TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Początek operacji Albion

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front wschodni
Data:
11 października 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Operacja Albion
Tagi:
Niemcy, Rosja, Kaiserliche Marine, Morze Bałtyckie

11 października 1917 roku (28 września według kalendarza juliańskiego) rano na Bałtyku, na północ od Lipawy, połączyły się zespoły niemieckich okrętów, które od dwóch tygodni czekały na poprawę pogody. Dziesięć drednotów, krążownik liniowy, krążowniki, dziesiątki torpedowców i trałowców oraz 19 transportowców z żołnierzami ruszyło na północ, ku wyspie Saremie, wówczas Ozylii (niem. Ösel). Zaczynała się operacja Albion, największy niemiecki desant morski w czasie wojny, którego celem było zdobycie wysp zamykających Zatokę Ryską. Brytyjska chronologia wojny notuje pod tym dniem początek działań przeciw wyspom bałtyckim. Pierwsi żołnierze wyszli na brzeg nazajutrz o świcie.

Klucz do Zatoki Ryskiej

Sarema, Muhu (Moon) i Hiuma (Dagö) leżą u wejścia do Zatoki Ryskiej i do Zatoki Fińskiej. Rosjanie umocnili je bateriami nadbrzeżnymi i polami minowymi, a ich okręty, kryjąc się za wyspami, panowały nad zatoką. W sierpniu 1915 roku niemiecka flota przedarła się do niej przez miny, ale po dwóch dniach musiała zawrócić. Gdy na początku września 1917 roku armia generała Oskara von Hutiera zdobyła Rygę, niemiecka droga morska do miasta wciąż była zamknięta. Pierwszy kwatermistrz generalny Erich Ludendorff chciał kolejnymi ciosami skłonić Rosję do pokoju i domagał się od marynarki udziału w uderzeniu. Admiralicja zgodziła się na atak na wyspy, choć wymagało to ściągnięcia na Bałtyk dużej części Floty Pełnomorskiej.

Do desantu wyznaczono 42 Dywizję Piechoty generała porucznika Ludwiga von Estorffa, wzmocnioną brygadą kolarzy, dodatkowym pułkiem piechoty, batalionem szturmowym i saperską kompanią desantową z Harburga, złożoną z byłych marynarzy, która obsługiwała płaskodenne łodzie. Całością dowodził generał piechoty Hugo von Kathen. Według niemieckich danych było to około 24,5 tysiąca żołnierzy, 8,5 tysiąca koni i 2,4 tysiąca pojazdów z zapasami na 30 dni. Okrętami dowodził wiceadmirał Ehrhard Schmidt, ten sam, który w 1915 roku prowadził atak na Zatokę Ryską. Plan przewidywał nocny rejs i desant o świcie w zatoce Tagga w północno-zachodniej Saremie, z dala od najsilniejszych baterii na południu wyspy. Kolarze mieli od razu przejechać przez wyspę i zamknąć groblę prowadzącą na Muhu, jedyną drogę odwrotu rosyjskiego garnizonu.

Dwa tygodnie w porcie

Okręty i transportowce były gotowe już 24 września. Drednoty III i IV Eskadry, przysłane z Morza Północnego, stały w Zatoce Puckiej, transportowce z eskortą w Lipawie, a lekkie krążowniki w Windawie. Przez ponad dwa tygodnie nad Bałtykiem szalały jednak jesienne sztormy i żołnierze czekali na statkach. W tym czasie niemieckie samoloty i sterowce bombardowały baterie na wyspach. W nocy z 30 września na 1 października po jednym z nalotów wybuchł magazyn amunicji baterii dział 305 mm na przylądku Zerel, osłaniającej Cieśninę Irbe. Według relacji jej dowódcy zginęło około 110 ludzi. Trałowce oczyszczały cieśninę z min i kilka z nich zatonęło. Wieczorem 10 października pogoda się poprawiła i drednoty wyszły z Zatoki Puckiej.

Rejs na północ

Rano 11 października, około 7.15, drednoty spotkały się z konwojem z Lipawy. Schmidt i Kathen ze sztabami przeszli na krążownik liniowy Moltke, okręt flagowy wyprawy, a wczesnym popołudniem dołączyły okręty z Windawy. Zespół płynął z prędkością dziewięciu węzłów w czterech grupach: na przedzie trałowce i torpedowce przecierające drogę, za nimi saperzy na torpedowcach i małych parowcach, potem drednoty z Moltke, a na końcu transportowce i statki zaopatrzeniowe. Z powietrza osłaniały je wodnosamoloty z Lipawy. Brytyjski okręt podwodny E1, czatujący pod Lipawą, dostrzegł wychodzące z portu statki, ale nie zaatakował i nie zrozumiał, co widzi.

Po południu i wieczorem trałowce pracowały coraz wolniej. Rosła fala, a w ciemności, przy zmianie kursu, ich szyk się rozsypał. Około 21.00 dwa drednoty odłączyły się, by o świcie pozorować desant na półwyspie Sõrve na południu Saremy. Koło północy główne siły dogoniły trałowce i wszystko zaczęło się opóźniać. Jeśli saperzy mieli dotrzeć do zatoki Tagga przed świtem, nie było czasu na dalsze trałowanie. Schmidt kazał trałowcom zejść z drogi i poprowadził okręty przez niesprawdzone wody, ryzykując wejście drednotów i ciężko załadowanych transportowców na miny.

Rosjanie czekają

Rosjanie spodziewali się desantu. Ich wywiad, czytający niemieckie depesze radiowe, już pod koniec września ostrzegał przed wielką operacją na Bałtyku. 10 października przekazał, że atak zacznie się następnego dnia. Na Saremie stały trzy pułki piechoty pod dowództwem generała Fiodora Iwanowa. Według etatów miały około 24 tysięcy żołnierzy, w rzeczywistości dużo mniej. Iwanow nie mógł obsadzić całego wybrzeża. Postanowił więc opóźniać marsz nieprzyjaciela po desancie i czekać na posiłki z lądu. Jeden pułk pilnował zatoki Tagga, drugi półwyspu Sõrve z baterią na Zerel, a trzeci stał w odwodzie pośrodku wyspy. Na wodach między wyspami czekały okręty wiceadmirała Michaiła Bachirewa, w tym stare pancerniki Sława i Grażdanin.

Słabością obrony była jednak postawa żołnierzy. Po rewolucji lutowej komitety żołnierskie podważały rozkazy oficerów, a garnizon, od tygodni w pogotowiu, przestał wierzyć w niemiecki atak, gdy nadeszły sztormy. Około trzeciej w nocy 12 października niemieckie pancerniki zakotwiczyły przed zatoką Tagga, a saperzy ruszyli w łodziach ku brzegowi. O świcie, gdy okręty zajmowały pozycje i otwierały ogień do baterii nadbrzeżnych, dwa drednoty i jeden z parowców z piechotą weszły na miny.