Włochy ogłaszają przystąpienie do paktu londyńskiego
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 1 grudnia 1915
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Włochy, Sidney Sonnino, Antonio Salandra, Serbia
1 grudnia 1915 roku w Rzymie po sześciu miesiącach przerwy zebrała się włoska Izba Deputowanych. Posłowie rozjechali się pod koniec maja, gdy przyznali rządowi pełnomocnictwa na czas wojny, i od tamtej pory Włochy prowadziły wojnę bez parlamentu. Posiedzenie otworzył przewodniczący Izby Giuseppe Marcora, weteran walk o zjednoczenie, patriotycznym przemówieniem o królu, armii i poległych. Zaraz po nim głos zabrał minister spraw zagranicznych Sidney Sonnino. Jego wystąpienie było pierwszym od wiosny publicznym wykładem polityki zagranicznej rządu Antonia Salandry, a jego najważniejszym punktem była wiadomość, że Włochy dzień wcześniej w Londynie przystąpiły do wspólnego zobowiązania sprzymierzonych, że żaden z nich nie zawrze odrębnego pokoju.
„Niech to będzie pieczęcią”
Sonnino przypomniał najpierw drogę Włoch do wojny: nieudane rokowania z Wiedniem, wypowiedzenie wojny Austro-Węgrom w maju, zerwanie stosunków przez Niemcy, wojnę z Turcją w sierpniu i z Bułgarią w październiku. Mówił, że wspólny wysiłek w rokowaniach i na polach bitew przekonał Rzym o potrzebie „publicznego i uroczystego potwierdzenia” solidarności sprzymierzonych, czyli wspólnego zobowiązania pięciu mocarstw, odnawiającego deklarację Francji, Wielkiej Brytanii i Rosji z 5 września 1914 roku, do której przystąpiła już Japonia. Gdy oznajmił, że akt przystąpienia Włoch został już podpisany w Londynie, sala zgotowała mu długą owację. Minister dodał wers z „Piekła” Dantego: „E questo fia suggel ch’ogni uomo sganni”, czyli mniej więcej: „Niech to będzie pieczęcią, która każdego wyprowadzi z błędu”. Słowa były skierowane do tych, którzy w kraju i za granicą spekulowali o osobnym porozumieniu Rzymu z Wiedniem.
Wydany w 1916 roku zbiór dokumentów z pełnym zapisem tych obrad podaje, że deklarację podpisano „właśnie wczoraj, czyli w dniu poprzedzającym ponowne otwarcie Izby”. Amerykańska prasa przekazała wiadomość z depeszami datowanymi w Rzymie 2 grudnia, dlatego część zagranicznych źródeł, m.in. miesięcznik „Current History”, podaje tę datę jako dzień wystąpienia. Stenogram nie pozostawia jednak wątpliwości, że Sonnino mówił 1 grudnia. Po jego przemówieniu posiedzenie przerwano do godziny 16, bo rząd udał się do Senatu, by powtórzyć tam swoje oświadczenie.
Serbia i drugi brzeg Adriatyku
Najgoręcej przyjęto słowa o Serbii. Sonnino nazwał jej polityczną i gospodarczą niezależność jednym z filarów włoskiej polityki na Bałkanach i oświadczył, że Włochy wraz z sojusznikami uznają odbudowę Serbii w pełni niepodległości za nieodzowny cel wojny. Posłowie wstali z miejsc z okrzykiem „Niech żyje Serbia!”. Minister przyznał, że pobita armia serbska szuka drogi ratunku ku morzu, i zapowiedział, że Włochy jak najszybciej udzielą pomocy wojsku króla Piotra: wspólnie z sojusznikami zapewnią mu żywność i amunicję i ułatwią jego koncentrację. Dodał, że obecność włoskiej flagi na przeciwległym brzegu Adriatyku pozwoli zarazem potwierdzić tradycyjną politykę Włoch wobec Albanii, której niepodległość jest dla Rzymu sprawą pierwszorzędną. Włosi trzymali już wtedy Wlorę, a słowa ministra zapowiadały wysłanie wojsk dalej na albańskie wybrzeże.
Wśród celów wojny Sonnino wymienił naturalne granice i „bramy Italii”, wyzwolenie Włochów pod panowaniem austriackim, strategiczne bezpieczeństwo na Adriatyku, które wyrównałoby niekorzystny kształt wschodniego wybrzeża Włoch, oraz ochronę włoskich interesów we wschodniej części Morza Śródziemnego. Mówił ogólnikami, bo traktat londyński z kwietnia, który obiecywał Włochom konkretne nabytki, wciąż pozostawał tajny. W Londynie wystąpienie przyjęto z wielkim zadowoleniem. Dziennik „Daily Chronicle” zauważał, że Włochy wciąż nie wypowiedziały wojny Niemcom, ale wspólna deklaracja odbierała tej osobliwej sytuacji groźny wydźwięk.
Wotum zaufania
Debata nad oświadczeniem rządu trwała do 4 grudnia. Socjaliści i część zwolenników byłego premiera Giovanniego Giolittiego, przeciwnika przystąpienia do wojny, krytykowali gabinet, ale nastrój Izby był wyraźnie patriotyczny. Największe wrażenie zrobiło wystąpienie socjalisty Ettore Ciccottiego, który wezwał posłów do takiej samej jedności, jaką okazywał kraj. Na koniec Izba głosowała imiennie nad wnioskiem Paola Boselliego i Ciccottiego: „Izba aprobuje politykę rządu”. Według stenogramu za głosowało 406 posłów, a 48 przeciw. Agencje prasowe podawały wynik 405 do 48. Przeciw głosowali socjaliści, w których imieniu Filippo Turati oświadczył, że przeciwnicy wojny muszą głosować przeciw rządowi, który ją wywołał, oraz według „New York Timesa” około tuzina giolittian. Sam Giolitti na posiedzenie nie przyszedł. Senat, który obradował nad oświadczeniem rządu 16 i 17 grudnia, poparł go jednogłośnie, 221 głosami.
Austriacy byli przekonani, że także trwająca od 10 listopada czwarta bitwa nad Isonzo miała przede wszystkim przynieść rządowi sukces na otwarcie parlamentu, i nazywali ją „bitwą parlamentarną”. Gorycji Włosi nie zdobyli, ale rząd Salandry wyszedł z grudniowej debaty wzmocniony. Przetrwał do czerwca 1916 roku, gdy upadł po austriackiej ofensywie w Trydencie.