- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 25 września 1915
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Druga bitwa w Szampanii
- Tagi:
- Francja, Niemcy, Joseph Joffre, Noël de Castelnau
25 września 1915 roku o 9.15 rano, po trzech dniach ostrzału, francuska piechota ruszyła do natarcia w Szampanii, na wschód od Reims. Tak zaczęła się druga bitwa w Szampanii, główna część wielkiej jesiennej ofensywy aliantów na zachodzie. Kilka godzin później i około 150 kilometrów dalej na północny zachód uderzyła francuska 10 Armia, a jeszcze wcześniej rano Brytyjczycy pod Loos. Naczelny wódz armii francuskiej, generał Joseph Joffre, liczył, że w Szampanii nastąpi przełamanie, które zmusi Niemców do odwrotu z Francji i odciąży wycofujących się na wschodzie Rosjan. W rozkazie dziennym z 23 września zapowiadał żołnierzom, że ich zryw będzie nie do powstrzymania i jednym uderzeniem zaniesie ich aż do niemieckich baterii, za umocnione linie wroga.
Największe natarcie od początku wojny
Do natarcia generał Noël de Castelnau, dowódca grupy armii centrum, przygotował dwie armie: 4 Armię generała Fernanda de Langle de Cary na lewym skrzydle i 2 Armię generała Philippe’a Pétaina na prawym. Na froncie długim na około 25–30 kilometrów, od Aubérive po Ville-sur-Tourbe, w pierwszej linii stanęło 20 dywizji, za nimi siedem kolejnych, a w odwodzie czekało sześć dywizji kawalerii, które miały wyjść przez wyłom w pole. Każda dywizja atakowała na odcinku szerokim na niewiele ponad kilometr, w głębokim szyku, fala za falą. Od 22 września ponad tysiąc dział i moździerzy okopowych burzyło niemieckie okopy i zasieki, a ciężkie działa ostrzeliwały drogi i stacje kolejowe na zapleczu.
Naprzeciw stała niemiecka 3 Armia generała Karla von Einema, na zaatakowanym odcinku z siedmioma dywizjami i bez większych odwodów. Niemcy z wyższych wzgórz widzieli francuskie przygotowania i spodziewali się ataku. Większość artylerii polowej wycofali za drugą pozycję, zbudowaną w dużej części na odwrotnych stokach, i tam zamierzali stawić główny opór. Szef sztabu generalnego, generał Erich von Falkenhayn, nie wierzył jednak w wielką ofensywę. Według niemieckich źródeł jeszcze rankiem 25 września zapewniał cesarza, że w 3 Armii widzą sytuację w zbyt czarnych barwach, a Francuzi nie są już zdolni do natarcia.
Deszcz i pierwsza linia
W nocy zaczął padać ulewny deszcz, który nie ustawał do południa. Uziemił samoloty kierujące ogniem artylerii i zamienił kredowe pole bitwy w maź. Mimo to pierwsza niemiecka linia na większości odcinków nie wytrzymała. Część pułków szła do ataku z rozwiniętymi sztandarami i przy dźwiękach orkiestr. Na lewym skrzydle natarcie 4 Armii utknęło przed umocnieniami Épine de Vedegrange i fermy Wacques, ale w centrum II Korpus Kolonialny przeszedł przez okopy przy drodze z Souain do Somme-Py i podszedł pod fermę Navarin. Korpusy 2 Armii przekroczyły drogę z Souain do Tahure i zatrzymały się przed laskiem Bois Jaune i wzgórzem Butte du Mesnil. Na prawym skrzydle I Korpus Kolonialny wdarł się na Main de Massiges, układ wzgórz przypominający z góry dłoń z rozczapierzonymi palcami, który Niemcy umacniali od miesięcy. Ciężko ranny w brzuch został tego dnia generał Jean-Baptiste Marchand, znany z incydentu w Faszodzie w 1898 roku, dowódca dywizji kolonialnej.
Francuzi przełamali pierwszą linię w czterech miejscach i w głąb posunęli się miejscami o 3–4 kilometry. Według francuskiej historii oficjalnej wzięli tego dnia około 14 tysięcy jeńców i zdobyli wiele dział.
Przed drugą pozycją
Wieczorem tylko dwa wyłomy sięgały niemieckiej drugiej pozycji. Tam nacierający natknęli się na nienaruszone zasieki, których artyleria nie mogła zniszczyć, bo ich nie widziała, i na ogień karabinów maszynowych. Na tyłach tłoczyły się kolejne fale piechoty i kawaleria czekająca na przełamanie. Joffre, uznając wyniki za obiecujące, przydzielił Castelnau dwie dywizje odwodowe i nakazał armiom ze wschodniej Francji przysłać do Szampanii całą amunicję do dział 75 mm ponad 500 pocisków na działo. Pétain i de Langle de Cary wydali rozkazy wznowienia natarcia następnego dnia rano.
Po niemieckiej stronie zapanował niepokój. Szef sztabu 3 Armii proponował wycofanie się o kilka kilometrów, a Falkenhayn wkrótce zastąpił go pułkownikiem Fritzem von Loßbergiem, który kazał bronić drugiej pozycji za wszelką cenę. Z odwodów i z frontu wschodniego ruszyły ku Szampanii kolejne dywizje. W następnych dniach Francuzi doszli do drugiej pozycji na szerokim odcinku i raz zdołali się przez nią przebić, ale niemieckie kontrataki zamknęły wyłom. Przełamanie, na które liczył Joffre, nie nastąpiło.