TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Foch naczelnym wodzem

Kategoria:
Wojsko
Front:
Front zachodni
Data:
14 kwietnia 1918
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Ferdinand Foch, Douglas Haig, Georges Clemenceau, Albert I

14 kwietnia 1918 roku generał Ferdinand Foch otrzymał tytuł „naczelnego wodza armii sojuszniczych we Francji” (Général en chef des Armées alliées en France). Rządy francuski i brytyjski uzgodniły go w wymianie listów, bez nowej konferencji. Tytuł nie dawał Fochowi nowych uprawnień, ale nazywał po imieniu to, co od trzech tygodni powoli się rodziło: po prawie czterech latach wojny armie sojusznicze na froncie zachodnim miały wspólnego wodza. Tego samego dnia Foch dał wyraz swojej władzy w sposób dla Brytyjczyków bolesny. Na naradzie w Abbeville odmówił marszałkowi Douglasowi Haigowi zluzowania wyczerpanych brytyjskich dywizji, które od pięciu dni broniły się przed niemiecką ofensywą we Flandrii.

Od Doullens do Beauvais

Droga do tego tytułu zaczęła się w chwili największego zagrożenia. Po przełamaniu brytyjskiego frontu nad Sommą 21 marca premier Francji Georges Clemenceau i brytyjski minister lord Alfred Milner podpisali 26 marca w Doullens porozumienie, które powierzało Fochowi koordynowanie działań armii sojuszniczych. Foch mógł jednak tylko radzić i przekonywać. 3 kwietnia w Beauvais rządy brytyjski, francuski i amerykański oddały mu „kierownictwo strategiczne operacji wojskowych”. Naczelni wodzowie, Haig, generał Philippe Pétain i generał John Pershing, zachowali władzę nad taktycznym użyciem swoich armii i prawo odwołania się do własnego rządu.

Brytyjczycy długo opierali się idei wspólnego wodza. Jeszcze w listopadzie 1917 roku premier David Lloyd George zapewniał Izbę Gmin, że jest jej stanowczo przeciwny. 9 kwietnia 1918 roku, broniąc w parlamencie porozumień z Doullens i Beauvais, tłumaczył, że generalissimus w pełnym znaczeniu tego słowa jest nie do pomyślenia. Wódz taki miałby władzę strategiczną, taktyczną i administracyjną, a tej ostatniej, czyli prawa mianowania i odwoływania generałów, nie da się powierzyć cudzoziemcowi stojącemu na czele armii narodowej. Jedność kierownictwa strategicznego nazwał jednak podstawowym warunkiem zwycięstwa.

Tytuł

Według brytyjskiej historii oficjalnej odpowiedni tytuł dla Focha uzgodniono w korespondencji, a od 14 kwietnia nosił on miano „Général en chef des Armées alliées en France”. Po angielsku oddawano je zwykle jako „General-in-Chief”, bo określenia „Commander-in-Chief” używał sam Haig jako naczelny wódz brytyjskich wojsk we Francji. Nazajutrz Haig dowiedział się z Londynu, że nowy tytuł Focha „w żaden sposób nie zmienia waszych wzajemnych stosunków”, ustalonych wcześniej. Pétain pozostał naczelnym wodzem armii francuskiej, a Pershing amerykańskiej.

Władza Focha nie objęła armii belgijskiej. Król Albert I osobiście dowodził swoimi wojskami i według belgijskiej konstytucji nie mógł oddać ich pod rozkazy obcego generała. Foch mógł Belgów tylko prosić. Tego samego dnia zwrócił się do szefa sztabu armii belgijskiej generała Gillaina, by przygotował przedłużenie belgijskiego frontu na południe, aż pod Ypres, gdy brytyjska 2 Armia generała Herberta Plumera wycofa się z wysuniętych pozycji na wschód od miasta. Belgowie zgodzili się współdziałać z Brytyjczykami. Front włoski także pozostał na razie poza władzą Focha.

Narada w Abbeville

Wieści z Flandrii były tymczasem złe. 9 kwietnia Niemcy uderzyli nad rzeką Lys, przełamali front Korpusu Portugalskiego i w kilka dni zdobyli Armentières, Merville i znaczną część równiny przed węzłem kolejowym Hazebrouck. W rozkazie dziennym z datą 11 kwietnia Haig pisał, że jego żołnierze walczą plecami do muru. Brytyjskie dywizje, w większości wymęczone jeszcze bitwą nad Sommą, topniały, a od Calais i Dunkierki dzieliło Niemców coraz mniej. Foch wysłał na północ korpus kawalerii i dwie dywizje piechoty generała Robillota, a francuska 10 Armia generała Paula Maistre’a maszerowała w rejon Doullens. Haigowi to nie wystarczało.

14 kwietnia, w niedzielę, o 11.00 w Abbeville spotkali się Haig, jego szef sztabu generał Herbert Lawrence, Foch, jego szef sztabu generał Maxime Weygand, szef brytyjskiej misji łącznikowej przy Fochu generał John Du Cane i lord Milner, który przyjechał specjalnie z Anglii. Haig przedstawił notę swojego sztabu i tłumaczył, że brytyjskie dywizje z powodu ciężkich strat znikają w oczach, a pozostali żołnierze są skrajnie zmęczeni. Odwody niemieckie są nietknięte, brytyjskie wyczerpane. Francuskie rezerwy stoją zaś za daleko, by powstrzymać Niemców, gdyby ruszyli na Calais. Haig był przekonany, że niemieckie dowództwo chce rozstrzygnąć wojnę zniszczeniem armii brytyjskiej.

Foch odpowiedział przypomnieniem uporu, z jakim Brytyjczycy bronili się pod Ypres w październiku i listopadzie 1914 roku. Kategorycznie odmówił luzowania wojsk w czasie bitwy. Taka operacja unieruchomiłaby na kilka dni zarówno oddziały luzujące, jak i luzowane, w chwili gdy odwodów ledwie starczało. Francuskie rezerwy, rozstawione tak, by mogły ruszyć tam, gdzie Niemcy uderzą, byłyby źle wykorzystane, gdyby utknęły we Flandrii, a nieprzyjaciel mógł zaatakować w dowolnym miejscu frontu. Na koniec, ku zdumieniu obecnych, oznajmił: „La bataille d’Hazebrouck est finie” (bitwa pod Hazebrouck jest skończona).

Przed końcem narady Haig napisał odręcznie i wręczył Fochowi swoje żądania. Prosił, by cztery dywizje 10 Armii przesunąć na linię Béthune–Lillers, a za nimi wojska generała Michelera z 5 Armii, tak by mogły wesprzeć Brytyjczyków na całym odcinku od Hazebrouck po Sommę. Wieczorem Foch odpisał, że jedna dywizja 10 Armii stanie na północ od Frévent, skąd w razie potrzeby w ciągu dnia dotrze do zagrożonego odcinka, a dla drugiej szuka się odpowiedniego miejsca. Haig odpowiedział na piśmie, że uważa te kroki za niewystarczające, i domagał się dalszego przerzutu francuskich wojsk pod Cassel, bo Niemcy rzucali w bój świeże dywizje ze swojego odwodu.

Następnego ranka Foch wyjaśnił Clemenceau i Milnerowi swoje racje. Według informacji jego wywiadu Niemcy mieli w odwodzie 48 dywizji, więcej niż przed rozpoczęciem ofensywy we Flandrii, i mogli w krótkim czasie uderzyć gdziekolwiek między Noyon a Arras. Szczególnie zagrożony wydawał mu się odcinek między Montdidier a rzeką Luce, gdzie niemieckie dywizje stały gęsto i nie zaczęły się okopywać. Brytyjska historia oficjalna przyznaje, że decyzja Focha kosztowała armię brytyjską wiele istnień, a jej dowódców wiele niespokojnych godzin, ale ocenia, że jego osąd sytuacji i odporność na bardzo silne naciski budzą podziw. Front brytyjski był wygięty, ale nie przerwany, a od czasu, gdy 9 kwietnia z linii zeszli Portugalczycy, Niemcy posuwali się powoli.

Znaczenie

Foch nie był generalissimusem w pełnym znaczeniu tego słowa. Nie mógł mianować ani odwoływać generałów obcych armii, a każdy naczelny wódz mógł się od jego rozkazów odwołać do własnego rządu. Jego władza opierała się na zaufaniu i na tym, że dysponował rezerwami francuskimi. Spór w Abbeville pokazał jednak, że nie zamierza być tylko dostawcą posiłków dla tego, kto najgłośniej o nie prosi. Chciał oszczędzać odwody na przyszłą kontrofensywę i rzucać je tam, gdzie decydowały się losy całego frontu. Już w następnych dniach, gdy Niemcy podchodzili pod wzgórza Flandrii, francuskie dywizje zaczęły przejmować brytyjskie odcinki pod Kemmel.

Uprawnienia Focha stopniowo rosły. 2 maja na posiedzeniu Najwyższej Rady Wojennej w Abbeville jego władza koordynacyjna objęła także front włoski, choć premier Włoch Vittorio Emanuele Orlando nie zgodził się oddać mu dowództwa nad armią włoską. Latem, gdy sojusznicy przeszli do natarcia, Foch otrzymał buławę marszałka Francji, a jesienią poprowadził armie sojusznicze do zwycięstwa.