TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Początek marszu lodowego

Kategoria:
Wojsko
Data:
22 lutego 1918
Autor:
Natalia
Tagi:
Rosja, Ławr Korniłow, rewolucja październikowa

22 lutego 1918 roku generał Ławr Korniłow wydał rozkaz opuszczenia Rostowa nad Donem. W nocy z 22 na 23 lutego główne siły Armii Ochotniczej wyszły z miasta, przeprawiły się na lewy brzeg Donu i zebrały w stanicy Ołginskiej. Nazajutrz dołączyli do nich maruderzy i oddziały, które wycofały się spod Batajska. Biali, którzy nie przyjęli wprowadzonego przez bolszewików tydzień wcześniej kalendarza gregoriańskiego, datowali ten dzień na 9 lutego starego stylu. Tak zaczął się pierwszy marsz kubański, który przeszedł do historii jako marsz lodowy i stał się legendą białych.

Do odwrotu zmusiła ochotników klęska nad Donem. Od stycznia czerwone kolumny nacierały na Rostów i Nowoczerkask z kilku stron. 10 lutego padł Taganrog, a nazajutrz zastrzelił się ataman Kaledin, gdy okazało się, że Kozacy dońscy nie chcą bronić swojej ziemi. Rostowa, otoczonego przez przeważające siły przeciwnika, nie dało się utrzymać. Dowództwo rozważało różne drogi: zimowiska w stepach Donu, dokąd szedł oddział dońskiego atamana polowego Piotra Popowa, marsz za Wołgę albo na Kubań. Spór trwał jeszcze po wyjściu z miasta. Na naradzie w Ołginskiej, przy sprzeciwie Aleksiejewa wobec ucieczki w stepy, wybrano Kubań, bo w Jekaterynodarze miał się jeszcze trzymać antybolszewicki rząd kubańskich Kozaków. Korniłow liczył, że prędzej czy później bolszewicy zrażą do siebie Kozaków i ci przyłączą się do ochotników. 23 lutego do opuszczonego Rostowa weszły oddziały Rudolfa Siwersa.

Według spisu sporządzonego w Ołginskiej w szeregach armii było 36 generałów, 242 oficerów sztabowych, z czego 190 pułkowników, i 2078 młodszych oficerów. Do tego dochodziło ponad tysiąc ochotników niebędących oficerami: junkrów, kadetów, uczniów i żołnierzy, a także 168 osób personelu medycznego, w tym 122 siostry miłosierdzia. Razem liczono około 4 tysięcy ludzi, z ośmioma działami i znikomym zapasem pocisków. Armii towarzyszył tabor cywilnych uciekinierów. Brakowało zimowych mundurów, koni i amunicji, a w kasie było kilka milionów rubli. Generał Michaił Aleksiejew pisał do rodziny: „Odchodzimy w stepy. Wrócić możemy tylko, jeśli będzie łaska Boża”. Generał Anton Denikin, zastępca Korniłowa, wspominał później, że wyruszali z ciemnej nocy duchowej niewoli w nieznane, „na poszukiwanie błękitnego ptaka”.

W Ołginskiej Korniłow przeformował swoje drobne oddziały w trzy pułki piechoty: oficerski generała Siergieja Markowa, uderzeniowy imienia Korniłowa i partyzancki generała Afrikana Bogajewskiego. Do tego doszły batalion junkrów, artyleria i dwa dywizjony kawalerii. Mimo szumnej nazwy cała armia liczyła mniej więcej tyle, co jeden pełny pułk z czasów wojny światowej.

Marsz miał trwać do połowy maja. Nazwę „lodowy” zawdzięczał marcowym dniom, gdy po ulewnych deszczach przyszły mrozy i zamieci, a szynele żołnierzy pokrywały się lodem. Jekaterynodar okazał się już stracony, bo Kozacy kubańscy oddali go bolszewikom w połowie marca. Po połączeniu się z nimi ochotnicy szturmowali miasto w kwietniu. 13 kwietnia Korniłow zginął od pocisku artyleryjskiego, a Denikin wyprowadził resztki armii z powrotem nad Don. Przetrwanie tego trzonu stało się początkiem białych sił zbrojnych na południu Rosji.