1918: Kontrofensywa aliantów
Ofensywa Moza-Argonne
- Daty:
- 26 września – 11 listopada 1918
- Front:
- Front zachodni
- Miejsce:
- Teren między Mozą a lasami Argonny na północny zachód od Verdun, od Forges, wzgórza 304 i Vauquois na północ po wzgórza nad Sedanem, oraz Szampania między Suippe a Argonnami, departamenty Moza, Marna i Ardeny (Francja)
- Strony:
- Stany Zjednoczone i FrancjaFerdinand Foch, Philippe Pétain, John Pershing, Hunter Liggett, Paul Maistre, Henri GouraudNiemcyErich Ludendorff, Max von Gallwitz, Georg von der Marwitz, następca tronu Wilhelm, Karl von Einem
- Wynik:
- Zwycięstwo sprzymierzonych. W 47 dni Amerykanie przełamali kolejne pozycje niemieckie, oczyścili Argonny i stanęli na wzgórzach nad Sedanem, a Francuzi doszli do Aisne i Mozy. Ofensywa związała dziesiątki niemieckich dywizji, ale kosztowała 1 Armię około 117 tysięcy zabitych i rannych.
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Stany Zjednoczone, John Pershing, Francja, Niemcy
Ofensywa Moza-Argonne była ostatnią i największą bitwą Amerykanów w pierwszej wojnie światowej. 26 września 1918 roku amerykańska 1 Armia generała Johna Pershinga uderzyła na północ, w wąskim korytarzu między rzeką Mozą a lesistym pasmem Argonny, a obok niej, na zachód od Argonny, w Szampanii, ruszyła francuska 4 Armia generała Henriego Gouraud. Celem były niemieckie linie kolejowe biegnące przez Sedan i Mézières, od których zależało zaopatrzenie większości wojsk niemieckich we Francji. Pierwszego dnia Amerykanie, korzystając z zaskoczenia, przeszli przez pierwszą pozycję niemiecką, ale nie zdobyli wzgórza Montfaucon i wkrótce utknęli w zatorach na zniszczonych drogach i pod ogniem z obu skrzydeł. Przez cały październik wykrwawiali się w frontalnych natarciach na kolejne pasy umocnień, aż w połowie miesiąca przerwali główną pozycję niemiecką, tak zwaną pozycję Kriemhildy. 1 listopada natarcie ruszyło na nowo i tym razem rozbiło niemiecką obronę. Gdy 11 listopada wszedł w życie rozejm, Amerykanie stali nad Mozą i na wzgórzach nad Sedanem.
Nazwa i daty
Amerykanie nazywają całą operację ofensywą Moza-Argonne (ang. Meuse-Argonne offensive) i datują ją na 26 września – 11 listopada 1918 roku. W polskich opracowaniach spotyka się też nazwy „ofensywa Meuse-Argonne” i „bitwa w Argonnach”. Francuzi nadali walkom obu armii, amerykańskiej i francuskiej, wspólną nazwę bitwy w Szampanii i w Argonnach (bataille de Champagne et d’Argonne). Brytyjska oficjalna chronologia wojny datuje ją na 26 września – 15 października, a późniejsze walki dzieli na kolejne bitwy. Według tej chronologii udział amerykański w walkach do 15 października figuruje na francuskiej liście bitew jako bitwa pod Montfaucon. Pershing w raporcie końcowym dzielił ofensywę na trzy fazy: 26 września – 3 października, 4–31 października i 1–11 listopada. Tego podziału trzymamy się poniżej. Fakty i liczby podajemy przede wszystkim za raportem końcowym Pershinga z 1919 roku, za przewodnikiem amerykańskiej komisji pomników wojennych American Armies and Battlefields in Europe (1938) i za wspomnieniami marszałka Focha.
Tło
Latem 1918 roku inicjatywa na froncie zachodnim przeszła w ręce sprzymierzonych. Po drugiej bitwie nad Marną i brytyjskim zwycięstwie pod Amiens generał Ferdinand Foch, od wiosny naczelny wódz armii sprzymierzonych, postanowił nie dawać Niemcom wytchnienia. Na przełomie sierpnia i września przygotował wielką ofensywę zbieżną, w której armie sprzymierzone miały uderzyć po kolei na całym froncie od Flandrii po Mozę. Amerykanie mieli nacierać na północ między Mozą a Argonnami, Francuzi w Szampanii i nad Aisne, Brytyjczycy w stronę Cambrai i Saint-Quentin, a grupa armii pod dowództwem króla Belgów we Flandrii.
Odcinek amerykański był z punktu widzenia Niemców najczulszy. Za frontem biegły tu dwie linie kolejowe łączące rejon Metzu z północną Francją, jedyne poprzeczne połączenia między niemieckimi wojskami na wschód i na zachód od Mozy. Pod Sedanem i na południowy wschód od niego zbliżały się one na niecałe 60 kilometrów do frontu. Dalej na północ leżały trudno dostępne Ardeny, a jedyna inna droga zaopatrzenia prowadziła przez wąskie gardło koło Liège. Odcięcie kolei pod Sedanem groziło rozdzieleniem niemieckich armii. Dlatego Niemcy umocnili ten odcinek wyjątkowo starannie. Front stał tu prawie bez zmian od jesieni 1914 roku, nie licząc walk o wzgórze 304 i Mort-Homme w czasie bitwy pod Verdun. Pershing pisał, że za ziemią niczyją ciągnął się prawie nieprzerwany pas umocnień głęboki na około 20 kilometrów. Na wschodzie bronił go wysoki brzeg Mozy, z którego niemiecka artyleria biła z boku w dolinę, na zachodzie gęste lasy Argonny, w których od 1914 roku toczyły się zacięte walki, a pośrodku wzgórze Montfaucon, z którego Niemcy widzieli wszystko na kilkanaście kilometrów. Za nim leżały kolejne pozycje, z których najsilniejsza, pozycja Kriemhildy (Kriemhild-Stellung), część systemu nazywanego przez sprzymierzonych Linią Hindenburga, biegła przez wzgórza koło Romagne i Cunel.
Pershing od przybycia do Francji walczył o to, by dywizje amerykańskie walczyły razem, we własnej armii. 30 sierpnia 1918 roku amerykańska 1 Armia przejęła swój pierwszy odcinek frontu, a 2 września Pershing uzgodnił z Fochem i generałem Philippe’em Pétainem plan działań. Najpierw 1 Armia miała zlikwidować występ Saint-Mihiel, ale tylko do ograniczonej linii, a najpóźniej 25 września uderzyć między Mozą a Argonnami. Pershing pisał, że to on wybrał ten trudniejszy odcinek, bo uważał, że tylko jego świeże wojska mają dość zapału, by się przez niego przebić. Francuskie naczelne dowództwo nie liczyło, że jesienią Amerykanie zajdą dużo dalej niż za Montfaucon.
Przygotowania
Między dwiema wielkimi operacjami było zaledwie 14 dni. Bitwa pod Saint-Mihiel zaczęła się 12 września, a już następnego dnia odwody i artyleria armijna ruszyły nad Argonny. Według komisji pomników w ciągu niespełna dwóch tygodni z odcinka między Mozą a Argonnami wycofano około 220 tysięcy żołnierzy sprzymierzonych, głównie francuskich, a wprowadzono około 600 tysięcy amerykańskich. Wszystkie ruchy odbywały się nocą, po trzech czy czterech drogach, a w dzień żołnierze kryli się w lasach. Przerzut zaplanował wydział operacyjny sztabu 1 Armii, w którym pracował pułkownik George Marshall. Do ostatniej chwili w pierwszej linii stali francuscy żołnierze, by Niemcy nie zauważyli Amerykanów, a dalej na wschód pozorowano przygotowania do natarcia na Metz. Pershing pisał, że Niemcy spodziewali się raczej uderzenia w tamtym kierunku i że natarcie było zaskoczeniem taktycznym.
Wieczorem 25 września między Mozą a zachodnim skrajem Argonny stało dziewięć dywizji szturmowych w trzech korpusach. Po prawej, nad Mozą, III Korpus generała Roberta Bullarda z 33, 80 i 4 Dywizją. Pośrodku V Korpus generała George’a Camerona z 79, 37 i 91 Dywizją. Po lewej, w dolinie rzeki Aire i w Argonnach, I Korpus generała Huntera Liggetta z 35, 28 i 77 Dywizją. Każdy korpus miał jedną dywizję w odwodzie, a armia trzy. Tylko pięć z dziewięciu dywizji szturmowych walczyło już wcześniej w natarciu, a cztery miały przydzieloną artylerię, z którą nigdy nie współpracowały, bo ich własne baterie zostały pod Saint-Mihiel. Natarcie wspierało około 2700 dział, 189 lekkich czołgów Renault FT, w tym 142 z amerykańskimi załogami, i 821 samolotów, z czego 604 amerykańskie. Niemcy nie mieli tu czołgów. Według Pershinga na całym froncie od Fresnes-en-Woëvre do Argonny mieli 10 dywizji w pierwszej linii i 10 w odwodzie. Między Mozą a Argonnami stała 5 Armia generała Georga von der Marwitza z grupy armii generała Maxa von Gallwitza, a dalej na zachód 3 Armia generała Karla von Einema z grupy armii następcy tronu Wilhelma. Wiele niemieckich dywizji miało już tylko część stanu.
Plan zakładał najgłębsze uderzenie w centrum, wzdłuż osi Montfaucon–Romagne–Buzancy. Montfaucon miano obejść z obu stron: V Korpus miał iść na zachód od wzgórza, a III Korpus wesprzeć go, obchodząc wzgórze od wschodu. I Korpus miał posuwać się doliną Aire, wzdłuż wschodniego skraju Argonny, tak by Niemcy, zagrożeni z boku przez Amerykanów i od zachodu przez Francuzów, sami opuścili las. Pierwszym celem była linia około 16 kilometrów od pozycji wyjściowych, za trzecią pozycją niemiecką. Foch w nocie z 25 września żądał, by Amerykanie nie zatrzymywali się na żadnych ograniczonych celach, lecz parli jak najdalej w stronę Buzancy.
Przebieg: pierwsza faza (26 września – 3 października)
26 września. O 2.30 w nocy otworzyło ogień około 2700 dział. Wśród baterii strzelających tej nocy była bateria D 129 Pułku Artylerii Polowej z 35 Dywizji, którą dowodził kapitan Harry Truman. O 5.30 piechota ruszyła za wałem ogniowym, a pięć minut wcześniej, o 5.25, do natarcia między Suippe a Argonnami przystąpiła francuska 4 Armia. Gęsta mgła, zasieki, pole lejów po czterech latach ostrzału, głębokie jary i lasy rozbijały szyki, ale na większości odcinka zaskoczeni Niemcy nie zdołali się bronić. III Korpus przeszedł na wschód od Montfaucon i wczesnym popołudniem jego lewe skrzydło było półtora kilometra za wzgórzem, a prawe zawróciło nad Mozę i zajęło jej wysoki brzeg. I Korpus wdarł się głęboko doliną Aire, zajmując Varennes, ale w samych Argonnach posunął się tylko o półtora kilometra. Przed południem pod Cheppy został ranny podpułkownik George Patton, dowódca brygady czołgów wspierającej 35 Dywizję.
Najgorzej poszło w centrum. Montfaucon leżał w pasie natarcia 79 Dywizji, złożonej z poborowych, która przybyła do Francji dopiero w lipcu i nigdy jeszcze nie nacierała. Dywizja zajęła Malancourt, ale ugrzęzła w lesie i w dolinie przed wzgórzem. Dopiero około 18 jej oddziały, razem z 37 Dywizją i czołgami, ale bez wsparcia artylerii, podeszły pod stoki Montfaucon. O zmroku natarcie przerwano. Historycy do dziś spierają się, czy 4 Dywizja z III Korpusu, która stanęła na wschód od wzgórza, nie powinna była skręcić na zachód i obejść go od tyłu, jak przewidywał plan. Mimo to dzień przyniósł więcej, niż się spodziewano. Na obu skrzydłach Montfaucon Amerykanie posunęli się o około 8 kilometrów i zajęli całą pierwszą pozycję niemiecką.
27–29 września. Montfaucon padł około południa 27 września, zdobyty przez 79 Dywizję w deszczu. Krótki opór na wzgórzu dał jednak Niemcom czas na wprowadzenie odwodów za nim. Teraz wyszły na jaw wszystkie słabości młodej armii. Przez zrytą ziemię niczyją prowadziły tylko cztery drogi, prawie zniszczone, które trzeba było odbudowywać pod ostrzałem, a po nich musiały przejść artyleria, amunicja, żywność, karetki i odwody. Na drogach tworzyły się wielokilometrowe korki, a znaczna część artylerii nie zdążyła na czas, by wspierać piechotę. Dywizje wprowadzane do walki bez doświadczenia traciły łączność i rozpraszały się w lasach. Ogień z Argonny i z wzgórz na wschodnim brzegu Mozy, z którego Niemcy widzieli całą dolinę, zbierał krwawe żniwo. 28 września Amerykanie posunęli się jeszcze o około dwa kilometry, osiągając w najdalszym miejscu 11 kilometrów od pozycji wyjściowych. Do 29 września Niemcy rzucili przeciw nim sześć świeżych dywizji, a ich kontrataki szczególnie mocno uderzyły w 28 i 35 Dywizję. 29 września 1 Armia otrzymała rozkaz, by się umocnić i przygotować do wznowienia natarcia, a w następnych dniach najbardziej wykrwawione dywizje zastąpiono doświadczonymi: 1, 3 i 32.
Francuska 4 Armia także szybko straciła impet. Według Focha 26 września obie armie zajęły na całym froncie pierwszą linię niemiecką, posuwając się średnio o 3–5 kilometrów. W kolejnych dniach Francuzi natrafili na umocnienia w dolinie rzeki Py i 29 września odepchnęli Niemców na następną pozycję między Sommepy a Monthois, ale przed grzbietem Blanc Mont stanęli. Po prawej stronie 4 Armii, w składzie dywizji francuskich, walczyły czarne pułki amerykańskiej 93 Dywizji, wśród nich 369 Pułk Piechoty z Nowego Jorku, który 26 września zajął Ripont.
Foch i Pétain byli niezadowoleni. Pod koniec września zaproponowali, by część dywizji amerykańskich przenieść na wschodni brzeg Mozy i na zachód od Argonny, a dowództwo nad wojskami po obu stronach Argonny powierzyć nowej francuskiej armii. Pershing zgodził się na większość zmian, ale odmówił oddania Francuzom części swojego frontu. Foch ustąpił, pod warunkiem że Amerykanie wznowią natarcie i będą je prowadzić bez przerw. Do tego czasu 1 Armia straciła według komisji pomników ponad 23 tysiące ludzi, wzięła 9 tysięcy jeńców i 100 dział. Wielka ofensywa sprzymierzonych na całym froncie, w tym nacisk Amerykanów nad Mozą, przyczyniła się do tego, że 29 września niemieckie naczelne dowództwo zażądało od rządu natychmiastowego wystąpienia o rozejm.
Przebieg: druga faza (4–31 października)
4 października 1 Armia uderzyła ponownie. Niemcy mieli już na jej froncie 16 dywizji w pierwszej linii, w tym niektóre z najlepszych. Postęp był niewielki, z wyjątkiem 1 Dywizji, która wdarła się głęboko na wschód od Aire. Od nocy z 2 na 3 października w Argonnach, w wąwozie Charlevaux, były otoczone dziewięć kompanii 77 Dywizji pod dowództwem majora Charlesa Whittleseya, nazwane później „zaginionym batalionem”. Liczący ponad 500 ludzi oddział przez pięć dni, bez żywności i niemal bez wody, odpierał ataki, także z miotaczami ognia, ostrzeliwany przez własną artylerię, i odrzucił niemieckie wezwanie do kapitulacji. O ostrzale przez swoich dowództwo dowiedziało się podobno z wiadomości dostarczonej przez gołębia pocztowego Cher Ami. 7 października 28 i 82 Dywizja uderzyły z boku na Châtel-Chéhéry, w tył niemieckich pozycji w Argonnach, a wieczorem tego dnia 77 Dywizja dotarła do otoczonych. Z wąwozu wyszło o własnych siłach 194 ludzi. 8 października, w dalszych walkach 82 Dywizji, kapral Alvin York wziął do niewoli 132 Niemców, za co otrzymał Medal Honoru. Tego samego dnia francuski XVII Korpus z dwiema dywizjami amerykańskimi uderzył na wschodnim brzegu Mozy, a 9 października Niemcy zaczęli wycofywać się z Argonny. Na zachód od lasu amerykańska 2 Dywizja, walcząca w składzie francuskiej 4 Armii, zdobyła 3–4 października grzbiet Blanc Mont, co wkrótce zmusiło Niemców do odwrotu nad Aisne.
1 Armia rozrosła się w październiku do około miliona ludzi i ponad 120 kilometrów frontu, a dowodzenie nią przerosło możliwości jednego sztabu. 12 października z jej prawego skrzydła wydzielono 2 Armię generała Bullarda, a 16 października dowództwo 1 Armii objął generał Liggett. Pershing jako dowódca grupy armii amerykańskich i naczelny wódz wojsk amerykańskich we Francji zachował kierownictwo nad całością. W dniach 14–17 października Amerykanie w kosztownych natarciach przełamali pozycję Kriemhildy. 32 Dywizja zdobyła Côte Dame Marie, 42 Dywizja, w której walczył generał Douglas MacArthur, Côte de Châtillon, a 3 i 5 Dywizja las Pultière. Zdobyto Romagne i Cunel, a w następnych dniach Grandpré i resztę wzgórz. Niepowodzenia z przełomu września i października tak rozdrażniły francuskiego premiera Georges’a Clemenceau, że 21 października w liście do Focha domagał się zmiany na stanowisku dowódcy armii amerykańskiej. Foch nie poparł tego żądania. W walkach tych przerzedzone dywizje dziesiątkowała też pandemia grypy hiszpanki, a deszcz padał według amerykańskich meldunków prawie każdego dnia.
Przebieg: trzecia faza (1–11 listopada)
Pod koniec października Liggett dał wojsku kilka dni na odpoczynek, uzupełnienia i odbudowę dróg. Na prośbę Francuzów termin wielkiego natarcia przesunięto z 28 października na 1 listopada, by uderzyć razem z 4 Armią. Tym razem armia amerykańska przygotowywała się w normalnych warunkach, na znanym sobie odcinku, z własną artylerią i lotnictwem. 1 listopada po dwugodzinnym przygotowaniu artyleryjskim V Korpus w centrum posunął się o około 9 kilometrów i zdobył wzgórza Barricourt, ostatnią silną pozycję niemiecką przed Mozą. W nocy niemieckie dowództwo nakazało odwrót z całego frontu na zachód od Mozy. W następnych dniach Amerykanie ścigali Niemców, część piechoty jechała na ciężarówkach. 4 listopada 5 Dywizja przeszła Mozę na południe od Dun-sur-Meuse, a do 7 listopada lewe skrzydło 1 Armii stanęło na wzgórzach nad Sedanem. Amerykańskie działa ciężkie mogły już ostrzeliwać linię kolejową Carignan–Sedan–Mézières. Ambicja, by to Amerykanie weszli do miasta, w którym w 1870 roku skapitulował Napoleon III, doprowadziła 6–7 listopada do chaotycznego marszu 1 Dywizji w poprzek pasów natarcia sąsiednich dywizji. 7 listopada Foch ostatecznie przesunął granicę między armiami tak, że Sedan przypadł Francuzom. Francuska 4 Armia, która 1 listopada także ruszyła naprzód, doszła do Mozy. 9 listopada Foch wezwał wszystkie armie do nieustannego natarcia. Walki na wschodnim brzegu Mozy trwały do rana 11 listopada, gdy nadeszła wiadomość, że o 11 wchodzi w życie rozejm.
Straty
Według Pershinga w ciągu 47 dni walczyły na tym froncie 22 dywizje amerykańskie i 4 francuskie. Zmierzyły się z 47 dywizjami niemieckimi, ściągniętymi także z odcinków francuskich i brytyjskich. 1 Armia straciła około 117 tysięcy zabitych i rannych. Najczęściej podaje się, że zginęło około 26 tysięcy Amerykanów, a blisko 96 tysięcy zostało rannych. Była to najkrwawsza bitwa w dziejach armii amerykańskiej. Amerykanie wzięli 26 tysięcy jeńców, 847 dział (komisja pomników podaje 874) i około 3 tysięcy karabinów maszynowych. Straty niemieckie komisja szacowała na około 100 tysięcy ludzi. Strat francuskiej 4 Armii nie da się dokładnie wyodrębnić. Na cmentarzu wojennym w Romagne-sous-Montfaucon, największym cmentarzu amerykańskim w Europie, spoczywa ponad 14 tysięcy żołnierzy, w większości poległych w tej ofensywie.
Znaczenie
Ofensywa Moza-Argonne była sprawdzianem, czy Stany Zjednoczone potrafią prowadzić wielką wojnę na froncie zachodnim. Pierwsze dwa tygodnie wypadły źle: niedoświadczone dywizje, zatory na drogach i braki w zaopatrzeniu sprawiły, że po świetnym pierwszym dniu natarcie utknęło, a Francuzi otwarcie wątpili w umiejętności Pershinga i jego sztabu. Amerykanie płacili za naukę wysoką cenę, ale się uczyli. W listopadzie 1 Armia była już sprawną machiną, która jednym uderzeniem przełamała niemiecki front. Główna rola w zwycięskiej jesieni 1918 roku przypadła armiom brytyjskim i francuskim, które wzięły znacznie więcej jeńców i zajęły więcej terenu. Ofensywa nad Mozą przyciągnęła jednak dziesiątki dywizji niemieckich w miejsce, gdzie Niemcy najmniej mogli sobie pozwolić na utratę terenu, i zagroziła kolei, od której zależało całe ich zaplecze. Na wzgórzu Montfaucon stoi dziś wysoka na 55 metrów kolumna, amerykański pomnik ofensywy.