- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 27 września 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa o Kanał du Nord
27 września 1918 roku o 5.20 rano Korpus Kanadyjski generała Arthura Curriego i lewe skrzydło brytyjskiej 3 Armii zaatakowały na zachód od Cambrai. Kanadyjczycy przeszli przez suche koryto niedokończonego Kanału du Nord na odcinku szerokim na niespełna dwa i pół kilometra, a potem rozwinęli się wachlarzem na północ i na wschód. Do wieczora zdobyli dwie linie umocnień, wieś Bourlon i las Bourlon, a na lewym skrzydle doszli do drogi z Cambrai do Douai. Na południe od nich brytyjskie korpusy przedzierały się przez labirynt okopów Linii Hindenburga pod Flesquières. Dzień wcześniej Amerykanie i Francuzi zaatakowali między Mozą a Argonnami. Teraz przyszła kolej na drugie z czterech uderzeń zaplanowanych przez marszałka Ferdinanda Focha.
Noc przed natarciem
Przez ponad trzy tygodnie Kanadyjczycy stali nad kanałem, do którego doszli po przełamaniu linii Drocourt–Quéant na początku września. Na północ od Sains-lès-Marquion Niemcy zalali bagna nad kanałem i wysadzili mosty, więc Currie postanowił przejść tam, gdzie kanał był suchy: na południowym skraju swojego odcinka, naprzeciw Inchy-en-Artois i Mœuvres. Przez to wąskie gardło miały przejść w pierwszej fazie dwie dywizje, 4 Kanadyjska na prawo i 1 Kanadyjska na lewo, a za nimi 3 Kanadyjska i brytyjska 11 Dywizja. Korpus Kanadyjski miał do dyspozycji 22 brygady artylerii polowej i 9 brygad ciężkiej. Nie było ostrzału przygotowawczego, by nie zdradzić miejsca natarcia. Część baterii miała ruszyć za piechotą zaraz po godzinie zero.
Noc z 26 na 27 września była pełna napięcia. Piechota, karabiny maszynowe i działa stłoczyły się na ciasnych pozycjach wyjściowych. Dowódcy obawiali się, że niemiecka artyleria otworzy ogień na te zbite masy ludzi, zanim natarcie ruszy. Zaczął padać deszcz, a ziemia zrobiła się śliska. Przed świtem deszcz ustał, ale ranek był pochmurny i ciemny. Nocą brytyjskie bombowce atakowały stacje kolejowe w Denain, Busigny i Le Cateau, przez które szły niemieckie posiłki, a dla zmylenia przeciwnika brytyjska 8 Dywizja o północy zaatakowała daleko na północy, pod Arleux-en-Gohelle. O 5.35 w dwóch dywizjach XXII Korpusu, dalej na północy, żołnierze wystawili nad okopami pomalowane na płótnie figury, które miały udawać atak piechoty, a artyleria przez godzinę ostrzeliwała niemieckie linie. Edmonds pisze, że Niemcy prawie nie zwrócili na to uwagi.
Przez suche koryto
O 5.20 odezwały się działa. Pociski z dodatkiem dymu spadały przed nacierającymi, a wiatr niósł dym w stronę Niemców, którzy rano niewiele widzieli. Na prawym skrzydle 10 Brygada 4 Dywizji Kanadyjskiej przeszła dwoma batalionami przez suche dno kanału bez trudu, a razem z nią osiem czołgów Mark IV. Przed linią Marquion, około półtora kilometra za kanałem, trafiła na silny ogień karabinów maszynowych, a jeden czołg wyleciał w powietrze na minie. Mimo to o 7.30, dokładnie według planu, linia była zdobyta.
Na lewym skrzydle dwa działa 1 Baterii kanadyjskiej artylerii polowej wysunięto przed Inchy, by strzelały na wprost w niemieckie stanowiska nad kanałem. Czołowa kompania 1 Brygady przeszła przez koryto w dwanaście minut, a cały 4 Batalion skoczył naprzód i zdobył swój odcinek linii Marquion. 3 Brygada musiała przejść na odcinku szerokim na około 300 metrów. Jej czołowy batalion skręcił za kanałem na północ i zaatakował od tyłu wieś Sains-lès-Marquion. Karabiny maszynowe strzelające z pięter domów zadały mu straty, ale w samej wsi opór był słaby i z pomocą czterech czołgów wzięto około 350 jeńców. Drugi batalion brygady zatrzymały pod Marquion ogień karabinów maszynowych i gęste zasieki. Dopiero gdy około jedenastej po kładkach saperów przeszły przez kanał świeże oddziały, kanadyjski 15 Batalion i brytyjski 11 Batalion pułku z Manchesteru, cała linia poderwała się do ataku. Niemcy się załamali, Marquion padło, a do wpół do trzeciej 1 Dywizja Kanadyjska osiągnęła wszystkie cele pierwszej fazy.
Tymczasem saperzy budowali mosty pod ogniem. W 4 Dywizji pierwsze trzy przeprawy dla wozów konnych były gotowe między 6.50 a 8.00, a jeszcze tego dnia most przy drodze z Inchy do Bourlon przyjmował ruch ciężarówek w obie strony. Saperzy 1 Dywizji musieli najpierw wywalczyć sobie dostęp do miejsca budowy pod Sains-lès-Marquion, ale do dziesiątej postawili cztery kładki, a po południu mosty dla wozów. Część baterii ruszyła zaraz za piechotą nad sam kanał, skąd strzelała dalej, a gdy przeprawy były gotowe, artyleria zaczęła przechodzić na drugi brzeg.
Las Bourlon
O 8.20 przez linie 10 Brygady przeszły 11 i 12 Brygada 4 Dywizji. Zgodnie z planem lasu Bourlon nie atakowano od czoła, lecz zasnuto go dymem i miano go otoczyć od północy i od południa. Plan udał się tylko w połowie. Sąsiednia brytyjska 52 Dywizja z XVII Korpusu nie nadążała, więc Kanadyjczycy dostali się pod ogień z prawej flanki, a 102 Batalion musiał zamiast iść naprzód osłaniać skrzydło przy drodze z Bapaume do Cambrai. Po ciężkich walkach 87 Batalion wdarł się o 9.45 do południowej części wsi Bourlon, a 54 Batalion obszedł las od północy i parł dalej ku Fontaine-Notre-Dame, choć znalazł się w głębokim klinie i ponosił coraz większe straty. Około siódmej wieczorem zatrzymał się tuż przed wsią. Na lewo od niego 12 Brygada, ostrzeliwana nie tylko przez Niemców, ale omyłkowo także przez własną artylerię, przebiła się przez okopy linii Marquion i wyszła na wzgórza za wsią. Ostatnie niemieckie gniazdo oporu na jej odcinku 78 Batalion zdobył dopiero w natarciu o ósmej wieczorem. Wieczorem las był oczyszczony.
Za ten dzień Krzyże Wiktorii dostali dwaj porucznicy z 4 Dywizji, Graham Lyall ze 102 Batalionu i Samuel Honey z 78 Batalionu, którzy prowadzili ataki na niemieckie gniazda oporu pod lasem. Honey zmarł z ran kilka dni później. W 1 Dywizji porucznik George Kerr z 3 Batalionu sam zaatakował niemiecki punkt oporu przy drodze z Arras do Cambrai, zdobywając cztery karabiny maszynowe i 31 jeńców. Przed lasem bronił się niemiecki 188 Pułk Piechoty z 187 Dywizji. Jego historia nazwała 27 września „najczarniejszym dniem pułku”: wieczorem została z niego „mała garstka ludzi”, a „tego dnia pogrzebaliśmy wszystkie nadzieje na zwycięstwo”.
W listopadzie 1917 roku brytyjska 40 Dywizja wdarła się do lasu Bourlon i stoczyła o niego kilkudniowy bój, ale wieś pozostała w rękach Niemców, a na początku grudnia Brytyjczycy oddali cały występ. Teraz las zdobyto w jeden dzień.
Druga faza: Haynecourt, Épinoy i Oisy
Druga faza ruszyła o trzeciej po południu, z opóźnieniem, bo 11 Dywizja musiała najpierw wykurzyć zapomniane gniazda karabinów maszynowych. Kanadyjska 2 Brygada bez większego trudu zajęła Haynecourt, ale 4 Dywizja Kanadyjska była wciąż daleko z tyłu, a ogień z prawej flanki był coraz silniejszy. Mimo to dwa czołowe bataliony przecięły ręcznie dwa pasy zasieków i doszły do drogi z Cambrai do Douai, około pięciu kilometrów za trzecim celem. Rezerwy brygady zużyto na osłonę skrzydła i dalej nie dało się iść. Brytyjska 11 Dywizja musiała się rozwinąć wachlarzem z niespełna dwóch do ponad sześciu kilometrów i skręcić prawie pod kątem prostym. O 18.15 jej 32 Brygada zdobyła Épinoy, a około 18.30 8 Batalion Northumberland Fusiliers wziął Oisy-le-Verger z dwustu jeńcami. Na lewo od niej brytyjska 56 Dywizja nacierała na północ wzdłuż obu brzegów kanału. Edmonds podsumowuje, że poza prawym skrzydłem działania 1 Armii zakończyły się „pełnym sukcesem”, a 1 Dywizja Kanadyjska i 11 Dywizja wyszły poza linię wyznaczoną do rozwijania powodzenia.
3 Armia pod Flesquières
Na południe od Kanadyjczyków nacierały o tej samej godzinie XVII i VI Korpus 3 Armii generała Juliana Bynga. Przed nimi leżał teren dobrze znany z bitwy pod Cambrai w 1917 roku: Linia Hindenburga, jej druga pozycja (Hindenburg Support) i grzbiet Flesquières. Brytyjska 52 Dywizja oczyściła oba brzegi kanału pod Mœuvres, a 63 Dywizja (Royal Naval) utknęła na kilka godzin przed cukrownią, znaną jeszcze z walk w poprzedniej jesieni. Po południu, wsparta przez 57 Dywizję, zdobyła ją i przed czwartą zajęła Graincourt i Anneux. Wieczorem odparto tu silny niemiecki kontratak, ale lewe skrzydło XVII Korpusu zostało prawie trzy kilometry za Kanadyjczykami. Edmonds pisze, że szkoda, iż obok 4 Dywizji Kanadyjskiej nie mogła nacierać wypoczęta, pierwszorzędna dywizja.
W VI Korpusie Dywizja Gwardii przeszła przez suche koryto kanału. Przy zburzonym moście na drodze z Demicourt do Graincourt kapitan Cyril Frisby z 1 Batalionu Coldstream Guards z czterema żołnierzami zdobył gniazdo karabinów maszynowych, które zatrzymywało jego batalion. Obaj, Frisby i starszy szeregowy Thomas Jackson, dostali Krzyż Wiktorii, Jackson pośmiertnie. Krzyż Wiktorii dostał też dowódca 1 Batalionu Grenadier Guards, podpułkownik John Vereker, wicehrabia Gort, późniejszy dowódca Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego w latach 1939–1940. Ranny, poprowadził czołg na niemieckie stanowiska, a ranny po raz drugi, po chwili na noszach wstał i dalej kierował natarciem. Jego batalion wziął ponad 200 jeńców i dwie baterie dział polowych. Do jedenastej brytyjska 3 Dywizja zdobyła Flesquières, a o 11.30 Ribécourt. Oddziały 62 Dywizji doszły na krótko pod Marcoing, ale niemiecki kontratak zepchnął je z powrotem. Najsłabiej poszło IV Korpusowi, który z rozkazu Bynga ruszył dopiero kilka godzin później, w pełnym świetle dnia, i stracił wiele czołgów. Według zestawień za ten jeden dzień przyznano siedem Krzyży Wiktorii.
Wieczór
Edmonds ocenia, że 3 Armia przeszła tego dnia przez starannie przygotowane umocnienia, co w 1916 roku nad Sommą okrzyknięto by wielkim zwycięstwem, a wyniki mogły być jeszcze lepsze, gdyby natarcia korpusów były lepiej zgrane. W nocy z 27 na 28 września dowódca niemieckiej 17 Armii Otto von Below wydał rozkaz odwrotu za rzekę Sensée i na tylną pozycję „Hagen”, biegnącą od Aubigny-au-Bac przez Marcoing. Currie zanotował wieczorem w dzienniku: „Dzisiejszy sukces podważa utrzymanie przez nieprzyjaciela systemu Quéant–Drocourt na północ od Scarpe i można się spodziewać, że wycofa się on do Douai”. Kanadyjczycy liczyli, że wkrótce zdobędą Cambrai. Następne dni pokazały jednak, że Niemcy nie oddadzą miasta bez ciężkiej walki.