- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front wschodni
- Data:
- 4 czerwca 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Ofensywa Brusiłowa
- Tagi:
- Rosja, Austro-Węgry, Aleksiej Brusiłow, Bukowina
4 czerwca 1916 roku, według kalendarza juliańskiego, którego używała wtedy Rosja, 22 maja, rosyjski Front Południowo-Zachodni rozpoczął wielką ofensywę przeciw Austro-Węgrom. O świcie rosyjskie baterie otworzyły ogień na całym froncie, od Styru na Wołyniu po Czerniowce w Bukowinie. Austriacka historia oficjalna pisze, że ostrzał osiągnął na najważniejszych odcinkach siłę, jakiej front wschodni jeszcze nie znał. Tego dnia natarcie zaczęły wszystkie cztery armie generała Aleksieja Brusiłowa: na Wołyniu ostrzałem, który miał przygotować szturm następnego dnia, pod Tarnopolem i nad Dniestrem także atakami piechoty. Po stronie austro-węgierskiej był to akurat dzień 60. urodzin arcyksięcia Fryderyka, nominalnego naczelnego wodza armii.
Atak na wszystkich odcinkach
Rosyjskie plany na lato 1916 roku przewidywały, że główny cios zada Front Zachodni na Wilno, a Front Południowo-Zachodni, którym Brusiłow dowodził od kwietnia, ma wiązać przeciwnika i uderzyć pomocniczo na Łuck. Termin przyspieszyła austriacka ofensywa w Tyrolu, po której Włosi błagali Rosjan o pomoc. Szef sztabu Naczelnego Wodza, generał Michaił Aleksiejew, wyznaczył natarcie Brusiłowa na 4 czerwca, a Frontu Zachodniego na 10–11 czerwca. Brusiłow nie chciał powtarzać błędów z marcowej ofensywy nad jeziorem Narocz, gdzie atak skupiony na jednym odcinku pozwolił Niemcom w porę ściągnąć odwody. Każda z jego armii przygotowała więc własne przełamanie, a przeciwnik, widząc przygotowania na całym froncie, nie wiedział, gdzie spadnie główne uderzenie.
Aleksiejew uważał taki plan za rozpraszanie sił. Według wspomnień Brusiłowa jeszcze wieczorem 3 czerwca namawiał go przez telefon, powołując się na życzenie Mikołaja II, by przełożył natarcie o kilka dni i skupił siły w jednym miejscu. Brusiłow odmówił i zaproponował, by go odwołano. Aleksiejew odparł, że car już śpi i nie wypada go budzić, a rozmowę zakończył słowami: „Niech Bóg będzie z panem. Proszę działać według własnego uznania”. Rano austriaccy radiotelegrafiści przechwycili rozkaz dzienny Brusiłowa do żołnierzy: „Nadszedł czas, by wypędzić podłego wroga. Wszystkie armie naszego frontu atakują jednocześnie”.
Wołyń: dzień ostrzału
Główne uderzenie miała zadać 8 Armia generała Aleksieja Kaledina na wschód od Łucka, gdzie broniła się austro-węgierska 4 Armia arcyksięcia Józefa Ferdynanda. Kaledin skupił na odcinku natarcia około stu batalionów i 320 dział. Od 4 rano rosyjska artyleria metodycznie burzyła zasieki, przedpiersia i okopy 2 Dywizji Piechoty i 70 Dywizji Honwedu na zachód od Ołyki i ostrzeliwała austriackie sztaby. Obrońcy przetrwali ostrzał w głębokich schronach i ponieśli umiarkowane straty, ale ich pozycje zostały w wielu miejscach zrujnowane. Około 17 rosyjskie oddziały wypadły z okopów do silnych ataków rozpoznawczych, które Austriacy brali za prawdziwy szturm i odpierali ogniem zaporowym, zużywając amunicję. Na północy rosyjski XXX Korpus od wpół do piątej do 20 bezskutecznie atakował austro-węgierską 4 Dywizję Piechoty i według rosyjskich danych stracił około 1900 ludzi. Wieczorem dowództwo 4 Armii meldowało z zadowoleniem, że wszystkie oddziały utrzymały pozycje. Kaledin, który sam miał zdecydować o chwili szturmu, wyznaczył go na 9 rano następnego dnia.
11 Armia: Cebrów i Sapanów
11 Armia generała Władimira Sacharowa miała przede wszystkim wiązać przeciwnika. O 11 jej VI Korpus, za którym czekało 13 samochodów pancernych, zaatakował wzdłuż kolei z Tarnopola do Lwowa pozycje budapeszteńskiej 32 Dywizji Piechoty pod Cebrowem. Rosjanie wdarli się miejscami aż do drugiej linii, ale w nocnych kontratakach Węgrzy odzyskali prawie wszystkie okopy. Według rosyjskich danych VI Korpus stracił tego dnia około 5 tysięcy ludzi. Większy skutek miał atak dwóch pułków rosyjskiej 3 Dywizji Piechoty pod Sapanowem nad Ikwą, na odcinku austro-węgierskiej 1 Armii. Wiedeńscy landszturmiści odbili swoje okopy, ale na północ od nich Rosjanie utrzymali się w zakolu rzeki. Według rosyjskich danych w walkach pod Sapanowem 4 i 5 czerwca wzięli prawie 3 tysiące jeńców. Austro-węgierskie dowództwo, obawiając się przełamania, skierowało w tę stronę swoją rezerwę, 25 Dywizję Piechoty, oddalając ją od Łucka, gdzie wkrótce okazała się potrzebna.
Dniestr: pierwszy wyłom
Najgroźniejsza sytuacja powstała 4 czerwca na południowym krańcu frontu. 9 Armia generała Płatona Leczyckiego zaatakowała austro-węgierską 7 Armię generała Karla Pflanzera-Baltina na wschód od Czerniowców, między Dniestrem a Prutem. Rosjanie od tygodni przekopywali się ku austriackim pozycjom, a przed niektórymi dywizjami ich rowy szturmowe podeszły na kilkadziesiąt kroków od zasieków. Od 4 rano ich artyleria zmieniała cele, by zmylić obrońców, a w końcu skupiła ogień na pozycjach węgierskiej 79 Brygady Honwedu. Gdy w południe ogień nagle ustał, rosyjska piechota w kilka chwil dobiegła do okopów, zanim obrońcy zdążyli wyjść ze schronów. Brygada została rozbita, a z jej szeregów wróciło tylko około 600 ludzi. Rosjanie podawali, że wzięli tu 7 tysięcy jeńców.
Po południu rosyjski XI Korpus wdarł się do wsi Dobronouc (Dobronăuți), a 3 Dywizja Zaamurska przełamała pozycje 42 Dywizji Honwedu nad Dniestrem. Dwa chorwackie pułki tej dywizji zostały niemal zniszczone, a Rosjanie wzięli tam ponad 4 tysiące jeńców. Rosjanie wdarli się na 5 kilometrów w głąb austriackich pozycji, a około 17 padła wieś Okna. Austriacy rzucili do kontrataku wszystkie odwody i do nocy odbili Dobronouc i Okna, ale nie odzyskali utraconych okopów. Grupa generała Benigniego straciła tego dnia jedną trzecią dział, a jej żołnierze próbowali okopać się w polu. Pflanzer-Baltin, przykuty do łóżka gorączką w swojej kwaterze w Kołomyi, jeszcze nie zdawał sobie sprawy z rozmiarów klęski. Na odcinku 7 Armii generała Dmitrija Szczerbaczowa nad dolną Strypą 4 czerwca trwał tylko ostrzał, a szturm zaplanowano na 6 czerwca.
Co przyniosły następne dni
Wieczorem 4 czerwca austro-węgierskie dowództwo na Wołyniu mogło jeszcze uważać, że front się utrzymał. Dowódca Grupy Armii, generał Alexander von Linsingen, pisał tego dnia o „słabych atakach”, którymi Rosjanie chcieli zrównoważyć austriackie sukcesy w Tyrolu. Następnego dnia piechota Kaledina ruszyła do szturmu pod Ołyką i w ciągu kilku godzin przerwała pierwszą i drugą linię obrony 4 Armii. 7 czerwca wieczorem Rosjanie weszli do Łucka. Tak zaczęła się ofensywa, która przyniosła armii rosyjskiej największe zwycięstwo w tej wojnie.