TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Bolszewicy godzą się na pokój

Kategoria:
Dyplomacja
Front:
Front wschodni
Data:
19 lutego 1918
Autor:
Natalia
Tagi:
Rosja, Niemcy, Włodzimierz Lenin, inicjatywy pokojowe

W nocy z 18 na 19 lutego 1918 roku radiostacja w Carskim Siole nadała do rządu Rzeszy w Berlinie depeszę Rady Komisarzy Ludowych. Rząd radziecki protestował w niej, że Niemcy skierowali wojska przeciw republice, która ogłosiła koniec wojny i demobilizowała armię, choć żadna ze stron nie wypowiedziała rozejmu z siedmiodniowym uprzedzeniem, jak wymagał układ z 15 grudnia. „W zaistniałych okolicznościach” Rada uznawała się jednak za zmuszoną formalnie oświadczyć, że jest gotowa podpisać pokój na warunkach podyktowanych w Brześciu Litewskim przez delegacje Poczwórnego Przymierza. Szczegółową odpowiedź na niemieckie warunki obiecywała przesłać niezwłocznie. Depeszę podpisali Włodzimierz Lenin i Lew Trocki.

Kapitulacja przyszła po niespełna dobie walk. 18 lutego w południe wygasł rozejm i armie niemieckie ruszyły naprzód, nie napotykając prawie żadnego oporu. Jeszcze tego samego dnia padł Dźwińsk, a na południu Łuck. Formuła „ani wojna, ani pokój” okazała się złudzeniem. Wieczorem 17 lutego Komitet Centralny bolszewików odrzucił jeszcze wniosek Lenina o natychmiastowym zaproponowaniu Niemcom nowych rokowań stosunkiem głosów 5 do 6. Przeciw byli Nikołaj Bucharin i jego zwolennicy, a także Trocki, który chciał poczekać, aż niemiecka ofensywa stanie się faktem i poruszy robotników w Niemczech i krajach Ententy. Na pytanie, czy podpisać pokój, jeśli Niemcy uderzą, a rewolucja w Niemczech i Austrii nie wybuchnie, odpowiedziało twierdząco sześciu członków komitetu, w tym Trocki, a przeciw był tylko Adolf Ioffe. Rano 18 lutego wniosek Lenina znów przepadł jednym głosem.

Wieczorem, gdy nadeszły wiadomości o upadku Dźwińska, komitet zebrał się ponownie. Trocki proponował jeszcze zapytać Niemców o ich obecne żądania, a Józef Stalin mówił, że nie trzeba od razu podpisywać, ale można zacząć rokowania. Lenin odpowiadał, że z wojną nie można żartować: kto chciał wojny, nie powinien był demobilizować armii, a pisanie not do Niemców to strata czasu, bo w tym czasie zajmują oni magazyny i wagony. Ostrzegał, że jeśli Niemcy zażądają Inflant i Estonii, trzeba będzie je oddać, by ocalić rewolucję. Po kilku godzinach sporu Trocki przeszedł na jego stronę i wniosek o natychmiastowym zawiadomieniu Niemców o gotowości przyjęcia pokoju przeszedł siedmioma głosami. Źródła różnią się co do tego, czy przeciw było sześć osób, czy pięć przy jednej wstrzymującej się. Za głosowali Lenin, Trocki, Stalin, Jakow Swierdłow, Grigorij Sokolnikow, Grigorij Zinowjew i Iwar Smiłga, a przeciw głosowali lub wstrzymali się Bucharin, Ioffe, Gieorgij Łomow, Nikołaj Krestinski, Feliks Dzierżyński i Moisiej Uricki. Około północy depesza poszła w eter.

Niemcom ten pośpiech nie był na rękę, bo chcieli przed wznowieniem rokowań dojść co najmniej do jeziora Pejpus. Wieczorem 19 lutego generał Max Hoffmann odpowiedział przez radio, że depeszę przekazano do Berlina, ale nie może ona uchodzić za dokument urzędowy. Rząd radziecki miał przysłać pisemne oświadczenie przez specjalnego kuriera do niemieckiego komendanta w Dźwińsku. Kurier wyjechał niezwłocznie, a w Piotrogrodzie zapadła niepokojąca cisza. „On chyba bardzo się spieszy, my nie” – zanotował Hoffmann o Trockim. Tymczasem jego wojska zajmowały kolejne miasta. Rosyjskie oddziały rozpadały się lub poddawały, a Niemcy posuwali się koleją, przewożąc od stacji do stacji garść piechoty z karabinami maszynowymi i jednym działem. Hoffmann nazwał to najkomiczniejszą wojną, jaką znał.

Przez kolejne dni bolszewicy nie wiedzieli, czy Niemcy w ogóle przyjmą ich kapitulację. 21 lutego Rada Komisarzy Ludowych ogłosiła, że „socjalistyczna ojczyzna jest w niebezpieczeństwie”, a Trocki zaczął wypytywać przedstawicieli Ententy o pomoc w obronie. Odpowiedź z Berlina, z nowymi, znacznie cięższymi warunkami pokoju, dotarła do Piotrogrodu dopiero 23 lutego.