Przemówienie Kühlmanna
24 czerwca 1918 roku Reichstag debatował w drugim czytaniu nad budżetem kancelarii Rzeszy i Urzędu Spraw Zagranicznych. Głos zabrał sekretarz stanu spraw zagranicznych Richard von Kühlmann, dyplomata, który negocjował w imieniu Niemiec pokoje w Brześciu i Bukareszcie. Przemawiał długo i przeglądał całą politykę Rzeszy. Chwalił lojalność austro-węgierskiego ministra Istvána Buriána, z żalem odnotował upadek bułgarskiego premiera Radosławowa, zapowiedział konferencję państw centralnych z narodami Kaukazu w Konstantynopolu i rozmowy z Rosją Radziecką o uznaniu przez Niemcy Estonii i Inflant. O sprawie polskiej powiedział tylko, że ma nadzieję na rozwiązanie do przyjęcia dla wszystkich stron przed ogólnymi rokowaniami pokojowymi, ale trudności są ogromne, bo wiąże się ona nierozerwalnie z gospodarczymi stosunkami Niemiec i Austro-Węgier.
„Samymi rozstrzygnięciami wojskowymi”
Najważniejsza była część o pokoju. Kühlmann mówił z uznaniem o „świetnym” przebiegu niemieckich operacji we Francji, ale przyznał, że nie potrafi wskazać chwili, w której wojna musi się skończyć, a u przeciwników nigdzie nie widać gotowości do pokoju. Odrzucił oskarżenie, że Niemcy rozpętały wojnę, by sięgnąć po panowanie nad światem, i określił, czego chcą: żyć bezpiecznie i niezależnie w swoich granicach, mieć za morzem posiadłości odpowiadające ich wielkości i swobodnie handlować na wolnym morzu. Nienaruszalność terytorium Niemiec i ich sojuszników nazwał warunkiem jakichkolwiek rozmów, a co do Belgii odmówił składania z góry zobowiązań. Następnie powiedział, że wymiana przemówień z trybun parlamentów nie przybliży już pokoju i trzeba będzie kiedyś podjąć poufną wymianę myśli. Bez niej, jak to ujął w nawiązaniu do niedawnej wypowiedzi byłego premiera brytyjskiego Herberta Asquitha, przy ogromnych rozmiarach tej wojny koalicyjnej i liczbie walczących państw, także zamorskich, „samymi tylko czysto wojskowymi rozstrzygnięciami, bez żadnych rokowań dyplomatycznych, absolutnego końca trudno się spodziewać”. Zakończył zapewnieniem, że niemieckie rezerwy pozwalają tak mówić, a myśl o zwycięstwie Ententy jest złudzeniem.
Słowa padły w niefortunnej chwili. Czwarta wielka ofensywa niemiecka utknęła dziesięć dni wcześniej nad Matz, a Austro-Węgrzy po nieudanej ofensywie nad Piawą właśnie wycofali się za rzekę. Prawica odczytała zdanie o „rozstrzygnięciach wojskowych” jako przyznanie, że rząd nie wierzy już w zwycięstwo. Jeszcze tego dnia lider konserwatystów hrabia Kuno von Westarp oświadczył, że zagranica uzna wystąpienie za nową ofertę pokojową, a pokój trzeba wywalczyć. Socjaldemokrata Eduard David przypomniał natomiast, że rezolucja pokojowa Reichstagu z lipca 1917 roku nadal obowiązuje.
Odwrót następnego dnia
25 czerwca na początku posiedzenia głos zabrał kanclerz Georg von Hertling. Oświadczył, że sekretarz stanu chciał jedynie obarczyć przeciwników winą za przedłużanie wojny i nie może być mowy o osłabieniu woli obrony ani wiary w zwycięstwo. Kühlmann musiał się tłumaczyć: zapewniał, że główny ciężar spoczywa na sukcesach militarnych, a dyplomacja ma znaczenie drugorzędne, i zakończył słowami o nadziei na przyszłe zwycięstwa. Prawica przyjęła to sykaniem. Przywódca narodowych liberałów Gustav Stresemann oznajmił, że mowa podziałała na jego przyjaciół politycznych „wręcz miażdżąco”. Przywódca niezależnych socjaldemokratów Hugo Haase skwitował, że Kühlmann posłusznie stawił się na własną egzekucję i sam założył sobie pętlę na szyję. Austriacka prasa już 26 czerwca pisała o możliwym ustąpieniu sekretarza stanu.
Prawdziwy wyrok zapadał jednak poza Reichstagiem. Feldmarszałek Paul von Hindenburg i generał Erich Ludendorff od miesięcy chcieli pozbyć się Kühlmanna, któremu zarzucali uległość w rokowaniach na wschodzie, a kampanię przeciw niemu prowadziła prasa związana ze Związkiem Wszechniemieckim. Według historyków Hindenburg już nazajutrz po przemówieniu dał kanclerzowi do zrozumienia, jak przyjęło je wojsko. Na początku lipca w kwaterze głównej w Spa cesarz Wilhelm II przychylił się do żądań naczelnego dowództwa, a 9 lipca Kühlmann stracił urząd. Zastąpił go admirał Paul von Hintze. Z rządu odszedł ostatni wpływowy zwolennik pokoju kompromisowego, a decydujący głos w polityce Rzeszy zachowali generałowie.