TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Uchylenie deklaracji londyńskiej

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
7 lipca 1916
Autor:
Natalia
Tagi:
Wielka Brytania, Francja, blokada morska, neutralność

7 lipca 1916 roku w pałacu Buckingham król Jerzy V podpisał na posiedzeniu Tajnej Rady rozporządzenie, które przeszło do historii jako Maritime Rights Order in Council, czyli rozporządzenie o prawach na morzu. Uchylało ono wszystkie wcześniejsze rozporządzenia, na mocy których Wielka Brytania od początku wojny stosowała, ze zmianami, deklarację londyńską o prawie wojny morskiej. Tego samego dnia analogiczny krok zrobiła Francja, a jej dekret ukazał się 8 lipca w dzienniku urzędowym. Także 8 lipca opublikowano rozporządzenie brytyjskie. Oba rządy zawiadomiły jednocześnie państwa neutralne, że odtąd będą się kierować wyłącznie uznanymi od dawna zasadami prawa narodów.

Kodeks, który nigdy nie wszedł w życie

Deklarację podpisało 26 lutego 1909 roku w Londynie dziesięć państw morskich, w tym Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Rosja i Stany Zjednoczone. Miała być kodeksem prawa, które stosowałby planowany Międzynarodowy Trybunał Pryzowy w Hadze, i dokładnie określała, kiedy wojujący może zatrzymać neutralny statek, co jest kontrabandą i jak prowadzić blokadę. W Wielkiej Brytanii spotkała się jednak z ostrym sprzeciwem tych, którzy uważali, że odbiera flocie jej najskuteczniejszą broń. Ustawę, która miała wprowadzić deklarację w życie, w 1911 roku odrzuciła Izba Lordów. Deklaracji nie ratyfikowało żadne państwo.

Mimo to w sierpniu 1914 roku Brytyjczycy i Francuzi ogłosili, że będą ją stosować, choć z istotnymi zmianami. Z kolejnymi rozporządzeniami, w październiku 1914 roku, w październiku 1915 roku i w marcu 1916 roku, zmian przybywało. Ostatnie z nich uchyliło w całości artykuł 19, który nie pozwalał zatrzymać za łamanie blokady statku płynącego do portu, który nie był blokowany, niezależnie od dalszego przeznaczenia ładunku. Najważniejsze narzędzie blokady Niemiec, rozporządzenie odwetowe z marca 1915 roku, w ogóle nie opierało się na deklaracji, lecz na dawnym prawie zwyczajowym.

Dlaczego zrezygnowano z deklaracji

Według brytyjskiej historii oficjalnej blokady inicjatorem zmiany był minister blokady lord Robert Cecil. Uważał, że utrzymywanie deklaracji przy życiu i ciągłe jej poprawianie kolejnymi rozporządzeniami najbardziej podsyca nieufność państw neutralnych, które nigdy nie wiedziały, jakie zasady obowiązują jutro. Pod koniec marca Foreign Office przesłało Admiralicji projekt nowego rozporządzenia. Wkrótce potem, 7 kwietnia 1916 roku, komitet sądowy Tajnej Rady w sprawie statku Zamora orzekł, że brytyjski sąd pryzowy nie jest związany rozporządzeniami Korony, jeśli są sprzeczne z prawem narodów. To dodatkowo przemawiało za tym, by jasno ogłosić, na jakich zasadach rząd zamierza działać. Admiralicja po kilku tygodniach zgodziła się z Cecilem, choć wątpiła, by zmiana dała flocie jakiekolwiek praktyczne korzyści.

Trudniej było przekonać Francuzów. Ich prawnicy i marynarze uważali deklarację za zwycięstwo kontynentalnej szkoły prawa i obawiali się, że powrót do zwyczajów, w których Anglicy i Francuzi od wieków się różnili, ożywi dawne spory między sojusznikami. Cecil pojechał do Paryża, gdzie rozmowy z francuską delegacją prowadził Denys Cochin. Francuzi w końcu ustąpili, a minister marynarki admirał Lucien Lacaze zaproponował kompromis: wspólne memorandum do państw neutralnych, nieogłaszane jako część rozporządzenia. Sprzymierzeni tłumaczyli w nim, że na początku wojny przyjęli deklarację jako wygodny zbiór zasad, ale nieprzewidziany przebieg wojny i niemieckie wybiegi, by obejść blokadę, zmuszały ich do kolejnych zmian, które mogły wywołać błędne wrażenie co do ich intencji. Uroczyście zapewniali, że będą przestrzegać konwencji o prawach wojny, nie zagrożą życiu niewalczących i wypłacą odszkodowania kupcom działającym w dobrej wierze, jeśli ci poniosą szkody.

Nowe zasady

Rozporządzenie nie poprzestało na uchyleniu deklaracji. Wymieniało zasady, które Wielka Brytania i jej sojusznicy uznawali za zgodne z prawem narodów. Wrogie przeznaczenie kontrabandy domniemywano, dopóki nie udowodniono, że jest inaczej, jeśli towar był adresowany do władz lub agentów państwa nieprzyjacielskiego, do kogoś na terytorium wroga albo do osoby, która w czasie wojny przesyłała już kontrabandę nieprzyjacielowi. Tak samo traktowano ładunki wysyłane „na zlecenie” bez wskazania odbiorcy lub takie, przy których z dokumentów statku nie wynikało, kto jest prawdziwym odbiorcą. Zasada ciągłej podróży, czyli ostatecznego przeznaczenia towaru, miała odtąd obowiązywać zarówno przy kontrabandzie, jak i przy blokadzie. Neutralny statek, który mimo dokumentów wskazujących neutralny port popłynął z kontrabandą do portu nieprzyjaciela, mógł zostać zatrzymany aż do końca swojego następnego rejsu. Statek przewożący kontrabandę, która stanowiła ponad połowę ładunku według wartości, wagi, objętości lub frachtu, podlegał konfiskacie razem z całym ładunkiem, tak jak przewidywała to już sama deklaracja. Francuski dekret zawierał podobne przepisy.

Zmiana nie wywołała burzy, której się obawiano. Według brytyjskiej historii oficjalnej w krajach neutralnych prawie jej nie komentowano, a ich rządy ograniczyły się do zastrzeżenia, że będą żądać odszkodowań, jeśli praktyka sprzymierzonych naruszy prawa ich obywateli. W rzeczywistości niewiele się zmieniło, bo handel neutralnych z Niemcami kontrolowano już przede wszystkim przez umowy z kupcami w krajach neutralnych i przez czarne listy. 20 lipca rosyjski ambasador w Waszyngtonie zawiadomił Amerykanów, że Rosja również odstępuje od deklaracji. Niemcy, które we wrześniu 1914 roku zgodziły się ją stosować pod warunkiem wzajemności, w odpowiedzi zmieniły swój regulamin pryzowy i wprowadziły nowe listy kontrabandy, nazywając to odwetem.