TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Pierwsze posiedzenie Najwyższej Rady Wojennej

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
1 grudnia 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
Francja, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Georges Clemenceau

1 grudnia 1917 roku o 11.00 w hotelu Trianon Palace w Wersalu zebrała się na pierwsze robocze posiedzenie Najwyższa Rada Wojenna sprzymierzonych, powołana trzy tygodnie wcześniej w Rapallo. Obradom przewodniczył premier Francji Georges Clemenceau. Wielką Brytanię reprezentowali premier David Lloyd George i członek Gabinetu Wojennego lord Alfred Milner, Włochy premier Vittorio Emanuele Orlando, a Stany Zjednoczone pułkownik Edward House, osobisty wysłannik prezydenta Wilsona. Obok nich zasiedli stali przedstawiciele wojskowi: generał Henry Wilson, generał Luigi Cadorna, generał Tasker Bliss i generał Maxime Weygand, a także szefowie sztabów generalnych, generał Ferdinand Foch i generał William Robertson. Uchwały redagował sekretarz brytyjskiego gabinetu Maurice Hankey. Według biografa Wilsona na część posiedzenia przyszedł też premier Grecji Elefterios Wenizelos.

Posiedzenie odbyło się w czasie wielkiej konferencji międzysojuszniczej, która od 29 listopada obradowała w Paryżu. Konferencja zajmowała się pieniędzmi, statkami i żywnością, a sprawy wojskowe zostawiono radzie. Hotel był pilnie strzeżony przez wojsko i do ogrodów nie wpuszczono nawet oficjalnych fotografów. Prasa dostała tylko krótki komunikat, że obrady przebiegły zgodnie i całkowicie zadowalająco.

Plan na 1918 rok

Clemenceau otworzył obrady przemówieniem, którego treść, jak sam zaznaczył, uzgodnił wcześniej z Lloydem George’em. Zaproponował, by pierwszym zadaniem rady było ustalenie, jakie kampanie sprzymierzeni podejmą w 1918 roku. Każdy rząd miał zażądać opinii od własnego sztabu generalnego i przekazać ją stałym przedstawicielom wojskowym, a ci mieli zbadać całą sytuację i doradzić politykom. Zwrócił uwagę na trzy nowe okoliczności. Po pierwsze, w 1918 roku nie można liczyć na żadną skuteczną pomoc wojskową Rosji, gdzie bolszewicy rozpoczynali właśnie rokowania o rozejm z państwami centralnymi, a doradcy mieli ocenić, ile wojsk nieprzyjaciela uwolni to na innych frontach. Po drugie, front włoski po klęsce pod Caporetto został ustabilizowany, a stały tam po raz pierwszy duże siły brytyjskie i francuskie. Po trzecie, rosła armia amerykańska, ale tempo jej przybywania do Francji zależało od statków.

Clemenceau prosił też, by doradcy pamiętali, że wojna stała się w dużej mierze wojną na wyczerpanie i być może wygra ją wytrwałość, a nie rozstrzygnięcie na polu bitwy. Długie natarcia w rodzaju bitwy nad Sommą w 1916 roku i walk we Flandrii w 1917 roku pochłaniały ogromne ilości amunicji i materiałów, a więc i tonażu, który mógłby przewozić Amerykanów. Przypomniał, że Turcja i Austro-Węgry są niedaleko załamania. Doradcy mieli rozważyć, czy do pokonania Niemiec nie przybliży najpierw rozbicie ich sojuszników, a ostateczny cios lepiej zadać dopiero wtedy, gdy na froncie stanie w pełni gotowa armia amerykańska.

Włochy i Saloniki

Clemenceau postawił na pierwszym miejscu sprawę Włoch i pytał, czy sprzymierzeni mają się tam tylko bronić, czy przejść do natarcia. Rozesłał memoriał generała Alfreda Michelera, który uważał, że ofensywę można przeprowadzić 28 dywizjami. Orlando przyjął ten pomysł chłodno. Rada poleciła stałym przedstawicielom zbadać położenie na froncie włoskim pod kątem obrony i natarcia oraz złożyć raport w ciągu dwóch tygodni. Clemenceau oświadczył też, że wyprawy do Salonik nie wolno porzucić. Wenizelos opisał tragiczny stan aprowizacji Grecji, który utrudniał mu pobór do nowych dywizji na front salonicki, i prosił o pilne dostawy żywności.

Henry Wilson zapisał w dzienniku, że obrady poszły bardzo dobrze. Clemenceau był znakomitym przewodniczącym, Hankey pisał jedną uchwałę za drugą, Lloyd George je odczytywał, a Clemenceau poddawał pod głosowanie i od razu je przyjmowano. Stałym przedstawicielom przekazano sprawy Włoch, Salonik, Rumunii, transportu kolejowego i armii belgijskiej. Wilson uznał, że to wystarczy, by zająć doradców na jakiś czas. Na zakończenie rada poleciła im przeanalizować całe położenie wobec załamania się Rosji i przygotować plany dla rządów i sztabów. Osobne uchwały zobowiązywały ministerstwa i sztaby do przekazywania radzie pełnych i aktualnych informacji. Posiedzenie skończyło się około 13.15.

Ostrożność Amerykanów

House i Bliss umówili się, że nie będą zajmować stanowiska, tylko słuchać. Uznali, że nie wypada im zabierać głosu w sprawach wojskowych, dopóki nie mają żołnierzy na linii frontu. W raporcie dla prezydenta House pisał, że rada w tym kształcie nie zapewni prawdziwej jedności kierowania wojną i jest „niemal farsą”. Uważał jednak, że Stany Zjednoczone mogłyby uczynić ją skutecznym narzędziem zwycięstwa. Jeszcze tego samego popołudnia premierzy i ministrowie spraw zagranicznych Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch spotkali się w Paryżu i rozmawiali o Rosji, ale wspólnej deklaracji w sprawie celów wojny nie uzgodnili.

Stali przedstawiciele zabrali się do pracy w Wersalu. 6 grudnia ogłoszono, że Foch zostaje w Paryżu jako szef sztabu i doradca Clemenceau, a Francję w Wersalu reprezentuje Weygand. Doradcy wydawali odtąd wspólne noty z zaleceniami dla rządów. Rada zebrała się ponownie pod koniec stycznia 1918 roku, by rozpatrzyć plany na nadchodzący rok.