria państw centralnych zaczęła wstrzeliwać się w rosyjskie pozycje i prowadzić ogień nękający, a rosyjskie opracowania piszą wręcz o kilkunastogodzinnym przygotowaniu artyleryjskim, które zaczęło się wieczorem tego dnia. Właściwy, kilkugodzinny huraganowy ostrzał i szturm piechoty nastąpiły jednak rankiem 2 maja i to tę datę większość historyków uważa za początek bitwy. Datę końcową wyznacza rozkaz generała Radko Dimitriewa, który późnym wieczorem 5 maja polecił całej 3 Armii cofnąć się za Wisłokę. Podobnie austriacki historyk Ernst Joly, piszący w 1922 roku dla Encyclopaedia Britannica, mówił o „pięciodniowej bitwie przełamania” z 2–5 maja.

W literaturze spotyka się różne ramy. Polska Wikipedia mówi o walkach 2–12 maja, angielska datuje bitwę nad Dunajcem, jak nazywają ją rosyjskie opracowania, na 1–10 maja, a nazwą „operacja gorlicka” lub „przełamanie gorlickie” obejmuje się często całą ofensywę, która trwała do zdobycia Lwowa w czerwcu 1915 roku, a według niektórych historyków aż do lipca. Dalsze walki, pościg za Rosjanami do Sanu, opisujemy osobno.

Tło

Zimą 1914 i 1915 roku armia austro-węgierska wykrwawiła się w Karpatach, gdzie bezskutecznie próbowała odblokować Przemyśl, a w marcu twierdza skapitulowała. Rosjanie stali na grzbietach gór i grozili zejściem na Nizinę Węgierską. Wiosną do tych zmartwień doszły Włochy, które 26 kwietnia potajemnie związały się z Ententą, oraz wahająca się Rumunia. Szef sztabu generalnego armii austro-węgierskiej Franz Conrad von Hötzendorf od dawna proponował uderzenie w bok Rosjan między Wisłą a Karpatami, gdzie od grudnia 1914 roku, od bitwy pod Limanową, front stał na linii Dunajca, Białej i wzgórz pod Gorlicami. Rosjanie przesunęli stąd część sił w Karpaty, a teren pogórza sprzyjał natarciu: skrzydła chroniły Wisła i Beskidy, a koleje pozwalały skupić wojska.

Szef niemieckiego sztabu generalnego Erich von Falkenhayn długo wolał szukać rozstrzygnięcia na zachodzie, ale w kwietniu uznał, że sojusznikowi trzeba pomóc, zanim się załamie. 13 kwietnia zaproponował Conradowi uderzenie co najmniej ośmiu niemieckich dywizji z linii Gorlice–Gromnik w kierunku Sanoka, a następnego dnia obaj szefowie sztabów uzgodnili szczegóły w Berlinie. Niemcy postawili warunek: całym uderzeniem miał dowodzić niemiecki generał. Na przełomie kwietnia i maja niemieckie naczelne dowództwo przeniosło się do Pszczyny, blisko austro-węgierskiej kwatery głównej w Cieszynie. Dla odwrócenia uwagi Rosjan Niemcy uderzyli pod koniec kwietnia na Litwie i w Kurlandii, gdzie zajęli Szawle.

Plan i siły

Z dywizji ściągniętych z frontu zachodniego utworzono nową 11 Armię. Dowodził nią Mackensen, który jesienią 1914 roku walczył pod Warszawą, a potem na czele 9 Armii pod Łodzią, a szefem jego sztabu był pułkownik Hans von Seeckt. Od północy w szyku stały: pruski Korpus Gwardii, austro-węgierski VI Korpus generała Arthura Arza von Straussenburga, XLI Korpus Rezerwowy generała Hermanna von François oraz złożony korpus generała Paula von Kneussla z 11 Bawarską Dywizją Piechoty i 119 Dywizją Piechoty. W odwodzie czekał X Korpus generała Ottona von Emmicha. Mackensenowi podporządkowano też austro-węgierską 4 Armię arcyksięcia Józefa Ferdynanda, która stała na północ od 11 Armii, nad Dunajcem i Białą pod Tarnowem, a sam Mackensen podlegał formalnie austro-węgierskiemu naczelnemu dowództwu. Od południa natarcie miał wspierać X Korpus z austro-węgierskiej 3 Armii generała Svetozara Boroevicia, nacierający ze stoków Magury Małastowskiej.

Według najczęściej przytaczanych szacunków obie armie Mackensena liczyły około 216–218 tysięcy żołnierzy i ponad tysiąc dział i moździerzy, w tym ciężkie haubice i moździerze oblężnicze, jakich na froncie wschodnim jeszcze nie używano na taką skalę. Na odcinku głównego uderzenia, szerokim na około 35–40 kilometrów, rosyjskie i radzieckie opracowania liczą 10 dywizji piechoty, około 126 tysięcy żołnierzy, 457 lekkich i 159 ciężkich dział oraz 96 moździerzy. Naprzeciw stało według tych samych obliczeń około 60 tysięcy Rosjan z pięciu niepełnych dywizji, ze 141 lekkimi działami i zaledwie czterema ciężkimi. Rosyjska 3 Armia jako całość była liczna, miała ponad 18 dywizji piechoty i kilka dywizji kawalerii, ale rozciągnięta od Wisły po Przełęcz Łupkowską i wyczerpana zimowymi walkami. Na odcinku Gorlic bronił się głównie X Korpus generała Nikołaja Protopopowa, a na północ od niego IX Korpus. Rosyjska artyleria miała bardzo mało pocisków. Okopy, budowane od zimy, były rozległe, ale płytkie i bez porządnych tylnych pozycji.

Rosjanie nie byli zupełnie zaskoczeni. Od jeńców i dezerterów wiedzieli, że pod koniec kwietnia szykuje się natarcie, i zaczęli ściągać odwody, w tym III Korpus Kaukaski. Dowódca frontu południowo-zachodniego generał Nikołaj Iwanow spodziewał się jednak raczej uderzenia w Karpatach i nie docenił skali przygotowań. Nikt po stronie rosyjskiej nie przypuszczał, że na wąskim odcinku pojawi się cała nowa armia niemiecka. 27 kwietnia Mackensen pouczał podwładnych, że natarcie musi być szybkie: dywizje miały nie oglądać się na sąsiadów ani na wyznaczone cele dnia, tylko iść jak najdalej, a artyleria miała nadążać za piechotą.

Przebieg

1 maja. Niemieckie i austro-węgierskie baterie, w większości od kilku dni na stanowiskach, rozpoczęły wstrzeliwanie się w rosyjskie okopy i nękający ostrzał, który trwał z przerwami przez noc. Nocą i o świcie piechota podchodziła na pozycje wyjściowe do szturmu.

2 maja. O 6 rano otworzyła ogień cała artyleria. Ostrzał trwał blisko cztery godziny, a około 9 przyłączyły się do niego ciężkie moździerze. Obserwację ułatwiały pogoda i samoloty, które kierowały ogniem baterii. O 10 artyleria przeniosła ogień w głąb i do szturmu ruszyła piechota. Najszybciej poszło pruskiej Gwardii na lewym skrzydle 11 Armii, na wzgórzach na wschód od Ciężkowic, gdzie płytkie rosyjskie okopy były rozbite, a zasieki słabe. Znacznie ciężej walczyła austro-węgierska 12 Dywizja Piechoty, która szturmowała wzgórze Pustki nad Łużną. Pierwsze rowy zdobyła łatwo, ale dalsze, ukryte w lesie i nietknięte ogniem, przełamała dopiero na bagnety, według polskich opracowań około 11. Pod samymi Gorlicami oddziały XLI Korpusu Rezerwowego wdarły się na gorlicki cmentarz, po czym utknęły w walkach ulicznych wśród ruin. Rosyjski opór złamał dopiero kolejny ostrzał artyleryjski. Na prawym skrzydle 11 Bawarska Dywizja Piechoty, nacierająca na wzgórza Zamczyska nad doliną Sękówki koło Sękowej, utknęła w ogniu i dopiero w drugiej połowie dnia, po kilku szturmach i ciężkich stratach, zdobyła rosyjskie okopy. Jeszcze dalej na południe austro-węgierski X Korpus do 17 opanował rosyjskie pozycje na wzgórzach nad Ropicą i Małastowem.

Dowódca rosyjskiego X Korpusu już o 17.42 zezwolił swoim dywizjom wycofać się po zmroku na tylną pozycję. Dimitriew nie widział jednak powodów do odwrotu, kazał trzymać pozycje i zapowiadał kontrnatarcie, gdy tylko nadejdzie III Korpus Kaukaski. Wieczorem pierwsza linia rosyjska była przełamana na całym odcinku natarcia, na głębokość kilku kilometrów. Do niewoli trafiło według różnych źródeł od kilkunastu do około 20 tysięcy Rosjan. Na północy, pod Tarnowem, 4 Armia posuwała się znacznie wolniej: rosyjskie pozycje na grzbietach nad Białą i Dunajcem bronione były zaciekle.

3 maja. Rosjanie cofnęli się na drugą pozycję. Wojska Mackensena zajęły Zagórzany, Kobylankę, Libuszę i Lipinki i pod wieczór doszły pod Biecz. Na północy austro-węgierski XIV Korpus zdobył wzgórza pod Tarnowem, o które walczył poprzedniego dnia. Mackensen połączył dywizje swojego prawego skrzydła w korpus pod dowództwem Emmicha i nakazał iść dalej, ku Wisłoce. Dimitriew zameldował generałowi Iwanowowi o przełamaniu i poprosił o posiłki, a naczelny wódz, wielki książę Mikołaj Mikołajewicz, skierował na pomoc pierwszą dywizję z odwodów.

4 maja. Rosjanie podjęli ostatnią próbę odwrócenia losów bitwy. Grupa generała Władimira Irmanowa, złożona z nadchodzącego III Korpusu Kaukaskiego i resztek X Korpusu, kontratakowała na południe od Biecza. Najcięższe walki toczyły się o Cieklin, gdzie Rosjanie rozbili kilka niemieckich batalionów, ale po południu wieś zajęli Niemcy. Kontratak się załamał, a Niemcy przełamali front na styku III Korpusu Kaukaskiego i XXIV Korpusu. Tego dnia oddziały austro-węgierskiego VI Korpusu weszły do Biecza. Dowódca rosyjskiej 61 Dywizji Piechoty meldował, że z jego dywizji zostały „nędzne resztki”, a ona sama „zginęła na pozycji”.

5 maja. Korpus Emmicha dotarł do Żmigrodu i zagroził drogom odwrotu rosyjskich korpusów XII i XXIV, które stały jeszcze w Beskidzie Niskim. Te zaczęły ustępować przed austro-węgierską 3 Armią. Pod Tarnowem część austro-węgierskiego XIV Korpusu przeprawiła się przez Białą. Sztab frontu południowo-zachodniego przekonywał naczelne dowództwo, że trzeba cofnąć się aż za San, ale Kwatera Główna wielkiego księcia kategorycznie zabroniła odwrotu i żądała utrzymania pozycji. Na froncie 3 Armii nie dało się już jednak tego wykonać. O 23 sztab Dimitriewa wydał rozkaz odwrotu całej armii za Wisłokę. W nocy Rosjanie opuścili też pozycje pod Tarnowem, do którego rankiem 6 maja weszły wojska austro-węgierskie i niemieckie.

Straty

Dokładnych liczb nie ma. Według sprawozdania sanitarnego armii niemieckiej 11 Armia straciła od 1 do 10 maja 2634 zabitych, 11 470 rannych i 1067 zaginionych, ale wiele wskazuje, że dane te są zaniżone. Amerykański historyk Richard DiNardo szacuje straty 11 Armii w zabitych i rannych na około 20 tysięcy. Austro-węgierski VI Korpus stracił według niemieckich opracowań około 10 tysięcy ludzi, mniej więcej jedną trzecią stanu. Ciężkie straty poniosła też 4 Armia pod Tarnowem.

Straty rosyjskie były wielokrotnie wyższe, zwłaszcza w jeńcach. Ernst Joly szacował zdobycz pięciu dni bitwy na 50 tysięcy jeńców i 50 dział, a Mackensen 6 maja liczył już około 60 tysięcy jeńców. Do połowy maja, po dalszych walkach w pościgu, rosyjskie X i XXIV Korpus praktycznie przestały istnieć jako jednostki bojowe, a IX Korpus stracił według brytyjskiego historyka Prita Buttara 80 procent stanu. Liczba rosyjskich jeńców przekroczyła według niemieckich i austriackich komunikatów 140 tysięcy.

Polacy pod Gorlicami

Bitwa toczyła się w samym sercu polskiej Galicji i dla Polaków ma szczególne znaczenie. W rosyjskich szeregach służyło wielu poborowych z Królestwa Polskiego, a po stronie austro-węgierskiej w natarciu wzięła udział 12 Dywizja Piechoty z Krakowa, złożona w większości z Polaków, z pułkami między innymi z Nowego Sącza, Tarnowa i Cieszyna. To jej żołnierze zdobyli 2 maja Pustki, płacąc za to według polskich opracowań stratą blisko 900 ludzi. Cieszyński 100 Pułk Piechoty pułkownika Franciszka Latinika, późniejszego generała Wojska Polskiego, szturmował Pustki, a w następnych dniach walczył pod Bieczem i Jasłem. Polska tradycja przypisywała też wielką rolę w przełamaniu generałowi Tadeuszowi Rozwadowskiemu, który miał dowodzić artylerią dywizji. Nowsze badania oparte na dokumentach austro-węgierskich jednostek pokazują jednak, że w dniach bitwy nie zajmował on żadnego stanowiska dowódczego, a ogniem artylerii 12 Dywizji kierował pułkownik Ludwig Riedl.

Najwięcej wycierpieli mieszkańcy. Gorlice przez kilka miesięcy leżały na linii frontu i po bitwie były w dużej części ruiną. Wsie na pogórzu zostały zniszczone przez ostrzał i pożary. Poległych chowano najpierw tam, gdzie padli, a w latach 1916–1918 austro-węgierski wydział grobów wojennych w Krakowie zbudował w Galicji Zachodniej ponad 400 cmentarzy wojennych, na których w większości obok siebie spoczywają żołnierze obu walczących stron. Wiele z nich, projektowanych między innymi przez słowackiego architekta Dušana Jurkoviča, stoi do dziś na polach bitwy gorlickiej, w tym cmentarz na Pustkach. Od 2010 roku w Sękowej odbywa się co roku rekonstrukcja bitwy.

Znaczenie

Bitwa pod Gorlicami przyniosła to, czego na froncie zachodnim nie udało się osiągnąć żadnej ze stron: przełamanie frontu okopów, po którym obrońca nie zdołał zbudować nowej linii. Złożyło się na to kilka przyczyn: ogromna przewaga artylerii na wąskim odcinku, krótki, ale potężny ostrzał, obserwacja lotnicza i łączność telefoniczna, która nadążała za nacierającymi, a także wyczerpanie i brak amunicji po stronie rosyjskiej. Rosyjskie dowództwo popełniło przy tym poważne błędy: odwody wprowadzało do walki po kawałku, a zakaz odwrotu sprawił, że rozbite korpusy traciły kolejne tysiące ludzi na pozycjach, których nie dało się już utrzymać.

Zwycięstwo otworzyło drogę do pościgu. W następnych tygodniach wojska państw centralnych doszły do Sanu, w czerwcu odzyskały Przemyśl i Lwów, a latem Rosjanie musieli opuścić całe Królestwo Polskie. Rosja straciła zdobycze z 1914 roku, a armia rosyjska już nigdy nie podeszła pod Kraków. Austro-Węgry, które jeszcze w kwietniu były na skraju katastrofy, mogły spokojniej przyjąć przystąpienie Włoch do wojny, choć za cenę coraz większej zależności od Niemiec. Mackensen i Seeckt, którzy razem prowadzili tę operację, stali się jednym z najsłynniejszych duetów dowódczych wojny. Jesienią 1915 roku razem poprowadzili jeszcze kampanię przeciw Serbii.

Na osi czasu

(02)