TheGreatWar.pl
← Wszystkie postacie

Stany Zjednoczone · Ententa

William Sims

Dowódca sił morskich Stanów Zjednoczonych na wodach europejskich (1917–1919), wiceadmirał, potem admirał

Urodzony:
15 października 1858, Port Hope (Ontario, Kanada)
Zmarł:
28 września 1936, Boston
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Stany Zjednoczone, okręty podwodne, Wielka Brytania

William Sowden Sims był najważniejszym amerykańskim admirałem pierwszej wojny światowej, choć nie stoczył w niej żadnej bitwy. Przypłynął do Londynu w kwietniu 1917 roku, w chwili gdy niemieckie okręty podwodne topiły statki szybciej, niż alianci mogli je budować, i od pierwszych dni naciskał na Waszyngton, by wysłał do Europy wszystkie okręty zdolne do walki z nimi. Popierał wprowadzenie konwojów i uczynił amerykańskie niszczyciele częścią brytyjskiego systemu obrony żeglugi, podporządkowując je brytyjskim admirałom. W dniu rozejmu dowodził około 370 okrętami i ponad 80 tysiącami ludzi w kilkudziesięciu bazach od Irlandii po Korfu. Był też człowiekiem niepokornym, otwarcie anglofilskim i wiecznie skłóconym z przełożonymi, a po wojnie oskarżył własne ministerstwo, że przez jego opieszałość wojna trwała dłużej, niż musiała.

Przed wojną

Urodził się 15 października 1858 roku w Port Hope w kanadyjskim Ontario, jako syn Amerykanina i Kanadyjki. Jako dziecko przeniósł się z rodziną do Stanów Zjednoczonych. W 1880 roku ukończył Akademię Marynarki Wojennej w Annapolis. Pod koniec XIX wieku był attaché morskim w Paryżu i Petersburgu, a w czasie wojny z Hiszpanią w 1898 roku zbierał w Europie informacje wywiadowcze o flocie hiszpańskiej.

Rozgłos przyniosła mu walka o celność artylerii okrętowej. W wojnie z Hiszpanią amerykańskie okręty trafiały bardzo rzadko. Sims poznał na wodach chińskich brytyjskiego kapitana Percy’ego Scotta i jego metodę ciągłego celowania, w której celowniczy przez cały czas poprawia nastawę działa, równoważąc kołysanie okrętu. Gdy przełożeni lekceważyli jego raporty, napisał wprost do prezydenta Theodore’a Roosevelta. Roosevelt mianował go w 1902 roku inspektorem strzelań floty, a w latach 1907–1909 zrobił swoim adiutantem do spraw marynarki. W ciągu kilku lat celność amerykańskiej floty wyraźnie wzrosła. Sims krytykował też projekty pancerników i domagał się okrętów z jednolitym uzbrojeniem z dział wielkiego kalibru. W Chinach w 1901 roku poznał też komandora Johna Jellicoe’a, z którym się zaprzyjaźnił.

W grudniu 1910 roku, gdy flota amerykańska składała wizytę w Anglii, Sims powiedział na przyjęciu w londyńskim Guildhall, że jeśli Imperium Brytyjskiemu zagrozi kiedyś poważnie obcy wróg, może ono liczyć na każdego człowieka, każdego dolara i każdą kroplę krwi „pobratymców zza morza”. Niemcy odebrały to jako zapowiedź sojuszu, a prezydent William Taft udzielił mu publicznej nagany. W latach 1913–1915 Sims dowodził flotyllą niszczycieli Floty Atlantyckiej i wyszkolił ją w działaniach zespołowych, które później okazały się bezcenne. W 1916 roku był pierwszym dowódcą nowego pancernika Nevada, a w lutym 1917 roku jako kontradmirał objął kierownictwo Naval War College w Newport.

Misja w Londynie

Pod koniec marca 1917 roku, gdy Stany Zjednoczone były jeszcze formalnie neutralne, sekretarz marynarki Josephus Daniels wysłał go potajemnie do Londynu, by uzgodnił współpracę z Royal Navy. Według późniejszych zeznań Simsa szef operacji morskich admirał William Benson przestrzegł go przed wyjazdem, by nie dał się Brytyjczykom „zamydlić oczu”, bo Ameryce jest obojętne, kto wyciąga dla nich kasztany z ognia. Sims płynął statkiem pasażerskim pod przybranym nazwiskiem, w cywilnym ubraniu. 9 kwietnia przybył do Liverpoolu, trzy dni po wypowiedzeniu wojny Niemcom.

W Londynie Jellicoe, teraz Pierwszy Lord Morski, pokazał mu tajne zestawienia strat. Od czasu ogłoszenia nieograniczonej wojny podwodnej zatapiano co miesiąc ponad pół miliona ton statków, a w kwietniu straty zbliżały się do 900 tysięcy ton. Według wspomnień Simsa Jellicoe przyznał, że przy takich stratach Wielka Brytania nie może dalej prowadzić wojny, i nie widział na to rady. Sims bombardował Waszyngton depeszami, domagając się wysłania wszystkich niszczycieli, kanonierek, uzbrojonych jachtów i holowników, jakie miała flota. Przekonywał, że niemieckie okręty podwodne trzeba pokonać na podejściach do Wysp Brytyjskich, a nie patrolując amerykańskie wybrzeże, i że Ameryka powinna na razie odłożyć budowę pancerników na rzecz okrętów eskortowych i statków handlowych.

Był jednym z najgorętszych zwolenników konwojów, do których brytyjscy admirałowie wciąż podchodzili z rezerwą. Pod koniec kwietnia Admiralicja zgodziła się na próbne konwoje, w maju powołała komitet do ich organizacji, a w czerwcu zatwierdziła system konwojów. Rola Simsa w tej decyzji jest sporna. Brytyjscy historycy przypisują ją przede wszystkim własnym oficerom, premierowi Davidowi Lloydowi George’owi i ich wyliczeniom, ale zgodnie przyznają, że amerykańskie niszczyciele umożliwiły jej wprowadzenie.

Queenstown i Londyn

4 maja do Queenstown w Irlandii przypłynęło pierwszych sześć amerykańskich niszczycieli, a na początku lipca było ich tam już ponad trzydzieści. Sims zrobił rzecz w dziejach amerykańskiej floty bezprecedensową: oddał je pod rozkazy brytyjskiego wiceadmirała Lewisa Bayly’ego, dowódcy na wybrzeżu Irlandii. Szorstki Bayly i amerykański admirał szybko się zaprzyjaźnili. Gdy Bayly w czerwcu wyjechał na urlop, Sims przez kilka dni dowodził z Queenstown wszystkimi brytyjskimi i amerykańskimi okrętami na wodach irlandzkich. Był przekonany, że nigdy wcześniej nad brytyjską bazą nie powiewała flaga obcego admirała.

W maju 1917 roku dostał stopień wiceadmirała, a jego stanowisko nazwano dowództwem sił morskich Stanów Zjednoczonych na wodach europejskich. Przez pierwsze miesiące jego cały sztab stanowili on sam i adiutant, w jednym pokoju ambasady. Z czasem kwatera w kilku domach przy Grosvenor Gardens kierowała siłami rozproszonymi po całej Europie: niszczycielami w Queenstown i Brest, które eskortowały konwoje z wojskiem dla Johna Pershinga, okrętami w Gibraltarze, ścigaczami okrętów podwodnych na Morzu Śródziemnym i w Cieśninie Otranto, lotnictwem morskim, stawiaczami min na Morzu Północnym i pancernikami. W grudniu cztery amerykańskie drednoty weszły w skład Grand Fleet jako jej 6 Eskadra Liniowa. Sims reprezentował też Stany Zjednoczone w Sojuszniczej Radzie Morskiej, utworzonej pod koniec 1917 roku. Latem 1918 roku tymczasowo zaaprobował podpis dowódcy amerykańskiego krążownika Olympia pod porozumieniem o obronie Murmańska.

Przez cały ten czas spierał się z Waszyngtonem. Uważał, że Departament Marynarki nie odpowiada na jego depesze, nie daje mu dość ludzi i okrętów i chce kierować wojną morską zza oceanu. W Waszyngtonie odpowiadano, że Sims patrzy na wojnę oczami Admiralicji i zapomina o interesach własnego kraju, w tym o ochronie amerykańskiego wybrzeża i transportów wojska. Daniels i Benson nie ufali mu zwłaszcza dlatego, że zbyt chętnie przyjmował brytyjskie zaszczyty i brytyjski punkt widzenia. Mimo tego w dniu rozejmu siły pod jego dowództwem liczyły według jego wspomnień około 370 okrętów wszystkich klas, ponad 5 tysięcy oficerów i ponad 75 tysięcy marynarzy w około 45 bazach. W grudniu 1918 roku awansował na tymczasowego admirała.

Po wojnie

W kwietniu 1919 roku Sims wrócił do Newport jako kontradmirał i ponownie objął Naval War College. W proteście przeciw temu, jak Daniels rozdzielał odznaczenia, odmówił przyjęcia Medalu za Wybitną Służbę. W styczniu 1920 roku w liście do sekretarza marynarki, zatytułowanym „Pewne lekcje morskie wielkiej wojny”, oskarżył ministerstwo, że w pierwszych miesiącach wojny nie wysłało do Europy na czas okrętów i nie miało planów. Twierdził, że kosztowało to aliantów 2,5 miliona ton statków, przedłużyło wojnę o kilka miesięcy i pochłonęło setki tysięcy istnień. List stał się przedmiotem przesłuchań w Senacie, w których Daniels bronił się skutecznie, wytykając Simsowi anglofilstwo i ograniczone londyńskie spojrzenie. Książka „The Victory at Sea”, napisana przez Simsa razem z dziennikarzem Burtonem Hendrickiem, dostała w 1921 roku Nagrodę Pulitzera w dziedzinie historii. W 1921 roku w Londynie znów wywołał burzę, krytykując zwolenników niepodległości Irlandii w Ameryce, za co dostał kolejną naganę. Na emeryturę przeszedł w październiku 1922 roku. W latach dwudziestych gorąco popierał rozwój lotnictwa morskiego i lotniskowców. W 1930 roku otrzymał stopień admirała na liście emerytów. Zmarł 28 września 1936 roku w Bostonie i został pochowany na Cmentarzu Narodowym w Arlington.

Ocena

Historycy marynarki zgodnie uważają Simsa za jednego z najwybitniejszych amerykańskich oficerów swojego pokolenia. Podkreśla się, że trafnie i wcześnie ocenił, gdzie leży rozstrzygnięcie wojny na morzu, że umiał współpracować z sojusznikami jak mało kto i że jego decyzja o podporządkowaniu okrętów brytyjskiemu dowództwu dała wspólnej obronie żeglugi jednolite kierownictwo. Jego wkład w dzieje US Navy wykracza zresztą daleko poza wojnę: celność artylerii, szkolenie niszczycieli i rozwój Naval War College to w dużej mierze jego zasługa.

Krytycy, zarówno współcześni, jak i część późniejszych historyków, zwracają uwagę na jego jednostronność. Zarzucano mu, że zbyt łatwo przyjmował brytyjskie racje, a w sporze z Danielsem przesadzał, szacując skutki opóźnień w setkach tysięcy ofiar. Biograf Elting Morison, jego zięć, przedstawił go jako reformatora walczącego z biurokracją, ale nawet życzliwi autorzy przyznają, że jego zapalczywość i brak dyplomacji wobec przełożonych zaszkodziły mu i być może kosztowały go najwyższe stanowiska. Jego przyjaźń z Baylym i współpraca w Queenstown stały się jednak trwałym symbolem anglo-amerykańskiego sojuszu na morzu, do którego obie floty wróciły w drugiej wojnie światowej.

Na osi czasu

(07)