Dni lipcowe w Piotrogrodzie
16 lipca 1917 roku (3 lipca według kalendarza juliańskiego) wieczorem na ulice Piotrogrodu wyszli z bronią w ręku żołnierze 1 Pułku Karabinów Maszynowych, a za nimi inne oddziały garnizonu i tysiące robotników. Nazajutrz dołączyli do nich marynarze z Kronsztadu. Przez dwa dni wielotysięczne tłumy krążyły po mieście z hasłem „Cała władza w ręce rad!”, otaczały siedzibę rad w Pałacu Taurydzkim i strzelały na oślep. Zryw, znany jako dni lipcowe lub kryzys lipcowy, nie miał jednak ani jasnego celu, ani zdecydowanego przywództwa. 18 lipca było już po wszystkim. Rząd ogłosił, że bolszewicy działają na zlecenie Niemiec, a Włodzimierz Lenin musiał zejść do podziemia.
Tło
Od czasu kryzysu kwietniowego napięcie w stolicy nie słabło. Robotnicy cierpieli z powodu braków żywności i paliwa, a rząd koalicyjny księcia Gieorgija Lwowa, w którym od maja zasiadali umiarkowani socjaliści, nie potrafił spełnić żadnego z wielkich oczekiwań: ani pokoju, ani ziemi dla chłopów. Bolszewicy jako jedyna liczna partia socjalistyczna pozostali poza rządem i zyskiwali coraz więcej zwolenników w fabrykach i koszarach. 1 lipca (18 czerwca st. st.) wielka manifestacja zwołana przez zjazd rad, która miała być wyrazem poparcia dla rządu, przeszła przez Piotrogród pod bolszewickimi hasłami „Precz z dziesięcioma ministrami-kapitalistami!” i „Cała władza w ręce rad!”. Tego samego dnia na froncie ruszyła ofensywa Kiereńskiego. Dzień później władze siłą usunęły anarchistów z zajętej przez nich willi byłego ministra Durnowa. Jeden z anarchistów zginął, a ich agitatorzy ruszyli do fabryk i koszar.
Najbardziej wzburzony był 1 Pułk Karabinów Maszynowych, najliczniejsza jednostka garnizonu. Liczył ponad 11 tysięcy żołnierzy i stacjonował na robotniczej Stronie Wyborskiej. Gdy w związku z ofensywą kazano mu wysłać na front dużą część ludzi i karabinów maszynowych, komitet pułku odpowiedział, że nie ruszy, „dopóki wojna nie przybierze rewolucyjnego charakteru”. Żołnierze bali się, że rząd chce w ten sposób pozbyć się ze stolicy najbardziej rewolucyjnych oddziałów. Agitowali wśród nich anarchiści i działacze Organizacji Wojskowej bolszewików, która rwała się do czynu bardziej niż kierownictwo partii. Iskrą stał się kryzys w rządzie. 15 lipca (2 lipca st. st.) z gabinetu wystąpiło czterech ministrów z partii kadetów, w tym Andriej Szyngariow i Aleksandr Manuiłow. Zaprotestowali w ten sposób przeciw porozumieniu, które Kiereński, Michaił Tereszczenko i Irakli Cereteli zawarli w Kijowie z Ukraińską Centralną Radą, uznając jej Sekretariat Generalny za organ władzy na Ukrainie. Rozpad koalicji dał nowy argument zwolennikom przekazania całej władzy radom.
16 lipca
Rano 16 lipca na wiecu pułku karabinów maszynowych anarchiści wzywali do natychmiastowego powstania. Żołnierze postanowili wyjść na ulice z bronią i wybrali tymczasowy komitet rewolucyjny. Jego wysłannicy ruszyli do innych pułków, do fabryk i do Kronsztadu. Kierownictwo bolszewików było przeciwne wystąpieniu: jeszcze tego dnia Józef Stalin zapewniał w imieniu komitetu centralnego przywódców rad, że partia nie zorganizuje żadnej demonstracji. Lenina w ogóle nie było w mieście. Od kilku dni odpoczywał na wsi w Finlandii. Popularni bolszewiccy mówcy, którzy próbowali zawrócić żołnierzy do koszar, zostali wygwizdani.
Około godziny 19 pułk wyruszył z koszar. Dołączyły do niego inne oddziały garnizonu, a z fabryk wyszli robotnicy, wśród nich tysiące ludzi z Zakładów Putiłowskich. Kolumny ciągnęły pod willę Matyldy Krzesińskiej, siedzibę bolszewików, a stamtąd pod Pałac Taurydzki, gdzie obradował Wszechrosyjski Centralny Komitet Wykonawczy rad, zdominowany przez mienszewików i eserowców. Demonstranci żądali, by rady przejęły władzę. Żołnierze zajmowali samochody i strzelali w powietrze. Wieczorem przy Gostinym Dworze padły strzały, były pierwsze ofiary. Komitet wykonawczy rad nazwał uczestników zbrojnego wystąpienia zdrajcami rewolucji. Bolszewicy, nie mogąc powstrzymać ruchu, postanowili późnym wieczorem stanąć na jego czele. Komitet centralny wezwał na następny dzień do „pokojowej, zorganizowanej demonstracji”. Przygotowany wcześniej apel o zachowanie spokoju zdjęto z gotowego już składu „Prawdy” i rano gazeta ukazała się z pustym miejscem. Po Lenina posłano do Finlandii.
17 lipca
17 lipca (4 lipca st. st.) ruch osiągnął szczyt. Rano holownikami i parowcami przypłynęli do stolicy marynarze z Kronsztadu. Ilu ich było, nie wiadomo. Szacunki wahają się od kilku do 20 tysięcy, przy czym tę najwyższą liczbę podawał bolszewik Anatolij Łunaczarski. Prowadzili ich miejscowi przywódcy bolszewików, podchorąży floty Fiodor Raskolnikow i student medycyny Siemion Roszal. Najpierw pomaszerowali pod willę Krzesińskiej. Z balkonu przemówił do nich Lenin, który rano wrócił do Piotrogrodu. Mówił krótko i powściągliwie: wyraził przekonanie, że hasło „Cała władza w ręce rad” w końcu zwycięży, i wezwał do opanowania i czujności. Było to jego ostatnie publiczne wystąpienie przed rewolucją październikową.
Potem kolumny ruszyły przez miasto pod Pałac Taurydzki. Na Newskim Prospekcie, na Sadowej, przy Prospekcie Litiejnym i w innych miejscach wybuchały strzelaniny. Nie wiadomo, kto zaczynał. Według historyka Alexandra Rabinowitcha winni byli wszyscy: wojowniczo nastawieni demonstranci, prowokatorzy, prawicowe bojówki, a często po prostu panika i zamęt. Marynarze, przekonani, że strzela się do nich z okien, wdzierali się do domów, a złapanych podejrzanych samosądem zabijali na ulicy. Plądrowano sklepy i mieszkania. Rząd i rady były niemal bezbronne. Gwardyjskie pułki Preobrażeński, Siemionowski i Izmajłowski ogłosiły „neutralność”, a ministrowie radzili w niechronionym mieszkaniu Lwowa. Według mienszewika Nikołaja Suchanowa każda grupa dziesięciu ludzi mogła wtedy aresztować rząd.
Po południu przed Pałacem Taurydzkim stały dziesiątki tysięcy ludzi. Marynarze domagali się wydania ministra sprawiedliwości Pawła Pieriewierziewa, który kazał usunąć anarchistów z willi Durnowa. Gdy do tłumu wyszedł minister rolnictwa, przywódca eserowców Wiktor Czernow, marynarze pochwycili go i wciągnęli do samochodu. Według relacji świadków jakiś robotnik, wygrażając mu pięścią, krzyczał: „Bierz władzę, skoro ci ją dają!”. Czernowa uwolnił Lew Trocki, bardzo popularny wśród marynarzy, który nazwał kronsztadczyków „chlubą i ozdobą rewolucji” i zapytał, kto z nich jest za przemocą. Nikt nie podniósł ręki. W pałacu delegacja robotników z 54 fabryk domagała się od przywódców rad przejęcia władzy. Ci jednak władzy nie chcieli i grali na zwłokę, czekając na wierne wojska. Uchwalili tylko, że za dwa tygodnie zbierze się plenum komitetów wykonawczych rad, by rozstrzygnąć sprawę rządu, a do tego czasu obecny gabinet zachowa władzę.
Dowódca Piotrogrodzkiego Okręgu Wojskowego generał Piotr Połowcew wysłał pod pałac Kozaków z działami konnej artylerii. Przy Prospekcie Litiejnym wpadli oni pod ogień, odpowiedzieli z dział i stracili kilku zabitych. Wystrzały przestraszyły tłum. Według ówczesnych szacunków w ciągu dwóch dni zginęło i zostało rannych około 400 osób, wielu od przypadkowych kul. Późnym wieczorem pod Pałac Taurydzki przyszedł pułk izmajłowski, z orkiestrą grającą „Marsyliankę”, by bronić rad. Przywódcy rad odetchnęli z ulgą.
Oskarżenie Lenina
Szalę przeważyły dokumenty, które miały dowodzić, że Lenin jest niemieckim agentem. Kontrwywiad zbierał materiały na ten temat od wiosny, ale śledztwo nie było zakończone. 17 lipca, gdy położenie władz wydawało się beznadziejne, Pieriewierziew zgodził się, by dwaj dziennikarze, były bolszewik Grigorij Aleksinski i eser Wasilij Pankratow, ogłosili komunikat oparty na tych materiałach. Zarzuty opierały się głównie na zeznaniach chorążego Jermolenki. Ten były jeniec twierdził, że Niemcy przysłali go przez front z zadaniem sabotażu i że w niemieckim sztabie słyszał, iż Lenin jest ich agentem. Komunikat mówił też o pieniądzach płynących przez Sztokholm od Aleksandra Parvusa do bolszewików za pośrednictwem Jakuba Haneckiego i Mieczysława Kozłowskiego. O publikację nalegał z frontu także Kiereński.
Efekt był natychmiastowy. Delegaci „neutralnego” pułku preobrażeńskiego, gdy pokazano im materiały, zgodzili się wystąpić przeciw demonstrantom. Przywódcy rad prosili gazety, by wstrzymały się z publikacją do czasu wyjaśnienia sprawy, a ministrowie Nikołaj Niekrasow i Tereszczenko oburzali się, że ujawniono niepełne materiały. 18 lipca mała gazeta „Żywoje Słowo” wydrukowała jednak artykuł zatytułowany „Lenin, Hanecki i spółka – szpiedzy”, a następnego dnia sprawę podchwyciła reszta prasy. Pieriewierziew wkrótce stracił stanowisko. Dowody Jermolenki były wątpliwe i już wtedy niewielu dobrze poinformowanych ludzi brało je poważnie. Lenin, Grigorij Zinowjew i Lew Kamieniew stanowczo zaprzeczali. Niemieckie akta ogłoszone po II wojnie światowej pokazały jednak, że Berlin rzeczywiście finansował bolszewików. Historycy sporu tego nie rozstrzygnęli: większość uważa, że Lenin brał niemieckie pieniądze, ale nie był niczyim agentem.
Koniec zrywu
Rano 18 lipca (5 lipca st. st.) „Prawda” odwołała demonstrację. Większość marynarzy wróciła w nocy do Kronsztadu. Kilka tysięcy z Raskolnikowem i Roszalem zostało w willi Krzesińskiej i w sąsiedniej Twierdzy Pietropawłowskiej, którą demonstranci zajęli w poprzednich dniach. Tego dnia oddział junkrów i żołnierzy wtargnął do redakcji „Prawdy”, zdemolował ją i aresztował część pracowników. Lenin wyszedł stamtąd zaledwie kilka minut wcześniej. Wierne rządowi oddziały oczyściły ulice z resztek demonstrantów. 19 lipca rano wojska bez walki zajęły willę Krzesińskiej i twierdzę, a ostatni marynarze oddali broń i odpłynęli do Kronsztadu. Tego samego dnia do stolicy zaczęły przybywać oddziały wezwane z frontu, a z frontu wrócił Kiereński. Rząd wydał nakaz aresztowania Lenina, Zinowjewa i Kamieniewa.
Lenin uznał, że w więzieniu nie może liczyć na sprawiedliwy proces, a może nawet zginąć bez sądu. Po kilku dniach ukrywania się w mieście schronił się z Zinowjewem u zaprzyjaźnionego robotnika w Razliwie pod Piotrogrodem, potem w szałasie na łące, a w sierpniu przedostał się do Finlandii. Kamieniew trafił do więzienia. Trocki, który zażądał, by potraktowano go tak samo jak Lenina, został aresztowany na początku sierpnia. Rozwiązano zbuntowane pułki, a ich żołnierzy wysłano na front.
Znaczenie
Lenin nazwał dni lipcowe czymś „znacznie więcej niż demonstracją i mniej niż rewolucją”. Do dziś trwa spór, czy bolszewicy próbowali wtedy przejąć władzę. Według Richarda Pipesa była to nieudana próba zamachu stanu. Większość historyków, jak Rabinowitch i William Chamberlin, uważa raczej, że ruch wyszedł od rozgoryczonych żołnierzy i robotników, a kierownictwo bolszewików zostało w niego wciągnięte i wahało się do końca. W samym Piotrogrodzie przez dwa dni nic nie stało na przeszkodzie przewrotowi. Prowincja i front nie poparłyby go jednak, a umiarkowani socjaliści w radach woleli ratować rząd niż sięgnąć po władzę.
Na krótką metę zwycięstwo odniósł rząd. Bolszewicy zostali okrzyczani niemieckimi szpiegami, ich prasę zamknięto, a przywódcy trafili do więzienia lub ukryli się. Rząd zyskał jednak niewiele. W tych samych dniach pod Złoczowem ruszyła niemiecka kontrofensywa, która zamieniła ofensywę Kiereńskiego w klęskę, a 20 lipca do dymisji podał się książę Lwow. Lenin wyciągnął z lipca wniosek, że władzy nie da się już przejąć pokojowo przez rady, w których przewagę mają umiarkowani socjaliści, i że trzeba przygotować zbrojne powstanie. Niecałe cztery miesiące później bolszewicy przeprowadzili je z powodzeniem.