TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Pokój w Buftei

Kategoria:
Dyplomacja
Front:
Front bałkański
Data:
5 marca 1918
Autor:
Natalia
Tagi:
Rumunia, Ottokar Czernin, Bułgaria, inicjatywy pokojowe

5 marca 1918 roku (20 lutego według kalendarza juliańskiego, którym Rumunia posługiwała się jeszcze do 1919 roku) w Buftei pod okupowanym Bukaresztem podpisano wstępny traktat pokojowy między Rumunią a Niemcami, Austro-Węgrami, Bułgarią i Turcją. Za Rumunię podpisał go minister sprawiedliwości w rządzie generała Alexandru Averescu, Constantin Argetoianu, za państwa centralne m.in. niemiecki sekretarz stanu spraw zagranicznych Richard von Kühlmann i austro-węgierski minister spraw zagranicznych Ottokar Czernin. Dwa dni po tym, jak w Brześciu Litewskim pokój z państwami centralnymi zawarła Rosja Radziecka, z wojny na wschodzie wypadał ostatni sojusznik ententy.

Trzy dni rady koronnej

Do Buftei prowadziła krótka i dramatyczna droga. Od pierwszej rozmowy Averescu z Kühlmannem i Czerninem 24 lutego było jasne, że państwa centralne żądają przede wszystkim Dobrudży. 27 lutego Czernin spotkał się z królem Ferdynandem I na stacji Răcăciuni i dał mu 48 godzin na odpowiedź. 1 marca rząd w Jassach odpowiedział, że przyjmuje podstawy rokowań, ale nie jako warunki bezwzględne. Według dziennika Averescu odpowiedź uznano za niewystarczającą: jeśli do południa następnego dnia nie nadejdzie zgoda bezwarunkowa, rozejm zostanie wypowiedziany. Tak się stało.

Od 2 do 4 marca (17–19 lutego st. st.) w Jassach obradowała rada koronna. Averescu oświadczył, że skoro nie zdołał wywalczyć pokoju na lepszych warunkach, misja jego rządu jest skończona. Ion I.C. Brătianu opowiadał się za wznowieniem oporu, Take Ionescu za wycofaniem rządu i armii w głąb Rosji. Żaden z nich nie chciał jednak sam wziąć odpowiedzialności za swój plan i obaj nalegali, by gabinet Averescu pozostał. Generałowie wzywani na obrady przekonywali, że armia może się jeszcze bronić, ale intendent armii przedstawił dane o zaopatrzeniu, z których wynikało, że dłuższy opór jest utopią. Averescu podsumował, że walka byłaby możliwa, lecz krótka i skończyłaby się zniszczeniem armii. Królowa Maria do końca była przeciwna kapitulacji, a jej syn, następca tronu Karol, oświadczył w jej imieniu na ostatnim posiedzeniu, że Rumunki mają nadzieję, iż znajdzie się mąż stanu, który nie pozwoli królowi podpisać takiego pokoju. Podczas obrad przyszło pismo od państw centralnych z nowymi warunkami przywrócenia rozejmu: natychmiastową demobilizacją ośmiu dywizji, przemarszem wojsk niemieckich przez północną Mołdawię i udostępnieniem kolei. Król, z trudem powstrzymując łzy, uznał, że trzeba się poddać okolicznościom. Argetoianu pojechał z pełnomocnictwami do Buftei.

Warunki

Wstępny pokój przedłużał rozejm o 14 dni, licząc od 5 marca. W tym czasie miały zostać uzgodnione postanowienia traktatu ostatecznego. Rumunia zrzekała się na rzecz państw centralnych Dobrudży aż po Dunaj. W zamian państwa centralne zobowiązywały się zapewnić jej drogę handlową do Morza Czarnego przez Konstancę. Taką gwarancję Czernin obiecał już wcześniej. Rumunia przyjmowała „co do zasady” poprawki granicy, których żądały w Karpatach Austro-Węgry, i „odpowiednie do sytuacji” zobowiązania gospodarcze. Szczegółów obu tych punktów jeszcze nie określono, co pozostawiało państwom centralnym wolną rękę na dalszym etapie rokowań.

Najbardziej bolesne były klauzule wojskowe. Rumunia miała natychmiast zdemobilizować co najmniej osiem dywizji, wspólnie z dowództwem grupy armii Mackensena. Reszta armii miała zostać rozpuszczona po zawarciu pokoju między Rosją a Rumunią, z wyjątkiem oddziałów potrzebnych do utrzymania porządku na granicy rosyjsko-rumuńskiej. Wojska rumuńskie musiały opuścić zajmowane przez nie skrawki terytorium Austro-Węgier. Rząd zobowiązywał się pomagać w przewozie wojsk państw centralnych koleją przez Mołdawię i Besarabię do Odessy. Musiał też natychmiast zwolnić z rumuńskiej służby oficerów państw ententy, którym państwa centralne gwarantowały swobodny wyjazd. Dotyczyło to przede wszystkim francuskiej misji wojskowej generała Henriego Berthelota, która przez półtora roku odbudowywała armię rumuńską. Traktat wchodził w życie natychmiast.

Dobrudża i Besarabia

Sprawa Dobrudży była dla Rumunów najcięższym warunkiem, ale i państwom centralnym przysparzała kłopotów. Bułgaria żądała całej krainy z ujściem Dunaju i groziła, że zawiedziona może stracić serce do wojny. Turcja, która pomagała ją zdobyć, domagała się w zamian zwrotu ziem nad Maricą, oddanych Bułgarom w 1915 roku. Formuła z Buftei, oddająca Dobrudżę wszystkim czterem państwom centralnym, a nie samej Bułgarii, odkładała ten spór na później. Czernin podkreślał we wspomnieniach, że w głównych zarysach sprawa Dobrudży rozstrzygnęła się właśnie w Buftei.

Rumunia mogła liczyć na rekompensatę na wschodzie. W rozmowie z królem 27 lutego Czernin zapewnił, że Wiedeń poprze dyplomatycznie jej starania o Besarabię, gdzie od stycznia stały wojska rumuńskie. Ferdynand odpowiedział podobno, że przesiąknięta bolszewizmem Besarabia nic go nie obchodzi, a Dobrudży oddać nie można. Formalnie traktat o Besarabii milczał, ale zastrzeżenie o wojskach potrzebnych na granicy z Rosją pozwalało Rumunom zostać za Prutem. Według większości opracowań tego samego dnia rząd Averescu podpisał też z bolszewikami protokół, w którym obiecywał wycofać się z Besarabii w ciągu dwóch miesięcy.

Co dalej

W Jassach pokój przyjęto z goryczą, ale i w Niemczech nie wszystkich zadowolił. Erich Ludendorff pisał we wspomnieniach, że dyplomaci łudzili go nadzieją, iż Rumuni sami usuną króla, i dlatego nie zażądał całkowitego rozbrojenia ich armii. Rokowania z Rumunią i sam pokój nazywał półśrodkami. Dla państw centralnych Buftea oznaczała przede wszystkim zamknięcie ostatniego odcinka frontu wschodniego przed wielką ofensywą na zachodzie. Dla rządu Averescu był to początek końca. Rokowania o traktat ostateczny prowadził już gabinet Alexandru Marghilomana, a traktat bukareszteński podpisano 7 maja 1918 roku. Rozwinął on postanowienia z Buftei: północna Dobrudża przeszła pod wspólny zarząd państw centralnych, południowa przypadła Bułgarii, a Niemcy uzyskali długoletnią dzierżawę rumuńskich złóż ropy. Dynastia jednak ocalała, a rząd w Jassach zachował władzę w Mołdawii. Król Ferdynand nigdy tego traktatu nie zatwierdził.