- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 15 sierpnia 1917
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Bitwa o wzgórze 70
15 sierpnia 1917 roku o 4.25, gdy zaczynało świtać, dwie dywizje Korpusu Kanadyjskiego ruszyły do natarcia na wzgórze 70, bezdrzewne, kredowe wzniesienie na północnych przedmieściach górniczego miasta Lens w północnej Francji. Po dwudziestu minutach stały na jego grzbiecie, a przed szóstą rano zajęły prawie wszystkie wyznaczone cele. Przez resztę dnia Niemcy raz po raz kontratakowali, ale ich fale piechoty ginęły pod ogniem kanadyjskiej artylerii, kierowanej przez obserwatorów ze zdobytego szczytu. Była to pierwsza bitwa korpusu pod dowództwem Kanadyjczyka, generała Arthura Curriego, i dokładnie taki jej przebieg Currie zaplanował.
Dywersja dla Flandrii
Od dwóch tygodni trwała we Flandrii trzecia bitwa pod Ypres, główna ofensywa brytyjska 1917 roku. Natarcie, które ruszyło 31 lipca, utknęło w deszczu i błocie. Pozostałe armie brytyjskie miały w tym czasie wiązać Niemców na swoich odcinkach, by nie mogli przerzucać odwodów na północ. 7 lipca 1 Armia generała Henry’ego Horne’a przekazała Curriemu, który miesiąc wcześniej objął dowództwo korpusu, rozkaz naczelnego wodza Douglasa Haiga: zdobyć Lens, zrujnowane miasto w sercu francuskiego zagłębia węglowego, i zagrozić stamtąd natarciem na Lille.
Currie uznał ten rozkaz za błąd. Miasto leżało w niecce, a panowały nad nim dwa wzgórza: wzgórze 70 od północy i wzgórze pod Sallaumines od południowego wschodu. Kto zająłby Lens, zostawiając Niemcom wzgórza, siedziałby w ruinach pod ich ogniem. Na naradzie 10 lipca Currie przekonał Horne’a, by głównym celem uczynić wzgórze 70. Kanadyjczycy znali to miejsce z historii: we wrześniu 1915 roku, w bitwie pod Loos, Szkoci przeszli przez szczyt wzgórza, ale go nie utrzymali. Currie liczył, że Niemcy nie pogodzą się z utratą wzgórza, z którego widać było Lens i równinę Douai daleko za ich liniami. Będą je odbijać, a każdy kontratak na otwartym stoku, na oczach obserwatorów, kanadyjska artyleria rozbije ogniem. Według planu wzgórze miało się stać miejscem „zabijania artylerią”.
Przygotowania
Currie chciał uderzyć 30 lipca, ale ulewne deszcze opóźniły natarcie o ponad dwa tygodnie. W tym czasie kanadyjska artyleria niszczyła zasieki i ostrzeliwała niemieckie baterie, a kompanie specjalne brytyjskich saperów zasypywały Lens gazem. Do 15 sierpnia wystrzeliły na miasto ponad 3500 beczek z gazem i 900 pocisków gazowych. Bataliony ćwiczyły natarcie na terenie podobnym do pola bitwy. Ukryć przygotowań się nie dało i Niemcy wiedzieli, że natarcie nadchodzi. 14 sierpnia sąsiedni brytyjski I Korpus pozorował atak z makietami czołgów na zachód od Lens, by zmylić ich co do miejsca.
Atakować miały 1 Dywizja Kanadyjska generała Archibalda Macdonella na lewym skrzydle, od strony Loos, i 2 Dywizja generała Henry’ego Burstalla na prawym, od strony Lens, każda dwiema brygadami, razem dziesięcioma batalionami. Cele wyznaczono w trzech etapach: pierwsze okopy niemieckie, Niebieska Linia na grzbiecie i Zielona Linia, stara trzecia linia niemiecka na wschodnim stoku, około 1,4 kilometra od pozycji wyjściowych. Najważniejsze było to, co miało nastąpić po zdobyciu celu. Każda brygada miała natychmiast wkopać 48 karabinów maszynowych Vickers, wokół których powstawały punkty oporu piechoty, a obserwatorzy artylerii mieli od razu zająć stanowiska na szczycie.
Wzgórza broniła niemiecka 7 Dywizja Piechoty z 6 Armii generała Ottona von Belowa. W pobliżu czekały w odwodzie 4 Dywizja Gwardii i 220 Dywizja, przygotowane do szybkiego przeciwuderzenia. W nocy z 14 na 15 sierpnia Niemcy, spodziewając się ataku, podciągnęli bliżej bataliony odwodowe, a o 3.00 wykryli zbieranie się Kanadyjczyków na pozycjach wyjściowych.
Natarcie
O 4.25 ruszyła zapora ogniowa. Armaty polowe, po 102 na dywizję, położyły ruchomą zaporę, według kanadyjskiej historii oficjalnej „z piękną dokładnością”. Kilkaset metrów przed nią biły haubice, a ciężkie działa waliły w znane niemieckie punkty oporu. Saperzy wystrzelili beczki z płonącą ropą na osiedle Cité Ste. Élisabeth i inne cele, stawiając gęstą zasłonę dymną. Niemiecka artyleria odpowiedziała po trzech minutach, ale szybko została obezwładniona.
W dymie Kanadyjczycy szli szybko naprzód, rozprawiając się po drodze z obsadami okopów. 2 Dywizja przedzierała się przez gruzy górniczych osiedli St. Édouard i St. Laurent, zabudowanych niegdyś szeregami ceglanych domków, a teraz zamienionych w labirynt ruin poprzecinany okopami. Mimo to nie straciła tempa. W ciągu dwudziestu minut obie dywizje stały na Niebieskiej Linii, na grzbiecie wzgórza. Na prawym skrzydle 4 Brygada osłoniła natarcie od strony Lens, a 5 Brygada przeszła przez osiedle St. Émile. Na lewym skrzydle 3 Brygada oczyściła z karabinów maszynowych las Bois Hugo. Około 6.00 Zielona Linia była w rękach kanadyjskich wszędzie z wyjątkiem środka.
Tam 2 Brygada, która miała najdłuższą drogę, po przerwie przewidzianej w harmonogramie ruszyła ku ostatnim okopom i wielkiemu kamieniołomowi kredy na skraju osiedla St. Auguste. W czasie przerwy dym się jednak rozwiał, a Niemcy zdążyli ochłonąć. Ogień karabinów maszynowych omiatał cały wschodni stok, a natarcie rozpadło się na pojedyncze skoki od leja do leja. Kompania 7 Batalionu wdarła się do kamieniołomu i wzięła około 50 jeńców, ale reszta 7 i 8 Batalionu musiała się cofnąć na pośrednią linię.
Tymczasem 4 Dywizja Kanadyjska pozorowała natarcie na Lens od zachodu. Wystrzeliła na niemieckie pozycje pod Avion 200 bomb gazowych i ściągnęła na siebie więcej ognia niż główne natarcie. Jej patrole weszły na przedmieścia Lens, ale Niemcy nie zamierzali oddać miasta i zepchnęli je z powrotem.
Kontrataki
Kanadyjczycy od razu zaczęli budować punkty oporu i ustawiać karabiny maszynowe. Gdy między 7.00 a 9.00 Niemcy z najbliższych odwodów zaatakowali w czterech miejscach, obserwatorzy artylerii na szczycie widzieli ich przygotowania i każdy atak rozbito, zanim się na dobre zaczął. Podobnie skończyły się ataki oddziałów ściągniętych z sąsiednich pułków. Pojmany niemiecki oficer opowiadał, że jego pułk w drodze na front wchodził pod jedną nawałę ogniową za drugą i był wykrwawiony, zanim zetknął się z kanadyjską piechotą.
Niemcy szybko ściągali posiłki. Do ośmiu batalionów 7 Dywizji dołączyło w ciągu dnia siedem batalionów 4 Dywizji Gwardii i 185 Dywizji. Wielkie przeciwuderzenie miało ruszyć o 11.00, ale opóźniło się do wczesnego popołudnia i zamiast jednego, skoordynowanego ataku przybrało postać serii nieskładnych natarć. Według relacji niemieckich cztery fale piechoty szły przez otwarte pole „przez fontanny ziemi wyrzucanej przez ciężkie pociski”, a potem „przez grad szrapneli i kul karabinowych”, i zostały niemal doszczętnie wybite. Lotnicy z 16 Dywizjonu Royal Flying Corps wzywali ogień ciężkiej artylerii na nadciągające kolumny i ostrzeliwali je z karabinów maszynowych. Niemcom udało się tylko wedrzeć do okopu Chicory na prawym skrzydle 2 Dywizji, ale o 18.40 Kanadyjczycy go odbili.
Po południu dowódca 2 Brygady chciał jeszcze zdobyć resztę Zielonej Linii, ale z 7 i 8 Batalionu zostało razem około 200 ludzi zdolnych do walki. Natarcie dwukrotnie przesuwano, a w końcu je odwołano. Przygotowana do niego zapora ogniowa, położona o 18.00, rozbiła jednak kolejny niemiecki atak. Do wieczora Niemcy ponawiali próby, ale za każdym razem przytłaczała ich artyleria. W pewnej chwili wszystkie działa Korpusu Kanadyjskiego i sąsiedniego I Korpusu strzelały jednocześnie przed frontem trzech dywizji kanadyjskich.
Bilans dnia
Wzgórze 70 było w rękach kanadyjskich. Kosztowało to według kanadyjskiej historii oficjalnej 1056 zabitych, 2432 rannych i 39 wziętych do niewoli. Strat niemieckich nie znamy, ale były ciężkie, a do 21.00 Kanadyjczycy policzyli około 350 jeńców. Haig zapisał w dzienniku, że natarcie poszło „bardzo dobrze”, a Horne nazwał je „bezwarunkowym sukcesem”. Wśród odznaczonych tego dnia był noszowy 7 Batalionu, szeregowiec Michael O’Rourke, który przez trzy dni pod ogniem wynosił rannych i dostał za to Krzyż Wiktorii.
Walka o wzgórze dopiero się zaczynała. Następnego dnia Kanadyjczycy zdobyli resztę Zielonej Linii z kamieniołomem, a do 18 sierpnia odparli według Curriego 21 niemieckich kontrataków, prowadzonych także z miotaczami ognia i pod osłoną nowego gazu, iperytu. Wzgórza 70 Niemcy już nie odzyskali.