TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek bitwy pod Soissons

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
8 stycznia 1915
Autor:
Natalia
Bitwa:
Bitwa pod Soissons
Tagi:
Francja, Niemcy, Alexander von Kluck, wojna pozycyjna

8 stycznia 1915 roku francuska piechota zaatakowała niemieckie okopy na wzgórzach nad wsią Crouy, kilka kilometrów na północ od Soissons. Pierwszego dnia natarcie zakończyło się pełnym sukcesem: strzelcy marokańscy i strzelcy piesi w ciągu kilku minut zdobyli wzgórze 132 i dwie linie niemieckich okopów. Tak zaczęła się bitwa pod Soissons, nazywana przez Francuzów bitwą pod Crouy, która miała trwać tydzień i skończyć się zupełnie inaczej, niż zaczęła.

Przyczółek za rzeką

Od września 1914 roku, od zakończenia pierwszej bitwy nad Aisne, front pod Soissons prawie się nie zmieniał. Francuzi, którzy odzyskali miasto w połowie września, utrzymali na północnym brzegu rzeki Aisne wąski przyczółek: dno doliny i dolne części zboczy między Crouy a Missy. Grzbiet płaskowyżu pozostał w rękach Niemców. Z jego krawędzi obserwowali francuskie okopy, mosty na rzece i samo miasto, ostrzeliwane regularnie przez ich artylerię. Francuskie oddziały na przyczółku zaopatrywano przez kilka mostów i kładek, więc ich położenie było niewygodne, a w razie silnego ataku groźne.

Teren sprzyjał obrońcom. Płaskowyż nad Aisne poprzecinany jest głębokimi jarami, a w jego zboczach kryją się liczne groty i dawne kamieniołomy, w których obie strony urządzały schrony i stanowiska dowodzenia. Na zachód od Crouy wysuwa się ostroga zwana wzgórzem 132 lub Montagne-Neuve, którą wspina się serpentynami droga z Soissons w stronę Laon. Niemcy, którzy ją trzymali, mieli z niej dobry widok na dolinę i francuskie tyły.

Francuski plan

W grudniu 1914 roku generał Joseph Joffre rozpoczął zimowe ofensywy w Artois i w Szampanii. Pozostałe armie francuskie miały w tym czasie prowadzić natarcia lokalne, które poprawiłyby ich położenie i nie pozwoliły Niemcom swobodnie przerzucać odwodów. Dowódca 6 Armii, generał Michel Joseph Maunoury, polecił generałowi Henriemu Berthelotowi zdobycie wzgórza 132. Berthelot, w pierwszych tygodniach wojny jeden z najbliższych współpracowników Joffre’a w kwaterze głównej, dowodził od końca listopada 5 Grupą Dywizji Rezerwowych. Tworzyła ją 55 Dywizja Rezerwowa i mieszana brygada, w której walczyli między innymi strzelcy marokańscy.

Pierwsza próba, podjęta 25 grudnia, zawiodła. Francuzi wypróbowali wówczas nowy pomysł na niemieckie zasieki: wózki z ładunkami wybuchowymi, które miały wyrywać w nich przejścia. Zadziałał tylko jeden. Generał Maunoury przypominał jednak dowódcom, że trzeba atakować mimo niepowodzeń, i natarcie wyznaczono na 8 stycznia.

Natarcie na wzgórze 132

Rano 8 stycznia francuska artyleria ostrzelała niemieckie pozycje na ostrodze. Przygotowanie było krótkie i niezbyt skuteczne: w zasiekach otworzyło zaledwie cztery przejścia. Wystarczyło to jednak, by zaskoczyć obrońców. Batalion strzelców pieszych i batalion strzelców marokańskich, wspierane przez oddziały 55 Dywizji, przebiegły przez wyrwy i w ciągu kilku minut wdarły się na szczyt wzgórza. Francuzi zajęli niemiecki występ i dwie linie okopów za nim. Broniły ich brandenburskie oddziały niemieckiego III Korpusu, wchodzącego w skład 1 Armii generała Alexandra von Klucka.

Przez dwa kolejne dni Francuzi utrzymali zdobyty teren mimo niemieckich kontrataków. 10 stycznia po południu ich piechota zaatakowała dalej na wschód, w stronę skalnego cypla zwanego Dent de Crouy, i zajęła następne odcinki okopów. Wszystko to działo się w nieustającym deszczu, w błocie, które wypełniało rowy strzeleckie i przejścia łączące.

Niemcy też szykowali atak

Francuzi nie wiedzieli, że uderzyli w miejscu, w którym Niemcy sami przygotowywali natarcie. Pod koniec grudnia niemieckie Naczelne Dowództwo zażądało ataku, który związałby siły francuskie w odpowiedzi na ofensywę w Szampanii. Kluck wybrał odcinek na północ od Soissons. III Korpus generała Ewalda von Lochowa, którego szefem sztabu był pułkownik Hans von Seeckt, miał w połowie stycznia uderzyć na płaskowyż koło Vregny i zepchnąć Francuzów za rzekę. Przygotowania do tego natarcia już trwały, choć sił było niewiele: według niemieckiej historii oficjalnej Lochow miał do dyspozycji niespełna 20 batalionów piechoty i amunicję zaledwie na jeden dzień walki.

Francuski atak pokrzyżował niemiecki plan tylko na krótko. Lochow musiał zużyć część oddziałów przeznaczonych do natarcia na łatanie wyrw pod Crouy, ale 11 stycznia postanowił, że najpierw odbije wzgórza nad wsią, a potem wróci do pierwotnego zamiaru. Tymczasem Aisne, wezbrana od wielodniowych ulew, zaczęła gwałtownie przybierać, a jedyną drogą zaopatrzenia francuskich oddziałów na wzgórzu były mosty za ich plecami.