TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Zatopienie holenderskiego parowca Medea

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Wojna na morzu
Data:
25 marca 1915
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Holandia, neutralność, okręty podwodne, marynarka handlowa

Przed południem 25 marca 1915 roku niemiecki okręt podwodny U-28 zatrzymał w kanale La Manche, na południowy wschód od przylądka Beachy Head, holenderski parowiec Medea. Niemcy sprawdzili dokumenty statku, kazali załodze zejść do szalup i zatopili go ogniem działa. Nikt nie zginął. Brytyjska chronologia wojny odnotowuje Medeę jako pierwszy statek neutralny zatopiony po zatrzymaniu i rewizji. Był to zarazem pierwszy statek pod banderą neutralną, co do którego nie ma wątpliwości, że zatopił go niemiecki okręt podwodny. Nie wiadomo bowiem, czy dwa tygodnie wcześniej szwedzki parowiec Hanna został storpedowany, czy wszedł na minę.

Pomarańcze dla Londynu

Medea była niewielkim, zbudowanym w 1913 roku parowcem o pojemności 1235 ton rejestrowych brutto. Należała do Koninklijke Nederlandsche Stoomboot Maatschappij (KNSM) z Amsterdamu, a dowodził nią kapitan A. F. van Balkom. Według sprawozdania armatora płynęła z Walencji do Londynu z ładunkiem pomarańczy. Nazwa statku i jego przynależność były wymalowane na burtach dużymi literami, a na maszcie powiewała holenderska bandera. Niespełna dwa tygodnie wcześniej Holandia ostrzegła obce statki przed podszywaniem się pod jej banderę, by holenderskie barwy nie traciły wiarygodności. Medei te barwy nie uchroniły.

U-28 kapitanlejtnanta Georga-Günthera von Forstnera wyszedł 21 marca z Ostendy. Już 18 marca, w poprzednim rejsie, ten sam okręt zatrzymał na Morzu Północnym dwa holenderskie statki pasażerskie, Batavier V i Zaanstroom, i kazał im płynąć do okupowanego przez Niemców Zeebrugge, gdzie oba zatrzymano.

Pięć minut na opuszczenie statku

Według holenderskiej prasy i brytyjskiej monografii sztabu marynarki U-28 płynął w wynurzeniu i rozkazał Medei się zatrzymać. Niemiecki dowódca obejrzał papiery statku i dał załodze, jak relacjonował potem kapitan van Balkom, tylko pięć minut na zejście do szalup. Potem okręt podwodny ostrzelał parowiec z działa, aż ten zatonął. Według różnych relacji stało się to od kilku do kilkunastu mil od brzegu. Niemcy przez kilka minut holowali szalupy, a potem je odczepili, zapowiadając, że inny okręt podwodny doholuje rozbitków pod Beachy Head. W pobliżu działał rzeczywiście drugi U-Boot, U-37, który nie wrócił z tego rejsu i zaginął bez wieści. Holendrów uratował jednak brytyjski niszczyciel Teviot, który wysadził ich na ląd w Dover.

Niemiecki dowódca wręczył kapitanowi pisemne wyjaśnienie: statek zatopiono, ponieważ wiózł żywność do Londynu, portu nieprzyjacielskiego. Według deklaracji londyńskiej z 1909 roku żywność była jednak tylko kontrabandą względną. Można ją było zająć, jeśli była przeznaczona dla sił zbrojnych lub władz przeciwnika, a nie dla ludności cywilnej. Zatopienie neutralnego statku zamiast odprowadzenia go do portu przed sąd pryzowy deklaracja dopuszczała tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Protest Holandii

W Holandii zatopienie Medei wywołało oburzenie, tym większe, że nastąpiło tydzień po zatrzymaniu Batavier V i Zaanstroom. Rząd holenderski najpierw zażądał od Berlina wyjaśnień, a 3 kwietnia przygotował notę protestacyjną, wręczoną w Berlinie 6 kwietnia. Holendrzy dowodzili w niej, że obowiązujące prawo międzynarodowe w ogóle nie uznaje niszczenia neutralnych pryzów, a nawet gdyby uznać deklarację londyńską za wiążącą, zatopienie Medei było bezprawne. Pytali też, czy ostrzejsze postępowanie niemieckiej marynarki oznacza zmianę polityki wobec Holandii. Berlin odpowiedział, że działał zgodnie z deklaracją londyńską, że o zasadności zatrzymań rozstrzygnie sąd pryzowy i że jego polityka wobec Holandii się nie zmieniła.

W prasie, także niemieckiej, krążyły pogłoski, że pod pomarańczami ukryto kontrabandę, na przykład piryt lub siarkę. KNSM stanowczo temu zaprzeczała, podkreślając, że statek wiózł wyłącznie pomarańcze i kilka skrzyń mandarynek. W sierpniu 1915 roku niemiecki sąd pryzowy w Hamburgu co do zasady przyznał rację armatorowi i właścicielom ładunku, uznając za udowodnione, że ładunek nie był przeznaczony dla brytyjskich władz. Niemiecki komisarz Rzeszy zaskarżył jednak ten wyrok do Najwyższego Sądu Pryzowego w Berlinie.

Sam U-28 popłynął dalej na zachód. W kolejnych dniach zatopił u wybrzeży Kornwalii i Walii kilka brytyjskich statków, w tym 28 marca statek pasażerski Falaba, co pochłonęło ponad sto ofiar.