- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front wschodni
- Data:
- 1 lipca 1917
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Ofensywa Kiereńskiego
- Tagi:
- Rosja, Austro-Węgry, Aleksander Kiereński, Galicja
1 lipca 1917 roku (18 czerwca według kalendarza juliańskiego) armia rewolucyjnej Rosji rozpoczęła swoją pierwszą i ostatnią wielką ofensywę. Rano piechota rosyjskiej 11 i 7 Armii wyszła z okopów w Galicji Wschodniej, między Zborowem a Brzeżanami, i ruszyła na pozycje austro-węgierskie, niemieckie i tureckie. Natarcie poprzedził dwudniowy ostrzał artyleryjski, który zaczął się 29 czerwca. Tę datę brytyjska chronologia wojny podaje jako początek ofensywy. Pod Koniuchami Rosjanie przełamali front i wzięli tysiące jeńców, pod Brzeżanami po całodziennym boju zostali odparci. Wieczorem minister wojny Aleksander Kiereński depeszował do Piotrogrodu o „wielkim triumfie rewolucji”.
Minister na froncie
Kiereński od tygodni objeżdżał front i namawiał żołnierzy do walki. 29 czerwca przybył do Tarnopola i wydał rozkaz do armii: „Żołnierze! Ojczyzna jest w niebezpieczeństwie. Wolność jest zagrożona, rewolucja stoi na krawędzi upadku. Nadszedł czas, by armia spełniła swój obowiązek”. Powoływał się na naczelnego wodza Aleksieja Brusiłowa, który uważał, że każdy dzień zwłoki działa na korzyść wroga, a jedno zdecydowane uderzenie może pokrzyżować jego plany. Przypominał, że Austria i Niemcy proponowały Rosji odrębny pokój i próbowały ją zwieść brataniem, a gdy się to nie udało, zaczęły jej grozić. Kończył słowami: „Rozkazuję wam: naprzód!”.
Plan Brusiłowa zakładał, że 11 Armia generała Iwana Erdelego przełamie front po obu stronach Zborowa i pójdzie przez Złoczów na Lwów, a 7 Armia generała Leonida Biełkowicza uderzy na Brzeżany. Na odcinku szerokim około 65 kilometrów zgromadzono ponad 30 dywizji i, według austriackiej historii oficjalnej, ponad 1300 dział. Rosjanie po raz pierwszy w tej wojnie mieli przewagę ognia, o jakiej w latach 1915–1916 mogli tylko marzyć. Artyleria 11 Armii otworzyła ogień o świcie 29 czerwca, a artyleria 7 Armii dobę później. Obrońcy przyznawali, że strzelała ona znacznie celniej niż rok wcześniej.
Przeciwnik czekał na natarcie. Rosyjscy dezerterzy zapowiedzieli wielki szturm na rano 1 lipca, a w nocy z 30 czerwca na 1 lipca żołnierze austro-węgierscy i niemieccy naprawiali rozbite okopy i zasieki. Książę Leopold Bawarski, głównodowodzący wojsk niemieckich na wschodzie, już 30 czerwca postanowił przygotować uderzenie odwetowe spod Złoczowa i zarządził przewóz dywizji z zachodu.
Przełamanie pod Koniuchami
Około piątej rano 1 lipca rosyjski ogień zmienił się w huraganowy. O dziewiątej VI i XLIX Korpus 11 Armii zaatakowały wieś Koniuchy, na styku niemieckiej Armii Południowej i austro-węgierskiej 2 Armii. Rosyjska 16 Dywizja wdarła się w linie 54 Dywizji, a 4 Dywizja przerwała pozycje sąsiedniej 19 Dywizji i wbiła się w środek wsi. Rosjanie, zawracając na północ i południe, otoczyli i wzięli do niewoli większość obrońców, w tym 81 Pułk Piechoty, batalion szturmowy 54 Dywizji i batalion Ukraińskich Strzelców Siczowych. Austriaccy artylerzyści musieli wysadzić swoje działa. W froncie otworzyła się luka szeroka na kilka kilometrów.
Przed południem Koniuchy były w rękach rosyjskich, a nacierający wspinali się na zbocza na zachód od wsi. Niemieckie posiłki, wysłane z odwodów, szły wolno w dusznym upale. Dopiero po południu pułki niemieckiej 223 Dywizji, razem z resztkami austro-węgierskich oddziałów, obsadziły drugą pozycję na skraju lasów i zatrzymały natarcie. Rosjanie nie osiągnęli celu dnia, wzgórz nad Złotą Lipą, ale odnieśli wyraźne zwycięstwo. Pod samym Zborowem austro-węgierska 32 Dywizja odparła tego dnia atak 4 Fińskiej Dywizji Strzelców. Następnego dnia, w tym samym miejscu, przyszła kolej na brygadę czechosłowacką.
Krwawy dzień pod Brzeżanami
Jeszcze cięższy bój toczył się pod Brzeżanami, które rok wcześniej oparły się ofensywie Brusiłowa. O dziesiątej, po czterech godzinach ognia huraganowego, masy rosyjskiej piechoty ruszyły na wzgórza Łysonia i Dzikie Łany po obu stronach Złotej Lipy, bronione przez saską 24 Dywizję Rezerwową i honwedów 55 Dywizji. Okopy na Łysonii zamieniły się w pole lejów, a las na jej stokach w gąszcz połamanych pni. Rosjanie zdobyli kilka linii okopów i wieczorem wdarli się aż do lasu pod samymi Brzeżanami. Dopiero ostatnie odwody Sasów i Węgrów w nocnym boju na bagnety odrzuciły ich z większości zdobytego terenu. Dalej na południe tureckie i niemieckie oddziały odparły wszystkie ataki. Na lewym skrzydle 7 Armii rosyjska 52 Dywizja w ogóle odmówiła pójścia do ataku.
Wieczorem 7 Armia mogła się pochwalić jedynie skrawkami zdobytych okopów i około dwoma tysiącami jeńców. Austriacka historia oficjalna przyznaje jednak, że Rosjanie byli o krok od przełamania i że tak potężnej bitwy artyleryjskiej, jak w tych dniach pod Brzeżanami, front wschodni jeszcze nie widział.
„Wielki triumf rewolucji”
Kiereński był w euforii. Jeszcze 1 lipca telegrafował do Rządu Tymczasowego: „Dziś wielki triumf rewolucji. Rosyjska armia rewolucyjna z ogromnym zapałem przeszła do natarcia”. Prosił też o czerwone sztandary dla zwycięskich pułków. Premier Gieorgij Lwow zgodził się chętnie i odpowiadał, że 1 lipca pokazał całemu światu siłę rewolucyjnej armii, zbudowanej na demokratycznych podstawach i przepojonej ideałami rewolucji. Gdy w następnych dniach wiadomość o natarciu dotarła do miast, na ulicach Piotrogrodu odbyły się patriotyczne manifestacje.
Tego samego 1 lipca w Piotrogrodzie wyszły na ulice setki tysięcy robotników i żołnierzy. Manifestację zwołał obradujący w stolicy I Wszechrosyjski Zjazd Rad, by pokazać poparcie dla swojej polityki. Większość niesionych transparentów głosiła jednak bolszewickie hasła: „Cała władza w ręce rad!” i „Precz z dziesięcioma ministrami-kapitalistami!”. W dniu, w którym armia ruszyła do natarcia, stolica pokazała, jak bardzo kraj jest go już zmęczony.
Radość okazała się przedwczesna. Oddziały szturmowe, które poprowadziły atak, poniosły ciężkie straty, a wielu żołnierzy uznało, że swoje już zrobili. Następnego dnia 11 Armia pogłębiła jeszcze przełamanie pod Zborowem, ale 7 Armia nie była już w stanie wznowić natarcia.