TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Pershing w Anglii

Kategoria:
Wojsko
Data:
8 czerwca 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, John Pershing, Wielka Brytania, David Lloyd George

Rano 8 czerwca 1917 roku w Liverpoolu zszedł na ląd generał major John Pershing, dowódca Amerykańskich Sił Ekspedycyjnych. Przypłynął ze sztabem na brytyjskim liniowcu Baltic, który wyszedł z Nowego Jorku 28 maja. Statek stanął na kotwicy na Mersey późnym wieczorem poprzedniego dnia. Ostatnie dni rejsu były najbardziej nerwowe. Szef sztabu Pershinga, pułkownik James Harbord, zapisał w dzienniku, że na wodach, gdzie polowały niemieckie okręty podwodne, pasażerom kazano spać w ubraniach, a Baltic płynął zygzakiem. Odetchnięto dopiero wtedy, gdy na spotkanie wyszły amerykańskie niszczyciele.

Powitanie w Liverpoolu

Na pokładzie Amerykanów powitali burmistrz Liverpoolu, miejscowy admirał i generał porucznik sir William Pitcairn Campbell, dowódca okręgu wojskowego, a za nimi kilkudziesięciu dziennikarzy i operatorzy kroniki filmowej. Na nabrzeżu czekała kompania honorowa Królewskich Fizylierów Walijskich z orkiestrą, która zagrała hymn amerykański, i z białym kozłem, maskotką pułku. Pershing przeszedł przed frontem kompanii i zatrzymał się przy młodym żołnierzu z naszywkami za dwie rany, by zapytać, gdzie został ranny. Dziennikarze odnotowali ten gest z uznaniem. Po krótkiej konferencji prasowej na statku generał i jego oficerowie pojechali specjalnym pociągiem do Londynu. Na dworcu Euston czekali na nich ambasador Stanów Zjednoczonych Walter Hines Page, wiceadmirał William Sims, który od kwietnia kierował amerykańską marynarką w Europie, marszałek polny John French i burmistrz Londynu. Pershing zamieszkał w hotelu Savoy jako gość rządu brytyjskiego, a żołnierzy z jego eskorty zakwaterowano w Tower.

Cztery dni w Londynie

9 czerwca rano Pershinga przyjął w Pałacu Buckingham król Jerzy V. Po mniej więcej dwudziestominutowej rozmowie w cztery oczy król przywitał oficerów sztabu i powiedział im, według zapisków Harborda, że jego marzeniem było zobaczyć dwa wielkie narody mówiące po angielsku walczące ramię w ramię za cywilizację. W niedzielę 10 czerwca Amerykanie byli na nabożeństwie w Opactwie Westminsterskim. 11 czerwca generał zjadł obiad z królem i królową Marią, po południu odbył rozmowę z szefem imperialnego sztabu generalnego generałem Williamem Robertsonem, a wieczorem był gościem ambasadora Page’a. Przy stole siedzieli premier David Lloyd George, minister spraw zagranicznych Arthur Balfour, minister wojny lord Derby, Pierwszy Lord Morski admirał John Jellicoe, generał Jan Smuts i ambasador Francji Paul Cambon. 12 czerwca Pershing obejrzał pod Brentwood w Essex pokaz szkolenia wojsk przeznaczonych do obrony kraju, z atakiem na okopy, osłoną ogniową moździerzy i ćwiczeniami w maskach gazowych. Wieczorem Lloyd George wydał na jego cześć uroczysty obiad.

Wizyta była przede wszystkim manifestacją. Według Harborda żaden cudzoziemiec nie został chyba nigdy przyjęty w Anglii tak wylewnie, a gazety i kroniki filmowe pokazywały go publiczności jako zapowiedź pomocy, której potrzebowała wyczerpana wojną Ententa. Prawdziwych wojsk za Pershingiem jeszcze nie było, bo żołnierze pierwszej dywizji dopiero wchodzili na statki w porcie nowojorskim. Rozmowy w ministerstwie wojny i z Robertsonem dały mu jednak pierwszy obraz sytuacji, w tym niedoboru tonażu, od którego zależało, jak szybko amerykańska armia przepłynie ocean. Harbord zanotował, że na każdym kroku czuło się wojnę: zaciemnione ulice, plakaty wzywające do oszczędzania chleba i tłumy żołnierzy z całego imperium. 13 czerwca bladym świtem sztab wyjechał z dworca Charing Cross do Folkestone, skąd pod eskortą niszczycieli przepłynął do Francji.