30 sierpnia 1918 roku był najczarniejszym dniem bolszewików od przejęcia władzy. Rano w Piotrogrodzie młody poeta i były junkier Leonid Kannegiser zastrzelił przewodniczącego piotrogrodzkiej Czeki Moisieja Urickiego. Wieczorem w Moskwie, po wiecu w zakładach Michelsona, padły strzały do przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych Włodzimierza Lenina. Dwie kule trafiły go w szyję i ramię, a przez kilka dni nie było pewne, czy przeżyje. Na miejscu zatrzymano eserkę Fanny Kapłan. Oba zamachy stały się dla władzy radzieckiej sygnałem do rozpętania masowego terroru, który odtąd oficjalnie nazywano czerwonym.
Lato zamachów
Latem 1918 roku władza bolszewików wisiała na włosku. Na wschodzie Korpus Czechosłowacki i oddziały samarskiego Komuczu parły wzdłuż Wołgi, a na początku sierpnia zajęły Kazań z rezerwą złota państwa. Na północy alianci wylądowali w Archangielsku. W samej Moskwie i Piotrogrodzie konspirowali oficerowie, eserowcy i agenci wywiadów Ententy. W czerwcu w Piotrogrodzie zginął z ręki eserowskiego zamachowca komisarz do spraw prasy W. Wołodarski, a 6 lipca lewicowi eserowcy zabili posła Niemiec Mirbacha. Represje już trwały: Czeka, powołana w grudniu 1917 roku, rozstrzeliwała coraz więcej ludzi, często bez sądu.
Socjaliści-rewolucjoniści, którzy wygrali wybory do Zgromadzenia Ustawodawczego, nie wybaczyli Leninowi jego rozpędzenia w styczniu. Część Partii Socjalistów-Rewolucjonistów wróciła do metod, które przed rewolucją stosowała wobec carskich dygnitarzy.
Strzał w Piotrogrodzie
Moisiej Uricki, dawny mienszewik, który w 1917 roku przeszedł do bolszewików, kierował piotrogrodzką Czeką i był komisarzem spraw wewnętrznych Komuny Północnej. Rano 30 sierpnia przyjechał samochodem do gmachu komisariatu przy Placu Pałacowym. W westybulu czekał już na niego 22-letni Leonid Kannegiser, syn znanego inżyniera, poeta z kręgu petersburskiej bohemy i były junkier Michajłowskiej Szkoły Artylerii. Gdy Uricki szedł do windy, Kannegiser strzelił mu z kilku kroków w głowę. Szef Czeki zginął na miejscu.
Zabójca uciekł na rowerze, ścigany samochodem. Na ulicy Millionowej porzucił rower, wbiegł do jednego z domów, chwycił w cudzym mieszkaniu płaszcz i próbował wymknąć się przez podwórze, ale tam go zatrzymano. Na przesłuchaniu twierdził, że działał sam i że pomścił przyjaciela, oficera Wiktora Perelcwejga, rozstrzelanego niedawno przez piotrogrodzką Czekę. Część historyków wiąże go jednak z podziemną grupą jego kuzyna Maksymiliana Filonienki, który utrzymywał kontakty z Borisem Sawinkowem. Paradoksalnie, według rosyjskich badaczy Uricki należał do tych czekistów, którzy sprzeciwiali się rozstrzeliwaniu bez sądu. Kannegisera stracono w październiku 1918 roku.
Wiec w zakładach Michelsona
Mimo wiadomości z Piotrogrodu nikt w Moskwie nie odwołał zaplanowanych na piątkowy wieczór wieców, na których mieli przemawiać członkowie rządu. Lenin wystąpił najpierw na wiecu w dawnej Giełdzie Zbożowej, a potem pojechał do zakładów Michelsona w robotniczej dzielnicy Zamoskworieczje, na południu miasta. Przyjechał bez ochrony i na terenie fabryki też jej nie było. Przemawiał o obronie rewolucji przed kontrrewolucją i interwencją, a skończył słowami: „Umrzemy albo zwyciężymy!”.
Gdy po wiecu szedł przez dziedziniec do samochodu, zatrzymała go kobieta skarżąca się na konfiskaty chleba na dworcach. W tej chwili padły trzy strzały z pistoletu Browning M1900. Jedna kula przeszła przez szyję i zatrzymała się przy obojczyku, uszkadzając płuco, druga utkwiła w lewym ramieniu. Trzecia, według części relacji, raniła kobietę, która rozmawiała z Leninem. Kierowca Lenina Stiepan Gil zawiózł rannego na Kreml. Według części relacji Lenin sam wszedł po schodach do swojego mieszkania, ale lekarze szybko uznali jego stan za bardzo ciężki. Kul nie usunięto, bo uznano, że operacja byłaby zbyt ryzykowna.
Fanny Kapłan
Na przystanku tramwajowym na ulicy Bolszaja Sierpuchowska zatrzymano kobietę, którą uznano za zamachowczynię. Była to 28-letnia Fanny (Fejga) Kapłan, nazywana też Dorą. Jako nastolatka związała się z anarchistami, a w 1906 roku po wybuchu bomby przygotowywanej na kijowskiego generała-gubernatora trafiła na dożywotnią katorgę do Akatuju za Bajkałem. Tam niemal straciła wzrok. Uwolniła ją dopiero rewolucja lutowa, a na zesłaniu zbliżyła się do eserowców.
Na przesłuchaniach przyznała, że strzelała do Lenina, bo uważała go za zdrajcę rewolucji, który oddala idee socjalizmu o dziesięciolecia. Twierdziła, że opowiada się za Zgromadzeniem Ustawodawczym, że działała sama, i odmówiła podania, skąd ma broń. Nie było ani śledztwa z prawdziwego zdarzenia, ani procesu. 3 września na ustne polecenie przewodniczącego Wszechrosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego Jakowa Swierdłowa komendant Kremla Pawieł Małkow zastrzelił ją na kremlowskim dziedzińcu przy warkocie zapalonych silników ciężarówek, a ciało spalono w beczce.
Już od dawna istnieją wątpliwości, czy to rzeczywiście Kapłan strzelała. Była prawie niewidoma, a według części historyków żaden ze świadków nie widział jej z bronią w ręku. W 1922 roku, na pokazowym procesie eserowców, dawni bojownicy partii Grigorij Siemionow i Lidija Konoplowa zeznali, że zamach przygotowała ich grupa, a Kapłan była jej członkiem. Historycy tacy jak Dmitrij Wołkogonow czy Arkadij Waksberg uważali tę wersję za wątpliwą i nie wykluczali, że strzelał ktoś inny. Sprawa do dziś nie została wyjaśniona.
Czerwony terror
Jeszcze tego samego wieczoru Swierdłow podpisał odezwę WCIK, w której zapowiadał, że za zamach odpowiedzą „prawi eserowcy” oraz „najemnicy Anglików i Francuzów”, a klasa robotnicza odpowie na zamachy na swoich wodzów bezlitosnym masowym terrorem. Piotrogrodzka „Krasnaja Gazieta” pisała, że za życie jednego rewolucjonisty muszą zapłacić tysiące wrogów. W następnych dniach Czeka aresztowała tysiące ludzi, a wśród zakładników znaleźli się dawni carscy dygnitarze, oficerowie i przedstawiciele burżuazji. 31 sierpnia czekiści wtargnęli do ambasady brytyjskiej w Piotrogrodzie, a w nocy na 1 września w Moskwie zatrzymano brytyjskiego przedstawiciela przy rządzie radzieckim Roberta Bruce’a Lockharta. Prasa radziecka szybko powiązała zamachy z wykrytym właśnie „spiskiem ambasadorów”.
Uricki został pochowany 2 września z wielkimi honorami na Polu Marsowym, a Plac Pałacowy przemianowano na jego cześć. Tego samego dnia WCIK ogłosił Rosję Radziecką jednym obozem wojskowym, a 5 września Rada Komisarzy Ludowych przyjęła uchwałę o czerwonym terrorze, która pozwalała rozstrzeliwać osoby związane z organizacjami białogwardyjskimi, spiskami i buntami oraz izolować „wrogów klasowych” w obozach koncentracyjnych. W samym Piotrogrodzie władze ogłosiły rozstrzelanie około pięciuset zakładników w ciągu kilku dni, a fala egzekucji objęła cały kraj.
Lenin przeżył. Wbrew obawom lekarzy szybko odzyskał siły, a 25 września wyjechał na rekonwalescencję do podmoskiewskich Gorek. Do pracy wrócił w połowie października. Zamach uczynił z niego dla propagandy męczennika rewolucji, ale jego zdrowie już nigdy nie wróciło do dawnego stanu. Jedną z kul usunięto dopiero w 1922 roku, a część lekarzy i historyków łączy skutki ran z chorobą, która zabiła go w 1924 roku.