TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek bitwy o Kanał Saint-Quentin

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
29 września 1918
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Bitwa o Kanał Saint-Quentin
Tagi:
Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Stany Zjednoczone, Australia, Niemcy

29 września 1918 roku o 5.50 rano brytyjska 4 Armia generała Henry’ego Rawlinsona uderzyła na Linię Hindenburga na północ od Saint-Quentin. Był to ostatni z czterech ciosów, które marszałek Ferdinand Foch zadawał Niemcom dzień po dniu: 26 września ruszyła ofensywa Moza-Argonne, 27 września Kanadyjczycy i Brytyjczycy przeszli przez Canal du Nord, a 28 września Belgowie i Brytyjczycy uderzyli pod Ypres. Tego dnia w gęstej mgle brytyjska 46 Dywizja przeprawiła się przez głęboki wykop kanału pod Bellenglise i Riqueval i wzięła ponad cztery tysiące jeńców. Na północ od niej, nad podziemnym odcinkiem kanału pod Bellicourt, dwie dywizje amerykańskie i dwie australijskie przez cały dzień toczyły ciężkie i chaotyczne walki. Zaczęła się bitwa o Kanał Saint-Quentin, najważniejsza z bitew o Linię Hindenburga.

Noc i mgła

Od 22.30 26 września ponad 1600 brytyjskich dział ostrzeliwało niemieckie pozycje, najpierw pociskami z iperytem, a potem burzącymi i odłamkowymi. Przez trzy noce dwie baterie sześciocalowych haubic co minutę posyłały pociski w umocnienia nad zakolem kanału pod Bellenglise, by obrońcy nie mogli odpocząć. Noc z 28 na 29 września była ciemna i burzliwa, a nad ranem, zgodnie z prognozą meteorologów armii, nad ziemią zaległa mgła. Z dymem zasłon i wystrzałów sprawiła, że przez kilka godzin lotnicy Royal Air Force nie widzieli prawie nic. Czołgi podjechały nocą na pozycje wyjściowe, a ich warkot zagłuszyła kanonada.

Mgła była złą wróżbą dla amerykańskiej 27 Dywizji. Jej natarcie wstępne 27 września na farmy Quennemont i Gillemont oraz wzgórze Knoll skończyło się niepowodzeniem, a ponieważ przed linią mogły jeszcze leżeć grupki Amerykanów, w tym ranni, zapory ogniowej nie przesunięto bliżej. Dlatego o 4.50, godzinę przed resztą armii, czołowe oddziały dywizji ruszyły, by same, z pomocą czołgów, przebić się na linię, z której o 5.50 miała ruszyć zapora.

Przeprawa pod Riqueval

Kanał na odcinku 46 Dywizji (North Midland) generała Geralda Boyda płynął w wykopie głębokim miejscami na kilkanaście metrów, między obmurowanymi brzegami. Na południu było w nim niewiele wody, ale za to około dwóch i pół metra mułu. Na północy woda sięgała dwóch, trzech metrów. Do ataku poszła 137 Brygada, złożona z trzech batalionów z hrabstwa Stafford. Boyd kazał przesuwać zaporę ogniową dwa razy szybciej niż zwykle, sto jardów co dwie minuty, by żołnierze zbiegli po stoku do kanału, zanim Niemcy wyjdą ze schronów. Pięć minut po godzinie zero spadł niemiecki ogień zaporowy, który bił w Brytyjczyków i własne okopy jednocześnie, ale Staffordczycy doszli do kanału zgodnie z planem i przy niewielkich stratach, biorąc 120 jeńców.

Przeprawiali się na wszystkie przygotowane sposoby: na tratwach, po linach, po pozostawionej przez Niemców kładce, a na głębszym odcinku na kołach ratunkowych zebranych z promów kursujących przez kanał La Manche i po deskach. Kompania 1/6 batalionu North Staffordshire miała zdobyć most w Riqueval, którym Niemcy zaopatrywali swoje okopy na zachodnim brzegu. Oficer z dziewięcioma żołnierzami wypadł z mgły, zlikwidował karabin maszynowy broniący mostu i zastrzelił niemieckich saperów, którzy po przeczekaniu ostrzału w schronie biegli go wysadzić. Most wpadł w ręce Brytyjczyków nietknięty, a kompania wzięła za nim 130 jeńców, w tym sztab batalionu.

O 7.30 zapora ruszyła dalej. Bataliony 137 Brygady szły za nią, oczyszczając rowy i piwnice. Pod Bellenglise wkroczyły do tunelu kanałowego, którego zachodnie wejście zawaliły wcześniej pociski dwunastocalowych haubic, i wyprowadziły z niego około 800 Niemców. Jeńcy wskazali saperom ładunki przygotowane do wysadzenia tunelu. Około 8.20 brygada stanęła na drugiej linii pośredniej, zdobywając po drodze baterię czterech dział. Obserwatorzy w mgle nie widzieli nic, a wiadomość, że kanał został sforsowany, przywiózł do sztabu dywizji ranny sierżant z improwizowanego oddziału konnego. Boyd kazał 138 i 139 Brygadzie przechodzić przez kanał, ale te ruszyły już same, około 8.30. O 9.30 poprosił o brygadę kawalerii, która przybyła jednak dopiero około 14.30, gdy było za późno, by ją użyć.

O 11.20 obie brygady poszły naprzód za kolejną zaporą. Mgła rzedła i 139 Brygadę zatrzymał ogień niemieckiej baterii z drugiego brzegu kanału, która zniszczyła jej czołgi. Grupa żołnierzy z 6 batalionu Sherwood Foresters wróciła przez kanał i wybiła obsługę dział, a dowódca batalionu, podpułkownik Bernard Vann, duchowny anglikański, wbiegł na linię i poderwał żołnierzy do dalszego ataku, zanim zapora ogniowa zdążyła się oddalić. Odznaczono go za to Krzyżem Wiktorii, już pośmiertnie, bo zginął kilka dni później. Do 15.30 obie brygady osiągnęły cel dnia. Wcześniej padło Magny-la-Fosse, a pół godziny później Lehaucourt. Niemcy poddawali się masowo. Na północnym skraju wyłomu żołnierze australijskiego 32 batalionu majora Blaira Warka, nacierający od strony tunelu, spotkali się z Brytyjczykami z 1/4 batalionu Leicestershire, którzy przyszli zza kanału.

Wieczorem przez kanał w Bellenglise i po moście w Riqueval przeszła 32 Dywizja. O 18.00, gdy zapadał zmrok, ruszyła za zaporą i zajęła Le Tronquoy i pobliski las, biorąc 300 jeńców i trzy dwunastocalowe haubice. Na prawo od niej 1 Dywizja do 14.30 posunęła się po zachodniej stronie kanału do drogi z Saint-Quentin do Bellicourt. Według brytyjskiej historii oficjalnej IX Korpus wziął tego dnia około 5100 jeńców i 90 dział, z czego 4200 jeńców i 72 działa 46 Dywizja, która straciła mniej niż 800 ludzi. Była to ta sama terytorialna dywizja, której natarcia pod Hohenzollern Redoubt w 1915 roku i pod Gommecourt w 1916 roku zakończyły się klęską.

Nad tunelem

Nad tunelem pod Bellicourt natarcie prowadził Korpus Australijsko-Amerykański generała Johna Monasha. W pierwszej linii szły amerykańska 30 Dywizja na prawym skrzydle i 27 Dywizja na lewym. Ich artylerię, 818 dział, dali Brytyjczycy, a w natarciu wspierał je między innymi amerykański 301 batalion czołgów na brytyjskich wozach Mark V. Dla obu dywizji była to pierwsza wielka bitwa. Wcześniej Amerykanie walczyli u boku Australijczyków tylko w niewielkiej bitwie pod Hamel, i to jedynie kilkoma kompaniami.

30 Dywizja szła tuż za zaporą ogniową. Jej 120 pułk piechoty przeszedł w mgle przez główną pozycję i pozycję wsparcia Linii Hindenburga z ich labiryntem okopów i zasieków i doszedł pod Nauroy, ponad trzy kilometry od linii wyjściowej. Amerykanie zajęli Bellicourt i południowe wejście do tunelu. W mgle i dymie nikt jednak nie panował nad oczyszczaniem zdobytego terenu, a niemieccy karabinierzy maszynowi, którzy przeczekali pierwszą falę w schronach, otwierali ogień w plecy następnym oddziałom. Około dziewiątej grupa samochodów pancernych i lekkich czołgów pojechała drogą na Bony, zastała wieś w rękach Niemców i straciła połowę wozów.

Na lewym skrzydle 27 Dywizja od początku walczyła bez osłony zapory ogniowej, która spadła daleko przed nią. Z 34 czołgów, które z nią ruszyły, dwanaście trafiły pociski, siedem ugrzęzło, a kilka wjechało na brytyjskie pole minowe, założone w marcu i nienaniesione na mapy. Niemieckie działa polowe, ustawione do strzelania do czołgów, zniszczyły siedem wozów pod samą farmą Gillemont. Pułki 107 i 108 utknęły przed farmami i wzgórzem Knoll, a pułki 105 i 106, które miały oczyszczać teren i osłaniać skrzydło, również wciągnęła walka. Do jedenastej Amerykanie dotarli prawie na linię, którą mieli zdobyć dwa dni wcześniej, zostawiając jednak za sobą wiele nieoczyszczonych niemieckich stanowisk. Niektóre grupy przedarły się aż do Linii Hindenburga, ale zostały tam okrążone i zginęły albo trafiły do niewoli.

Australijska 3 i 5 Dywizja ruszyły o siódmej, by około jedenastej przejść przez linie amerykańskie i nacierać dalej. Po dziewiątej natknęły się jednak na ogień z pozycji, które miały być już zdobyte, a w mgle i dymie nie było wiadomo, gdzie są Amerykanie. Dowódca 3 Dywizji, generał John Gellibrand, rzucił swoje brygady do walki, nie czekając na meldunki. Australijski historyk oficjalny Charles Bean pisał, że około dziesiątej plan Monasha „poszedł z wiatrem”, a natarciem kierowali odtąd dowódcy batalionów i kompanii. W 5 Dywizji 15 Brygada generała Harolda Elliotta przeszła przez Linię Hindenburga i do jedenastej doszła do nasypu nad tunelem. O 15.00 obie dywizje uderzyły ponownie. Czołgi 15 Brygady zostały w większości zniszczone w ciągu kwadransa, ale Australijczycy zajęli pozycję wsparcia na południe od Bony, a 3 Dywizja zdobyła wreszcie farmy Quennemont i Gillemont. Jeden batalion 8 Brygady doszedł aż do Joncourt, ale osamotniony musiał się wycofać.

Po południu i wieczorem

Niemcy, którzy po południu ściągnęli z odwodu 21 Dywizję i 2 Dywizję Gwardii, odpierali dalsze natarcia, a pozycje nad tunelem kilkakrotnie przechodziły z rąk do rąk. Niemieckie historie pułkowe tłumaczyły porażkę mgłą, gazem i czołgami, a jedna z nich zauważała, że mgła, która w marcu pomogła Niemcom w tym samym miejscu, tym razem pomogła ich przeciwnikom. Pod wieczór 4 Armia wbiła się w niemieckie pozycje na prawym skrzydle na głębokość około pięciu kilometrów, zdobywając większą część głównej pozycji Linii Hindenburga i mniej więcej połowę pozycji wsparcia. Wynik był jednak skromniejszy, niż oczekiwano, a nad tunelem, gdzie miał paść główny cios, wciąż trwała walka.

Rawlinson po naradzie z Monashem i dowódcą amerykańskiego II Korpusu, generałem George’em Readem, postanowił wycofać Amerykanów na odpoczynek, a natarcie prowadzić dalej Australijczykami i Brytyjczykami. W dzienniku zapisał, że Amerykanie są „w stanie beznadziejnego zamieszania” i że ich straty są zapewne ciężkie. Generał John Pershing pisał później z uznaniem, że 30 Dywizja przełamała Linię Hindenburga na całym swoim froncie i do południa zajęła Bellicourt i część Nauroy. Najcięższe straty poniosła 27 Dywizja, której 107 pułk stracił tego dnia według amerykańskiej komisji pomników wojennych więcej ludzi niż jakikolwiek inny pułk amerykański w ciągu jednego dnia tej wojny. O 23.45 Rawlinson wydał rozkazy na następny dzień: dokończyć zdobywanie Linii Hindenburga i jej pozycji wsparcia, a potem uderzyć na ostatnią linię, pod Beaurevoir. Tego samego dnia rano w Spa Ludendorff i Hindenburg przedstawili cesarzowi i ministrowi spraw zagranicznych żądanie natychmiastowego rozejmu.