- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 16 sierpnia 1917
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa pod Langemarck (1917)
16 sierpnia 1917 roku o 4.45 nad ranem, po dwóch tygodniach deszczu i kilku odroczeniach, brytyjska 5 Armia i francuski I Korpus ruszyły do drugiego wielkiego natarcia trzeciej bitwy pod Ypres. Na froncie od drogi z Ypres do Menin po zalane łąki nad IJzer, osiem dywizji brytyjskich i dwie francuskie poszły za wałem ogniowym przez błoto, w którym jeszcze dwa dni wcześniej grzęzły działa. Wieczorem bilans był podwójny. Na północy Brytyjczycy zdobyli ruiny wsi Langemarck, a Francuzi przyczółek Drie Grachten. W centrum i na południu niemieckie przeciwnatarcia zepchnęły nacierających niemal tam, skąd wyszli, a dwie dywizje irlandzkie straciły w kilka godzin tysiące ludzi.
Dwa tygodnie w błocie
Od końca walk o grzbiet Pilckem generał Hubert Gough, dowódca 5 Armii, kilka razy wyznaczał i odwoływał kolejne natarcie. 10 sierpnia jego II Korpus zdobył na skraju płaskowyżu Gheluvelt grzbiet Westhoek, ale lasy Glencorse Wood i Inverness Copse odbili Niemcy. Natarcie całej armii przesunięto z 14 na 15, a po burzy z ulewą na 16 sierpnia. Gough się śpieszył, bo pod koniec miesiąca na wybrzeżu belgijskim miało ruszyć natarcie wspierane desantem, a ono zależało od postępów pod Ypres. Feldmarszałek Douglas Haig, który od początku nalegał, by skupić siły na płaskowyżu, 15 sierpnia zostawił rozłożenie sił do uznania Gougha. Ten znów zaatakował na całym froncie.
Dzień wcześniej, 15 sierpnia, Kanadyjczycy zdobyli wzgórze 70 pod Lens, by odciągnąć niemieckie rezerwy z Flandrii.
Noc przed natarciem była sucha. Saperzy przerzucili przez strumień Steenbeek drewniane kładki, a piechota 20 Dywizji stłoczyła się na wąskim pasie ziemi na drugim brzegu, kilkadziesiąt metrów od niemieckich schronów, tak blisko, że niemiecka artyleria nie mogła w nią strzelać, nie raniąc własnych żołnierzy.
Langemarck
Najlepiej poszło na północy, w pasie XIV Korpusu lorda Cavana. Żołnierze 20 (Lekkiej) Dywizji szli gęsiego, omijając zalane leje, za wałem ogniowym przesuwającym się o 90 metrów co cztery minuty. Lewa brygada najpierw musiała zdobyć bunkier Au Bon Gite, o który od 31 lipca rozbijało się każde natarcie, a potem schrony przy zniszczonym dworcu. Prawa obeszła wieś od wschodu, by odciąć ją od drogi z Poelkapelle. Około ósmej ruiny Langemarck, wsi, o którą Brytyjczycy i Niemcy walczyli już w październiku 1914 roku, były w brytyjskich rękach. Przed dziewiątą dywizja zajęła za nią odcinek niemieckiej trzeciej pozycji. Dwóch jej żołnierzy, sierżant Edward Cooper i szeregowiec Wilfred Edwards, zdobyło w pojedynkę betonowe bunkry, biorąc do niewoli ich załogi, i otrzymało za to Krzyż Wiktorii.
Na lewo od nich 29 Dywizja zdobyła przysiółek Wijdendrift. Szedł w niej pułk z Nowej Fundlandii, który rok wcześniej, w pierwszych minutach bitwy nad Sommą, stracił pod Beaumont-Hamel większość ludzi. Tym razem Nowofundlandczycy doszli do ostatniego celu i zajęli jeszcze farmę Japan House. Kontrataki, które Niemcy przeprowadzili tu około szesnastej, odparto ogniem artylerii i karabinów.
Na lewym skrzydle Francuzi generała François Anthoine’a przeszli w bród przez zalewiska na północ od Bikschote i zajęli zburzony wcześniej przez artylerię przyczółek Drie Grachten u zbiegu trzech kanałów. Na prawym skrzydle przekroczyli Steenbeek i doszli nad strumień Broombeek. Do wieczora opierały się im tylko dwa bunkry, Les Lilas i Mondovi.
Irlandczycy pod Frezenberg
W centrum, między koleją do Roeselare a Sint-Juliaan (St. Julien), nacierał XIX Korpus z dwiema dywizjami irlandzkimi: 16 (Irlandzką), złożoną głównie z katolików z południa, i 36 (Ulsterską), złożoną z protestantów z północy. Dwa miesiące wcześniej razem zdobyły Wytschaete pod Messines. Tym razem szły do ataku wyczerpane. Od końca lipca nosiły amunicję i zaopatrzenie pod ciągłym ostrzałem, a od 4 sierpnia trzymały front w podmokłych dolinach pod okiem Niemców. Przed natarciem straciły około jednej trzeciej ludzi w pierwszej linii, a bataliony 16 Dywizji liczyły po około 330 żołnierzy zamiast 750.
Po kilkuset metrach nacierający natrafili na umocnione farmy na zboczach grzbietu Frezenberg: Potsdam, Vampire, Borry, Gallipoli, Somme i Pond Farm. Ostrzał ciężkiej artylerii, który miał je zniszczyć, prawie ich nie naruszył. Żołnierze 36 Dywizji ugrzęźli na nowych zasiekach i w bagnie nad Steenbeek i zgubili wał ogniowy. Irlandczycy z 16 Dywizji szli dalej, a z nieoczyszczonych farm strzelano im w plecy. „Ruszyć się, podnieść o cal z błota, to śmierć” — pisał porucznik Arthur Glanville z 2 Batalionu Royal Dublin Fusiliers. Około dziewiątej, za gęstym ogniem i pociskami dymnymi, uderzyły bawarskie odwody i niemiecka dywizja przeciwnatarcia. Wysunięte grupy obu dywizji zostały wybite albo wzięte do niewoli. Około 10.15 dowódca korpusu, generał Herbert Watts, cofnął wał ogniowy na linię wyjściową. Po południu Gough zażądał ponowienia natarcia, ale Watts odpowiedział, że nie ma już czym atakować.
Wśród poległych był kapelan 16 Dywizji, irlandzki jezuita William Doyle. Zginął pod Frezenberg, gdy udzielał ostatniego namaszczenia rannym. Według późniejszych obliczeń tego dnia poległo blisko 600 żołnierzy każdej z dwóch dywizji irlandzkich. Dowódca 36 Dywizji, generał Oliver Nugent, zapisał wieczorem, że straty są bardzo ciężkie, a natarcie zawiodło na całej linii.
Znowu płaskowyż
Na płaskowyżu Gheluvelt powtórzył się scenariusz z 31 lipca. 56 Dywizja (Londyńska) przedarła się przez Glencorse Wood i dotarła do lasu Polygon Wood, ale jej sąsiednia brygada rozerwała się, omijając błoto głębokie na ponad metr, a 53 Brygada utknęła przed Inverness Copse pod ogniem karabinów maszynowych z bunkra, którego nie zburzono. Między szóstą a siódmą niemiecka piechota wdarła się w luki i otoczyła wysunięte bataliony. Na lewo od nich 8 Dywizja przeszła strumień Hanebeek po przenośnych kładkach i zdobyła reduty na ostrodze Anzac. O 9.30 uderzyli na nią Niemcy, przywiezieni za front ciężarówkami. Pociski dymne zasłoniły rakiety, którymi piechota wzywała ogień zaporowy, a lotnicy nie ostrzegli w porę artylerii, która otworzyła ogień dopiero po trzech kwadransach. Wieczorem obie dywizje były z powrotem niedaleko pozycji wyjściowych.
Na płaskowyżu nic się nie zmieniło. Niemcy wciąż patrzyli z niego na cały łuk Ypres, a ich artyleria już tego dnia zaczęła ostrzeliwać nową linię za Langemarck.
Wieczór
Na koniec dnia 5 Armia posunęła się na północy o kilometr–półtora i odebrała Niemcom kolejny odcinek linii Wilhelma, ale w centrum i na płaskowyżu nie zyskała prawie nic. Robin Prior i Trevor Wilson szacują jej straty z tego dnia na około 15 tysięcy ludzi. Francuzi, dobrze wsparci przez artylerię, stracili zaledwie kilkaset. Według późniejszych danych Gougha w całej bitwie 5 Armia wzięła około 2100 jeńców.
Po stronie niemieckiej panowały mieszane uczucia. Następca tronu Bawarii Rupprecht, dowódca grupy armii, pisał, że obrona opiera się na płaskowyżu i lesie Houthulst jak na dwóch bastionach, a brytyjskie postępy między nimi nie są groźne. Przyznał jednak, że Langemarck nie da się odbić. Generał Erich Ludendorff nazwał 16 sierpnia kolejnym ciężkim ciosem. Walki o niezdobyte farmy i lasy trwały jeszcze przez dwa dni, a w 5 Armii zaczęło się szukanie winnych.