TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek bitwy o grzbiet Menin Road

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
20 września 1917
Autor:
Natalia
Bitwa:
Bitwa o grzbiet Menin Road
Tagi:
Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Australia, Niemcy, Douglas Haig

20 września 1917 roku o 5.40, gdy niebo na wschodzie dopiero się różowiło, artyleria brytyjskiej 2 i 5 Armii otworzyła ogień na froncie długości około 13 kilometrów, od kanału Ypres–Comines po linię kolejową do Staden. Jedenaście dywizji, w tym dwie australijskie, ruszyło na wschód od Ypres do trzeciego wielkiego natarcia trzeciej bitwy pod Ypres. Po raz pierwszy prowadził je generał Herbert Plumer, który przez trzy tygodnie gromadził działa i amunicję i wyznaczył piechocie skromne, płytkie cele. Wieczorem okazało się, że metoda zadziałała. Na płaskowyżu Gheluvelt, przy drodze z Ypres do Menin, Australijczycy zdobyli lasy Glencorse Wood i Nonne Bosschen i okopali się na skraju Polygon Wood, a niemieckie odwody, które próbowały ich stamtąd zepchnąć, utonęły w ogniu artylerii.

Noc przed natarciem

Wieczorem 19 września zaczął padać deszcz, który groził zamianą przeschniętego pola bitwy z powrotem w bagno. Dowódca 5 Armii, generał Hubert Gough, chciał odwołać natarcie, ale Plumer, po naradzie z dowódcami korpusów i dywizji i zapewnieniu meteorologów, że deszcz wkrótce ustanie, utrzymał termin. Godzinę zero podano oddziałom dopiero w nocy. Deszcz rzeczywiście przestał padać około północy, choć niebo pozostało zachmurzone.

Bataliony australijskiego I Korpusu ANZAC szły przez całą noc wzdłuż drogi do Menin, ścieżkami oznaczonymi taśmą, przez zniszczone lasy i ruiny wsi Hooge, po której zostało tylko skupisko kraterów. Niemcy ostrzeliwali drogę pociskami gazowymi i część kolumn zabłądziła, ale błędy szybko poprawiano. Taśmy startowe położono miejscami zaledwie 150 metrów od niemieckich posterunków, a żołnierze ustawiali się na nich w zupełnej ciszy, w świetle niemieckich rakiet. Około trzeciej Niemcy przyprowadzili do sztabu brygady oficera australijskiej kompanii karabinów maszynowych, który pomylił drogę na przedpolu i wpadł na niemiecki patrol. Przy jeńcu znaleziono resztki rozkazu natarcia. Niemcy zaalarmowali artylerię i dywizje odwodowe, ale nie wiedzieli, o której godzinie padnie cios.

Około 4.30 niemiecki ostrzał zgęstniał nad Glencorse Wood i spadł na bataliony 3 Brygady, które dopiero nadchodziły przez las Château Wood. 9 Batalion z Queenslandu stracił wszystkich dowódców kompanii i połowę młodszych oficerów, a kompania karabinów maszynowych połowę ludzi. Na dwadzieścia pięć minut przed natarciem Niemcy uderzyli miotaczem ognia na wysunięty posterunek przy farmie Cryer. Obrońcy odparli atak, a porucznik 6 Batalionu obrzucił granatami karabin maszynowy, który Niemcy ustawili tuż obok. O 5.36 nad środkiem frontu wzbiły się niemieckie rakiety alarmowe i niemieckie działa polowe zaczęły bić w 5 Brygadę Australijską. Kapitan 20 Batalionu wyskoczył wtedy z rowu, zadął w gwizdek i poprowadził linię naprzód, z dala od wybuchów, trzy minuty przed czasem.

Pierwsze godziny

O 5.40 brytyjska artyleria i karabiny maszynowe uderzyły naraz, jak wielka orkiestra. Pas ognia, głęboki na kilkaset metrów, stał przez trzy minuty przed taśmami, a potem ruszył naprzód o 90 metrów co cztery, a dalej co sześć minut. Żołnierze, jak zapisał australijski historyk Charles Bean, wstawali i niemal każdy zapalał długo wyczekiwanego papierosa. Szli w małych kolumnach, po podoficerze i siedmiu–ośmiu ludziach, za tyralierą trzymającą się tuż przy wybuchach. Mgła po nocnym deszczu i pył z pocisków zasłaniały ich przed niemieckimi strzelcami.

Niemcy z 121 Dywizji pruskiej i Bawarskiej Dywizji Zapasowej spodziewali się kilkugodzinnego przygotowania artyleryjskiego i byli zaskoczeni, gdy piechota pojawiła się tuż za pierwszymi pociskami. W wielu betonowych schronach Australijczycy zastawali ogłuszonych obrońców, którzy wychodzili z rękami w górze, machając bandażami. Tam, gdzie ktoś się bronił, schron obchodzono od tyłu. W Glencorse Wood porucznik Frederick Birks z 6 Batalionu wraz z kapralem rzucił się na karabin maszynowy, a gdy kapral padł ranny, sam dotarł na tyły schronu i zmusił załogę do poddania się. Przy zatopionej drodze na północnym skraju lasu Niemcy ustawili karabin maszynowy na dachu schronu i zatrzymali 11 Batalion z Australii Zachodniej. Zginął porucznik prowadzący pluton, który próbował obejść gniazdo, a jego żołnierze, jak pisał dowódca sąsiedniego batalionu, „oszaleli”. Pod schronem wywiązała się zażarta walka na granaty i rewolwery, z której wyszło tylko kilkudziesięciu jeńców. Bean nie ukrywał, że w tych walkach o schrony zdarzało się zabijanie poddających się.

Bagno w lasku Nonne Bosschen, gdzie w listopadzie 1914 roku Brytyjczycy powstrzymali gwardię pruską, okazało się przejezdne: żołnierze szli po krawędziach zalanych lejów. Na północy 2 Dywizja Australijska przeszła przez stumetrowe trzęsawisko nad strumieniem Hanebeek, a pierwsze grupy Niemców w lejach poddawały się bez strzału. Między 5.57 a 6.09 cała linia natarcia stanęła na pierwszym celu, jak przewidywał rozkład. Farma FitzClarence, Glencorse Wood i Nonne Bosschen, miejsca strasznych sierpniowych walk, zostały zdobyte w niespełna pół godziny.

Do Polygon Wood

O 7.08 przez linię przeszły świeże bataliony i ruszyły na drugi cel. Ten skok poszedł jeszcze łatwiej. 12 Batalion doszedł do skraju Polygon Wood, z którego zostały już tylko sięgające piersi kikuty młodych drzew, i zabrał dziewięć karabinów maszynowych, z których Niemcy nie zdążyli oddać ani strzału. Na ostrodze Anzac 18 Batalion zdobył dwupiętrowy betonowy punkt obserwacyjny artylerii, nazwany przez Brytyjczyków „Anzac”, i zatknął na nim małą australijską flagę. Między 7.30 a 7.45 Australijczycy zajęli na całym froncie główną linię niemieckiej obrony.

Potem nastąpiła dwugodzinna przerwa. Nie wszędzie była spokojna. Przy narożniku Black Watch Corner na skraju lasu, gdy załoga silnego schronu dała znak poddania się, ktoś z niej zastrzelił podbiegającego kapitana 5 Batalionu, a rozwścieczeni Wiktorianie zabili kilku Niemców, zanim oficerowie ich powstrzymali. Gdzie indziej żołnierze jedli kanapki i palili zdobyczne niemieckie cygara, a dowódca 10 Batalionu, ekscentryczny Anglik Maurice Wilder-Neligan, kazał rozdawać specjalnie sprowadzone egzemplarze „Daily Mail” i „Daily Mirror”. Na stanowisko „Anzac” przybiegł pies meldunkowy z rozkazem niemieckiego dowódcy pułku w metalowej tulejce: „Odbić strefę lejów”. Podobny kontratak dwóch kompanii sąsiedniego pułku rozbił się wcześniej o Szkotów na północy.

O 9.53 wał ogniowy ruszył na ostatnie kilkaset metrów, a o 10.15 Australijczycy kopali już okopy na zielonej linii. Część pocisków własnej artylerii padała za krótko, więc w centrum trzeba było przesunąć ostrzał o 200 metrów, zanim piechota mogła dokończyć skok. O 11.25 lotnik obserwacyjny zrzucił w sztabie 1 Dywizji mapę z naniesionymi ogniami rakiet, które oddziały zapaliły na całej linii celu. Jeden z oficerów wywiadu meldował swemu brygadierowi, że wszystko jest très bon i że na nowej linii jest dość ludzi, by zatrzymać wszystkie niemieckie dywizje na froncie.

Na całym froncie

Na prawo od Australijczyków brytyjska 23 Dywizja przedarła się przez Inverness Copse, choć niemieccy żołnierze, którzy wyszli z ukrycia po przejściu pierwszej fali, zadali jej ciężkie straty, i zdobyła bunkry przy drodze do Menin pod Veldhoek. Na południowym skrzydle 19 i 39 Dywizja osiągnęły swoje cele. Najgorzej poszło 41 Dywizji, która ugrzęzła w dolinie strumienia Bassevillebeek i nie zdobyła ostrogi Tower Hamlets. W 5 Armii 9 Dywizja Szkocka i brygada ze Związku Południowej Afryki zdobyły las Hanebeek, farmę Borry i redutę Bremen w dolinie pod Zonnebeke. Londyńczycy z 58 Dywizji obeszli z flanki umocnione farmy na ostrodze Gravenstafel i wzięli prawie 300 jeńców i 50 karabinów maszynowych. Osłabiona 55 Dywizja i 20 Dywizja na północnym skrzydle utknęły przed częścią swoich celów.

Przeciwnatarcia

Niemiecka obrona we Flandrii opierała się na dywizjach przeciwnatarcia, które miały uderzyć na nacierających, gdy ci dojdą daleko i się rozproszą. Tego dnia czekały w gotowości od rana: 16 Bawarska pod Gheluwe, 236 pod Moorslede i 234 pod Oostnieuwkerke. Mgła rozwiała się jednak około ósmej, a w południe Brytyjczycy i Australijczycy mieli słońce za plecami i widzieli cały płaskowyż. Lotnicy Royal Flying Corps wysłali tego dnia 394 meldunki radiowe, a mniej więcej co trzeci od razu ściągał ogień artylerii. Niemieckie kolumny musiały rozwijać się do natarcia daleko od celu i przez wiele godzin przedzierały się z leja do leja pod nieustannym ostrzałem.

Po 15.00 obserwatorzy zobaczyli kolumnę piechoty z bateriami schodzącą od Zonnebeke i Broodseinde oraz oddziały gromadzące się w dolinie strumienia Reutelbeek. Artyleria przykryła je ogniem, zanim doszły na odległość strzału z karabinu. Około 18.00, a potem po 19.00, gdy znów zauważono ruch Niemców, na sygnał trzech kolorowych rakiet spadły nawały trwające czterdzieści minut i godzinę. Jeden z oficerów 8 Batalionu opowiadał, że jego ludzie siedzieli i śmiali się, wiedząc, że Niemcy nie przejdą przez taki ogień. Według niemieckich relacji żołnierze 236 Dywizji nie zdołali nawet znaleźć drogi przez pole lejów, a niemieccy dowódcy brali brytyjski ostrzał za zapowiedź kolejnego natarcia. Tylko na północy kontratak z ostrogi Poelkapelle zepchnął nieco skrzydło 51 Dywizji, a pułk 236 Dywizji, który uderzył z Gravenstafel na wzgórze 37, zatrzymał ogień z flanki. Do zmroku wszystkie przeciwnatarcia zostały odparte.

Bilans dnia

Noc była niezwykle cicha. Australijskie patrole zapuszczały się głęboko w Polygon Wood, a zabłąkani żołnierze 16 Dywizji Bawarskiej, wpadający do australijskich okopów, byli dla sztabów pierwszą wiadomością, że niemiecka dywizja przeciwnatarcia w ogóle weszła do walki. Przez cały dzień Australijczycy posunęli się o około półtora kilometra, a cała linia natarcia średnio o ponad kilometr. Brytyjczycy wzięli ponad 3 tysiące jeńców. Obie dywizje australijskie straciły w całej bitwie ponad 5 tysięcy ludzi, w dużej części od ostrzału przed natarciem i w następnych dniach. Fotograf Hubert Wilkins, który robił zdjęcia wału ogniowego zza czołgu radiowego na dawnej ziemi niczyjej pod Glencorse Wood, stracił część negatywów, gdy niemiecki pocisk trafił w maszynę i zabił kilku członków załogi.

Po sierpniowych klęskach pod Ypres wiadomość, że linia brytyjska znów biegnie przez grzbiet i przez Polygon Wood, wywołała w armii ogromną ulgę. Niemcy, którzy jeszcze w połowie września sądzili, że walka we Flandrii się skończyła, stracili w ciągu kilku godzin teren, którego bronili od 31 lipca. Plumer od razu zaczął szykować następny krok. Według jego planu kolejne natarcie miało nastąpić po mniej więcej sześciu dniach, gdy tylko artyleria zdoła przesunąć się naprzód.