Początek bitwy nad jeziorem Narocz
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front wschodni
- Data:
- 18 marca 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa nad jeziorem Narocz
18 marca 1916 roku (5 marca według kalendarza juliańskiego, którego używała wówczas Rosja) o świcie setki rosyjskich dział otworzyły ogień na froncie długości około 60 kilometrów, w krainie jezior na wschód od Wilna. Po południu piechota 2 Armii ruszyła do ataku na pozycje niemieckiej 10 Armii generała Hermanna von Eichhorna pod Postawami i na południe od jeziora Narocz. Była to pierwsza wielka ofensywa Rosjan od czasu wielkiego odwrotu 1915 roku.
Pomoc dla Verdun
Ofensywa była odpowiedzią na prośbę Francji. Na drugiej konferencji w Chantilly sprzymierzeni umówili się na wspólne uderzenie dopiero latem 1916 roku, ale 21 lutego Niemcy zaatakowali pod Verdun. Generał Joseph Joffre prosił sojuszników, by związali Niemców na innych frontach. Tydzień wcześniej, 11 marca, z tego samego powodu uderzyli Włosi nad Soczą. Rosyjska kwatera główna postanowiła zaatakować na styku Frontu Zachodniego generała Aleksieja Ewerta i Frontu Północnego, zanim wiosenne roztopy zamienią pojezierze w bagno. Głównym celem były Święciany, węzeł dróg za niemieckim frontem.
Rosjanie mieli wielką przewagę liczebną. Według radzieckiej monografii Nikołaja Podorożnego 2 Armia liczyła około 370 tysięcy żołnierzy i 887 dział, a Niemcy mieli naprzeciw niej około 80 tysięcy ludzi. Armią dowodził jednak od kilku dni generał Aleksandr Ragoza, dowódca 4 Armii, przysłany w zastępstwie chorego generała Władimira Smirnowa. Nie znał ani wojsk, ani terenu. Pociski dowieziono tylko w połowie, a ziemia była jeszcze zamarznięta.
Przebieg dnia
Na północy grupa generała Michaiła Pleszkowa skupiła prawie całą artylerię na odcinku I Korpusu Syberyjskiego, szerokim na 2–3 kilometry. Ogień, otwarty kwadrans po ósmej, był najsilniejszy, jaki rosyjscy żołnierze widzieli w tej wojnie, ale nie zniszczył niemieckich karabinów maszynowych na skrzydłach. Sąsiednia 22 Dywizja Piechoty, nie mając ciężkich dział, ruszyła do ataku około 12.35, gdy przez pomyłkę telefoniczną dostała wiadomość, że Syberyjczycy już atakują. Doszła do nietkniętych zasieków i wieczorem cofnęła się, tracąc ponad 5,5 tysiąca ludzi. Syberyjczycy wdarli się do niemieckich okopów, ale ogień z boków zmusił ich do odwrotu.
Na południu, w przesmyku między jeziorami Narocz i Wiszniewskim, grupa generała Piotra Bałujewa zaczęła ostrzał o siódmej rano. Rozproszony po całym froncie ogień nie rozbił niemieckich umocnień. Atak, wyznaczony na południe, przesunięto na 15.00, bo jedna z dywizji nie była gotowa. Wyczekiwanie pod ostrzałem podkopało ducha żołnierzy, a gdy wreszcie ruszyli, zatrzymał ich ogień niemieckiej artylerii. Grupa środkowa generała Leonida-Ottona Sireliusa miała tylko wiązać Niemców i przez cały dzień prowadziła jedynie wymianę ognia artyleryjskiego. Niemcy mogli więc przerzucać rezerwy spod jej frontu na zagrożone odcinki.
Według Podorożnego 2 Armia straciła 18 marca 183 oficerów i 15 139 żołnierzy zabitych i rannych, a nigdzie nie utrzymała zdobytych okopów. Nie był to koniec natarcia. Rosjanie atakowali dalej w następnych dniach, także nocą, a 21 marca grupa Bałujewa zdobyła kilka linii okopów na południowym brzegu jeziora Narocz. Wkrótce jednak przyszły roztopy, które utopiły ofensywę w błocie.