Początek odwrotu Serbów przez Albanię
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front bałkański
- Data:
- 30 listopada 1915
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Podbój Serbii
- Tagi:
- Serbia, Albania, Radomir Putnik, Czarnogóra
Brytyjska chronologia wojny notuje pod 30 listopada 1915 roku początek odwrotu armii serbskiej przez Albanię. Odwrót nie miał jednak jednego dnia początku. Rozkazy wydano między 23 a 25 listopada, pierwsze kolumny, a z nimi rząd i król, wyruszyły z Prizrenu w ostatnich dniach listopada, a główne siły ruszyły z Kosowa w góry dopiero na początku grudnia. Pod koniec listopada wszystkie drogi prowadziły już w jednym kierunku. 29 listopada, według brytyjskiej chronologii 1 grudnia, Bułgarzy zajęli Prizren, a ostatnie serbskie oddziały w jego okolicach cofały się pod ich naciskiem za albańską granicę. Zaczynała się Albańska Golgota, jak Serbowie nazywają do dziś ten odwrót.
Wybór bez wyjścia
Po siedmiu tygodniach walk z Niemcami, Austriakami i Bułgarami armia serbska znalazła się w pułapce na Kosowym Polu. Od północy zbliżały się wojska feldmarszałka Augusta von Mackensena, które 23 listopada zajęły Prisztinę i Mitrowicę. Od wschodu i południa nacierali Bułgarzy. Próby przebicia się na południe, do Francuzów nad Wardarem, zawiodły, a 16 listopada Bułgarzy zajęli Prilep i zamknęli ostatnią drogę do Grecji. Serbowie mieli do wyboru kapitulację, ostatnią bitwę w okrążeniu albo odwrót przez góry nad Adriatyk, skąd alianci mogli ich zabrać statkami. Kapitulację odrzucono. Według austriackiej historii oficjalnej wojewoda Radomir Putnik wydał rozkaz odwrotu 23 listopada, inne źródła podają 25 listopada. Rozkaz cytowany przez amerykańskiego historyka Richarda DiNardo tłumaczył, że jedynym wyjściem jest odwrót nad Adriatyk, gdzie armia zostanie odtworzona, a naród przetrwa nawet na obcej ziemi, dopóki istnieją król, rząd i wojsko.
Wojska Mackensena nie zamierzały ścigać Serbów w góry. 24 listopada feldmarszałek dał wyczerpanym dywizjom odpoczynek, a część z nich zaczął odsyłać na inne fronty. Pościg prowadzili tylko Bułgarzy. Według austriackiej historii oficjalnej ich 3 Dywizja między 28 listopada a 3 grudnia raz po raz wpadała pod Prizrenem, Djakowicą i w dolinie Białego Drinu w kłębowisko wojsk, dział, wozów i uchodźców, biorąc ogromne masy jeńców i zdobyczy. Dopiero 4 grudnia zawróciła na południe, przeciw Francuzom.
Trzy drogi przez góry
Armia cofała się trzema szlakami, a raczej górskimi ścieżkami, bo dróg w ścisłym znaczeniu prawie tam nie było. Szlak północny, którym szły 1, 2 i 3 Armia oraz oddziały dawnej obrony Belgradu, prowadził z Kosowa przez Peć, Rožaje lub Plav do czarnogórskiej Andrijevicy, a dalej przez Podgoricę do Szkodry. Był najdłuższy, ale według brytyjskiej historii oficjalnej chyba najlepszy, choć i on nie nadawał się dla wozów. Tędy miała iść cała artyleria, której nie dało się przenieść w góry na grzbietach zwierząt. Większość dział porzucono jednak, zakopano albo zniszczono pod Peciem. Szlak środkowy wiódł z Prizrenu doliną Drinu przez północnoalbańskie góry do Szkodry i Lezhy. Szły nim wojska z Macedonii i Kosowa oraz kolumna, w której jechali król, rząd i naczelne dowództwo. Szlak południowy, którym cofała się grupa armii Timoku, prowadził z Prizrenu przez Debar nad Czarnym Drinem do Elbasanu i dalej do Durrës.
Główne siły czekały jeszcze kilka dni w Peciu. Według austriackiej historii oficjalnej na naradzie generałów wojewoda Živojin Mišić, zwycięzca spod Kolubary, proponował nawet, by zebrać, co się da, i raz jeszcze uderzyć na zmęczonego przeciwnika, jak przed rokiem. Został z tym zdaniem sam. Gdy 3 grudnia Bułgarzy doszli do Djakowicy, ostatnie straże tylne zeszły z pozycji. Według części opracowań ostatnie oddziały kolumny północnej opuściły Peć około 7 grudnia, a do Szkodry jej czołowe oddziały dotarły w połowie miesiąca.
Zima, głód i Albańczycy
Odwrót przypadł na wczesną, ostrą zimę. Ścieżki zasypał śnieg, a na wysokich przełęczach szalały zamiecie. Żołnierze, wyczerpani tygodniami walk i marszów, szli głodni, często boso i w łachmanach. Wielu chorowało na tyfus plamisty i czerwonkę. Ubogie wioski północnej Albanii nie mogły wyżywić takiej masy ludzi, a ich mieszkańcy, nieufni wobec Serbów, którzy wkroczyli tu w 1912 roku i jeszcze latem 1915 roku walczyli z Albańczykami, chowali żywność. Brytyjska historia oficjalna pisze, że pieniądze nie miały dla nich wartości, więc oficerowie i żołnierze, szczękając zębami z zimna, oddawali za kawałek chleba własne koszule. Maruderów i małe grupy napadali i obrabowywali górale. Ścieżki znaczyły zamarznięte ciała ludzi i padłe konie.
Austriacka historia oficjalna opisuje, że już na początku odwrotu setki i tysiące wygłodzonych żołnierzy zostawało w tyle, rozchodziło się w poszukiwaniu jedzenia albo przechodziło do nieprzyjaciela. Regimenty liczyły najwyżej po kilkaset ludzi. W kolumnach panowało rozgoryczenie wobec sojuszników, którzy obiecywali pomoc, a nie przyszli.
Król, wojewoda i uchodźcy
Z wojskiem szli ci, którzy uosabiali trwanie państwa. Wojewodę Putnika, chorego na astmę, żołnierze nieśli w lektyce. Siedemdziesięciojednoletni król Piotr I, schorowany i niemal niewidomy, przeszedł góry razem z dowództwem, przed głównymi siłami armii. Według austriackiej historii oficjalnej obaj dotarli do Szkodry 7 grudnia, król w wozie zaprzężonym w bawoły.
Za armią szły tłumy cywilów, kobiet, dzieci i starców uciekających przed okupacją, a także tysiące jeńców austro-węgierskich wziętych w 1914 roku. Serbskie dowództwo zabrało ze sobą również chłopców z młodszych roczników poborowych, by nie wpadli w ręce wroga. Według części opracowań było ich ponad 30 tysięcy, a tysiące z nich nie przeżyły odwrotu. Brytyjska historia oficjalna podaje, że wielu kobiet i dzieci, które towarzyszyły armii dotąd, zostawiono w Kosowie, bo nie miały już sił iść dalej.
Ile kosztował odwrót
Strat nie da się dokładnie policzyć, a liczby podawane w różnych źródłach bardzo się od siebie różnią. Według brytyjskiej historii oficjalnej przed inwazją armia serbska liczyła razem ze służbami pomocniczymi około 420 tysięcy ludzi na stanie wyżywienia, a państwa centralne wzięły w całej kampanii około 170 tysięcy jeńców i 900 dział. Do Szkodry dotarło najpierw około 100 tysięcy żołnierzy, a z czasem o połowę więcej. Brytyjska historia wojny wydawana przez Nelsona pisała o prawie 130 tysiącach żołnierzy, którzy doszli do wybrzeża. Serbskie i współczesne szacunki mówią o kilkudziesięciu tysiącach żołnierzy zmarłych z głodu, zimna i chorób w czasie samego odwrotu, często o około 77 tysiącach, i o jeszcze większej liczbie zmarłych cywilów. Serbowie zdołali też wyprowadzić około 24 tysięcy jeńców austro-węgierskich, wielu innych zmarło po drodze.
Ku wybrzeżu
Na wybrzeżu Serbów nie czekało ocalenie. Mały port San Giovanni di Medua, dzisiejszy Shëngjin, zajęty latem przez Czarnogórców, leżał za blisko austro-węgierskiej bazy w Kotorze. 5 grudnia austro-węgierskie okręty zatopiły tam większość statków w porcie. Brytyjczycy i Francuzi uznali, że armię trzeba zabierać dalej na południe, z Durrës i z Wlory, gdzie stali Włosi. Wycieńczeni żołnierze musieli więc iść jeszcze przez albańskie bagna i rzeki. Pomagał im Esad Pasza Toptani, który rządził w Durrës i stanął po stronie Ententy.
Zimą 1916 roku statki włoskie, francuskie i brytyjskie przewiozły z albańskiego wybrzeża ponad sto tysięcy serbskich żołnierzy na grecką wyspę Korfu, gdzie odpoczęli i zostali na nowo uzbrojeni. Na Korfu osiadł też serbski rząd. Odtworzona armia wróciła do walki latem 1916 roku na froncie salonickim.