Polska · Sprawa polska
Aleksander Kakowski
Arcybiskup metropolita warszawski (1913–1938), członek Rady Regencyjnej Królestwa Polskiego (1917–1918)
- Urodzony:
- 5 lutego 1862, Dębiny pod Przasnyszem (Imperium Rosyjskie)
- Zmarł:
- 30 grudnia 1938, Warszawa
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Królestwo Polskie, okupacja niemiecka, Polska
Aleksander Kakowski był w czasie wielkiej wojny najważniejszym duchownym w Królestwie Polskim i jednym z trzech regentów, którzy w latach 1917–1918 sprawowali w Warszawie najwyższą polską władzę. Na arcybiskupstwo warszawskie trafił w 1913 roku za zgodą rządu carskiego i przez pierwszy rok wojny wiernie stał przy Rosji. Gdy w 1915 roku Warszawę zajęli Niemcy, pozostał w mieście i przez trzy lata okupacji był dla Polaków jednym z niewielu niekwestionowanych autorytetów. W 1917 roku, niechętnie i po długich wahaniach, wszedł do Rady Regencyjnej powołanej przez Berlin i Wiedeń. Rok później ta sama Rada ogłosiła niepodległość Polski, a w listopadzie 1918 roku oddała władzę Józefowi Piłsudskiemu. Kakowski pozostał arcybiskupem, a w 1919 roku został kardynałem.
Przed wojną
Urodził się 5 lutego 1862 roku w Dębinach pod Przasnyszem, w drobnoszlacheckiej rodzinie rolniczej. Jego ojciec walczył w powstaniu styczniowym. Ukończył gimnazjum w Pułtusku, a potem seminarium duchowne w Warszawie, Akademię Duchowną w Petersburgu i studia w Rzymie. Według polskich biografów, wyjeżdżając do Rzymu, musiał ukrywać się przed władzami rosyjskimi, które utrudniały duchownym kontakty ze Stolicą Apostolską. Święcenia kapłańskie przyjął w 1886 roku. Przez wiele lat wykładał w warszawskim seminarium i kierował nim jako rektor, a w 1910 roku został rektorem Akademii Duchownej w Petersburgu, jedynej katolickiej uczelni teologicznej w Rosji.
Na tym stanowisku dał się poznać jako duchowny ostrożny, który unikał konfliktów z władzami. Dlatego w 1913 roku, gdy po śmierci arcybiskupa Wincentego Popiela trzeba było obsadzić arcybiskupstwo warszawskie, rząd rosyjski przyjął jego kandydaturę. Papież Pius X mianował go w maju, 22 czerwca 1913 roku przyjął w Petersburgu sakrę biskupią, a 14 września odbył ingres do warszawskiej katedry św. Jana. Był konserwatystą i zwolennikiem silnej pozycji Kościoła w życiu publicznym. Uchodził za zwolennika ugody z Rosją, bliskiego konserwatywnym realistom.
1914–1916: od cara do okupantów
Po wybuchu wojny Kakowski stanął po stronie Rosji, jak większość polskich elit Królestwa. W październiku 1914 roku, gdy Rosjanie obronili Warszawę przed Niemcami, odprawił dziękczynne nabożeństwo i wysłał do Mikołaja II telegram z podziękowaniem. Latem 1915 roku, gdy Rosjanie ewakuowali urzędy, fabryki i część ludności w głąb imperium, arcybiskup nie wyjechał. Wezwał mieszkańców, by w razie wejścia Niemców pozostali w domach. 5 sierpnia 1915 roku Niemcy zajęli Warszawę.
Pod okupacją Kakowski starał się zachować dystans wobec nowej władzy. Generał-gubernator Hans von Beseler zabiegał o przychylność Kościoła, a arcybiskup unikał zarówno jawnej współpracy, jak i otwartego oporu. Kościół, którym kierował, włączył się w pomoc dla głodującej ludności i uchodźców. 5 listopada 1916 roku był obecny na Zamku Królewskim, gdy odczytywano akt 5 listopada, zapowiadający utworzenie Królestwa Polskiego. Przyjął go jednak powściągliwie. Politycznie był bliski pasywistom z Międzypartyjnego Koła Politycznego, którzy nie ufali państwom centralnym i liczyli na zwycięstwo Ententy.
Regent
Po upadku Tymczasowej Rady Stanu i patencie z 12 września 1917 roku Komisja Przejściowa szukała trzech regentów. Nazwisko arcybiskupa warszawskiego pojawiło się od początku, bo jego obecność nawiązywała do dawnej tradycji prymasa jako interreksa w czasie bezkrólewia i dawała Radzie powagę, jakiej nie mógł jej dać żaden polityk. Kakowski długo się wahał. 8 września pisał do Wacława Niemojowskiego, że wycofa się, jeśli władza Rady okaże się „nie prawdziwym rządem, ale fikcją rządu”. Ostatecznie zgodził się za namową biskupów, między innymi płockiego biskupa Antoniego Juliana Nowowiejskiego, i po uzyskaniu zgody papieża. 15 października 1917 roku Berlin i Wiedeń zatwierdziły regentów: Kakowskiego, księcia Zdzisława Lubomirskiego i ziemianina Józefa Ostrowskiego. 27 października regenci złożyli przysięgę w katedrze i objęli urzędowanie na Zamku Królewskim.
Władza regentów była mocno ograniczona. Każdą ważniejszą decyzję musieli uzgadniać z okupantami, a Berlin już w pierwszych dniach odrzucił ich kandydata na premiera, Adama Tarnowskiego. W lutym 1918 roku, po pokoju brzeskim z Ukrainą, który oddawał Ukrainie Chełmszczyznę, regenci rozważali ustąpienie, a w orędziu z 13 lutego zaprotestowali przeciw „nowemu rozbiorowi” i oświadczyli, że odtąd sprawują władzę z woli narodu. Wiosną 1918 roku do Warszawy przybył wizytator apostolski Achille Ratti, przyszły papież Pius XI, a arcybiskup stał się jego głównym partnerem w sprawach Kościoła w Królestwie.
Gdy Niemcy zaczęły przegrywać wojnę, regenci zdobyli się na samodzielność. 7 października 1918 roku Rada ogłosiła orędzie „Do Narodu Polskiego”, w którym zapowiedziała niepodległe państwo ze wszystkich ziem polskich z dostępem do morza. Osiem dni później papież Benedykt XV w liście do Kakowskiego pisał, że nastała „jutrzenka zmartwychwstania Polski”, i zapowiedział jego wyniesienie do godności kardynała. W październiku Rada przejęła zwierzchnictwo nad nielicznym wojskiem polskim, ale jej autorytet w kraju był słaby. Lewica uważała ją za twór okupantów, a w Lublinie powstał rząd Ignacego Daszyńskiego, który regentów nie uznawał.
Listopad 1918
10 listopada 1918 roku, w dniu powrotu Piłsudskiego z Magdeburga, regenci przyjęli go po południu w pałacu arcybiskupim na posiedzeniu Rady. Wiedzieli, że po upadku Niemiec sami władzy nie utrzymają. 11 listopada wieczorem, w mieszkaniu chorego Ostrowskiego, oddali Piłsudskiemu władzę wojskową i naczelne dowództwo, a 14 listopada rozwiązali Radę i przekazali mu całą władzę zwierzchnią. Kakowski podpisał oba akty. Pozostał arcybiskupem warszawskim i wycofał się z bieżącej polityki.
Po wojnie
Jesienią 1919 roku udzielił w warszawskiej katedrze sakry biskupiej Rattiemu, mianowanemu nuncjuszem w Polsce, a 15 grudnia 1919 roku Benedykt XV kreował go kardynałem. Od 1925 roku używał tytułu prymasa Królestwa Polskiego, przysługującego arcybiskupom warszawskim. Był jednym z twórców konkordatu z 1925 roku, organizował Akcję Katolicką i budowę nowych kościołów w szybko rosnącej Warszawie. Stał na czele konserwatywnego skrzydła episkopatu, zwalczał projekty ślubów cywilnych i rozwodów, a w jego wypowiedziach i pamiętnikach pojawiały się wrogie Żydom stwierdzenia. W 1935 roku przewodniczył uroczystościom pogrzebowym Piłsudskiego. Zmarł w Warszawie 30 grudnia 1938 roku i zgodnie ze swoją wolą spoczął na cmentarzu Bródnowskim, wśród grobów ubogich. Jego pamiętniki, „Z niewoli do niepodległości”, ukazały się drukiem dopiero w 2000 roku.
Ocena
Ocena Kakowskiego wiąże się z oceną całej Rady Regencyjnej. Przez lata uchodziła ona za marionetkę okupantów, a jej członków przedstawiano jako konserwatystów, którzy uwierzyli w obietnice Berlina i Wiednia. Historycy, którzy w ostatnich dekadach zajęli się dziejami Rady, jak Zdzisław Julian Winnicki, oceniają ją łagodniej. Podkreślają, że regenci zbudowali zręby polskiej administracji, sądownictwa i szkolnictwa, które przejęło niepodległe państwo, że 7 października 1918 roku jako pierwsi na ziemiach polskich ogłosili niepodległość i że w listopadzie oddali władzę bez sporu, zapobiegając rozdwojeniu władzy w Warszawie.
Rola samego Kakowskiego jest trudniejsza do uchwycenia. Nie był politykiem z powołania i wchodził do Rady z oporami. Według historyków najwięcej inicjatywy wykazywał w niej Lubomirski, a orędzia regentów pisali głównie Ostrowski i sekretarz Rady, ks. Zygmunt Chełmicki. Jego obecność dawała jednak regencji autorytet Kościoła, a wobec okupantów potrafił zachować godność. Krytycy przypominają, że przed 1915 rokiem był lojalny wobec cara, a później w ciągu trzech lat zmieniał orientację tak, jak zmieniała się sytuacja wojenna. Obrońcy odpowiadają, że w ten sam sposób postępowała większość polskich elit Królestwa, a arcybiskup przez cały czas stawiał na pierwszym miejscu przetrwanie Kościoła i narodu.