TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek bitwy pod Messines (1917)

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
7 czerwca 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Bitwa pod Messines (1917)
Tagi:
Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Niemcy, Nowa Zelandia, Irlandia

7 czerwca 1917 roku o 3.10 nad ranem, gdy na wschodzie ledwie szarzało, grzbiet między Messines a Wytschaete na południe od Ypres uniósł się w powietrze. W ciągu kilkunastu sekund pod niemieckimi okopami wybuchło 19 wielkich min, zawierających razem setki ton materiału wybuchowego. Zaraz potem otworzyło ogień ponad dwa tysiące brytyjskich dział, a dziewięć dywizji 2 Armii generała Herberta Plumera ruszyło do szturmu. Grzbiet, który Niemcy zdobyli w listopadzie 1914 roku i z którego przez dwa i pół roku patrzyli na brytyjskie pozycje, był przed południem w rękach Brytyjczyków, Australijczyków, Nowozelandczyków i Irlandczyków. Wieczorem oddziały odwodowe zeszły na jego wschodnie stoki i zajęły większość niemieckiej linii Oosttaverne. Był to najlepszy dzień armii brytyjskiej na froncie zachodnim od początku wojny.

Noc przed bitwą

Termin natarcia wyznaczono na 7 czerwca, a godzinę zero na 3.10, gdy według sztabowców z odległości stu metrów można już było rozpoznać człowieka. Wieczorem 6 czerwca szef sztabu 2 Armii, generał Charles Harington, spotkał się z korespondentami wojennymi. Przeszły do historii słowa, które miał wtedy powiedzieć: „Panowie, nie wiem, czy jutro przejdziemy do historii, ale na pewno zmienimy geografię”. Często przypisuje się je samemu Plumerowi, a dokładne brzmienie różni się w zależności od źródła.

Po wieczornej burzy niebo się przejaśniło i przez całą noc świecił księżyc tuż po pełni. Piechota podchodziła na pozycje wyjściowe, w wielu miejscach do okopów wykopanych w ziemi niczyjej. Około drugiej w nocy nad liniami niemieckimi zaczęły krążyć brytyjskie samoloty, których warkot miał zagłuszyć czołgi podjeżdżające na stanowiska. Najciężej miała 3 Dywizja Australijska generała Johna Monasha na południowym skrzydle. Niemcy, spodziewający się natarcia, zasypali pociskami z gazem, według meldunków częściowo z fosgenem, las Ploegsteert, przez który szły jej bataliony. Żołnierze w maskach gubili drogę i padali z wyczerpania. Australijska historia oficjalna (Charles Bean) ocenia, że gaz wyłączył z walki co najmniej 500 ludzi. Mimo to wszystkie osiem batalionów szturmowych dotarło do okopów wyjściowych na kilkanaście minut przed godziną zero.

Około pół godziny przed świtem brytyjska artyleria, która przez cały tydzień biła w grzbiet, prawie umilkła. Niemcy, przekonani, że zaraz nastąpi szturm, wysyłali ludzi do przednich stanowisk i wystrzeliwali flary. Według wielu relacji w ciszy słychać było śpiew ptaków. Australijski obserwator na wzgórzu za lasem Ploegsteert zanotował o 3.05: „Ostatnie pięć minut. Wszystko musi już być gotowe. Ma się poczucie, że bitwa jest wygrana”.

Wybuch min

O 3.10 saperzy kompanii tunelowych, brytyjskich, kanadyjskich i australijskich, odpalili ładunki, które przygotowywali pod grzbietem od początku 1916 roku. Bean opisał, jak na lewo, koło Wytschaete, z ziemi wyrósł ogromny bąbel w kształcie grzyba i pękł, rzucając różową łunę na niskie chmury, a potem tak samo wybuchały kolejne, od prawej do lewej. Oficjalnie zanotowano, że wszystkie miny wybuchły w ciągu 19 sekund, choć jeden z oficerów saperów zmierzył między pierwszym a ostatnim wybuchem 45 sekund. Najsilniejsze ładunki, pod St. Eloi, Maedelstede Farm i Spanbroekmolen, miały po ponad 40 ton amonalu. Były to największe miny wysadzone w tej wojnie, znacznie większe od miny Lochnagar nad Sommą. Do saperów pod Spanbroekmolen udało się dotrzeć dopiero w ostatnich dniach przed atakiem, po trzech miesiącach odcięcia przez niemiecki wybuch przeciwminowy, a pod Wzgórzem 60 australijscy saperzy do końca nasłuchiwali zbliżającego się niemieckiego chodnika.

Wstrząs był tak silny, że część Australijczyków, zaskoczonych, bo miny wybuchły kilka sekund wcześniej, niż się spodziewali, uznała, że to Niemcy wysadzają miny pod ich okopami. Niemcy na Wzgórzu 60 myśleli z kolei, że wybuchy pod Spanbroekmolen i Kruisstraat nastąpiły pod samym Messines, daleko za ich linią. W Lille, oddalonym o około 25 kilometrów, wstrząs wzięto za trzęsienie ziemi. Według popularnych przekazów huk słyszano nawet w Anglii, a premier David Lloyd George miał go usłyszeć w swoim gabinecie przy Downing Street. Korespondent Philip Gibbs pisał o „ogromnych słupach szkarłatnego ognia”, które wyrosły z ciemnego grzbietu, Wytschaete i Wzgórza 60, a wielu czekających na szturm żołnierzy przewróciło się na ziemię.

Miny pozostawiły leje szerokie na kilkadziesiąt, a największe nawet na ponad 70 metrów. Każda zniszczyła lub zasypała okopy na odcinku długości kilkuset metrów, wraz z ich załogami. Często powtarzana liczba 10 tysięcy Niemców zabitych w tej jednej chwili jest jednak przesadzona: historyk wojny podziemnej Simon Jones uważa, że wybuchy zabiły najwyżej kilkuset ludzi. Ich główny skutek był psychiczny. Ocaleli obrońcy pierwszej linii, i tak wyczerpani tygodniowym bombardowaniem, byli tak oszołomieni, że w większości poddawali się bez walki.

Szturm na grzbiet

Zaraz po wybuchach ruszyła pełzająca zapora ogniowa, a za nią około 80 tysięcy żołnierzy. Dym i kurz ograniczały widoczność do kilkudziesięciu metrów, więc kierunek utrzymywano według kompasu. Na południu Australijczycy Monasha przeszli przez pierwsze niemieckie linie prawie bez oporu. Porucznik Garrard z 40 Batalionu meldował, że nigdy nie widział ludzi tak zdemoralizowanych, jak Niemcy wychodzący z betonowych schronów. Nowozelandczycy przeszli przez wyschnięty strumień u podnóża i zaatakowali Messines, zamienione w twierdzę z okopami wokół miasteczka, betonowymi punktami oporu i piwnicami przerobionymi na schrony. Do piątej otoczyli miasteczko, a około siódmej zdobyli je całe, biorąc do niewoli komendanta obrony i jego sztab. Na północ od Messines natarcie brytyjskiej 25 Dywizji poparł wybuch miny pod Ontario Farm.

W centrum na Wytschaete nacierały dwie dywizje irlandzkie: 36 (Ulsterska), złożona w dużej części z protestanckich ochotników z północy, przeciwników irlandzkiej autonomii, i 16 (Irlandzka), w której służyli głównie katolicy z południa, zwolennicy home rule. Po raz pierwszy walczyły ramię w ramię. Rok po powstaniu wielkanocnym wielu Irlandczyków widziało w tym symbol możliwego pojednania. Ulstermeni o 5.30 osiągnęli drugie cele, a przed południem obie dywizje razem oczyściły ruiny Wytschaete. W pierwszych minutach natarcia ranny został 56-letni major Willie Redmond z 6 Batalionu Royal Irish Regiment, poseł Irlandzkiej Partii Parlamentarnej z East Clare i brat jej przywódcy, Johna Redmonda. Z ziemi niczyjej wynieśli go noszowi z dywizji ulsterskiej. Zmarł tego samego dnia w punkcie medycznym urządzonym w klasztorze w Locre.

Na północnym skrzydle Londyńczycy z 47 Dywizji walczyli o ruiny Białego Zamku (White Château) przy kanale z Ypres do Comines, który poddał się dopiero około 7.50 po ostrzale z moździerzy. Ich atak na wielką hałdę ziemi przy kanale, z której niemieckie karabiny maszynowe raziły okolicę, załamał się. Poza tym miejscem już kilka godzin po godzinie zero cały grzbiet, od Wzgórza 60 po St. Yves, był w brytyjskich rękach. Haig zapisał w meldunku, że trzy godziny po rozpoczęciu natarcia szturmem zdobyto całą linię grzbietu.

Natarcie popołudniowe

Po zdobyciu grzbietu nastąpiła zaplanowana przerwa. Na grzbiecie stłoczyło się więcej ludzi, niż przewidywano, bo straty w pierwszej fazie były dużo mniejsze od oczekiwanych, a niemiecka artyleria dalekiego zasięgu zaczęła ich ostrzeliwać. Natarcie na linię Oosttaverne u wschodniego podnóża, wyznaczone na 13.10, Plumer odłożył o dwie godziny. Wiadomość nie wszędzie dotarła na czas i jedna z brygad 4 Dywizji Australijskiej przez kilka godzin leżała pod ogniem na otwartym stoku. Tymczasem niemieckie dywizje kontrataku, 1 Rezerwowa Dywizja Gwardii i 7 Dywizja, przedzierały się przez brytyjski ostrzał. Gdy dotarły w rejon grzbietu, było już za późno, a ich natarcie na wschód od Messines rozbiła artyleria.

O 15.10 zapora ogniowa ruszyła w dół stoku, a za nią Australijczycy z 4 Dywizji i brytyjska 11, 19 i 24 Dywizja. O 15.45 zdobyto wieś Oosttaverne, a około 16 Brytyjczycy weszli do linii Oosttaverne na wschód od wsi, zdobywając dwie baterie dział polowych. Brygady 24 Dywizji zajęły swoje cele, biorąc według angielskich opracowań kilkuset jeńców prawie bez strat. Do wieczora niemal cała linia Oosttaverne była zdobyta. Niemcy utrzymali jednak odcinek w dolinie strumienia Blauwepoortbeek na styku Australijczyków i 11 Dywizji oraz hałdę przy kanale. Wieczorem, gdy Niemcy zebrali się do kontrataku, brytyjska zapora ogniowa spadła także na australijską 12 Brygadę, która okopała się dalej, niż przewidywał plan, i część Australijczyków wycofała się na grzbiet.

Bilans dnia

Wszystkie najważniejsze cele zostały osiągnięte w niecałe dwanaście godzin. Do 16.30 przez brytyjskie punkty zborne przeszło ponad 5 tysięcy jeńców, a do następnego dnia ponad 6,4 tysiąca. Straty pierwszego dnia nie są podawane osobno, ale były znacznie niższe niż w wielkich natarciach nad Sommą i pod Arras. Najwięcej ludzi Brytyjczycy stracili nie w samym szturmie, ale na zatłoczonym grzbiecie i wschodnich stokach, od ognia niemieckiej artylerii, zwłaszcza ustawionej poza skrzydłami natarcia. Ciężko ucierpiała Dywizja Nowozelandzka, ostrzeliwana na odsłoniętym grzbiecie pod Messines.

Wieczorem 7 czerwca Haig meldował, że zdobyto grzbiet, który „przez ponad dwa i pół roku panował nad naszymi pozycjami w łuku Ypres”. Walki o utrzymanie i zaokrąglenie zdobyczy miały potrwać jeszcze tydzień. Śmierć Williego Redmonda dała tymczasem początek ważnym zmianom w Irlandii: w wyborach uzupełniających w East Clare w lipcu jego mandat zdobył Éamon de Valera, jeden z przywódców powstania wielkanocnego.