TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Druga nota Wilsona

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
14 października 1918
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, Niemcy, Woodrow Wilson, okręty podwodne

14 października 1918 roku, w dniu, w którym do Waszyngtonu dotarła niemiecka odpowiedź na jego pytania, prezydent Woodrow Wilson wysłał do Berlina drugą notę. Sekretarz stanu Robert Lansing wręczył ją jeszcze tego samego dnia szwajcarskiemu chargé d’affaires. Prezydent przyjął do wiadomości, że rząd niemiecki i wielka większość Reichstagu bez zastrzeżeń zaakceptowały jego warunki pokoju, ale postawił sprawę znacznie ostrzej niż tydzień wcześniej. Przebieg ewakuacji i warunki rozejmu miały zależeć od oceny doradców wojskowych Stanów Zjednoczonych i rządów sprzymierzonych. Żadne porozumienie, które nie zapewniałoby w pełni zadowalających gwarancji utrzymania obecnej przewagi wojsk amerykańskich i alianckich na polu bitwy, nie wchodziło w grę.

Statki i spalone miasta

Wilson oświadczył też, że ani Stany Zjednoczone, ani ich sojusznicy nie zgodzą się na rozejm, dopóki niemieckie siły zbrojne nie zaprzestaną „bezprawnych i nieludzkich praktyk”. W chwili, gdy rząd Rzeszy zwracał się z propozycją pokoju, jego okręty podwodne zatapiały na morzu statki pasażerskie, a nawet szalupy, w których rozbitkowie szukali ratunku. Cztery dni wcześniej u wybrzeży Irlandii zatonął statek pocztowy „Leinster”, na którym zginęło ponad pięćset osób. Prezydent piętnował także zniszczenia, jakie zostawiały za sobą armie niemieckie wycofujące się z Flandrii i Francji. Miasta i wsie, jeśli nie zostały zburzone, były ogołacane ze wszystkiego, a często także z mieszkańców.

Najdalej sięgał jednak ostatni punkt noty. Wilson przypomniał zdanie z przemówienia wygłoszonego 4 lipca w Mount Vernon, dawnej posiadłości Jerzego Waszyngtona. Wśród warunków pokoju wymienił tam „zniszczenie wszelkiej samowładnej władzy”, która sama, potajemnie i z własnej woli może zakłócić pokój świata, a jeśli nie da się jej zniszczyć, przynajmniej sprowadzenie jej do faktycznej bezsilności. Teraz napisał wprost, że władza, która dotąd rządziła narodem niemieckim, jest właśnie takiej natury, a jej zmiana zależy od samych Niemców. Od tego, jakie gwarancje zostaną dane w tej zasadniczej sprawie, zależał według niego cały proces pokojowy. Odpowiedź dla Austro-Węgier prezydent zapowiedział osobno. Tego samego dnia Wilson postanowił wysłać do Europy jako swojego specjalnego przedstawiciela pułkownika Edwarda House’a.

Przerażenie w Berlinie

W Niemczech nota wywołała przygnębienie i oburzenie, zwłaszcza w armii. Naczelne dowództwo, które dwa tygodnie wcześniej domagało się natychmiastowej prośby o rozejm, chciało się teraz z niej wycofać i pytało rząd, czy naród jest gotów do walki na śmierć i życie. Sekretarz stanu Wilhelm Solf widział w tym próbę zrzucenia odpowiedzialności za klęskę na kraj. 17 października rząd przesłuchał Ericha Ludendorffa. Generał mówił teraz z większą nadzieją niż na początku miesiąca. Przełamanie frontu uważał za możliwe, ale nie za prawdopodobne, i przypominał, że wojna to nie arytmetyka, a pod Tannenbergiem też nikt nie wiedział, co się stanie. Na uwagę kanclerza Maxa von Baden, że po dalszej walce przeciwnicy mogą narzucić jeszcze gorsze warunki, odparł, że gorszych warunków być nie może. Gdy książę przypomniał, że wróg może wkroczyć do Niemiec i spustoszyć kraj, usłyszał tylko, że „do tego jeszcze nie doszło”.

Rząd nie dał się przekonać. Rachunki przedstawione na naradzie pokazywały, że do wiosny Niemcy mogą wystawić 600–700 tysięcy rekrutów, a przeciwnicy ponad milion samych Amerykanów. W nocy z 19 na 20 października feldmarszałek Paul von Hindenburg przekazał kanclerzowi, że Turcja zaczęła odrębne rokowania, a Austro-Węgry wkrótce pójdą w jej ślady. Zarazem przekonywał, że nawet w razie klęski Niemcy nie byłyby w gorszym położeniu niż po przyjęciu wszystkich żądań. Najostrzejszy spór z naczelnym dowództwem dotyczył wojny podwodnej. Wojsko nie chciało oddać tej broni bez rekompensaty, ale niemieccy dyplomaci, zwołani przed wysłaniem noty na naradę, jednogłośnie radzili ustąpić.

Odpowiedź z 20 października

W nocie z 20 października, podpisanej przez Solfa, rząd niemiecki zgodził się, by o przebiegu ewakuacji i warunkach rozejmu zdecydowali doradcy wojskowi. Zastrzegał jednak, że podstawą ma być rzeczywisty stosunek sił na froncie, i wyrażał nadzieję, że prezydent nie poprze żądań sprzecznych z honorem narodu niemieckiego. Odrzucał zarzuty bezprawnego i nieludzkiego postępowania. Twierdził, że zniszczenia przy osłanianiu odwrotu są dozwolone przez prawo międzynarodowe, a marynarka nigdy celowo nie niszczyła szalup z rozbitkami. Proponował zbadanie tych spraw przez komisje neutralne. Zarazem rząd zawiadamiał, że wydał wszystkim dowódcom okrętów podwodnych rozkaz, by nie torpedowali statków pasażerskich. Zastrzegał tylko, że z przyczyn technicznych nie może zagwarantować, iż rozkaz dotrze do każdej jednostki przed jej powrotem. Na żądanie zmiany władzy Solf odpowiadał opisem trwających reform. Nowy rząd powstał w pełnym porozumieniu z przedstawicielstwem narodu, zasiadali w nim przywódcy wielkich partii Reichstagu, a projekt zmiany konstytucji miał uzależnić decyzje o wojnie i pokoju od zgody parlamentu. Oferta pokoju i rozejmu wychodziła więc od rządu wolnego od samowładnych wpływów i popieranego przez przytłaczającą większość narodu.

Ludendorff próbował jeszcze dopisać do noty zdanie, że jeśli rozejm szybko nie nastąpi, Niemcy znów sięgną po broń podwodną. Było za późno, nota już poszła. Do Waszyngtonu dotarła 22 października. Admiralicja poszła dalej, niż obiecywał rząd. Według niemieckich dokumentów około 20–21 października admirał Reinhard Scheer, szef sztabu admiralicji, rozkazał wszystkim okrętom podwodnym natychmiastowy powrót: „Wojna handlowa w każdej formie zakazana z powodu toczących się rokowań”. W drodze do baz okręty mogły atakować tylko okręty wojenne i tylko za dnia. W ten sposób skończyła się prowadzona od lutego 1917 roku nieograniczona wojna podwodna, a Wilson otrzymał jedną z gwarancji, których żądał. Jego następna odpowiedź, wysłana 23 października, okazała się jeszcze trudniejsza dla Berlina.