- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 1 października 1916
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Bitwa o grzbiety Le Transloy
1 października 1916 roku, w pogodne jesienne popołudnie, brytyjska 4 Armia generała Henry’ego Rawlinsona rozpoczęła nową fazę bitwy nad Sommą. O 15.15 piechota III Korpusu i Dywizji Nowozelandzkiej wyszła z okopów, by zdobyć zabudowania dawnego opactwa Eaucourt l’Abbaye i odcinek niemieckiej trzeciej pozycji zwany linią Flers, ciągnący się aż pod wieś Le Sars. Nowozelandczycy, poprzedzeni ścianą ognia z beczek z płonącą ropą, w krótkim czasie zajęli swój cel. Dwa czołgi przeprowadziły Londyńczyków przez linię niemieckich okopów i przez ruiny opactwa, a potem utknęły i spłonęły. Podpułkownik Roland Bradford, który pod ogniem zebrał rozbite natarcie i poprowadził je ponownie, zasłużył tego dnia na Krzyż Wiktorii. Do wieczora Brytyjczycy mieli prawie całą linię Flers. Był to dobry początek walk, które Brytyjczycy nazwali później bitwą o grzbiety Le Transloy. Nazajutrz jednak zaczęło padać i jesienne deszcze zmieniły ją w wyczerpujące zmagania w błocie.
Plan na październik
Po zdobyciu we wrześniu Morval, Lesbœufs i Gueudecourt oraz grzbietu Thiepval Douglas Haig przygotowywał kolejne wielkie natarcie. W liście z 29 września kwatera główna nakazała, by wspólne uderzenie 4 Armii, Armii Rezerwowej i 3 Armii ruszyło do 12 października. 4 Armia miała w nim zdobyć Le Transloy, Beaulencourt i grzbiet za doliną Thilloy–Warlencourt, a w drodze do tego celu podejść jak najbliżej niemieckich pozycji. Rawlinson wydał rozkaz już 28 września. Jego pierwszym krokiem było wyrównanie lewego skrzydła armii, które po wrześniowych walkach zostało w tyle. Niemcy trzymali tu jeszcze linię Flers, podwójny okop biegnący od Flers przez Eaucourt l’Abbaye ku Le Sars, z którego mogli ostrzeliwać z boku każde natarcie na północ.
Eaucourt l’Abbaye (dziś część gminy Warlencourt-Eaucourt) składało się z dwóch dużych folwarków we wspólnym ogrodzeniu, zbudowanych na miejscu dawnego opactwa augustiańskiego. Niemcy urządzili się w jego starych piwnicach, z których kilka przetrwało ostrzał w dobrym stanie. Natarcie miał przeprowadzić III Korpus siłami trzech dywizji: 47 (londyńskiej), 50 (z Northumberland) i 23. Dywizja Nowozelandzka z XV Korpusu miała wysunąć swoje lewe skrzydło, obracając się wokół punktu w okopach Gird, około 1400 metrów na wschód od opactwa. Na odcinku XIV Korpusu i prawym skrzydle XV Korpusu zaplanowano tylko silny ostrzał i drobne posunięcia.
W ostatnich dniach września Brytyjczycy przygotowali sobie podstawę natarcia. 29 września kompania 8 Batalionu Pułku York and Lancaster zdobyła o świcie zabudowania Destremont Farm przy drodze do Bapaume, a batalion londyński zaczął spychać Niemców granatami wzdłuż okopu Flers. Nastroje były dobre, ale dywizje były wyczerpane. Dywizja Nowozelandzka walczyła bez przerwy od 15 września, a dwa bataliony, które miały 1 października atakować, liczyły razem mniej niż 850 karabinów. O północy z 30 września na 1 października obie strony przestawiły zegarki z czasu letniego na zimowy.
Po drugiej stronie linię Flers pod Eaucourt l’Abbaye trzymała od 26 września 6 Bawarska Dywizja Rezerwowa, która od pierwszych dni ponosiła ciężkie straty od brytyjskiej artylerii. Na zachód od drogi do Bapaume, pod Le Sars, broniła się wyczerpana 7 Dywizja. Niemieckie dowództwo zaczynało właśnie wymieniać wyczerpane dywizje na świeże, ściągane spod Verdun, z Lotaryngii i z Flandrii. Wrzesień był dla Niemców najkrwawszym miesiącem bitwy, a ich nowe pozycje za linią Flers, kopane w pośpiechu, nie mogły się równać ze zdobytymi już przez aliantów liniami. W sztabie Haiga panował umiarkowany optymizm. Wrzesień był jednak stosunkowo suchy, z zaledwie kilkoma ulewami, a jesień nad Sommą zwykle przynosi długie deszcze.
Ostrzał i płonąca ropa
O siódmej rano 1 października na całym froncie 4 Armii zaczął się metodyczny ostrzał, prowadzony w równym tempie aż do godziny ataku. Na prawym skrzydle natarcia, w zdobytej już części okopów Gird, saperzy z Brygady Specjalnej Królewskich Inżynierów ustawili 36 miotaczy, które minutę przed atakiem wystrzeliły na niemieckie pozycje beczki z ropą. Trzydzieści z nich pękło zgodnie z planem i większość celu Nowozelandczyków spowiła czerwona ściana ognia i gęsty czarny dym. Jeńcy skarżyli się potem gorzko na taki sposób prowadzenia wojny, a historia bawarskiego pułku broniącego tego odcinka pisała, że „bomby zapalające” poczyniły wielkie spustoszenia.
Mimo to bataliony z Canterbury i Otago z 2 Brygady Nowozelandzkiej powitał ogień karabinów maszynowych, który zadał im ciężkie straty, zanim przeszły przez niemieckie pozycje. Sierżant Donald Forrester Brown z batalionu z Otago, który już 15 września odznaczył się w ataku na niemieckie gniazda karabinów maszynowych, sam rzucił się na karabin maszynowy, który wstrzymywał natarcie, i zdobył go. Zginął wkrótce potem. Za oba czyny dostał pośmiertnie Krzyż Wiktorii. Batalion z Canterbury szybko zajął okopy Gird i część okopu Circus, a batalion z Otago przeszedł daleko za swój zniszczony cel i za opuszczoną niemiecką redutę The Circus. Wzmocnieni przez część batalionu z Wellington, Nowozelandczycy okopali się przy drodze do Le Barque, w styczności z Londyńczykami. Według historii oficjalnej szybki sukces zawdzięczali świetnej zaporze artylerii polowej i rozmachowi piechoty. Ponieśli ciężkie straty, ale wzięli do niewoli około 250 jeńców. Bawarski pułk naprzeciw nich stracił sztaby dwóch batalionów, a jego próby kontrataku się nie powiodły.
Czołgi pod Eaucourt l’Abbaye
W 47 Dywizji, którą tymczasowo dowodził generał brygady W. H. Greenly, atakowała 141 Brygada z trzema batalionami i dwoma czołgami Mark I. Dwa tygodnie wcześniej dywizja wykrwawiła się w lesie High Wood, a jej poprzedni dowódca stracił stanowisko. Czołgi zebrały się przy niemieckiej reducie Starfish i miały przejechać wzdłuż okopów linii Flers do opactwa. Prawy batalion, 1/19 Londyński, zatrzymał ogień karabinów maszynowych pięćdziesiąt metrów przed niemieckimi okopami. Żołnierze czekali w lejach na czołgi, a gdy maszyny przejechały wzdłuż okopów z prawa na lewo, łatwo ruszyli naprzód. Tylne fale zaczęły umacniać zdobyty okop, a przednie przeszły obok Eaucourt l’Abbaye i dołączyły do Nowozelandczyków przy drodze do Le Barque. Środkowy batalion, 1/20 Londyński, przeszedł za czołgami przez okopy linii Flers i przemknął przez zabudowania opactwa, nie oczyszczając ich z Niemców.
Na lewym skrzydle brygady poszło gorzej. Batalion 1/17 Londyński zatrzymały nieprzecięte zasieki i ocalałe karabiny maszynowe. Oba czołgi, które pomogły dwóm batalionom, ugrzęzły tymczasem w okopach na zachód od opactwa. Gdy Bawarczycy kontratakowali wzdłuż okopów, unieruchomione i pozbawione wsparcia maszyny zostały podpalone, a ich załogi wycofały się. W ruinach opactwa i w okopach na lewo od niego Niemcy bronili się dalej, ale według relacji bawarskich już po południu 1 października uznali Eaucourt l’Abbaye za straconą.
Bradford i linia Flers
W środku natarcia nacierała 151 Brygada z 50 Dywizji. Jej prawy batalion, 1/6 Batalion Lekkiej Piechoty z Durham, miał odsłonięte skrzydło po niepowodzeniu Londyńczyków i pod ogniem niemieckich karabinów maszynowych zdołał uchwycić tylko skrawek okopu Flers. Jego dowódca został ranny jeszcze przed atakiem. Wtedy z sąsiedniego 1/9 Batalionu, który stał w odwodzie, przyszedł pod silnym ogniem jego dowódca, 24-letni podpułkownik Roland Bradford. Objął dowództwo obu batalionów, zebrał żołnierzy i poprowadził ich do nowego ataku, który około 21.30 zdobył okop Flers. Do świtu wyparł też Niemców z drugiego okopu linii, zabarykadował odsłonięte prawe skrzydło i odpierał kolejne ataki granatami i ogniem moździerzy Stokesa. Za odwagę i umiejętne dowodzenie dostał Krzyż Wiktorii. Rok później, jako 25-letni generał brygady, najmłodszy generał armii brytyjskiej, poległ w bitwie pod Cambrai.
Pozostałe bataliony 151 Brygady zdobyły linię Flers w centrum i na lewym skrzydle bez większego trudu, bo Niemcy nie zdążyli zorganizować skutecznego oporu. Obserwator z 3 Dywizjonu Royal Flying Corps opisał brytyjską zaporę ogniową widzianą z powietrza jako „sztywną ścianę ognia”, a piechota 50 Dywizji szła według niego w doskonałym porządku zaledwie pięćdziesiąt metrów za nią. Na lewym skrzydle korpusu 23 Dywizja zajęła oba okopy linii Flers i po zaciętej walce za drogą do Bapaume połączyła się z Kanadyjczykami. Jej patrole, które próbowały wejść do Le Sars, odrzucił ogień z domów wsi.
Reszta frontu
Na prawym skrzydle armii, na odcinku XIV Korpusu i części XV Korpusu, godzinny ostrzał o 15.15 przyniósł tylko niewielkie zdobycze terenu. Na południowy wschód od Morval francuska 6 Armia generała Émile’a Fayolle’a zaatakowała tego dnia bez większego powodzenia. Najgroźniejsze okazały się niemieckie karabiny maszynowe w lesie Haie. O tej samej porze na zachód od drogi Albert–Bapaume ruszyła do natarcia Armia Rezerwowa generała Huberta Gougha, która walczyła o okop Regina i reduty na północnym skraju grzbietu Thiepval.
Noc i nazajutrz
Sytuacja wyjaśniła się w sztabach dywizji i korpusu dopiero następnego ranka. 47 Dywizja wiedziała jednak o niepowodzeniu na swoim lewym skrzydle i wysłała w nocy świeży batalion, by powtórzył atak na tym samym terenie. Zmęczony i bardzo osłabiony batalion ruszył o 6.45 i po stracie około 170 ludzi, głównie od ognia karabinów maszynowych, został wycofany. Tego dnia dowództwo 47 Dywizji objął generał George Gorringe, który przyjechał prosto z Mezopotamii. Po stronie niemieckiej bawarski pułk spod Eaucourt l’Abbaye zebrał się przy drodze do Le Sars, a obronę samej wsi przejęły oddziały świeżej 4 Dywizji Zapasowej, ściągniętej z Flandrii.
2 października około jedenastej zaczął padać deszcz, który z małymi przerwami lał przez dwie następne doby. W południe 3 października patrole stwierdziły, że w okopach przed Eaucourt l’Abbaye zostało niewielu Niemców, i Londyńczycy zajęli je prawie bez walki. Natarcie z 1 października osiągnęło więc niemal wszystkie cele, a niemiecka linia cofnęła się ku Le Sars i Butte de Warlencourt, kredowemu kopcowi przy drodze do Bapaume. Ulewa zmusiła jednak Rawlinsona do odłożenia następnego natarcia z 5 na 7 października. Dywizje 4 Armii miały teraz nacierać w dolinę, w deszczu, mgle i coraz głębszym błocie, na nowe niemieckie okopy, których położenia nikt dokładnie nie znał.