TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek bitwy o Polygon Wood

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
26 września 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Bitwa o Polygon Wood
Tagi:
Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Australia, Niemcy

26 września 1917 roku o 5.50 rano, gdy z ciemności zaczynał się wyłaniać płaskowyż na wschód od Ypres, masa brytyjskich dział otworzyła ogień jednocześnie, „jednym trzaskiem”, jak zapisano w niemal wszystkich meldunkach. Za ścianą pyłu i dymu ruszyło siedem dywizji: pięć brytyjskich i dwie australijskie. Był to drugi skok generała Herberta Plumera w trzeciej bitwie pod Ypres, sześć dni po natarciu przy drodze do Menin. Do południa Australijczycy zdobyli resztę lasu Polygon z kopcem Butte i odcinek niemieckiej linii Flandern I, a Brytyjczycy weszli do Zonnebeke. Po południu niemieckie dywizje przeciwnatarcia, schodzące z grzbietu Broodseinde w pełnym słońcu, zostały rozbite ogniem artylerii, zanim zdołały dojść do nowej linii.

Noc po ciężkim dniu

Natarcie omal się nie odbyło. 25 września rano niemiecka 50 Dywizja Rezerwowa, wsparta wyjątkowo silną artylerią, uderzyła na południowy skraj lasu Polygon, na odcinek świeżo przejęty przez brytyjską 33 Dywizję, i odbiła kilkaset metrów ziemi, z której nazajutrz miało ruszyć prawe skrzydło Australijczyków. Przez cały dzień niemiecki ostrzał zasypywał drogę do Menin i tyły 15 Brygady Australijskiej generała Harolda Elliotta. Wyleciał w powietrze wysunięty skład amunicji na natarcie, na drodze płonęły rozbite ciężarówki, a dowódca 5 Dywizji Australijskiej, generał Talbot Hobbs, musiał zawrócić 200 metrów przed kwaterą Elliotta. Australijscy fotografowie wojenni Frank Hurley i Hubert Wilkins fotografowali to piekło, wystawiając się na ogień. Elliott, który wysłał na pomoc swoje bataliony szturmowe, wieczorem meldował, że natarcie jego brygady jest wykluczone. Plumer i dowódca I Korpusu Anzac, generał William Birdwood, zdecydowali jednak, że atak ruszy. Elliott miał zaatakować jednym nietkniętym batalionem, a dwa pozostałe pożyczyła mu 8 Brygada.

O 8.15 wieczorem niemiecka artyleria nagle umilkła. Noc była jasna, z niskimi chmurami. Oficerowie wywiadu wytyczali taśmami linie wyjściowe na polu, na którym nie było już prawie żadnych punktów orientacyjnych poza kikutami drzew i betonowymi schronami. Batalion Queenslandczyków i Wiktoriańczyków z 8 Brygady dotarł na swoje taśmy dziesięć minut przed natarciem. Po niemieckiej stronie panował spokój: następca tronu Bawarii Rupprecht, dowódca grupy armii, uznał po wczorajszym natarciu, że Brytyjczycy nie zaatakują przez kilka dni, i wyjechał w sprawach osobistych do Monachium.

Butte

Rano nad płaskowyżem leżała mgła. W 14 Brygadzie Australijskiej z Nowej Południowej Walii generał Hobkirk stłoczył dwanaście fal piechoty na pasie głębokim na około 55 metrów, tuż przy linii, na którą miał spaść ostrzał. Niemiecka zapora, wystrzelona zapobiegawczo o czwartej, spadła za nimi. O 5.50 brytyjska ściana ognia ruszyła naprzód, a za nią piechota. Australijski historyk oficjalny Charles Bean nazwał tę zaporę najdoskonalszą osłoną, jaka kiedykolwiek prowadziła australijskich żołnierzy: sucha ziemia wzbijała w powietrze tumany kurzu, a ogień toczył się przed nacierającymi „jak pożar buszu w Gippsland”. Oficerowie trzymali kierunek z kompasem w ręku.

Kapitan Cotterell z 55 Batalionu szedł podobno spokojnie przed swoimi ludźmi, z mapą w ręku i papierosem w ustach. Schrony obchodzono z obu stron, a z niektórych wychodzili przerażeni chłopcy, wyciągając ręce pełne pamiątek. Po przejściu około 450 metrów z mgły wyłoniła się sylwetka Butte, wysokiego ziemnego kopca, przed wojną kulochwytu belgijskiej strzelnicy, a teraz części niemieckiej trzeciej pozycji. Niemieccy karabinierzy maszynowi na szczycie uciekli, a żołnierze 53 Batalionu wdarli się na kopiec i obrzucili granatami wejścia do schronów na jego tylnym stoku. Po kilku strzałach w górę schodów poddało się w nich około 60 Niemców, w większości sanitariuszy. O 7.30 bataliony 55 i 56 przeszły przez zdobyty teren do drugiego celu, prawie kilometrowego odcinka linii Flandern I. Z jej zasieków zostały tylko strzępy, a schrony zdobyto bez trudu. Brygada wzięła około 200 jeńców i 34 karabiny maszynowe. Na szczycie Butte stanęli obserwator artylerii i karabinierzy maszynowi, którzy widzieli stamtąd resztę płaskowyżu.

Zwycięstwo miało swoją cenę. Wcześnie rano niemiecki pocisk śmiertelnie ranił dowódcę 53 Batalionu, podpułkownika Croshawa, który przed natarciem żegnał się z oficerami słowami: „Panowie, najpierw wasi ludzie, potem wy. Pilnujcie skrzydeł”. Jeszcze przed natarciem jeden pocisk zabił lekarza 56 Batalionu, kapitana Elliotta, brata dowódcy 15 Brygady.

Odsłonięte skrzydło

Na prawym skrzydle, na południowym skraju lasu, nic nie poszło zgodnie z planem. Bataliony 8 Brygady, nauczone trzymać się tuż za ostrzałem, przeszły przez szyki 59 Batalionu, który odczekał zgodnie z instrukcją trzy minuty, i obie jednostki pomieszały się w jedną gęstą linię. Teren, jeszcze poprzedniego dnia rano pusty, roił się od niemieckich karabinów maszynowych osłaniających skrzydło 229 Pułku Rezerwowego. Brytyjska 98 Brygada na prawo od Australijczyków nie zdołała w nocy odbić utraconej linii: część jej batalionów zabłądziła w ciemności. Z ruin Jerk House i Cameron House niemieckie karabiny strzelały Australijczykom w bok i w plecy. Kompania kapitana Hibbsa z 31 Batalionu skręciła wprost na ten ogień i zaległa przed Jerk House, a jej oficerowie padali jeden po drugim. Niemcy wyszli z kontratakiem i wzięli do niewoli dwudziestu kilku Australijczyków. Ich dowódca, major Hethey, zginął jednak, kierując obroną, a za nim kolejni oficerowie.

O 7.30 dowódca 31 Batalionu, podpułkownik Toll, uznał, że nie może iść dalej z odsłoniętym skrzydłem, i zatrzymał swoich ludzi oraz 29 Batalion na pierwszym celu. Elliott odpowiedział mu rozkazem, by szedł naprzód albo oddał dowództwo. Tymczasem żołnierze sami rozstrzygnęli sprawę. Kapitan Neale z 59 Batalionu, który znalazł swój batalion okopujący się 200 metrów za krótko, na dawnym torze wyścigowym w lesie, poprowadził go przez dolinkę strumienia Polygonebeek. Porucznik Pentreath obszedł grupę schronów nad strumieniem i zdobył je, biorąc do niewoli kapitana Fischera, dowódcę niemieckiego odcinka w lesie, z jego sztabem i około 60 żołnierzami. Przed dziesiątą Australijczycy stali niemal na drugim celu. Gdy o 11.17 ustał ostrzał, zakładali w lejach po pociskach małe posterunki, a w niektórych parzyli już herbatę. „Tędy nie przejdą” — mówili oficerowi, który przyszedł sprawdzić ich pozycję. Szeregowiec Patrick Bugden z 31 Batalionu prowadził w tych dniach ataki na schrony i odbił z rąk Niemców wziętego do niewoli kaprala. Zginął 28 września, wynosząc rannych spod ognia, i otrzymał pośmiertnie Krzyż Wiktorii.

W południe brytyjski 2 Batalion Royal Welch Fusiliers, skierowany na odsłoniętą flankę przez tyły Australijczyków, uderzył na Jerk House niemal bez osłony artylerii. Niemieccy karabinierzy maszynowi na ostrodze Polderhoek, gdy mgła się rozwiała, mieli nacierających jak na dłoni. Jedna ich kompania wystrzeliła w krótkim czasie ponad 20 tysięcy naboi. Fizylierzy doszli do Jerk House, ale nie do Cameron House, a po czwartej, gdy skończyła im się amunicja, wycofali się. Cameron House zdobyli dopiero w nocy żołnierze 60 Batalionu podpułkownika Normana Marshalla.

Zonnebeke

Na północy, gdzie nacierała 4 Dywizja Australijska generała Ewena Sinclaira-MacLagana, natarcie przebiegło niemal bez przeszkód. Naprzeciw stała niemiecka 3 Dywizja Rezerwowa, w której według Beana było sporo Polaków, a niektórzy z nich wręcz chcieli dostać się do niewoli. Australijczycy duszili kolejne schrony i przed końcem ostrzału umacniali się na ostrodze Tokio. Sierżant John Dwyer z 4 Kompanii Karabinów Maszynowych zniszczył ogniem niemieckie gniazdo karabinu maszynowego, przyniósł zdobytą broń i strzelał z niej dalej, za co dostał Krzyż Wiktorii. Wśród poległych był kapitan Harold Wanliss z 14 Batalionu, w którym przyjaciele, wśród nich generał John Monash, widzieli przyszłego przywódcę Australii. Lewy batalion dywizji doszedł do cegielni w Zonnebeke.

Brytyjska 3 Dywizja weszła do Zonnebeke, ale nie zdobyła stacji kolejowej, a na wzgórzu 40 zatrzymał ją ogień z grzbietu. Niemiecki 34 Pułk Fizylierów, który kontratakował spod Broodseinde w mgle i dymie, zdążył wzmocnić obronę przy przejeździe kolejowym na północ od wsi. Dalej na północ 59 Dywizja zdobyła szereg umocnionych farm, a brygada 58 Dywizji utknęła na ostrodze Gravenstafel kilkaset metrów przed celem.

Przeciwnatarcia

Gdy przed południem mgła opadła, lotnicy Royal Flying Corps zaczęli przez radio ostrzegać o niemieckich kolumnach zbliżających się do frontu. Lotnicy australijscy krążyli nisko nad piechotą, a ta czerwonymi rakietami pokazywała im swoje pozycje. Około 14.30 linie niemieckiej 236 Dywizji wyszły na grzbiet Broodseinde i od razu wpadły w ogień artylerii. O 15.25 kapitan Albert Jacka z 14 Batalionu, pierwszy Australijczyk odznaczony w tej wojnie Krzyżem Wiktorii, wystrzelił rakiety wzywające ogień zaporowy. Artyleria odpowiedziała natychmiast i Niemcy nie doszli do australijskich okopów. Od południa 17 Dywizja szła na las Polygon przez las Holle Bosch i wzgórze Reutel, prosto pod brytyjski ostrzał, a dalej na północ 4 Dywizja Bawarska straciła ponad 1300 ludzi, przedzierając się przez błoto nad strumieniem Paddebeek. Około siedemnastej obserwatorzy na Butte widzieli, jak niemieckie oddziały zbierają się przy drodze i próbują iść przez dziury w żywopłotach, ale karabiny maszynowe i dwie haubice 6-calowe rozpraszały je za każdym razem. Jedynym sukcesem niemieckich przeciwnatarć było odparcie wieczornego natarcia brytyjskiej 3 Dywizji na wzgórze 40. Po 20.15 front ucichł.

Wieczór

Na koniec dnia nacierający zdobyli prawie wszystkie cele, oprócz wzgórza 40 i kilku schronów na prawym skrzydle. Ani jednego kawałka zdobytego terenu nie oddali. Według brytyjskiej historii oficjalnej siedem dywizji straciło w bitwie, głównie tego dnia, ponad 15 tysięcy ludzi, w tym obie dywizje australijskie około 5,3 tysiąca. Najwięcej, ponad 4 tysiące, straciła brytyjska 3 Dywizja pod Zonnebeke. Bean przypisywał zwycięstwo przede wszystkim doskonałej osłonie artyleryjskiej, ale także uporowi, z jakim 15 Brygada Elliotta i wspierające ją bataliony wyrwały pełny sukces z niemal rozpaczliwego położenia. Dla 5 Dywizji Australijskiej, która w lipcu 1916 roku wykrwawiła się pod Fromelles, było to pierwsze wielkie zwycięstwo.

Po niemieckiej stronie dzień był klęską nowej taktyki. Za każdą z trzech dywizji frontowych stała tym razem dywizja przeciwnatarcia, dwa razy więcej niż 20 września, ale żadna nie przebiła się przez brytyjskie zapory. Według niemieckich relacji ich oddziały potrzebowały do dwóch godzin na przejście kilometra i docierały na miejsce wyczerpane. W ciągu kilku najbliższych dni Erich Ludendorff i dowództwo we Flandrii zaczęli szukać innego sposobu obrony. Plumer przygotowywał już kolejny skok, na grzbiet Broodseinde.