TheGreatWar.pl
← Wszystkie bitwy

1918: Kontrofensywa aliantów

Bitwa pod Hamel

Daty:
4 lipca 1918
Front:
Front zachodni
Miejsce:
Wieś Le Hamel, lasy Vaire i Hamel oraz grzbiet na wschód od nich, na południowym brzegu Sommy między Villers-Bretonneux a Sommą, około 20 km na wschód od Amiens, departament Somma (Francja)
Strony:
Wielka Brytania (z Australią) i Stany ZjednoczoneHenry Rawlinson, John Monash, Ewen Sinclair-Maclagan, Anthony Courage
Wynik:
Zwycięstwo sprzymierzonych. Korpus Australijski w około półtorej godziny zajął wszystkie cele na froncie około 5,5 km, biorąc ponad 1600 jeńców. Nocny kontratak niemiecki na 5 lipca został odparty, a nowa linia utrzymana.
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Australia, Stany Zjednoczone, Niemcy, czołgi

Bitwa pod Hamel była niewielkim, starannie przygotowanym natarciem Korpusu Australijskiego na niemieckie pozycje na południowym brzegu Sommy, na wschód od Amiens. Rankiem 4 lipca 1918 roku dziesięć batalionów australijskiej piechoty, wspartych przez sześćdziesiąt nowych brytyjskich czołgów Mark V, ponad sześćset dział i samoloty Royal Air Force, zdobyło wieś Hamel, lasy Vaire i Hamel oraz grzbiet za nimi. Razem z Australijczykami walczyły cztery kompanie amerykańskiej 33 Dywizji, a dzień ataku wybrano celowo: było to amerykańskie Święto Niepodległości. Generał John Monash, który zaplanował bitwę, pisał później, że wszystko skończyło się w 93 minuty. Według australijskiego historyka oficjalnego Charlesa Beana było to najbardziej udane natarcie sprzymierzonych od początku wielkiej ofensywy niemieckiej w marcu, a jego metody stały się wzorem dla bitwy pod Amiens 8 sierpnia 1918 roku.

Nazwa i daty

W Australii i w większości opracowań mówi się po prostu o „bitwie pod Hamel” (Battle of Hamel), a we Francji o bitwie pod Le Hamel, bo tak brzmi pełna nazwa wsi. Sami Australijczycy i Brytyjczycy traktowali ją jako operację o ograniczonym celu, znacznie mniejszą od wielkich bitew tego roku. Samo natarcie trwało od 3.10 do około 4.45 rano, a oczyszczanie lasów i wsi zakończyło się około 7.00. W nocy na 5 lipca Niemcy kontratakowali na wzgórze na wschód od Hamel i zostali wyparci około 2.00, dlatego niektóre opracowania przedłużają bitwę do 5 lipca. Trzymamy się jednego dnia. Godziny podajemy według czasu brytyjskiego, który obowiązywał wtedy w armii; z powodu czasu letniego słońce stało o godzinę niżej, niż wskazywały zegarki. Liczby podajemy przede wszystkim za australijską historią oficjalną (Charles Bean, The A.I.F. in France: May 1918 – the Armistice, 1942).

Tło

Wieś Hamel leży w dolinie Sommy, u stóp płaskowyżu, na którym stoi Villers-Bretonneux. Niemcy zajęli ją 4 kwietnia 1918 roku, w ostatnich dniach operacji Michael (bitwa nad Avre), a po bitwie pod Villers-Bretonneux 24–25 kwietnia ich linia biegła tuż przed wzgórzem 104, północnym ramieniem płaskowyżu, z którego widać było Amiens. Z lasów Vaire i Hamel oraz z grzbietu za wsią niemieccy obserwatorzy i artyleria zaglądali na tyły Australijczyków na obu brzegach rzeki i ostrzeliwali z boku ich linię na północnym brzegu, pod Morlancourt i Sailly-Laurette. W maju i czerwcu Australijczycy wypierali Niemców stamtąd małymi nocnymi wypadami, które sami nazywali „pokojową penetracją”. Wysunięty niemiecki występ przy Hamel trzeba było jednak zdobyć porządnym natarciem.

Generał Henry Rawlinson, dowódca brytyjskiej 4 Armii, namawiał do tego Australijczyków już w kwietniu, ale szef sztabu korpusu, generał Brudenell White, sprzeciwił się, bo uważał, że przy słabnącym napływie ochotników z Australii każda kosztowna operacja może na stałe „okaleczyć” jedną z pięciu australijskich dywizji. Sytuacja zmieniła się w czerwcu. 31 maja dowództwo Korpusu Australijskiego objął John Monash, inżynier i oficer milicji z Melbourne, który w 1917 roku dowodził 3 Dywizją Australijską pod Messines. Wkrótce potem do 4 Armii przybył 13 batalion czołgów wyposażony w nowe czołgi Mark V. Generał Hugh Elles, dowódca Korpusu Czołgów, zaprosił Monasha na pokaz. Mark V, w przeciwieństwie do czołgów, które Australijczycy znali, prowadził jeden kierowca, mógł skręcać w miejscu i cofać się, a jego pancerz chronił przed pociskami przeciwpancernymi karabinów. Monash i Rawlinson uznali, że czołgi pozwolą zdobyć Hamel przy niewielkich stratach. 18 czerwca omówili plan, a 21 czerwca Monash przedstawił go na piśmie. Rawlinson przesłał go 23 czerwca marszałkowi Douglasowi Haigowi, który wyraził zgodę.

Plan

Pierwszy plan, przygotowany przez dowódcę 5 Brygady Czołgów, generała Anthony’ego Courage’a, przewidywał natarcie czołgów bez wału ogniowego artylerii, na wzór bitwy pod Cambrai. Australijscy dowódcy, z dowódcą 4 Dywizji generałem Ewenem Sinclairem-Maclaganem na czele, stanowczo się sprzeciwili. To właśnie jego dywizja w kwietniu 1917 roku pod Bullecourt musiała z rozkazu generała Gougha zaatakować Linię Hindenburga za czołgami zamiast za ogniem artylerii. Czołgi wtedy zawiodły, a piechota, odcięta w niemieckich okopach, poniosła ogromne straty. Na naradzie 25 czerwca postanowiono więc, że piechota pójdzie za zwykłym wałem ogniowym, a czołgi będą jej pomagać: miały iść tuż za ogniem artylerii, rozjeżdżać zasieki i gniazda karabinów maszynowych i niszczyć opór, który zatrzyma piechotę. Monash zarządził, że w czasie bitwy czołgi przechodzą pod rozkazy dowódców piechoty, do których zostały przydzielone.

Do ataku przeznaczono dziesięć batalionów z trzech dywizji, by straty nie spadły na jedną: 4 Brygadę (generała Charlesa Branda) z 4 Dywizji, 11 Brygadę (generała Jamesa Cannana) z 3 Dywizji i dwa bataliony 6 Brygady (generała Johna Patona) z 2 Dywizji, całość pod dowództwem Sinclaira-Maclagana. Na prawym skrzydle, przy rzymskiej drodze z Amiens do Saint-Quentin, miał nacierać jeszcze 25 batalion 7 Brygady. 11 Brygada miała zdobyć wieś Hamel, 4 Brygada lasy Vaire i Hamel, a 6 Brygada przesunąć do przodu linię na płaskowyżu pod Villers-Bretonneux. Front natarcia liczył około 5,5 km, a w środku piechota miała przejść ponad półtora kilometra. Do pomocy było sześćdziesiąt czołgów bojowych 8 i 13 batalionu czołgów i cztery czołgi transportowe. Na cały front korpusu Monash dostał 326 dział polowych i 313 ciężkich, z których część przybyła spoza korpusu. Wał ogniowy, w którym co dziesiąty pocisk był dymny, miał stać przez cztery minuty 200 jardów przed piechotą, potem przesuwać się o 100 jardów co trzy minuty, w połowie drogi zatrzymać się na dziesięć minut i dalej iść wolniej, o 100 jardów co cztery minuty. Zasłony dymne na skrzydłach miały oślepić obserwatorów na wzgórzach po obu stronach Sommy.

Przez dwa tygodnie przed atakiem artyleria co rano ostrzeliwała Niemców pociskami gazowymi, dymnymi i burzącymi, by w dniu natarcia, gdy zamiast gazu będzie tylko dym, Niemcy nałożyli maski. Samoloty miały latać nad frontem w nocy przed atakiem, by zagłuszyć warkot czołgów. Po raz pierwszy przygotowano dostarczanie amunicji z samolotów na spadochronach, a czołgi transportowe miały przewieźć na zdobytą linię drut, wodę, amunicję i granaty. Piechota i czołgiści przez kilka dni ćwiczyli razem w dolinie pod Vaux-en-Amiénois, a Monash prowadził narady z dowódcami według porządku obrad, który 30 czerwca liczył 133 punkty. 2 lipca żołnierzy przeznaczonych do ataku odwiedzili premier Australii Billy Hughes i minister marynarki Joseph Cook, jadący na posiedzenie Najwyższej Rady Wojennej sprzymierzonych w Wersalu.

Amerykanie

Pod koniec czerwca w strefie brytyjskiej szkoliło się pięć dywizji amerykańskich. Rawlinson wpadł na pomysł, by dać części z nich doświadczenie dobrze przygotowanego natarcia u boku Australijczyków i zarazem wzmocnić osłabione australijskie bataliony, w których kompanie liczyły często niewiele ponad stu ludzi. Za zgodą Haiga i dowódcy amerykańskiego II Korpusu, generała George’a Reada, dowódca 33 Dywizji (Gwardii Narodowej Illinois), generał George Bell, wysłał 29 i 30 czerwca dziesięć kompanii ze 131 i 132 pułku piechoty. Ich plutony przydzielono do australijskich kompanii. Rawlinson pisał, że datę 4 lipca wybrał, bo Amerykanie mieli pierwszy raz wziąć udział w natarciu razem z jego żołnierzami.

Naczelny dowódca amerykański, generał John Pershing, dowiedział się o planie najpewniej dopiero podczas objazdu dywizji 2 lipca. Od początku walczył o to, by jego wojska nie były rozdrabniane w armiach sprzymierzonych i nie szły do walki przed końcem szkolenia, więc zakazał udziału Amerykanów. Rano 3 lipca wycofano sześć kompanii, a po południu przyszedł rozkaz wycofania pozostałych czterech. Monash odpowiedział Rawlinsonowi, że jest już za późno, że bez Amerykanów atak trzeba by odwołać i że wycofanie ich w ostatniej chwili może wywołać „incydent międzynarodowy”. Rawlinson, ryzykując stanowisko, pozwolił prowadzić przygotowania dalej, chyba że Haig zdecyduje inaczej. Tuż przed 19.00 Haig rozstrzygnął, że natarcie ma się odbyć zgodnie z planem, nawet jeśli kilku amerykańskich oddziałów nie da się wycofać przed godziną zero. W bitwie wzięły więc udział cztery kompanie, szesnaście plutonów, rozdzielonych między australijskie bataliony. Według australijskich relacji kilku żołnierzy z wycofanych kompanii pożyczyło australijskie bluzy i zostało na linii.

Przebieg

W nocy na 4 lipca było bardzo cicho. O 22.30 czołgi na zdławionych silnikach ruszyły z Fouilloy i Hamelet na linię zbiórki, a piechota po północy położyła się w zbożu na taśmach wyznaczających linię wyjściową. Nad frontem przez całą noc krążyły bombowce 101 Dywizjonu RAF, które zrzuciły 350 bomb, a ich warkot zagłuszał czołgi. O 3.02 artyleria rozpoczęła zwykły poranny ostrzał, a czołgi ruszyły na ostatni odcinek drogi. O 3.10 spadł wał ogniowy. Piechota podeszła do linii wybuchów, a po czterech minutach ruszyła za nią. Kilka dział strzelało za krótko i na styku 4 i 11 Brygady pociski zabiły lub raniły od razu kilkudziesięciu Australijczyków i Amerykanów. Dym i kurz były tak gęste, że czołgi w pierwszej fazie w wielu miejscach nie nadążyły za piechotą.

Najcięższa walka toczyła się w środku, o niemiecki szaniec zwany przez Australijczyków Pear Trench („okopem gruszką”). Trzy przydzielone do niego czołgi zgubiły się w ciemności, a wał ogniowy ominął zasieki i okop. 15 batalion (z Queenslandu i Tasmanii) zdobył go sam, ogniem karabinów maszynowych Lewis strzelających z biodra ponad wysokim zbożem i szturmem na bagnety. Szeregowy Henry Dalziel, który z rewolwerem w ręku rzucił się na niemiecki karabin maszynowy, otrzymał za to Krzyż Wiktorii. Na południe od niego 16 batalion (z Australii Zachodniej) wdarł się do lasów Vaire i Hamel. Gdy niemiecki karabin maszynowy na skraju lasu zabił dowódcę kompanii i jego sierżanta, starszy szeregowy Thomas Axford obrzucił stanowisko granatami, wskoczył do okopu, zabił dziesięciu Niemców i sześciu wziął do niewoli. On także dostał Krzyż Wiktorii. 13 batalion obszedł las od południa, a 15 od północy i spotkały się za nim na grzbiecie. Na północy 43 batalion (z Australii Południowej) z sześcioma czołgami zdobył wieś Hamel, a 42 i 44 batalion obeszły ją z obu stron. Na płaskowyżu pod Villers-Bretonneux 21 i 23 batalion szły za czołgami prawie bez oporu, a 25 batalion na rzymskiej drodze odparł o 4.20 pierwszy niemiecki kontratak.

Po dziesięciominutowej przerwie, gdy było już jasno, czołgi w pełni pokazały swoją wartość: szły w samym skraju wału ogniowego złożonego głównie z szrapneli, ostrzeliwały i rozjeżdżały gniazda karabinów maszynowych, a piechota wzywała je do każdego punktu oporu. Około 4.45 cała linia celów była w rękach Australijczyków. Las oczyszczono do około 6.00, a wieś, gdzie w piwnicach i schronach znaleziono około 300 Niemców, do około 7.00. Cztery czołgi transportowe przywiozły na nową linię ładunki, do których przeniesienia potrzeba by około 1200 ludzi. Od 6.00 dwanaście samolotów 9 Dywizjonu RAF zrzuciło na spadochronach 93 skrzynki amunicji do karabinów maszynowych. Z sześćdziesięciu czołgów bojowych do celów nie dotarły tylko trzy, a w ich załogach było tylko 13 zabitych i rannych.

Niemcy zostali całkowicie zaskoczeni. Natarcie spadło na dwie dywizje, które niedawno przyszły na ten odcinek: 43 Dywizję Rezerwową pod Hamel i 13 Dywizję w lasach Vaire, a skrzydło natarcia dotknęło też 108 Dywizji. Ich kompanie, osłabione przez grypę, liczyły po około 50 karabinów, a wielu jeńców miało na twarzach maski gazowe, jak liczył Monash. Sztab niemieckiego 202 pułku rezerwowego dowiedział się o ataku dopiero przed 6.00, gdy jego wysunięte bataliony były już rozbite. Odwody 43 Dywizji Rezerwowej pod ciągłymi atakami z powietrza dotarły na pole bitwy dopiero wieczorem. Około 22.00 kilkuset Niemców po silnym ostrzale artyleryjskim odzyskało część okopów na wzgórzu na wschód od Hamel, zwanym przez nich Wolfsberg. O 2.00 w nocy na 5 lipca żołnierze 44 batalionu z grupą Amerykanów wyparli ich granatami, biorąc 56 jeńców i uwalniając jedenastu wcześniej pojmanych Australijczyków. Niemcy przygotowywali jeszcze większy kontratak, ale 5 lipca go zarzucili.

Straty

Według Beana straty australijskiej i amerykańskiej piechoty wyniosły około 1400 zabitych, rannych i zaginionych, w tym 176 Amerykanów i 142 żołnierzy 15 Brygady, która tego ranka zajęła dla odwrócenia uwagi okopy niemieckie pod Ville-sur-Ancre na północ od Sommy. Monash podawał w swoich wspomnieniach znacznie mniejszą liczbę, poniżej 800 strat, w większości lekko rannych. Do niewoli trafiło ponad 1600 Niemców (43 oficerów i 1562 żołnierzy). Sprzymierzeni zdobyli 177 karabinów maszynowych, 32 moździerze okopowe i nowy niemiecki wielkokalibrowy karabin przeciwpancerny. Monash pisał też o dwóch zdobytych działach polowych. Całkowite straty niemieckie Bean szacował na znacznie ponad 2 tysiące ludzi, łącznie z jeńcami. Część opracowań, w tym angielska Wikipedia, podaje 2 tysiące zabitych i rannych oraz 1600 jeńców, ale to niezgodne z historią oficjalną, na którą się powołują.

Znaczenie

Hamel było małą bitwą, ale miało duże skutki. Australijczycy uzyskali dobrą pozycję na grzbiecie, z którego Niemcy dotąd obserwowali ich tyły i podejścia do Villers-Bretonneux, a niemieckie dywizje na całym froncie korpusu odtąd spodziewały się kolejnego ciosu. Ważniejsze było jednak to, czego nauczyło się dowództwo. Hamel pokazało, jak połączyć piechotę, czołgi, artylerię, karabiny maszynowe i lotnictwo w zaskakującym natarciu bez wielodniowego przygotowania artyleryjskiego. Kwatera główna Haiga wydała dla całej armii broszurę z rozkazami i opisem bitwy, a Haig zanotował, że Monash to „bardzo zdolny dowódca, który obmyśla każdy szczegół i niczego nie zostawia przypadkowi”. Australijczycy po Bullecourt nie ufali czołgom. Po Hamel zaczęli je cenić i nadawali im imiona, które wypisywali kredą na pancerzach. Te same metody, na znacznie większą skalę, zastosowano 8 sierpnia 1918 roku w bitwie pod Amiens, którą Ludendorff nazwał „czarnym dniem armii niemieckiej”.

Wiadomość o zwycięstwie dotarła do Wersalu, gdy obradowała tam Najwyższa Rada Wojenna. Premierzy Wielkiej Brytanii, Kanady, Nowej Zelandii i Nowej Fundlandii przesłali Monashowi gratulacje. Premier Francji Georges Clemenceau postanowił przekazać je osobiście i w niedzielę 7 lipca przyjechał do kwatery 4 Dywizji w Bussy-lès-Daours pod Corbie, gdzie przemówił do żołnierzy po angielsku: „Kiedy Australijczycy przybyli do Francji, Francuzi wiele się po was spodziewali. (…) Wiedzieliśmy, że będziecie walczyć naprawdę, ale nie wiedzieliśmy, że od samego początku zadziwicie cały kontynent”.

Mniej zadowolony był Pershing, którego zakaz złamano. Nakazał, by odtąd wszystkie propozycje użycia szkolących się u Brytyjczyków wojsk amerykańskich trafiały do jego kwatery głównej. Dla Amerykanów Hamel pozostało jednak pierwszym natarciem u boku wojsk brytyjskich i australijskich. Kilkunastu z nich odznaczono brytyjskimi orderami, a kapral Thomas Pope ze 131 pułku, który podczas nocnego kontrataku samotnie zdobył niemiecki karabin maszynowy, dostał później amerykański Medal Honoru. Dziś na grzbiecie nad wsią, na miejscu niemieckich okopów, stoi pomnik Korpusu Australijskiego, poświęcony wszystkim jego bitwom we Francji w 1918 roku.

Na osi czasu

(01)