TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Trzecia nota Wilsona

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
23 października 1918
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Stany Zjednoczone, Niemcy, Woodrow Wilson, Wilhelm II

23 października 1918 roku sekretarz stanu Robert Lansing przekazał szwajcarskiemu chargé d’affaires trzecią odpowiedź prezydenta Woodrowa Wilsona dla Niemiec. Była reakcją na niemiecką notę z 20 października, w której Berlin przyjął warunki postawione 14 października i zakazał okrętom podwodnym atakowania statków pasażerskich. Prezydent stwierdził, że skoro otrzymał uroczyste zapewnienie, iż rząd niemiecki bez zastrzeżeń przyjmuje jego warunki pokoju, a to stanowisko wyrażają ministrowie mówiący w imieniu większości Reichstagu i narodu, a nie ci, którzy dotąd kierowali polityką Niemiec i prowadzili wojnę, nie może odmówić podjęcia sprawy rozejmu z rządami, u boku których walczą Stany Zjednoczone.

Rozejm dla zwycięzców

Wilson przesłał więc całą korespondencję z Berlinem sojusznikom. Zaproponował, by jeśli są gotowi zawrzeć pokój na jego warunkach, ich doradcy wojskowi wraz z amerykańskimi przygotowali warunki rozejmu, o ile uznają go za możliwy z wojskowego punktu widzenia. Warunki miały w pełni chronić interesy zainteresowanych narodów i zapewnić sprzymierzonym nieograniczoną możliwość wyegzekwowania pokoju, na który Niemcy się zgodziły. Prezydent podkreślał, że może poprzeć tylko taki rozejm, który uniemożliwi Niemcom wznowienie działań wojennych. Przyjęcie takich warunków miało być najlepszym dowodem, że Niemcy naprawdę akceptują zasady, od których wszystko się zaczęło. Z rozejmu, o który kilka tygodni wcześniej prosiło niemieckie wojsko w nadziei na wytchnienie, stawała się w praktyce kapitulacja.

„Nie rokowania, lecz kapitulacja”

Najmocniej zabrzmiała druga część noty. Wilson pisał, że zmiany konstytucyjne opisane przez sekretarza stanu Wilhelma Solfa wydają się ważne, ale nie widać, by zasada rządu odpowiedzialnego przed narodem została w pełni wprowadzona ani by istniały gwarancje jej trwałości. Naród niemiecki nie ma sposobu, by podporządkować swojej woli władze wojskowe, władza króla Prus nad polityką Rzeszy pozostaje nienaruszona, a decydujący głos wciąż należy do tych, którzy byli dotąd „panami Niemiec”. Narody świata, pisał prezydent, nie ufają i nie mogą ufać ich słowu. Stany Zjednoczone mogą zawierać pokój tylko z prawdziwymi przedstawicielami narodu niemieckiego. „Jeśli muszą mieć do czynienia z wojskowymi władcami i monarchicznymi autokratami Niemiec teraz albo jeśli przypuszczalnie będą musiały mieć z nimi do czynienia później (…), muszą żądać nie rokowań pokojowych, lecz kapitulacji”.

Słowo o abdykacji nie padło, ale w Berlinie zrozumiano aluzję do cesarza Wilhelma II. Według dokumentów rządu Rzeszy w następnych dniach coraz częściej rozważano jego ustąpienie i zrzeczenie się praw przez następcę tronu, licząc, że dobrowolny krok ułatwi rokowania.

Bunt naczelnego dowództwa

Wojskowi uznali notę za obrazę. 24 października feldmarszałek Paul von Hindenburg wydał rozkaz do armii, w którym nazwał jej warunki nie do przyjęcia dla żołnierzy i wezwał do walki do końca. Rozkaz wycofano następnego wieczoru, po zastrzeżeniach dowództwa jednej z armii, ale w niektórych miejscach dotarł podobno aż do sztabów batalionów. 25 października Hindenburg i Erich Ludendorff przekonywali w Berlinie wicekanclerza, że trzeba zerwać rozmowy i wezwać naród do broni, bo armia stoi niepokonana na ziemi wroga. Rząd stanął jednak po stronie rokowań, a następnego dnia cesarz przyjął dymisję Ludendorffa, zatrzymując Hindenburga.

Tymczasem Reichstag kończył reformy. 22 października kanclerz Max von Baden bronił w nim swojej polityki pokojowej, a 25 i 26 października posłowie większości przegłosowali zmiany konstytucji, które uzależniały kanclerza od zaufania parlamentu i poddawały władze wojskowe kontroli cywilnej. Weszły w życie 28 października. 27 października Solf wysłał do Waszyngtonu krótką odpowiedź. Rząd niemiecki przyjmował notę prezydenta do wiadomości i przypominał o głębokich zmianach w ustroju Rzeszy. Rokowania pokojowe prowadził według niego rząd ludowy, w którego rękach spoczywała, faktycznie i konstytucyjnie, władza podejmowania decyzji, a podlegały mu także władze wojskowe. Niemcy czekały teraz na propozycje rozejmu, „pierwszego kroku ku sprawiedliwemu pokojowi”.

Tego samego dnia cesarz Karol I zawiadomił Wilhelma II, że w ciągu doby Austro-Węgry poproszą o odrębny pokój i natychmiastowy rozejm. Wymiana not z Waszyngtonem dobiegła końca. Pod koniec października warunki zawieszenia broni ustalali już w Paryżu przedstawiciele aliantów i pułkownik Edward House, a 5 listopada Lansing zawiadomił Berlin, że po warunki rozejmu trzeba się zgłosić do marszałka Ferdinanda Focha.