TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Dymisja Jellicoe

Kategoria:
Wojsko
Front:
Wojna na morzu
Data:
24 grudnia 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Wielka Brytania, Royal Navy, John Jellicoe, David Lloyd George

Około szóstej wieczorem 24 grudnia 1917 roku admirał John Jellicoe, od roku pierwszy lord morski, czyli zawodowy szef Royal Navy, dostał w Admiralicji list od swojego politycznego zwierzchnika, Pierwszego Lorda Admiralicji Erica Geddesa. List był oznaczony jako osobisty i ściśle poufny. Jak zanotował potem Jellicoe, nie podawał żadnych powodów, a jedynie stwierdzał, że Geddes uważa zmianę za pożądaną. Geddes dodał, że jest jeszcze w budynku i może porozmawiać, ale Jellicoe nie poszedł do niego. Poradził się tylko trzeciego lorda morskiego, kontradmirała Lionela Halseya, i odpisał, że zrobi to, co będzie najlepsze dla marynarki. Jeszcze tego wieczoru wyjechał na urlop, a obowiązki przejął zastępca pierwszego lorda morskiego, wiceadmirał Rosslyn Wemyss. Brytyjska chronologia wojny notuje odejście Jellicoe pod 26 grudnia, a nominację Wemyssa pod 27 grudnia. Te daty dotyczą jednak formalności i ogłoszenia zmiany, bo o dymisji przesądził list z Wigilii.

Dlaczego Jellicoe musiał odejść

Premier David Lloyd George od miesięcy chciał się pozbyć Jellicoe. Uważał go za pesymistę, który zbyt długo opierał się wprowadzeniu konwojów, a w czerwcu przekonywał polityków, że bez zdobycia wybrzeża belgijskiego brak statków może w 1918 roku uniemożliwić dalsze prowadzenie wojny. Latem odwołanie dowódcy floty spod Jutlandii było jednak politycznie niemożliwe. Lloyd George ograniczył się wtedy do tego, że na miejsce Edwarda Carsona postawił w Admiralicji Geddesa, kolejarza i organizatora. Jesienią na Jellicoe spadły ostre ataki prasy, przede wszystkim gazet lorda Northcliffe’a (Alfred Harmsworth). Edward Carson, wciąż członek Gabinetu Wojennego, publicznie bronił go 20 listopada, mówiąc, że on sam, który z nim pracował, lepiej ocenia jego zdolności niż „jakiś autor z Fleet Street”.

Geddes przebudował tymczasem Admiralicję. Jesienią sprowadził do Londynu Wemyssa, dotąd dowódcę floty na wodach Egiptu i Oceanu Indyjskiego, i zrobił go zastępcą Jellicoe, a na czele nowego wydziału planowania postawił kontradmirała Rogera Keyesa. Wemyss wspominał, że Jellicoe nie potrafił przekazać mu żadnej odpowiedzialności, a w grudniu obaj starli się o obronę Cieśniny Kaletańskiej. Wemyss i Keyes uważali, na podstawie danych wywiadu, że niemieckie okręty podwodne prawie bez przeszkód przechodzą nad zaporą sieciową admirała Reginalda Bacona w Dover, i chcieli go odwołać. Jellicoe bronił Bacona jako najlepszego człowieka na tym stanowisku. Do tego doszły dwie klęski na Morzu Północnym: 17 października i 12 grudnia Niemcy rozbili konwoje płynące do Norwegii.

Według wspomnień Lloyda George’a 21 grudnia Geddes zaproponował na posiedzeniu rządu, że odejdzie z Admiralicji i zajmie się koordynacją transportu sprzymierzonych. Po południu przyszedł na Downing Street i wyjaśnił premierowi oraz Andrew Bonarowi Law, że nie da z siebie wszystkiego, dopóki Jellicoe pozostaje pierwszym lordem morskim. Obaj politycy zgodzili się, że zmiana jest pożądana. Wieczorem 22 grudnia Geddes wezwał Wemyssa i zaproponował mu stanowisko Jellicoe. Wemyss przyjął je, jak pisał, bez radości i z poczucia obowiązku. Jellicoe opowiadał to inaczej. Według niego rząd jeszcze 24 grudnia, po wystąpieniu generała Jana Smutsa, postanowił zatrzymać Geddesa w Admiralicji, a list z dymisją przyszedł tego samego wieczoru. Jellicoe podejrzewał, że na premiera naciskał Northcliffe, a premier na Geddesa.

Święta w Admiralicji

W Boże Narodzenie Geddes pojechał samochodem do Sandringham, zjadł świąteczny obiad z rodziną królewską i uzyskał zgodę Jerzego V na zmianę. Wieczorem napisał do Jellicoe z pytaniem, czy przyjmie tytuł para. Jellicoe i jego żona chcieli początkowo odmówić, ale admirał w końcu się zgodził. Jak tłumaczył, zrobił to przez wzgląd na marynarkę, która dostawała mało odznaczeń, by mieć w Izbie Lordów mównicę na wypadek błędnych decyzji wobec floty, i dla swoich dzieci, bo historia mogłaby uznać, że wyrzucono go słusznie, skoro nie dostał żadnego wyróżnienia.

Pozostali lordowie morscy dowiedzieli się o wszystkim dopiero 25 grudnia. Halsey, za zgodą Jellicoe, zebrał ich wieczorem, a wszyscy byli oburzeni, że ich szefa wyrzucono bez ostrzeżenia. Przygotowali list do Geddesa z żądaniem wyjaśnień, ale nie został wysłany. Pierwszy Lord spotkał się z nimi i zakwestionował ich prawo do takich pytań, choć zgodził się porozmawiać „jak mężczyzna z mężczyzną”. Admirałowie wynieśli z tej rozmowy przekonanie, że wcześniej na naradzie u premiera także Arthur Balfour i Carson uznali zmianę za pożądaną. W ostatnich dniach grudnia rozważali zbiorową dymisję, ale Jellicoe odradzał im ten krok, przekonując, że Geddes powoła na ich miejsce ludzi posłusznych i nieznających Admiralicji. Lordowie zostali. Odszedł natomiast zastępca szefa sztabu, wiceadmirał Henry Oliver.

Geddes i Wemyss pojechali tymczasem do Rosyth, do dowódcy Grand Fleet, admirała Davida Beatty’ego. Beatty, od czasu Jutlandii w chłodnych stosunkach z Jellicoe, napisał mu najpierw, że wiadomość z gazet przyjął z konsternacją, ale po rozmowie z Geddesem przez miesiąc się nie odezwał. 27 grudnia Admiralicja ogłosiła, że „król łaskawie raczył nadać sir Johnowi Jellicoe godność para w uznaniu jego bardzo wybitnych zasług”. Tego samego dnia pierwszym lordem morskim został Wemyss.

Co dalej

Nowe kierownictwo szybko załatwiło sprawę Dover. Bacona odwołano, a na przełomie roku dowództwo w Dover objął Keyes, który w kwietniu 1918 roku poprowadził rajd na Zeebrugge i Ostendę. Sposób, w jaki potraktowano Jellicoe, długo budził gniew w marynarce. W marcu 1918 roku w Izbie Gmin Carson oświadczył, że Gabinet Wojenny nie był pytany o jego odwołanie, a Geddes przeprosił, jeśli zranił uczucia admirała. Tłumaczył, że wybrał list, bo uznał go za najłagodniejszą formę przekazania takiej wiadomości. W tym samym miesiącu Jellicoe został wicehrabią Jellicoe of Scapa.