- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 4 września 1914
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa o Grand Couronné
- Tagi:
- Lotaryngia, Francja, Niemcy, Noël de Castelnau
4 września 1914 roku w Lotaryngii rozpoczęła się bitwa o Grand Couronné, nazywana też bitwą o Nancy. Niemiecka 6 Armia księcia Rupprechta Bawarskiego uderzyła na łańcuch wzgórz osłaniających od północnego wschodu Nancy, stolicę francuskiej Lotaryngii. Broniła ich osłabiona 2 Armia generała Noëla de Castelnau. Bitwa toczyła się równocześnie z wielką bitwą nad Marną i miała rozstrzygnąć, czy Niemcom uda się przełamać francuski front od wschodu.
Wzgórza przed Nancy
Grand Couronné, czyli „wielki wieniec”, to półkole zalesionych wzgórz i płaskowyżów wznoszących się nad doliną Meurthe na północny wschód od Nancy. Najważniejszymi punktami były wzgórze z miejscowością Amance, las koło Champenoux i położone dalej na północ wzgórze Sainte-Geneviève nad Mozelą, w pobliżu Pont-à-Mousson. Nancy, położone blisko granicy z Niemcami, nie było przed wojną twierdzą i nie miało pierścienia fortów. W sierpniu 1914 roku wzgórza szybko umocniono okopami, zasiekami i stanowiskami artylerii.
Nowe natarcie Rupprechta
Pod koniec sierpnia Francuzi zatrzymali niemiecki pościg w Lotaryngii i w bitwie nad Mortagne nie dopuścili Niemców do przesmyku Charmes. Niemieckie dowództwo nie zrezygnowało jednak z działań na tym odcinku. Książę Rupprecht, wzmocniony częścią sił 7 Armii i ciężką artylerią, otrzymał zadanie przełamania obrony pod Nancy i przekroczenia Mozeli. Liczono, że zwycięstwo zmusi Francuzów do wycofania wojsk z zachodu albo otworzy drogę na tyły ich armii.
Castelnau był w trudnym położeniu. Naczelny wódz Joseph Joffre zabierał mu kolejne korpusy i przerzucał je na zachód, gdzie przygotowywał kontrofensywę nad Marną. Pod koniec sierpnia odszedł też generał Ferdinand Foch, dotychczasowy dowódca XX Korpusu, który objął dowództwo nowej armii. Wzgórz Grand Couronné broniły w dużej części dywizje rezerwowe, złożone ze starszych roczników, wspierane przez doborowy XX Korpus z Nancy.
Pierwsze dni walk
4 września po południu niemiecka artyleria rozpoczęła ciężki ostrzał francuskich pozycji. Był to jeden z najsilniejszych ostrzałów artyleryjskich w pierwszych tygodniach wojny. W nocy niemiecka piechota ruszyła do natarcia na całym froncie od Pont-à-Mousson po okolice Lunéville. Nocne ataki zepchnęły Francuzów z części wysuniętych pozycji, ale główna linia obrony wytrzymała.
W kolejnych dniach Niemcy ponawiali szturmy. Najcięższe walki toczyły się w lesie koło Champenoux, który kilka razy przechodził z rąk do rąk, i na zboczach Amance. Według francuskich relacji 6 września na samo wzgórze Amance spadło w ciągu kilku godzin kilka tysięcy ciężkich pocisków. Francuska artyleria polowa, strzelająca z zakrytych stanowisk na wzgórzach, zadawała nacierającym ciężkie straty.
Cesarz czeka na Nancy
Zdobycie Nancy miało dla Niemców znaczenie nie tylko wojskowe. Było to jedno z najważniejszych miast Francji w pobliżu granicy, symbol francuskiej Lotaryngii, której część Niemcy zajęli po wojnie 1870–1871 roku. Na front przybył cesarz Wilhelm II. Źródła różnią się co do szczegółów. Według jednych obserwował już ostrzał z 4 września, według innych kilka dni później przebywał w kwaterze 6 Armii w Dieuze. We Francji szybko rozpowszechniła się opowieść, że cesarz czekał w pobliżu frontu z oddziałami kirasjerów gwardii w białych mundurach, gotów do triumfalnego wjazdu do zdobytego miasta. Do wjazdu nigdy nie doszło.
Kryzys pod Sainte-Geneviève
Najgroźniejszy moment bitwy nastąpił w nocy z 6 na 7 września. Na północnym skrzydle, na wzgórzu Sainte-Geneviève, francuskie oddziały rezerwowe cofnęły się bez rozkazu. Niemcy nie wykorzystali jednak tej okazji i sami wycofali się ze wzgórza, które Francuzi zaraz ponownie obsadzili.
Wokół decyzji Castelnau w tych dniach narosły sprzeczne relacje. Castelnau, który kilka tygodni wcześniej stracił pod Morhange syna, przygotował na wszelki wypadek plan wycofania armii za Mozelę, co oznaczałoby oddanie Nancy. Według wersji rozpowszechnionej w literaturze anglojęzycznej 7 września był gotów wydać rozkaz odwrotu, ale jego sztab porozumiał się z Joffre’em, a ten nakazał utrzymać pozycje jeszcze przez co najmniej 24 godziny. Część francuskich historyków uważa tę wersję za legendę. Ich zdaniem Castelnau sam zdecydował się bronić Nancy, a Joffre, uprzedzony o jego planach, z góry zaaprobował ewentualny odwrót, jeśli okaże się konieczny. Pewne jest jedno: Nancy nie zostało oddane.
Koniec bitwy
Losy walk w Lotaryngii rozstrzygnęły się ostatecznie nad Marną. 8 września szef niemieckiego sztabu generalnego Helmuth von Moltke zaczął odbierać Rupprechtowi wojska, potrzebne na zagrożonym prawym skrzydle. Niemieckie ataki słabły. W nocy z 9 na 10 września niemiecka artyleria dalekiego zasięgu ostrzelała centrum Nancy, zabijając kilku mieszkańców. Od 10 września wojska 6 Armii, osłaniane przez ulewne deszcze, zaczęły się wycofywać na wschód. 12 i 13 września Francuzi bez walki wkroczyli do Lunéville i Pont-à-Mousson, a front ustalił się nad rzeką Seille, w pobliżu przedwojennej granicy.
Daty zakończenia bitwy są podawane różnie, od 11 do 13 września. Francuscy autorzy często przyjmują 11 września, gdy ustały niemieckie ataki, inni 13 września, gdy Francuzi odzyskali utracony teren.
Znaczenie
Obrona Grand Couronné była jednym z ważniejszych zwycięstw Francji w 1914 roku. Nancy pozostało w rękach francuskich przez całą wojnę, choć leżało tuż za linią frontu. Utrzymanie prawego skrzydła pozwoliło Joffre’owi przenieść na zachód wojska, które przesądziły o zwycięstwie nad Marną, a zarazem związało w Lotaryngii duże siły niemieckie, których zabrakło Niemcom pod Paryżem. Castelnau stał się jednym z najpopularniejszych generałów francuskich. Bitwa zapowiadała też nowy rodzaj wojny: przewaga obrońców w umocnionych okopach, wspieranych przez artylerię, okazała się silniejsza niż impet atakujących.