TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Niemcy zdobywają Bapaume i Péronne

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
24 marca 1918
Autor:
Natalia
Bitwa:
Pierwsza bitwa pod Bapaume
Tagi:
Wielka Brytania, Niemcy, Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Douglas Haig

24 marca 1918 roku, w Niedzielę Palmową, minął czwarty dzień niemieckiej operacji Michael. Mgła znów zalegała w dolinach do 9–10 rano. Brytyjska chronologia wojny zapisuje pod tą datą, że wojska niemieckie zajęły Bapaume i Péronne. W rzeczywistości oba miasta nie padły tego samego dnia i żadne nie zostało zdobyte szturmem. Péronne brytyjska 5 Armia opuściła już po południu 23 marca, a Bapaume 3 Armia oddała bez walki późnym wieczorem 24 marca. Niemcy weszli do niego według historii ich własnych pułków dopiero około południa 25 marca. Utrata obu miast zamykała jednak dzień, w którym dywizje generała Juliana Bynga cofały się przez pobojowisko z 1916 roku, a Niemcy wdzierali się w lukę między dwiema armiami brytyjskimi. W nocy w Dury pod Amiens doszło do rozmowy, po której marszałek Douglas Haig uznał, że wspólny front sprzymierzonych może się rozpaść.

Miasta sprzed roku

Oba miasta miały dla Brytyjczyków szczególne znaczenie. Bapaume, węzeł dróg na płaskowyżu nad Sommą, było w 1916 roku celem całej bitwy nad Sommą, którego armia brytyjska nie zdołała osiągnąć przez cztery i pół miesiąca walk. Zajęła je dopiero 17 marca 1917 roku, prawie bez walki, gdy Niemcy wycofali się na linię Hindenburga. Dzień później Brytyjczycy weszli do Péronne, starego miasta warownego nad Sommą. Teraz, po roku i tygodniu, oba wracały w ręce niemieckie.

Péronne zostało opuszczone w pośpiechu, ale w porządku. 23 marca przez miasto, które tworzyło długi na ponad 2 kilometry przesmyk, przechodziły tłumy uchodźców, tabory i kolumny sanitarne ewakuujące szpitale i punkty opatrunkowe. Brytyjska historia oficjalna chwali organizację ruchu, ale wiele magazynów, nawet kantyny armii, trzeba było podpalić. Osłonę zapewniały bataliony 16 i 39 Dywizji walczące pod Doingt i na wzgórzu Mont-Saint-Quentin. Po południu, między 15 a 18, żołnierze 16 Dywizji przeszli Sommę po moście nazywanym Bristol Bridge i okopali się na zachodnim brzegu pod Biaches. Za nimi saperzy niszczyli mosty. Historia oficjalna odnotowuje anegdotę krążącą wśród żołnierzy, którzy wierzyli, że Niemców w Péronne zatrzymały skrzynki whisky porzucone w oficerskiej kantynie. 24 marca nieprzyjaciel strzelał na drugi brzeg z budynków nad samą wodą, a około 18.30 batalion niemiecki, który nocą zbudował kładkę obok zniszczonego mostu drogowego na południe od miasta, przeszedł rzekę żołnierz po żołnierzu i zagnieździł się za wałami starego fortu. Kontratak batalionu lekkiej piechoty z Durham nie zdołał go wyprzeć.

Przez stare pobojowisko

Na północ od Péronne rozegrał się najgroźniejszy epizod dnia. Rano Niemcy odrzucili lewe skrzydło 5 Armii ku Combles i Maricourt, a prawe skrzydło 3 Armii, wycofujące się z występu pod Flesquières, nie zdążyło z nim połączyć. Do 10 rano luka między armiami urosła do ponad 6 kilometrów. Przez cały dzień niemieckie oddziały szły nią na zachód, zajmując kolejno Sailly-Saillisel, Combles, Morval, Lesbœufs i Ginchy, wsie, o które Brytyjczycy walczyli tygodniami jesienią 1916 roku. Brygada Południowoafrykańska, która miała je zatrzymać pod lasem Marrières, została po siedmiu godzinach obrony prawie doszczętnie zniszczona. O 15.45 Byng rozkazał prawemu skrzydłu 3 Armii cofnąć się szerokim łukiem za Bapaume.

Odwrót przez pustkowie wyglądał jak żaden wcześniej. Łączność telefoniczna się urwała, a rozkazy docierały do brygad po godzinach albo wcale. Batalionami i kompaniami żołnierze szli na zachód przez leje, zarośnięte okopy i resztki drutów, mijając miejsca, gdzie dwa lata wcześniej ginęli ich koledzy. Z wsi nie zostało nic poza nazwami na mapie, brakowało wody, a niektóre oddziały miały szczęście trafić na składy z żywnością. Wieczorem, jak przyznaje historia oficjalna, duch żołnierzy 47 Dywizji tym razem nieco się zachwiał. Dotąd wierzyli, że odwrót przebiega „zgodnie z planem” i że za pustkowiem przejdą przez linie świeżych dywizji, których nazwy nawet im podawano. Tymczasem nadal byli w pierwszej linii.

Niemcy też ledwo szli. Ich artyleria nie nadążała przez zniszczony teren, a ciężkie działa ostrzeliwały głównie skrzyżowania i miejsca dawnych wsi według mapy. Brytyjscy jeńcy opowiadali później, że nieprzyjaciel posuwał się wolno, bo bał się pułapek, drogi były zatkane kolumnami piechoty, dział i taborów, zaopatrzenie się załamało, a jeden niemiecki oficer sztabowy zapytał jeńca, gdzie właściwie się znajduje. Mimo to dowódca niemieckiej 2 Armii, generał Georg von der Marwitz, meldował wieczorem, że nieprzyjaciel jest rozbity wszędzie, gdzie go spotkano.

Bapaume

Rozkaz Bynga oznaczał oddanie Bapaume. Dowódca 3 Armii zwracał uwagę wysłannikowi kwatery głównej, że z miasta rozchodzą się drogi we wszystkich kierunkach, a szosa Péronne–Bapaume–Arras łączy oba skrzydła jego armii. Rano Niemcy nie atakowali tu piechotą, bo bali się brytyjskiego kontrnatarcia. Po południu wdarli się jednak na pozycję pod Beugny, a około 17 weszli do Frémicourt, na wschód od miasta. Bapaume było ostrzeliwane do 22. Ostatnie brytyjskie brygady 19 Dywizji odeszły z jego wschodnich przedmieść między 21.30 a 22.30, nie niepokojone przez nikogo. Historia oficjalna pisze, że w liniach niemieckich panowała taka cisza, iż poza turkotem taborów prawie nic nie było słychać.

Niemieckie opracowania przedstawiały to inaczej. Według nich Bapaume zostało zdobyte „po ciężkich walkach” przez 1 Gwardyjską Dywizję Rezerwową i 20 Dywizję, a jego zdobycie było najważniejszym wydarzeniem dnia. Historie pułków potwierdzają jednak, że miasto zajęto bez walki. Brytyjskie patrole zastały je puste o 5 rano 25 marca, a niemiecki 2 Gwardyjski Pułk Rezerwowy wszedł do niego dopiero o 12.30. Na północ od Bapaume VI Korpus przez cały dzień odpierał ataki pod Mory i Ervillers, a pod Arras front prawie nie drgnął.

Noc w Dury

Haig spędził dzień, zbierając wiadomości. Jego szef sztabu, generał Herbert Lawrence, od stycznia na tym stanowisku, objechał po południu kwaterę generała Huberta Gougha i dowódców korpusów 5 Armii oraz francuskiego generała Fayolle’a, który oświadczył, że przez cztery dni nie dostanie więcej wojsk. O 20 Haig był w kwaterze Bynga i kazał mu za wszelką cenę trzymać się lewym skrzydłem pod Arras. Chciał ściągnąć odwody z północy i uderzyć nimi na południe, gdyby Niemcy szli na Amiens. Wszystko zależało jednak od tego, co Francuzi zrobią na południe od Sommy.

O 23 do Dury, gdzie Haig miał wysuniętą kwaterę, po raz drugi w ciągu dwóch dni przyjechał francuski wódz naczelny, generał Philippe Pétain. Według brytyjskiej notatki, spisanej od razu, był wyraźnie wzburzony i bardzo zaniepokojony. Haig poprosił go, by skupił jak najwięcej wojsk pod Amiens, okrakiem na Sommie. Pétain odpowiedział, że Brytyjczycy są w trudnym położeniu, ale on sam spodziewa się lada chwila niemieckiego natarcia w Szampanii i nie wierzy, by główny cios już padł. Mimo to obiecał Fayolle’owi wszystkie dostępne wojska. Wręczył też Haigowi swój rozkaz dla armii francuskich. Jego pierwszym celem było „przede wszystkim utrzymać armie francuskie razem jako jedną zwartą całość”, a dopiero drugim, „jeśli to możliwe”, łączność z Brytyjczykami. Francuska grupa armii rezerwowych miała w razie potrzeby cofać się na linię Noyon–Roye, a brytyjska 5 Armia na rzekę Avre między Montdidier a Amiens.

Haig zapytał, czy Pétain zamierza porzucić brytyjskie prawe skrzydło. Według brytyjskiej relacji Francuz w milczeniu skinął głową, a potem powiedział, że to „jedyna możliwa rzecz, jeśli nieprzyjaciel zmusi sprzymierzonych do dalszego odwrotu”. Haig uznał, że Francuzom chodzi przede wszystkim o osłonę Paryża, który od poprzedniego dnia był ostrzeliwany z działa dalekonośnego. Zatelegrafował do Londynu, żeby do Francji przyjechali natychmiast szef Imperialnego Sztabu Generalnego, generał Henry Wilson, i minister lord Alfred Milner. Według swojej późniejszej relacji dodał, że jeśli dowództwo operacji we Francji nie przejmie generał Ferdinand Foch albo inny zdecydowany generał, który będzie walczył, dojdzie do katastrofy. Milner był już zresztą w drodze, bo premier wysłał go do Paryża tego samego dnia, zanim nadeszła wiadomość od Haiga.

Ocena tej rozmowy do dziś budzi spory. Francuskie zapiski wskazują, że Pétain źle rozumiał położenie. Rano 24 marca przez oficera łącznikowego prosił prezydenta Raymonda Poincarégo, by rząd wpłynął na Haiga, który jego zdaniem uparcie ciągnął „na północ”, bo inaczej armie się rozdzielą. Część historyków, zwłaszcza Elizabeth Greenhalgh, uważa z kolei, że wersję o Pétainie gotowym porzucić Brytyjczyków i o depeszy z żądaniem wspólnego dowództwa Haig dopisał później, przepisując swój dziennik. W rękopisie z tamtych dni tych szczegółów brak. Niezależnie od tego, kto miał rację, w nocy z 24 na 25 marca stało się jasne, że dwie armie mogą rozejść się w przeciwnych kierunkach. Sprawa wspólnego kierowania wojskami, której nie rozwiązał lutowy plan odwodu ogólnego, nabrała nagle pilności. Dwa dni później sprzymierzeni spotkali się w Doullens.