TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Rumuńska ofensywa w Siedmiogrodzie

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front bałkański
Data:
28 sierpnia 1916
Autor:
Natalia
Bitwa:
Bitwa o Siedmiogród
Tagi:
Rumunia, Austro-Węgry, Siedmiogród

W nocy z 27 na 28 sierpnia 1916 roku armia rumuńska wkroczyła do Siedmiogrodu. Rumuńskie straże przednie przekroczyły granicę około 21.00 27 sierpnia, mniej więcej w tej samej chwili, w której poseł rumuński w Wiedniu wręczał wypowiedzenie wojny Austro-Węgrom. Na odcinku długości kilkuset kilometrów, od Karpat Wschodnich po Dunaj, kolumny rumuńskiej piechoty i kawalerii ruszyły przez kilkanaście przełęczy, a 28 sierpnia przez cały dzień odpychały w głąb kraju nieliczne oddziały austro-węgierskie. W Rumunii, która liczyła jeszcze czas według kalendarza juliańskiego, był to 15 sierpnia.

Trzy armie przeciw jednej

Plan rumuńskiego sztabu generalnego zakładał, że zaskoczenie przeciwnika będzie warunkiem powodzenia. Wypowiedzenie wojny miało więc zbiec się z natychmiastowym wtargnięciem oddziałów, które od dawna stały gotowe przy granicy. Do Siedmiogrodu weszły jednocześnie trzy armie. Armia Północna generała Constantina Prezana atakowała przez przełęcze Karpat Wschodnich w stronę Seklerszczyzny, 2 Armia generała Alexandru Averescu na Braszów, a 1 Armia generała Ioana Culcera przez Karpaty Południowe na Sybin, kotlinę Petroszan i Orszowę. Według austriackiej historii oficjalnej same straże przednie liczyły około 135 tysięcy ludzi, a za nimi miała nadejść reszta trzech armii, łącznie około 369 tysięcy żołnierzy.

Naprzeciw stała austro-węgierska 1 Armia generała Arthura Arza von Straußenburga, który objął dowództwo zaledwie dwa tygodnie wcześniej. Miała około 34 tysięcy karabinów i 76 dział, w dużej części w batalionach pospolitego ruszenia, batalionach marszowych i oddziałach żandarmerii granicznej. Część jej dywizji dopiero się formowała. Dowódca 71 Dywizji, która broniła okolic Braszowa, przyjechał do miasta w południe 27 sierpnia, a jego sztab był jeszcze na froncie wołyńskim. Rozkazy Arza nakazywały opóźniać Rumunów w górach i cofać się krok po kroku, niszcząc za sobą mosty i tory.

Pierwszy dzień na przełęczach

W Karpatach Wschodnich dywizje Armii Północnej opanowały 28 sierpnia przełęcze Tölgyes, Békás i Ojtoz. Na przełęczy Ojtoz Rumuni już w nocy zaskoczyli i wzięli do niewoli kompanię pospolitego ruszenia. Jedna z kolumn, idąca na przełęcz Gyimes, zabłądziła w zalesionych górach i dotarła do celu dopiero wieczorem 28 sierpnia, gdy obrońcy już się wycofali. Dalej na południe oddziały 2 Armii zeszły do kotlin wokół Sfântu Gheorghe i Braszowa. Najtwardszy opór napotkały pod zamkiem Törzburg w Branie, gdzie dwa bataliony seklerskiego 82 Pułku Piechoty zadały atakującym dotkliwe straty. Austriacka historia oficjalna zauważa, że właśnie w tym pierwszym starciu wyszło na jaw, jak słabo przygotowana była armia rumuńska do walki z doświadczonym przeciwnikiem.

Na południu oddziały 1 Armii jeszcze 28 sierpnia doszły na skraj Petroszan, ośrodka siedmiogrodzkiego zagłębia węglowego. Pod Sybinem jedna z kolumn obeszła przełęcz Czerwonej Wieży (Turnu Roșu) grzbietami gór i zeszła do doliny Aluty, gdzie ostrzelał ją austro-węgierski pociąg pancerny. Rumuńska bateria zniszczyła go, a pociąg wpadł w ręce Rumunów. Druga kolumna, która szła dnem wąwozu, wpadła w panikę pod ogniem jednej kompanii i cofnęła się o siedem kilometrów, a przesadzone meldunki zaniepokoiły nawet rumuńskie naczelne dowództwo. Podobna panika ogarnęła w nocy oddziały pod Orszową, gdzie dzień zaczął się od ostrzału Turnu Severin przez uzbrojony austro-węgierski parowiec z Dunaju. Austriacka historia oficjalna przypomina, że takich doświadczeń na początku wojny nie uniknęła żadna armia.

Kolejne dni

29 sierpnia Rumuni zajęli Petroszany, a straże przednie 2 Armii wkroczyły do Braszowa, drugiego co do wielkości miasta Siedmiogrodu. 31 sierpnia obrońcy wycofali się z Burzenlandu za Alutę. Pod Sybinem oddziały austro-węgierskie cofnęły się na wzgórza na północ od miasta, a dowództwo 1 Armii rzuciło tam z odsieczą koleją pierwsze bataliony 51 Dywizji Honwedu. Na północy Armia Północna zatrzymała się 30 sierpnia i zaczęła się okopywać, by zakończyć koncentrację. 2 września jej przednie oddziały zajęły Miercurea-Ciuc.

Wtargnięcie zaskoczyło ludność. Rząd węgierski, nie chcąc jej niepokoić, nie zarządził wcześniej ewakuacji. W miastach przygranicznych doszło do bezładnej ucieczki, a polecenie opuszczenia gmin przygranicznych dostali Sasi i Węgrzy dopiero 29 sierpnia. Wielu Rumunów siedmiogrodzkich witało natomiast wkraczające wojska jak wyzwolicieli.

W pierwszych dniach Rumunom sprzyjało niemal wszystko. Przekroczyli góry przy niewielkich stratach, a przeciwnik nie miał sił, by ich zatrzymać. Brakowało im jednak pośpiechu. Plan przewidywał, że po zajęciu kotlin za przełęczami armie zatrzymają się na kilka dni, by podciągnąć główne siły, i tak się stało. Ten czas wykorzystały państwa centralne, które zaczęły ściągać do Siedmiogrodu niemieckie i austro-węgierskie dywizje.