TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Amerykańska dywizja do Francji

Kategoria:
Wojsko
Data:
19 maja 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, John Pershing, Francja, Joseph Joffre

19 maja 1917 roku amerykańskie gazety opublikowały oświadczenie prezydenta Woodrowa Wilsona, wydane późnym wieczorem poprzedniego dnia, zaraz po podpisaniu ustawy o poborze. Wilson odmawiał w nim Theodore’owi Rooseveltowi zgody na ochotnicze dywizje, ale jednocześnie ogłaszał, że do Francji „tak szybko, jak to praktycznie możliwe” popłynie korpus ekspedycyjny w sile mniej więcej jednej dywizji wojsk regularnych pod dowództwem generała majora Johna Pershinga. Tego samego dnia sekretarz marynarki Josephus Daniels zapowiedział, że z wojskiem pojedzie też około 2600 żołnierzy piechoty morskiej. Była to pierwsza oficjalna zapowiedź, że Stany Zjednoczone będą walczyć nie tylko pieniędzmi i okrętami, ale też na lądzie w Europie. Według przeglądu „New York Times Current History” wiadomość wywołała w Ameryce wielkie poruszenie, a we Francji i Wielkiej Brytanii przyjęto ją z ogromną ulgą.

Prośba Joffre’a

O wysłanie wojsk od razu, zanim powstanie wielka armia z poboru, zabiegał przede wszystkim marszałek Joseph Joffre. Przypłynął do Ameryki pod koniec kwietnia z misją francuską byłego premiera René Vivianiego. Na spotkaniu z dziennikarzami w Waszyngtonie mówił, że „najwyższą wagę” ma to, by we Francji jak najprędzej zobaczono amerykańską flagę, bo wtedy wszyscy poczują, że Ameryka już tam jest. Francja była po krwawym niepowodzeniu kwietniowej ofensywy generała Nivelle’a i potrzebowała dowodu, że pomoc naprawdę nadchodzi. Joffre przekonywał Amerykanów, że jedna dywizja nie zmieni sytuacji wojskowej, ale podniesie ducha żołnierzy i ludności, a przy okazji stanie się zawiązkiem przyszłej samodzielnej armii amerykańskiej, którą trzeba będzie szkolić już we Francji.

Amerykański sztab generalny był temu niechętny. Armia regularna była nieliczna, a jej doświadczeni podoficerowie i oficerowie mieli szkolić setki tysięcy rekrutów z poboru. Wysyłanie najlepszych pułków za ocean osłabiało tę kadrę. Na początku maja Wilson i sekretarz wojny Newton Baker przyjęli jednak prośbę Joffre’a. Nowojorski „Brooklyn Eagle” pisał, że wyprawa Pershinga była też odpowiedzią na kampanię Roosevelta, który od miesięcy domagał się, by Ameryka natychmiast pokazała się na froncie. Teraz Francja dostawała amerykańskich żołnierzy, ale bez Roosevelta.

Pierwsza dywizja

Do dywizji przeznaczono cztery pułki piechoty, 16, 18, 26 i 28, w większości świeżo ściągnięte znad granicy meksykańskiej, oraz oddziały pomocnicze, a później także pułki artylerii. Ich szeregi uzupełniono rekrutami, tak że w kompaniach było wielu żołnierzy bez żadnego wyszkolenia. Formalnie jednostkę, nazwaną 1 Dywizją Ekspedycyjną, utworzono pod koniec maja, a zorganizowano 8 czerwca, pod dowództwem generała Williama Siberta. Później otrzymała nazwę 1 Dywizji Piechoty i przydomek „Big Red One”. Sam Pershing wypłynął do Europy ze sztabem pod koniec maja, by przygotować przyjęcie wojsk.

Pierwsze transportowce z dywizją i pułkiem piechoty morskiej wyszły z Nowego Jorku i Hoboken 14 czerwca pod osłoną okrętów wojennych, a 26 czerwca żołnierze zaczęli schodzić na ląd w Saint-Nazaire. 4 lipca, w Dzień Niepodległości, 2 batalion 16 Pułku Piechoty przemaszerował przez Paryż wśród wiwatujących tłumów. Przy grobie La Fayette’a pułkownik Charles Stanton ze sztabu Pershinga wypowiedział słynne zdanie „Lafayette, oto jesteśmy”, przypisywane potem samemu Pershingowi. Dywizja przez kolejne miesiące szkoliła się pod okiem Francuzów i dopiero jesienią weszła po raz pierwszy na spokojny odcinek frontu.