Wilson przybywa do Europy
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 13 grudnia 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
13 grudnia 1918 roku transportowiec „George Washington”, dawny niemiecki liniowiec przejęty przez Amerykanów w 1917 roku, wpłynął do portu w Breście w Bretanii. Na pokładzie był prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson, który płynął do Francji, by osobiście stanąć na czele amerykańskiej delegacji na konferencję pokojową. W rejsie z Nowego Jorku, rozpoczętym 4 grudnia, statek eskortowały pancernik USS Pennsylvania i niszczyciele, a do Brestu wprowadziło go dziesięć amerykańskich pancerników i kilkadziesiąt niszczycieli. Wilson został pierwszym urzędującym prezydentem Stanów Zjednoczonych, który odwiedził Europę. Krytycy w kraju zarzucali mu, że łamie niepisaną tradycję, według której prezydent nie wyjeżdża za granicę na tak długo.
Decyzja o wyjeździe
Wilson ogłosił, że pojedzie do Paryża, wkrótce po rozejmie w Compiègne. Uważał, że tylko jego osobista obecność zapewni, że pokój zostanie zawarty na zasadach, które przyjęły wszystkie strony, czyli na podstawie czternastu punktów i jego późniejszych przemówień. Najważniejszym z tych celów była Liga Narodów, stałe stowarzyszenie państw, które miało strzec nowego ładu. O takiej lidze mówił już w styczniu 1917 roku, gdy wzywał do pokoju bez zwycięstwa. Doradcy, w tym sekretarz stanu Robert Lansing, ostrzegali, że prezydent zasiadający przy stole obrad na równi z premierami straci przewagę arbitra, który z daleka rozstrzyga spory. Wilson nie dał się przekonać. Pojechała z nim żona, Edith Wilson.
Wyjeżdżał z osłabioną pozycją w kraju. Przed wyborami do Kongresu 5 listopada zaapelował do wyborców o oddanie głosów na demokratów, a republikanie uznali to za obrazę, bo przez całą wojnę popierali rząd. Wybory przyniosły im większość w obu izbach Kongresu, w Senacie w stosunku 49 do 47. To właśnie Senat miał później ratyfikować traktat pokojowy. Były prezydent Theodore Roosevelt oświadczył po wyborach, że Wilson nie ma żadnego mandatu, by mówić w imieniu narodu amerykańskiego. Mimo to w skład delegacji pokojowej Wilson nie powołał żadnego senatora ani wybitnego republikanina. Oprócz niego weszli do niej Lansing, pułkownik Edward House, który od końca października reprezentował prezydenta w Paryżu, generał Tasker Bliss, przedstawiciel Stanów Zjednoczonych w Najwyższej Radzie Wojennej, i emerytowany dyplomata Henry White, jedyny republikanin, niezbyt związany z partią.
Na pokładzie
Na „George Washington” płynęła też grupa ekspertów, geografów, historyków i ekonomistów z zespołu zwanego Inquiry, który od ponad roku przygotowywał dla House’a materiały do rokowań. Mieli ze sobą skrzynie książek, dokumentów i map. 10 grudnia Wilson zebrał ich w swojej kabinie. Według notatek geografa Isaiaha Bowmana, które zacytował później biograf prezydenta Ray Stannard Baker, mówił, że Amerykanie będą jedynymi uczestnikami konferencji, którzy nie mają w niej własnego interesu, i że decyzje muszą odpowiadać opinii ludzkości, a nie dawnym planom dyplomatów. Bez ligi narodów, która zapewni nowym granicom bezpieczeństwo i pozwoli je później poprawiać, pokój nie przetrwa. Niemieckie kolonie widział jako wspólną własność ligi. Ekspertów prosił: „Powiedzcie mi, co jest słuszne, a będę o to walczył”. Nie łudził się, że będzie łatwo. O swoim programie mówił, że jeśli nie zadziała, trzeba będzie sprawić, by zadziałał.
Brest i Paryż
W Breście, przez który przeszły setki tysięcy żołnierzy amerykańskich, Wilsona powitały władze francuskie i tłumy mieszkańców. Jeszcze tego samego dnia prezydent pojechał specjalnym pociągiem do Paryża. 14 grudnia rano na dworcu czekali na niego prezydent Francji Raymond Poincaré i premier Georges Clemenceau. Wilson przejechał z Poincarém w otwartym powozie przez Pola Elizejskie i wielkie bulwary, a Paryż zgotował mu powitanie, jakiego nie pamiętano. Tłumy wołały „Niech żyje Ameryka!” i „Niech żyje prezydent!”, a nad trasą przejazdu wisiał transparent z napisem „Cześć Wilsonowi Sprawiedliwemu”. Dla milionów Europejczyków był wówczas człowiekiem, który przyniósł zwycięstwo i miał przynieść sprawiedliwy pokój. Zamieszkał w pałacu Murata przy rue de Monceau.
Pierwsze tygodnie
Konferencja nie mogła się zacząć od razu. Wielka Brytania była w trakcie wyborów, a sojusznicy nie uzgodnili nawet procedury obrad. Wilson wykorzystał ten czas na podróże. Boże Narodzenie spędził z żołnierzami generała Johna Pershinga, którego kwatera główna mieściła się w Chaumont, 26 grudnia przyjechał do Londynu, gdzie przyjął go król Jerzy V, a potem odwiedził Carlisle, rodzinne miasto swojej matki, i Manchester. Na początku stycznia był we Włoszech, gdzie spotkał się z królem Wiktorem Emanuelem III i 4 stycznia z papieżem Benedyktem XV. Wszędzie witały go tłumy. W rozmowach z politykami szybko się jednak okazało, że Clemenceau, Lloyd George i premier Włoch Vittorio Orlando mają własne cele, często sprzeczne z jego zasadami. Konferencja pokojowa rozpoczęła obrady 18 stycznia 1919 roku. Wilson spędził w Europie, z jedną krótką przerwą na powrót do kraju, prawie pół roku.